Gdy katolik był wrogiem Holandii

Gdy wreszcie protestanci odbili swój kraj z rąk katolickich Hiszpanów, długo jeszcze odreagowywali swój gniew na katolikach. Nastroje antykatolickie w zeszłych wiekach przypominały dzisiejsze nastroje anty-muzułmańskie. Katolicy byli symbolem ciemnoty, zacofania i bałwochwalstwa, działającymi na szkodę państwa.

Jeszcze w XIX wieku katolicy czuli się obywatelami drugiej kategorii a do połowy XX wieku pisano i mówiono publicznie o katolicyzmie jako problemie społecznym Niderlandów.

Aby zrozumieć tą holenderską niechęć do katolików trzeba się cofnąć w czasie do Wojny osiemdziesięcioletniej (1568-1648) toczonej przez Niderlandy z hiszpańskim, czyli katolickim okupantem. W tym czasie idee reformacji zdobywały w Holandii szybko zwolenników co dało wyraz erupcji nienawiści do katolicyzmu i wszystkiego co z nim związane w rewolcie ikonoklastów z roku 1566. Protestanci wzięli sobie dosłownie do serca słowa pierwszego przykazania: "Nie uczynisz sobie posągu ani żadnego obrazu tego. Nie będziesz oddawał im pokłonu ani służył (...)" i w tzw. furii ikonoklastów (niszczycieli obrazów) zniszczyli w wielu kościołach wszystkie obrazy, posągi, ołtarze, relikwie itp. wizerunki świętych. Kościoły rzymsko-katolickie pozamykano, zamieniano na warsztaty lub magazyny albo przyznawano protestanckim gminom. Od tej pory rzymscy-katolicy żyli w Niderlandach w dużej niełasce, postrzegani jako zdrajcy narodu i piąta kolumna na usługach Hiszpanii. Należało ich omijać i w niczym im nie ufać.

Ta furia protestantów miała miejsce nie tylko w Holandii. Także Francuzi przeszli krwawe wojny religijne i koscioły padały ich ofiarą. Nawet paryska katedra Nortre Dame.

niszczenie obrazów świętych
W 1566 r. drewniane rzeźby świętych palono na stosie, kamienne rozbijano.

Analogie z Polską

Wojna narodowowyzwoleńcza przeciw hiszpańskiemu zaborcy z przełomu XVI i XVII wieku była także wojną religijną protestantów z katolikami. Katolikami byli Hiszpanie więc katolik był wrogiem Holandii. Holenderski Kościół Reformowany uważany był za prawdziwą wiarę holenderskiego państwa. 

Polska także przeżywała swój okres reformacji chociaż ten obejmował wyłącznie elity arystokracji czego rezultatem było poparcie części protestanckiej szlacht dla Potopu protestanckich Szwedów.

Holenderską wojnę religijną z XVII w. można porównać z polskim kościołem katolickim i prawosławiem po odzyskaniu niepodległości Polski. Władze Rzeczypospolitej traktowały prawosławie jako relikt rosyjskiego zaborcy i z niechęcią odnosiły się do jego wyznawców. Od 1918 r. także Polska przeżywała własną wojnę religijną z prawosławiem (zawłaszczanie dóbr prawosławnych, wysiedlanie wyznawców, niszczenie cerkwi) która zakończyła się praktycznie dopiero z upadkiem PRL.

Dopiero na początku XIX w. (szczególnie po odłączeniu się Belgii od Niderlandów w 1830 r.) katolicy, którzy stanowili 38% społeczeństwa, otrzymali równe prawa wobec kościołów protestanckich. Katolicy zamieszkiwali głównie południe Holandii, prowincje przylegające do Belgii; Limburgia i Brabancja.

Podobnie jak w Polsce po upadku komunizmu, tak w Holandii po 1830 r. kościół katolicki "wyszedł z podziemia", nastąpił rozkwit wiary i masowo budowano nowe kościoły katolickie. To własnie w połowie XIX w. powstawały ogromne katedry i bazyliki katolickie, często w neogotyckim stylu, które zdumiewają nieproporcjonalną wielkością do liczby mieszkańców małych wsi i miasteczek południa kraju. Wiele z tych kościołów przetrwało zaledwie 150 lat, gdy religijność narody zaczęła gwałtownie spadać a nierentowne kościoły, bez wartości historycznej, zaczęto burzyć od lat 1960 lub adaptować dla innego przeznaczenia.

rewolta ikonoklastów z roku 1566
rewolta ikonoklastów z roku 1566.

Przekorni katolicy

Od XVI do końca XVIII wieku wyznawanie a szczególnie publiczne okazywanie wiary rzymsko-katolickiej było w Niderlandach zabronione.

