Nowochrzczeńcy nad Wisłą czyli historia polskich Holendrów

Nowochrzczeńcy: rzadkie słowo w Polsce. Holendrzy byli tymi nowochrzczeńcami którzy mieszkali i zagospodarowywali deltę Wisły 450 lat - to mniej więcej tyle ile lat liczy Warszawa. Pierwsi osadnicy z Holandii przybyli na polskie ziemie niemal 700 lat temu.

Delta Wisły

W roku 1540 i 1543 nizinna delta Wisły (ned. Wijsseldelta) doznała dwóch wielkich powodzi. Ludzie stracili życie i majątek, przepadł także wielki obszar najżyźniejszej ziemi, który zabrała woda. Władcy tych ziem stracili dochody więc szukano rady, szukano fachowców którzy umieliby zaradzić i obejść się z zagrażającą wodą.

W tym samym czasie we fryzyjskiej miejscowości Witmarsum rodził się nowy ruch religijny katolickiego księdza Menno Simonsa. W Niderlandach wrze zmaganie reformatorów z konserwatywnym kościołem. Kościól jest potężny ale idee mają nie mniejszą moc. Menno Simons buntował się przeciwko potężnej władzy kościoła idąc śladami Lutra i szwajcarskiego twórcy anabaptyzmu Huldrycha Zwingli. Menno znajdywał wielu zwolenników. Szczególnie chrzest noworodków napotykał sprzeciw jako zapełnienie nie zgodny z Nowym Testamentem, toteż zwolennicy Menno Simonsa zwą się po holendersku Doopsgezinden lub Wederdopers a w świecie są bardziej znani pod nazwą Anabaptystów (z gr. anabaptizein – "na nowo chrzcić") czyli nowochrzczeńcy. Kościół mennonitów charakteryzuje się autonomią gminy religijnej, wspólnotą własności, pacyfizmem i chrztem po 14 roku życia a ponadto zakazem przysięgania na cokolwiek i sprawowania wysokich urzędów.

Tak radykalnie nieposłuszny lud we Fryzji (wówczas pod panowaniem Habsburgów), swego losu był niepewny, wobec panującego i wówczas jeszcze wszechmogącego kościoła katolickiego.

Jakże więc na rękę była mennonitom oferta Zygmunta Augusta dająca im żyzną deltę Wisły w dzierżawę. 

widok Żuławy początek XX wiekuOd połowy XVI wieku osiedlają się mennonici w kraju wolnym od religijnych konfliktów, z daleka od walki o rządy dusz; na Żuławach i wzdłuż Wisły aż do Warszawy.

Mennonici byli niezwykle pracowici i wprawieni w walce z wodą i w osuszaniem bagien. Ich "religią" była praca. W ciągu jednego wieku udało im się osuszyć Żuławy. Pierwsze generacje mennonitów żyły w bardzo ciężkich warunkach i wielkiej biedzie na tych żuławskich bagnach i błotach. Dopiero następne generacje korzystały z owoców tej pracowitości i dorobiły się od XVII wieku wspaniałych gospodarstw w najżyźniejszym zakątku Europy. Żuławska pszenica mennonitów znajdowała szybki zbyt u gdańskich kupców tzw. Moedernegotie.

Regionalnym centrum handlowym mennonitów było miasto Nowy Staw (Nytych) któremu król Zygmunt August w roku 1564 nadawał kolejne przywileje i koncesje.

jenever Machandel z Nowego Dworu

Także pobliski Nowy Dwór Gdański (Tiegenhof) był miasteczkiem mennonitów ze słynną do dzisiaj gorzelnią menonickiej rodziny Stobbe produkująca m.in. holenderskiego jenevera o nazwie Machandel (gin/jałowcówka/Schnaps )  – przez 200 lat gdańskiej wódki w typowych butelkach, dzisiaj produkowaną  bodajże w w Niemczech.

