Ostatni polski transatlantyk

Nazywał się "Stefan Batory", powstał w 1952 roku pod Rotterdamem i przez pierwsze naście lat służył pod znakami mojego ulubionego armatora, czyli HALu (NASM) z Rotterdamu. Nosił wtedy nazwę "Maasdam" (i był CZWARTYM "Maasdamem" swego armatora).

Turbinowiec "Stefan Batory"

Najpierw nazywał się „Maasdam”

    Późniejszy liniowiec zaprojektowano w 1949 roku, jako tzw. „Kombi-Schiff” (połączenie frachtowca z „pasażerem”). Z początku miał nazywać się „Diemerdijk”. powstał jako statek pasażersko-towarowy, przeznaczony do obsługi połączeń regularnych. Po rejsie próbnym, rozpoczętym 15. lipca 1952 roku, statek został przy rotterdamskim Nabrzeżu Wilhelminy przekazany do służby pod znakiem HAL-u (Nederlandsch-Amerikaansche Stoomvaart Mij.), jako czwarty w jego długiej historii „Maasdam”. Otrzymał radiowy sygnał rozpoznawczy Papa Foxtrott Quebec Romeo.

Stefan Batory
TSS Stefan Batory.

Był siostrzanym statkiem turbinowca „Rijndam”. Obie „siostry” różniły się ilością okien w salonach:  „Maasdam” miał ich dwa razy po trzy, a „Rijndam” – dwa i cztery. Oba statki miały szczególnie smukłe kominy typu „Strombos Aerofoil”. Po raz pierwszy komin takiego typu otrzymał w 1950 roku francuski statek „President de Cazalet”. Konstrukcja odznaczała się opływowymi liniami i znakomicie odprowadzała spaliny z kotłowni, nie powodując zadymienia pokładów statków. Obie „siostry” miały w rufowej części pokładu spacerowego zewnętrzny basen kąpielowy. W sezonie zimowym mogły pływać na wycieczki w cieplejsze rejony świata. Jednak oba spore rozmiarami statki miały jeden wspólny problem – powstały na kadłubach seryjnych frachtowców i przy ich projektowaniu nie poświęcono zbyt wielkiej uwagi sprawie eliminacji przechyłów bocznych w gorszej pogodzie. Dopiero w roku 1955 turbinowiec „Maasdam” otrzymał – jako pierwszy „pasażer” pod znakami NASM – stabilizatory przeciwprzechyłowe systemu Denny-Brown. Warunki podróżowania na transatlantyku znacznie się wtedy poprawiły. Podczas swej służby jako „Stefan Batory” transatlantyk „wystąpił” w co najmniej dwóch polskich filmach fabularnych: w jednym z nich („Kochaj albo rzuć”, ang. „Love or Leave”) ekipa sfilmowała autentyczne wyjście statku w rozkładowy rejs z Gdyni do Montrealu. „Stefanowi Batoremu” wypadło zamknąć epokę regularnych rejsów transatlantyckich – był ostatnim liniowcem, pływającym przez Atlantyk wg rozkładu. Ostatnimi rejsami „Stefana Batorego” były wycieczki na wody Ameryki Południowej i Indii Zachodnich.
W roku 1961 turbinowe „siostry” przeszły modernizację pomieszczeń pasażerskich. Przebudowano 24 kabiny klasy turystycznej na pokładzie głównym na pomieszczenia luksusowe. Ilość miejsc w klasie turystycznej spadła wtedy do 822. Modernizacji uległy też salony pierwszej klasy; pojawiły się w nich urządzone ze smakiem bary.

Rozmaite niemiłe przygody

W dniu 10. grudnia 1952 roku turbinowiec „Maasdam” zderzył się na sławnej Nieuwe Waterweg z małym, ledwie 286-tonowym zbiornikowcem niemieckim „Ellen”, który zatonął wraz z sześcioma członkami załogi. Sam „pasażer” wyszedł z kolizji bez szwanku.
W trzecim dniu października 1954 roku, podczas wychodzenia z portu w Nowym Jorku, nasz „Maasdam” zderzył się we mgle z frachtowcem „Tofevo” spod znaku Transport Océaniques. Uszkodzeniu uległ dziób „pasażera”, a oba statki skierowano z powrotem do Nowego Jorku na remonty. Przedłużyło to nieco podróż; armator „Maasdama” nie chciał opłacić pasażerom oczekiwania w hotelu, na co ci odpowiedzieli najprawdziwszym strajkiem (który wygrali!). Oczekiwanie potrwało do 27. października, czyli ponad trzy tygodnie...
Kolejną niemiłą przygodą „Maasdama” była kolizja z własnym nabrzeżem w Rotterdamie; w jej wyniku uszkodzony został kadłub „pasażera” w części dziobowej, na szczęście nad linią wodną.
15. lutego 1963 roku, podczas wchodzenia do Bremerhaven, „Maasdam” zderzył się koło latarniowca „Weser” z wrakiem brytyjskiego frachtowca „Harborough”. Niewiele wcześniej „idąca” kra lodowa poprzesuwała znaki nawigacyjne, co doprowadziło do kolizji. Tym razem nasz statek przechylił się dość znacznie na jedną z burt, ponieważ do podziurawionego kadłuba dostała się spora ilość wody zza burty. Na wszelki wypadek kierownictwo „Maasdama” zaleciło ewakuację pięciuset pasażerów ze statku w łodziach ratunkowych. Wszystko skończyło się szczęśliwie, ale statek musiał trafić do stoczni w stoczni remontowej NDL na remont.

Od 7. stycznia do 3. kwietnia 1968 roku szesnastoletni wówczas „Maasdam” odbył swój ostatni rejs pod flagą HALu. Była to podróż wokółziemska. Następnie statek miał powrócić do stałej pracy na swojej linii kanadyjskiej, ale w dniu 15. maja tegoż roku dyrekcja HALu podała do wiadomości, iż turbinowiec został sprzedany Polskim Liniom Oceanicznym z Gdyni.
20. września 1968 roku czwarty „Maasdam” po raz ostatni wyszedł z portu w Montrealu pod flagą HALu, biorąc kurs na Europę.
29. września statek zawinął do Rotterdamu, a wkrótce potem obrał kurs na Gdynię w Polsce, gdzie miał najpierw przejść adaptację do potrzeb nowego armatora.

Stefan Batory

Jak „Maasdam” zmienił się w „Stefana Batorego”

8. października 1968 roku „Maasdam” został formalnie przekazany PLO w Gdyni. Pod flagą tego (o rok starszego od statku!) armatora liniowiec otrzymał imię „Stefan Batory”. Był to ukłon armatora w stronę sławnego poprzednika nowego „pasażera”, i kolejny ukłon Polski w stronę jednego z jej władców, księcia Siedmiogrodu Stefana Bathory'ego (1533–1586). Przeprowadzony do Polski statek został znacznie przebudowany przez Gdańską Stocznię Remontową, która w ten sposób weszła do „pierwszej ligi” europejskich „klinik statków”.
Komin „holendra” typu „Strombos” został zastąpiony nowocześniejszym, nad zmodernizowanym mostkiem pojawił się nowy maszt, a urządzenia przeładunkowe w postaci bomów zastąpiły dwa żurawie z napędem elektrycznym. Kadłub i nadbudowy statku ustrojono w barwy PLO. Znacznie zmodernizowano pomieszczenia dzienne liniowca: na przykład niegdysiejszy „Palm Court” zmienił się w zupełnie nowy Wielki Salon. Generalny remont i przebudowa objęły także maszyny i kotły statku, instalację elektryczną. Radiowy sygnał wywoławczy nowego (de facto ostatniego) polskiego liniowca brzmiał Sierra Papa Yankee Mike.
Zmodernizowany transatlantyk miał pływać na linii Gdynia-Kopenhaga-Rotterdam-Londyn- Montreal-Southampton-Rotterdam-Kopenhaga-Gdynia. 
W dniu 11. kwietnia 1969 roku liniowiec uroczyście wyruszył w swą pierwszą podróż w nowych barwach z Gdyni do Montrealu. Po drodze zawinięto m. in. do Kopenhagi (która – podobnie jak dla włoskiego poprzednika – stała się z czasem „drugim portem macierzystym” liniowca) do Rotterdamu, Tilbury i do Quebecu.
W swoim dawnym porcie macierzystym były „Maasdam” zrobił kolosalne wrażenie. Jak  niesie wieść – zarząd HALu zamierzał podobno... odkupić (!) zmodernizowany nie do poznania statek i na powrót wcielić go do służby pod znakiem NASM.
Średnie obłożenie „Stefana Batorego” w pierwszych dziewięciu rejsach sięgało 93% – głównie za sprawą Polonii amerykańskiej, która nie mając wtedy do dyspozycji bezpośrednich połączeń lotniczych między USA i Polską – pływała w obie strony na „swoim” statku. Po zakończeniu pierwszego sezonu statek ponownie trafił do stoczni, gdzie przeprowadzono kolejny etap modernizacji jego wnętrz. Wymieniono znaczną część umeblowania, a w dawnej pierwszej ładowni  urządzono salę kinowo-widowiskową na 280 miejsc.
Poza sezonem statek pływał z turystami na wycieczki.
10.1977 – statek wyczarterowano tour-operatorowi niemieckiemu TUI.
1983 – liniowiec został sprzedany gdyńskiemu Towarzystwu Okrętowemu.
1985 – statek 131 razy pokonał Ocean Atlantycki i 136 razy popłynął z turystami na wycieczki.
1987 – na dawnym turbinowcu „Queen Elizabeth 2” wymieniono napęd na dieslowski. „Stefan Batory” był odtąd ostatnim oceanicznym liniowcem pasażerskim o napędzie parowym. W tym samym roku podano do publicznej wiadomości zamiar wycofania statku z eksploatacji w marcu 1988 roku.
7. października 1987 roku turbinowiec wyruszył w ostatni rejs okrężny na swej podstawowej linii Gdynia-Montreal.

Stefan Batory
Stefan Batory przy nabrzeżu w Gdyni, lata siedemdziesiąte XX wieku.

26. marca 1988 roku liniowiec odstawiony został w Gdyni „na sznurek”.
Podczas swej służby jako „Stefan Batory” transatlantyk „wystąpił” w co najmniej dwóch polskich filmach fabularnych: w jednym z nich („Kochaj albo rzuć”, ang. Love or Leave) ekipa sfilmowała autentyczne wyjście statku w rozkładowy rejs z Gdyni do Montrealu. „Stefanowi Batoremu” wypadło zamknąć epokę regularnych rejsów transatlantyckich – był ostatnim liniowcem pływającym przez Atlantyk wg rozkładu. Ostatnimi rejsami „Stefana Batorego” były wycieczki na wody Ameryki Południowej i Indii Zachodnich.
6. kwietnia 1988 roku na statku po raz ostatni opuszczono polską banderę handlową i flagę PLO.
Prasa polska donosiła: „Król zdejmuje koronę”, „Ambasador udaje się na złom”. Tymczasem...

do złomowania statku było jeszcze daleko.

Już w maju 1988 roku były transatlantyk został sprzedany grecko-polskiej firmie Hellenic Polish Shipping Ltd. z siedzibą w Pireusie.
26. czerwca 1988 roku liniowiec odstawiono „na sznurek” we Vlissingen.
11. listopada 1988 roku (w 70. rocznicę odzyskania niepodległości przez RP) dawnego „Stefana Batorego” sprzedano firmie Erne Compania Maritima SA z Panama (bandera panamska).
13. listopada 1988 roku statek przybył do Pireusu.
1989 – dawny transatlantyk sprzedano firmie City Shipping International Inc., Nassau. (Stena Line, Göteborg). Statek otrzymał nową nazwę: „Stefan” (bandera szwedzka, następnie panamska).

Jako „Stefan”

1. lutego 1990 roku dawny liniowiec  przybył do Göteborga; został tam ustawiony, jako przejściowe miejsce zamieszkania dla potencjalnych azylantów, przybywających do Szwecji.
1991 – były liniowiec sprzedano firmie C-ia Maritima SA z Nassau, W-y Bahama.
Latem 1991 roku dawny transatlantyk po raz kolejny „wystąpił” przed kamerami filmowców. Włosko-francuska ekipa wykorzystała sławny turbinowiec w swoim obrazie, jako statek „Las Delicias”. W sierpniu tego roku statek powrócił na holu do Pireusu, gdzie planowano przebudować go na nowoczesny wycieczkowiec. Niestety plany te wkrótce zarzucono ze względu na wiek byłego liniowca.
17. grudnia 1991 roku dawny turbinowiec po raz kolejny odstawiono „na sznurek” – tym razem w greckim Pireusie.
1992 - statek sprzedano firmie Tony Travel & Agency, Nassau, W-y Bahama. 3. lipca 1992 roku przybył do Zatoki Perama w Grecji, celem postawienia „na sznurku”.
W grudniu 1996 roku dawny transatlantyk doznał poważnych uszkodzeń wskutek wyrzucenia na brzeg. 31. grudnia 1997 roku u Lloyda podano do wiadomości, że statek nie zostanie wyremontowany.

W roku 2000 turbinowiec sprzedano na złom firmie Kalkavanlar AS, Aliaga w Turcji. 22. marca 2000 roku dawny transatlantyk przybył do Aliagi na złomowanie. 24. marca 2000 roku statek wysztrandowano na plażę. Cięcie byłego liniowca zakończono przed końcem 2000 roku.

Wojciech M. WACHNIEWSKI
Słupsk

Wojciech Marek Wachniewski (ur. w 1956 roku) to słupski tłumacz, kolekcjoner, znawca historii Słupska, żeglugi i wojen morskich oraz związków Pomorza z morzem.