Katolicy musieli utrzymywać przez dwa stulecia "niski profil" zachowań. Pozwolono im być katolikami, ale bez zewnętrznego okazywania religijnych przekonań. Jednak człowiek jest przekorny i krnąbrny. Katolicy właśnie tym bardziej okazywali atrybuty swojego wyznania, choć co prawda we własnych  kręgach. Celebrowali to co najbardziej brzydziło kalwinistów: relikwie, krucyfiksy, różańce, kadzidła i pieśni liturgiczne. Skrycie także niektórych kalwinistów przyciągały typowe "papizmy" (paperijen) katolików jak muzyka kościelna, cudowne wydarzenia i egzorcyzmy. Na wielu portretach bogatych mieszczan z tego okresu, krzyżyk na piersiach był symbolem katolika.

Jeszcze do połowy XX wieku "katolik" był w tym kraju synonimem zacofania i ciemnoty. Nawet dzisiaj Amsterdamczyk patrzy nieco z góry na południową, katolicką część Niderlandów na podobnej zasadzie jaki wizerunek mieszkańców Podlasia ma Warszawiak.

rewolta ikonoklastów z roku 1566
rewolta ikonoklastów - niszczenie wizerunków świętych.

Zakaz procesji

Do roku 1983 holenderska konstytucja zawierała zakaz katolickich procesji jako, że procesje miałyby ulice zamieniać w kościoły, czym naruszałyby protestancki charakter narodu i dawały Watykanowi broń do narzucania w miejscach publicznych rzymskiego-katolicyzmu - symbolu zacofania i bałwochwalstwa.

W roku 1931 w gazecie De Tribune pisano o procesjach: "tym obyczajem rodem z ciemnego średniowiecza próbują papiści (zwolennicy papieża) naród utrzymywać w ciemnocie i wiązać ich z watykańskim klerem"

rewolta ikonoklastów 1566
Zniszczone twarze świętych z katedry w Utrechcie.

Rozmnażajcie się

Zaraz po II Wojnie Światowej przyrost naturalny w katolickiej części Niderlandów był znacznie wyższy niż reszcie kraju i w innych krajach Zachodniej Europy. Watykan był tym faktem wzruszony, podając go jako przykład dla innych narodów gdy tymczasem w niekatolickiej części Holandii te wielodzietne katolickie rodziny postrzegane były jako "tykająca bomba demograficzna". W latach powojennych, typowa chłopska rodzina z Brabancji liczyła 10-16 dzieci.

Jeszcze w roku 1985 pisano: "cała demokratyczna Holandia musi się wstrząsnąć z letargu i zawrócić to zło grożące nam dominacją. Czy za 50 lat będziemy jeszcze tworzyć większość we własnym kraju? Gdy my śpimy oni nie ustają w pracy i zakładają nam kajdany we śnie".

Dzisiaj możemy powiedzieć, że obawy się nie spełniły. Jedynie zamieniliśmy słowo "katolik" na "muzułmanin". Religia, kościół i wiara szybko tracą znaczenie w tym kraju którego obywatele mają coraz większe przeświadczenie, że człowiek wierzący to: człowiek który uważa, że swoją opinię bazuje na faktach. Tylko... faktów brak.

Ludzka potrzeba wroga

Tak jak ta historyczna wojna z rzymskim-katolicyzmem w Niderlandach, tak i dzisiejsza wojna z terroryzmem jest formą kolektywnej psychozy gdzie strach nie ma związku z realnym zagrożeniem. To tylko nasza potrzeba posiadania wroga który nadaje sens naszemu życiu.

Dopiero z końcem XIX i w XX wieku katolicy dorobili się w Holandii równo wartej pozycji w filarowym podziale społecznym Niderlandów. Jednak Holendrzy nadal nie przepadają za katolicyzmem, i za Watykanem i papieżem w szczególności. Nawet w katolickich prowincjach jak Brabancja i Limburgia protestancki duch jest duży i niechęć do Watykanu spora.

Jan Paweł II w Holandii 1985
Jan Paweł II z wizytą w Holandii w 1985 r.

Wizyta Jana Pawłą II w Holandii w 1985 r. była raczej tylko okazją do prześmiewania się z papieża i papistów niż wydarzeniem religijnym.

katolicy w Holandii 2015
W roku 2017 Holandia liczyła już tylko 3,8 mln katolików i ich liczba spada o ok. 55 tys. rocznie. Z tej liczby 3,8 mln tylko 150 tys. katolików chodzi do kościoła.

Dla nas tą holenderską awersję do rzymskich-katolików można by było porównać do nasze awersji do... Krzyżaków. Choć to było tak dawno jak i wojna osiemdziesięcioletnia to wrogość pozostaje.

[Aktualizacja 2019]