Pozycja kobiet w Holandii

Na pierwszy rzut oka społeczna pozycja holenderki jest podobna do pozycji polskiej kobiety. Różnice ukryte są głębiej i zawierają niuanse wynikające z dużych różnic kulturowych, religijnych i warunków życia które wpływały na stosunki męsko-damskie.

Balans powinności i przywilejów

Często oburzamy się na złą pozycje kobiet w świecie muzułmańskim lub hinduskim patrząc bardzo powierzchownie na zupełnie nie znane nam kultury. Wyrażamy arogancko opinię mierząc inne kultury swoimi normami zupełnie nie do zastosowania w Azji lub Afryce.

Niejeden Holender, odwiedzający Polskę, dziwi się jak ciężkie życie mają kobiety w tym kraju. Praca, dom, dzieci, wszystko na ich głowie gdy tymczasem mężczyźni lekkoduchy spędzają całe dnie na beztroskich biesiadach i odpoczywaniu. Subiektywna prawda zapewne, ale w zamian za to polska kobieta ma absolutna władzę w gospodarstwie domowym i ostatnie słowo we wszystkich sprawach. Podobnie jest zresztą i w innych kulturach. To, że kobieta chodzi w chuście nie oznacza, że jest lub czuje się uciskana przez mężczyzn.

Balans między płciami zachowany jest w każdej kulturze, jedynie inne są "ciężarki" na "damsko-męskiej wadze.

Kura domowa

Balans powinności i przywilejów w obu narodach jest nieco inny i akcenty leżą w innych miejscach. Dla przykładu chłopcy wychowywani są w Polsce bardziej opiekuńczo, ochronnie, przez co dorośli mężczyźni są mniej odpowiedzialni niż polskie kobiety. W Holandii zdaje mi się być więcej równowagi w powinnościach i przywilejach między kobietą i mężczyzną. Wiele Polek zamężnych z Holendrem ceni go sobie jako bardziej zaradnego i pomocnego, także a może szczególnie w pracach domowych.

W naszej kulturze, odkąd pamiętamy kobiety były zawsze aktywne zawodowo i kariera zawodowa kobiet jest nadal w Polsce czymś oczywistym o czym nie ma dyskusji. Kobiety z łatwością zajmują wszystkie stanowiska i nie dziwi nikogo widok kobiety-dyrektora, kobiety-lekarza i kobiety-księgowego. Tymczasem w Holandii już samo czynne życie zawodowe kobiet jest "wynalazkiem" praktycznie ostatnich 25 lat i nadal kobiety widzi się najczęściej na stanowiskach kasjerek, fryzjerek i recepcjonistek. Obecnie emancypacja kobiet w Holandii rośnie w coraz szybszym tempie ale to ciągle nowość w tym kraju.gospodyni domowa

Męskie żarty

Jak mocno w świadomości Holendrów zakorzeniony jest stereotyp kobiety-kury domowej świadczy znamienny epizod ze szczytów holenderskiego biznesu.

Kilka lat temu (2007 r.) - gdy holenderski bank ABN-AMRO należał jeszcze do najpotężniejszych banków świata, jego prezydent Rijkman Groenink udał się do Nowego Jorku sfinalizować olbrzymi kontrakt z chińskim partnerem. Przewodniczącym chińskiej delegacji była kobieta. Po zakończeniu rozmów wychodząc z sali Groenink spostrzegł stojący w rogu odkurzacz i zrobił żart w kierunku Chinki: "teraz już możesz posprzątać". Ten żart kosztował holenderski bank zerwany miliardowy kontrakt.

Huisvrouw - holenderski standard

Faktem jest, że jeszcze do około lat osiemdziesiątych XX wieku generalnie kobiety w Holandii nie pracowały zawodowo. Kobieta-gospodyni domowa (huisvrouw) była przez wieki naturalnym zjawiskiem. Holandia była od dawna na tyle zamożna, mężczyźni na tyle ambitni przy poparciu argumentów biblijnych, że kobiety pracować nie musiały. Większość dziewczynek w Holandii jeszcze do lat siedemdziesiątych XX wieku kończyły jedynie 6-letnią szkołę podstawową a po niej trzyletnią szkołę gospodarstwa domowego zwaną do dzisiaj potocznie szpinaczaną akademią bo tam uczyły się sztuki prowadzenia domu i wychowywania dzieci.

Do roku 1990 tylko 6%-8% holenderskich kobiet pracowało poza domem a i to z reguły były kobiety niezamężne lub bezdzietne i rzadko w pełnym wymiarze godzin. Do lat sześćdziesiątych (XX w.)  pracująca kobieta zwalniała się z pracy w momencie zawarcia związku małżeńskiego. Jeszcze w latach siedemdziesiątych kobieta była zwalniana z pracy na wiadomość, że zaszła w ciążę. W roku 1982 mojej żonie odmówiono rejestracji w ówczesnym Urzędzie Zatrudnienia ponieważ była... mężatką.

Dobra żona

Wycinek z gazety z 1929 r.:

Trzy podobieństwa i różnice dobrej żony:
1. Musi być jak ślimak; nie opuszczać domu - ale nie jak ślimak nosić wszystko ze sobą.
2. Musi być jak echo; mówić tylko gdy się jej pytają - ale nie jak echo mieć zawsze ostatnie słowo.
3. Musi być jak zegar kościelny; nienagannie regularna - ale nie aby ją było słychać w całym mieście.

Haftowanie

Haftowanie było przez wieki ulubionym zajęciem holenderskich kobiet aż do momentu wprowadzenia "totalnej gospodarki" gdy to kobiety, zmuszone utrzymaniem poziomu dobrobytu, poszły do pracy. Stało się to nie przypadkowo akurat w okresie po upadku komuny, po zawaleniu się berlińskiego muru. Powyżej fragment z gazety "De Waarheid" (Prawda) - organu Komunistycznej Partii Holandii wydawanego od 1940 do 1991 r. Po tym roku już żadna pani nie dziergała rosyjskich haftów ludowych.

Gdy kobiety poszły do pracy

Po roku 1990 struktury społeczne w Holandii zaczęły się gwałtownie zmieniać. Coraz mniej związków małżeńskich i coraz później rodzą się dzieci. Kobiety ruszyły do pracy aby zarobić na więcej luksusu; drugi samochód, egzotyczne urlopy, nową kuchnię i łazienkę lub nowy dom.

Już sam fakt, że w języku holenderskim funkcjonuje pojęcie "dwuzarabiaczy" (tweeverdieners) - czyli partnerów z własnymi zarobkami, świadczy o tym jak traktowane jest to "nowe zjawisko".

Dzisiaj, w roku 2018 już niemal 80% wszystkich gospodarstw domowych składa się z par w których oboje pracują zawodowo. Kobiety z reguły pracują znacznie mniej godzin i mają mniejsze zarobki niż mężczyźni.

Nadal tylko w 8% rodzin z małymi dziećmi (do 12 lat) oboje rodziców pracuje zawodowo w pełnym wymiarze godzin. największa część rodziców pracuje w różnych kombinacjach skróconego czasu pracy, w tym najczęściej kobiety na pół- lub ćwierć etatu. W około 40% małżeństw z dziećmi jedna osoba nie pracuje. Wyjątkowo jest nim mężczyzna.

W porównaniach międzynarodowych Holandia jest nadal jednym z krajów o najniższym zatrudnieniu kobiet ale jednocześnie w żadnym kraju europejskim nie pracuje tyle kobiet na pół etatu co w Holandii. W roku 2012 pary z dziećmi pracowały łącznie średnio 57 godzin tygodniowo co także jest niską europejską.

Dostępność (koszty!) opieki nad dziećmi w czasie pracy rodziców ma mały wpływ na ilość godzin pracy kobiet. Także raczej dostępność atrakcyjnych miejsc pracy przyciąga kobiety do czynnego życia zawodowego.

XXI wiek

Kobiety dorównują mężczyznom w zarobkach. Sens związków małżeńskich przestał istnieć. Kobieta rodzi dziecko lub nie kiedy chce i z kim chce. Wiek XXI coraz wyraźniej staje się wiekiem kobiet. Kobiety "mężnieją" a mężczyźni coraz bardziej "niewieścieją".

[Aktualizacja z 2013 r.]