Pierwszy Europejczyk w Korei

Nieco na północ od Amsterdamu znajduje się ciche i prześliczne miasteczko De Rijp położone na krawędzi najsłynniejszego w Holandii polderu Beemster. Niegdyś była to wioska rybacka leżąca nad morzem, żyjąca z połowów śledzi i z... wielorybnictwa. Z tym miasteczkiem związana jest niezwykła historia.

De Rijp

Miasto wielorybników

Swoją świetność i bogactwo zawdzięczało De Rijp od XVII do XIX w. wielorybnictwu i połowom śledzi. Połowy i handlem produktami z wielorybów był niezwykle dochodowy. Z czasem, na skutek osuszania okolicznych polderów miasteczko utraciło swój dostęp do morza a tym samym śledzie i wieloryby przestały być źródłem dochodów bogatych mieszczan.

De Rijp

Jan Pusta Woda

Z De Rijp pochodzi ważna w historii Holandii postać Jana Leeghwater. Prawdopodobnie swoje nazwisko Leeghwater (dosłownie pusta woda) zawdzięczał wynalezieniu dzwonu nurkowego.

Jan Leeghwater był inżynierem budowlanym, konstruktorem holenderskiego typu wiatraków kołpakowych, zegarów i znawcą inżynierii wodnej. Najpopularniejszy i typowy holenderski wiatrak typu kołpakowego (bovenkruier) jest jego projektem. Za jego zasługą osuszono wiele najważniejszych holenderskich polderów w XVII wieku. Poza Holandią pracował przy różnych projektach wodnych we Francji i w Niemczech.

De Rijp

Koreańczyk


KoreańczykPod kościołem w centrum wsi stoi osobliwy pomnik; samuraj zbudowany z typowych koreańskich produktów firm Hyundai, Samsung i Sangyong. Pod rzeźbą widnieje tabliczka:

Jan Weltevree 1595-1657, żeglarz z De Rijp, rozbitek w 1626 w Korei, został doradcą cesarza i umarł w Korei. Taką samą rzeźbę ofiarowano w 1991 roku miastu Seul

Ta historia wydarzyła się już prawie 500 lat temu.

Żaglowiec holenderskiej kompanii VOC zatrzymał się u wybrzeży Korei w 1627 roku i marynarz Jan Weltevree (Jan Zadowolony) zszedł na ląd aby zdobyć prowiant. Wiele zapisków z tego wydarzenia nie ma ale prawdopodobnie został wzięty do niewoli a żaglowiec odpłynął bez niego.

W tamtych czasach cesarz Korei prowadził podobnie jak Japonia bardzo ostrą politykę izolacjonizmu; kto znalazł się w Korei - nie miał już nigdy prawa jej opuścić.

 

Jan Zadowolony

Zadowolony Jan nie miał z tym prawdopodobnie większych problemów, nawet zaskarbił sobie respekt i uznanie samego cesarza aż został mianowany jego dworskim doradcą. Jan ożenił się z Koreanką i miał z nią dzieci. Zapewne o jego losie nic byśmy nie wiedzieli do dzisiaj gdyby nie to, że 25 lat później u wybrzeży Korei rozbił się inny holenderski żaglowiec i ocalała załoga dostała się do niewoli. Jan Wetevree służył wówczas za tłumacza i pośrednika. Po 13 latach koreańskiej niewoli kilku marynarzom udało się zbiec i poprzez Japonię wrócić do Holandii rozpowiadając o cesarskim doradcy z De Rijpe. To tyle co pozostało w zapiskach archiwum VOC. Temat jak z pirackich książek mojego dzieciństwa.

De Rijp

W Seulu stoi pomnik Jana Zadowolonego a dla miasteczka De Rijp Koreańczycy sporządzili replikę.

Poza tym jest to niezwykle urocze holenderskie miasteczko jak z pocztówek. Na ratuszu wisi olbrzymia kość wieloryba na pamiątkę zamierzchłych czasów.