Belgia - najlepszy nieistniejący kraj

Belgia jest fenomenem w Europie. Kraj który powstał dość przypadkowo w 1830 r. mimo, składa się z wielu bardzo różnych regionów kulturowych i językowych. Mało Belgów łączy co im zresztą nie bardzo przeszkadza. Łączy ich tylko wyśmienite piwo i frytki. 

belgijskie frytki

Brak rządu? Belgów to nie interesuje

9 grudnia 2018 r. upadł gabinet Charlesa Michela i od tej daty do momentu pisania tego artykułu (9 marca 2020) Belgia nie ma już 456 dni rządu. To już drugi tak rekordowo długi okres formowania nowego rządu. W latach 2010-2011 Belgia obywała się bez rządu przez 541 dni, czyli 18 miesięcy. Oba przypadki są światowymi rekordami długości formowania rządu. 

Po każdych wyborach formowanie rządu natrafia na wielkie przeszkody. Półtoraroczne wysiłki uformowania rządu z wielu partii które nie są nawet partiami narodowymi lecz regionalnymi czyni koalicje niemal niemożliwymi. Belgowie mają okazję do zabawy; to jest światowy rekord który jest zapisany w książce rekordów Guinessa. Belgia jest pierwszym krajem w Europie który jest naprawdę europejski. Sztuczne struktury sztucznego państwa nie są nam już potrzebne. Naszym państwem jest lub przynajmniej powinna być jedna Europa.

podział Belgii
Flamandzka (niderlandzkojęzyczna) północ, walońskie (francuskojęzyczne) południe i na wschodzie region niemieckojęzyczny, przylegający do Niemiec. Bruksela ze specjalnym statusem, jednak głownie francuskojęzyczna.

Każdy Belg ma własne państwo

Belgia liczy obecnie 21 partii z czego spora cześć reprezentuje wyłącznie interesy swego regionu (głównie partie flamandzkie, francuskie, niemieckie i brukselskie) bez wyraźnej większośći ani możliwości współpracy czy tworzenia koalicji.

Królewski doradca Lanotte zaproponował już dziesięć lat temu podział Belgii na cztery europejskie prowincję (Flandria, Walonia, Bruksela i region niemiecki). Unia Europejska miałaby się zatroszczyć o armię, sprawy zagraniczne i emerytury a reszta spraw regionalnych pozostawiona by była zarządom prowincji. Proste. Panoszący się regionalni politycy nie są do niczego potrzebni.

Belgia
Wyżej granica Belgii w Flandrii. Niżej "koronkowy" rynek w Brukseli.

Bezpaństwo

Belgia nigdy nie była jednym państwem, nazwanym przez pewnego belgijskiego pisarza bezpaństwem (onland). Belgia składa się z milionów mini-państewek które zawsze łączyła chroniczna niechęć do polityków.

W październiku 2011 r Belgowie świętowali długi brak rządu. W Gandawie (Gent) 249 nagich Belgów świętowało na ulicach 249 dni bez rządu - co wydawało się długim okresem lecz trwało 541 dni. "Upadek Belgii" jest powodem wielu kpin Belgów. W Leuven serwowano gratis frytki a w Louvain-la-Neuve gratis piwo. W ten sposób Belgowie śmieją się ze swoich polityków którzy nigdy nie mieli w tym kraju zaufania narodu. Oczywiście Flamandczycy nie chcą mieć nic wspólnego z Walończykami i odwrotnie. Francuskojęzyczni Walończycy nawet nie myślą nauczyć się jednego słowa po holendersku.

Antwerpia i Bruksela
Wyżej rynek w Brukseli a niżej plac w Antwerpii.

Belgia jest esencją Europy

Belgia jest esencją Europy - olbrzymie podziały językowe i kulturowe ale jednak razem - nie ma lepszej drogi. Podziwiam Belgów. Ten naród a raczej te belgijskie narody będą istnieć zawsze. Zawsze będzie Walonia, Bruksela, Antwerpia, typowe terenowe wyścigi kolarskie, najsmaczniejsze frytki i zawsze będzie warzone najprzedniejsze piwo świata. To jest pierwszy europejski naród który ma dość polityków gardłujących tylko o swoje przywileje. Jeśliby reszta narodów Europy poszła śladem Belgów i nie brała polityków tak serio, nie mielibyśmy tych próżnych dyskusji o kaczyńskich, tuskach i macronach - mielibyśmy jedną silna Europę mającą szanse na stawienie czoła reszcie świata. 

Przeczytaj także: