Jak się Polacy uczyli śledzie łowić

Śledzie są narodową potrawą Polaków i Rosjan. Śledź trafia na polski stół częściej niż bigos czy pierogi. Mimo, że jesteśmy historycznie dość lekko związani z morzem to konsumpcja śledzi jest zadziwiająco wysoka! Nie ma w Polsce sklepu bez śledzi. Nawet mieliśmy przez moment w historii z śledziową flotą w... Holandii! Od 1933 do 1940 roku Polacy łowili śledzie w Scheveningen.

Tradycyjna zakąska do wódki

"Rybka lubi pływać" więc przez wieki do szklanki wódki karczmarz serwował śledzika. Na podobieństwo hiszpańskich tapas.śledzik

Zapewne łatwość przechowywania, niepsującego się towaru jakim były peklowane śledzie w beczkach sprawiła, że śledzie były do nabycia w naszych stronach, nawet tysiąc kilometrów od morza.

A może po prostu lubimy słone ryby, tak jak wciąż dobrą zakąską są suszone i solone karasie na Kresach (Białorusi) na podobieństwo popularnych w wielu krajach solonych dorszy; bacalao lub z niemiecka stokfisch (ned. klipvis). Anchois jest także przysmakiem już nawet w Polsce.

Wchodząc do polskiego sklepu rzuca się w oczy duży asortyment śledzi: śledź bez głowy, płaty ze skórą i bez skóry, płaty śledziowe, filety po wiejsku, Matyjasy, sułtańskie, kaszubskie, koreczki firmowe, królewskie, w oleju, z cebulą, korzenne, cygańskie, po żydowsku, po hiszpańsku, po szlachecku, po japońsku, sałatka śledziowa salsa, w śmietanie, jarzynowa, domowa, rolmopsy, marynowane, w paście pomidorowo-cebulowej, przysmak pieczarkowo-cebulowy, w sosie śmietankowo-musztardowym, filety śledziowe opiekane w pomidorach, w zalewie octowej itd. itd.

Nie spotkałem kraju z tak dużym wyborem produktów śledziowych jak w Polsce

dzwonka śledzi

Beczułki śledzi i śledzi kubełki,
Paczki śledzi, słoiki, puszki,
Jest zupa śledziowa i knedle z śledziami,
Duszone są śledzie, pieczone są śledzie.
I ze śledzi koreczki, sałatka, roladka!
To jest wielka polska gratka!

martwa natura ze śledziem

Śledź - typowo polski przysmak

Jednym słowem Polska jest śledziowym rajem! I gdy wszyscy wskazują na bigos lub pierogi jako polskie dania narodowe - ci się mylą - bo jednak śledź jest powszechniejszy i bardziej lubiany!

śledzie na zakąskę

Choć śledź jest tak bardzo popularny w Polsce i w Rosji to łowiony był od wieków na Morzu Północnym przez inne bardzie rybackie nacje jak Niemcy, Duńczycy i Holendrzy. Do połowów śledzi używano przez wieki kutrów żaglowych (później motorowych) zwanych loger lub luger. W największym "śledziowym" porcie Holandii: Scheveningen do czasów II Wojny Światowej stało kilkaset takich 17-metrowych kutrów z 12-osobową załogą.

beczki peklowanych śledzi

Polska flota w Holandii

wycinek z gazety z 1935 rokuW roku 1935 w samym tylko Scheveningen (np. Enkhuizen, Rotterdam, Vlaardingen, Katwijk i inne porty także łowiły śledzie) wyładowano na brzeg ćwierć miliona beczek peklowanych śledzi których największym odbiorcą była właśnie... Polska i inne kraje Wschodniej Europy.

Popyt na śledzie w nowej niepodległej Polsce był tak wielki, że Polacy sami zaczęli łowić śledzie na Morzu Północnym z macierzystego portu w... Scheveningen.

historia połowów śledzia

Gdy po I Wojnie Światowej Polska odzyskała niepodległość i otrzymała wąziutki korytarz dostępu do Morza Bałtyckiego, zaczęła rozwijać się polska żegluga i rybołówstwo morskie z nowo powstałego polskiego portu Gdynia. To otwierało nowe możliwości połowów śledzi i ominięcia drogiego eksportu tak ulubionej polskiej ryby.

port śledziowy

Polscy armatorzy szukali możliwości rozwinięcia rybołówstwa we współpracy z innymi już doświadczonymi rybakami w Holandii. Po pierwszych bezowocnych rozmowach grupy polskich przedsiębiorców z portem Vlaardingen znalazł się armator Van der Toorn z Scheveningen gotowy do współpracy. Firma Van der Toorn ponosiła w latach trzydziestych straty i nowy partner otwierał jej nowe szanse. Nowa polsko-holenderska spółka o nazwie "Mewa" zarejestrowana została w roku 1933 w Gdyni. Armator A. van der Toorn Jz. odsprzedał sukcesywnie 15 lugerów Mewie.

Notatka z tygodnika Morze, lata '30

Oficjalnie Mewa miała siedzibę w Gdyni ale kształcenie polskiej załogi i połowy odbywały się w Scheveningen. Kutry przemalowały tylko rejestracje z SCH na GDY. Kilkudziesięciu polskich rybaków uczyło się od Holendrów zawodu. Między rejsami polska załoga mieszkała i nocowała na lugerach (hol.: logger) zakotwiczonych w starym porcie Scheveningen. Z Polski przybyły także żony które uczyły się reperować sieci i oprawiania ryb. W nieistniejącej już kaplicy St. Joseph Kapel na ulicy Bevelandsestraat w Scheveningen odbywały się każdej niedzieli msze dla Polaków.

polski luger Mewa w Scheveningen

Informacja z Universal Maritime History: "Lugry żaglowe typu holenderskiego, na których w latach dwudziestych zainstalowano silniki spalinowe stanowiły własność firmy NV Rederij v. h. A. van der Toorn Jr., Scheveningen. Zakupione przez powstałe w Gdyni polsko-holenderskie Towarzystwo Okrętowe Połowów Dalekomorskich „Mewa" podniosły polską banderę w maju 1933 r. Łowiły w oparciu o bazy w Scheveningen i Ostendzie, zawijając do Gdyni przede wszystkim w charakterze transportowców złowionych ryb. Załogi z początku przeważnie holenderskie; ok. 1938 r. większość stanowili już Polacy, lecz na niższych stanowiskach. Statki posiadały szereg wad, jak mała ładowność, słabe silniki, mała prędkość. W związku z tym w zimie 1937-38 lugier „Mewa XIII" został gruntownie przebudowany, m. in. przedłużono go i zainstalowano silnik o większej mocy. W chwili wybuchu wojny flotylla „Mewy" znajdowała się w Scheveningen i po rozwiązaniu spółki wróciły do głównego udziałowca holenderskiego (uprzedniego właściciela). Podczas wojny przejęte przez Kriegsmarine pełniły służbę pomocniczą pod różnymi nazwami."

polski luger Mewa w Scheveningen

Połowy śledzi z Scheveningen odbywały się od maja do końca listopada, Zimą flota sledziowa stała w porcie a polska załoga wyruszała wówczas do Południowej Limburgii gdzie istniała spora Polonia w tamtejszych kopalniach węgla kamiennego. Rybacy zimowali w polskim towarzystwie rodzin górników. Założyli w Limburgii nawet polskie stowarzyszenie morskie a ich kapitał udzielał kursów marynarskich. 

Po wybuchu wojny, w roku 1940 polskie kutry z Scheveningen skonfiskował niemiecki Wermacht. Po wojnie wróciły do swojej pierwotnej roli z powrotem pod holenderską banderą.

Ten archiwalny film pokazuje pracę na prawdopodobnie polsko-holenderskim kutrze armatora Van der Toorn & Mewa.

polski luger Mewa w Scheveningen


Źródła: wikipedia, Port Scheveningen zdjęcie 1, 2, 3.