Polonia w Holandii

Od wieków Polacy emigrowali za chlebem na Zachód. W zasadzie do dzisiaj nic się nie zmieniło. Czy Polska była pod zaborami, czy sanacyjna, czy komunistyczna czy demokratyczna, zawsze Polacy ciągnęli w poszukiwaniu lepszego życia na Zachód. W okresie międzywojennym biura rekrutacyjne tak jak i dzisiaj werbowały młodych ludzi do pracy w przemyśle ciężkim Zachodniej Europy; do hut i kopalń Francji, Belgii, Holandii i Niemiec. Wyjechało 2,2 mln. - tyle samo co w ciągu ostatnich 10 lat!

Polonia Breda 1953

1920. To właśnie ta międzywojenna emigracja bezrolnych chłopów do holenderskich kopalń w Limburgii była pierwszym środowiskiem polonijnym w Holandii. W miejscowościach Sittard, Brunssum i Heerlen można trafić na zanikającą przedwojenną Polonię lub już prędzej na drugą-trzecią generację wtopioną w holenderskie społeczeństwo, nie znającą języka polskiego. Paradoksalnie w okresie kiedy Holandię "zalewają" Polacy w ilościach nigdy nie spotykanych, to właśnie w 2008 roku zaprzestał działalności limburski zespół ludowy "Syrena" - z braku zainteresowania i nowych członków.

W początkach XX wieku w Holandii osiedlali się także polscy żydzi a ich nazwiska; Krasnopolski, Tuszyński lub Moszkowicz zna dzisiaj każdy Holender.

1944. W Bredzie i okolicy osiedliło się po II Wojnie Światowej ok. 250 polskich żołnierzy z dywizji pancernej generała Maczka. Polska dywizja w alianckiej armiafisz z 1944 rokui wyzwoliła miasto Breda i po zakończeniu wojny część żołnierzy pozostało w tym mieście nie chcąc wrócić do nowej, komunistycznej Polski. W Bredzie istnieje jeszcze kilka stowarzyszeń potomków polskich wyzwolicieli jak: Stowarzyszenie "Polonia", Stowarzyszenie 1 Polskiej Dywizji Pancernej, Muzeum Gen. Maczka, Dywizja Pancerna. Także w tym mieście "stara" Polonia już wymarła i podobnie jak w Limburgii także w Bredzie zaprzestał w roku 2008 działalność zespół ludowy pieśni i tańca "Mazur". Nadal działa siłą rozpędu stowarzyszenie Polonia w Bredzie i choć prowadzone jest w praktyce przez Holendrów mających jakieś wolne związki z Polską to starają się nadal podtrzymać tradycje obchodów wyzwolenia Bredy i zabaw polonijnych.

1981. Po II Wojnie Światowej było jeszcze kilka większych lub mniejszych fal emigracji pod pretekstem ucieczki spod komunizmu. Większa fala uchodźców miała miejsce w okresie stanu wojennego w Polsce lat osiemdziesiątych.

1960-?. Szczególną grupą emigrantów są polskie dziewczyny wychodzące za mąż za Holendra i osiedlające się tu na stałe. Ta damska emigracja trwa od dziesięcioleci z różnym natężeniem. W ten sposób w Holandii osiedla się ok. 2000 Polek rocznie. Panie te, żyją jednak rozproszone po całym kraju, wtapiają się stosunkowo szybko w holenderskie rodziny i nie łatwo jest im się zorganizować ze sporadycznymi wyjątkami w większych miastach gdzie tworzą się stosunkowo niewielkie kluby polskich pań jak: Topolki i Oostoja.

2000-?. Dzisiaj komunizmu młodzi emigranci już nawet nie pamiętają a jednak według GUS-u najnowsza emigracja wynosi 2,27 mln Polaków. Ilu emigruje "na czarno" będąc oficjalnie w Polsce, na zasiłku, rencie, urlopie itd.?

Ilu jest polskich emigrantów którzy sami jeszcze tego nie wiedzą, że już są emigrantami, Polonią za granicą? Ilu myśli, że popracuje tu 3 miesiące, rok, dwa lata i wróci? Ilu tak naprawdę wraca? Zachód wciąga. Wciąga powoli i niezauważalnie, zniewala, kusi a w tym samym czasie własna ojczyzna i rodzina się oddala. Zachód wciąga dobrobytem, wyższa kulturą, milszymi stosunkami międzyludzkimi, bardziej uregulowanym i stabilnym życiem. Sama świadomość życia w Hadze, Nowym Jorku czy Londynie jest dużo bardziej kusząca niż perspektywa przeżycia całego życia w prowincjonalnym miasteczku bez perspektyw.

Osobliwością polskiej emigracji jest fakt, że w ciągu 100 lat zupełnie nie zmieniły się powody emigracji mimo tak radykalnych przemian jakie niepodległa Polska przechodziła w tym czasie. Wielu wyjeżdżających z Polski nadal twierdzi tak samo jak 20, 40 czy 80 lat temu, że w Polsce nie ma dla nich miejsca, brak perspektyw godnego życia, brak pracy i możliwości założenia rodziny.

Liczbę Polaków w Niderlandach szacuje się na co najmniej 200 tysięcy. Nigdy nas tu tyle nie było. [zobacz wiatrakowy podział Polaków w Niderlandach]

Młoda Polonia nie jest zorganizowana a nawet nie jest świadoma, że Polonią się staje. Słowa Polonia i emigrant jakby się nas nie tyczyły. Młoda Polonia zajęta jest na razie dorabianiem się. Spotyka się na niedzielnej mszy w polskim kościele lub w polskim sklepie. Wygląda na to że łączy nas jedynie język, Matka Boska, kiełbasa i... patriotyzm.

Patriotyzm

Paradoksem jest, jak słowo patriotyzm ważne jest dla narodu który swój kraj tak chętnie zawsze opuszczał. A może odwrotnie? Może ten kraj opuszcza nas?

Harcerską piosenkę "Wszystko co nasze Polsce oddamy" śpiewałem w dzieciństwie setki razy... I co teraz?

 

Polonia

Jest chora od lat, lekarze rozkładają bezradnie ręce.
Co jej jest?
Dawno powinna umrzeć, ale wciąż żyje, dlaczego?
Bo nie ma takiego lekarza, co by ją uśmiercił.
Nie ma też takiego lekarza, co by ją uzdrowił.
Na co choruje Polonia?
Choroba bliżej nie znana medycynie, jej opisu w żadnym
słowniku medycznym nie znajdziesz.
Dopiero po trzech latach można chorobę zauważyć gołym okiem.
Na czym polega jej objaw?
Wszystko zaczyna się od smaku, spojrzenia, tęsknoty,
snów niespokojnych.
Chorzy na tę chorobę wołają:
ten chleb mi nie smakuje...
te truskawki tak nie pachną...
to nie te drzewa, obłoki, trawa, ludzie,
to nie moje dzieci, żona, rodzina...
to nie takie życie miało być...
jestem samotny, umieram z tęsknoty...
choroba emigracyjna to rodzaj choroby czaru,
zaklęcia zemsty rzucone przez rządzę poznania
i sny źle tłumaczone.

Adam Lizakowski (emigracyjny pisarz i poeta z Chicago)