gorzelnia Stobbe w Nowym Dworze

Holenderscy mennonici uciekali przed prześladowaniami na Żuławy ale także, podobnie jak grupa anabaptystów ze Szwajcarii, do amerykańskiej Pensylwanii i tam też stworzyli „Germantown" w roku 1683. Jeden z nich; Jakub Amman rozpoczął nowy nurt wyznaniowy a jego zwolennicy nazywają się do dzisiaj Amisz. Konserwatywny ubiór jak i światopogląd oparty na ortodoksyjnej interpretacji biblii jest dość znany na całym świecie. W roku 1980 kościół mennonitów w Ameryce liczył 109 tys. członków i 33 tys. poza Ameryką.

Nowo osuszone poldery delty Wisły zwano wówczas Hollanderijen co określało nie tyle narodowość tych pionierów co prawną formę dzierżawy nowych obszarów. Mennonici żyli w dość zamkniętej samowystarczalnej społeczności. W zamian za utrzymywanie w dobrej kondycji urządzeń wodnych i stały nadzór i konserwacje systemu melioracji - feudał zwalniał ich z obowiązku służby wojskowej co było dla mennonitów jednym z podstawowych warunków egzystencji.

Rynek - Nowe Stawy

Z czasem na Żuławach osiedlali się także mennonici z Niemiec a z biegiem wieków także i Polacy.

Po pierwszym rozbiorze Polski (1772) delta Wisły przypadła Prusom co miało duże konsekwencje dla mennonitów. Katoliccy Prusacy byli nieprzychylni temu wyznaniu a szczególnie przywilejowi zwolnienia ze służby wojskowej. Zmuszono ich do słonych opłat za ten przywilej co w praktyce oznaczało biedę lub zmuszało do porzucenia wiary albo dalszej emigracji na wschód. Szczególnie gdy caryca Katarzyna w roku 1766 zniosła częściowo feudalizm i pańszczyznę a także ustanowiła wolność religijną w cesarstwie rosyjskim było to dobrym powodem dla wielu mennonitów do emigracji z pruskiej delty Wisły do Rosji. Mennonici osiedlali się w delcie Dniepru i na wybrzeżach Morza Czarnego.

Sto lat później w roku 1873 zwolnienie ze służby wojskowej w Prusach zostało zupełnie zakazane. Kolejna fala menonickich emigrantów wyruszyła tym razem do Ameryki; do Kansas, Nebraski, Kanady, Brazylii i Argentyny.

Pierwsza połowa XX wieku to okres ideologicznego fanatyzmu i nauk rasowych gdzie Gdańsk i Wisła stały się naturalną granicą germańskiej „czystej" aryjskiej rasy i w konsekwencji mennonici posłużyli Niemcom jako dowód na wieczne germańskie korzenie tego regionu. Mennonici znaleźli się pod duża presją germanizacji i holenderscy chłopi na Żuławach musieli wyraźnie "się określić" ze swoim germańskim pochodzeniem. Przy tym ówczesny język mennonitów tzw. Plautdietsch różnił się jeszcze mniej od niemieckiego niż język holenderski dzisiaj.

Ta germanizacja mennonitów sprawiła, że dla Armii Czerwonej a później i dla Polaków zasiedlających te ziemie różnicy nie widziano i traktowano mennonitów i ich dorobek równie bezlitośnie jak i Niemców.

Nowy Staw 100 lat temu i Google maps 2011

Dziedzictwo "Olendrów" zostało rozszabrowane, zdewastowane, cmentarze zniszczone. Tereny te zajęła repatriowana wiejska ludność ze wschodu która przez dziesięciolecia wszelkie ślad po menonitach zatarła. Dopiero w ostatnie lata wzrasta nieśmiało świadomość, że historia nie zawsze jest taka jaką byśmy sobie życzyli i nie musimy się wstydzić lub ukrywać historycznych faktów które nie pasują do naszej wyobraźni.

Żuławy holenderskie

Regularnie przybywający turyści z Holandii czyją się na Żuławach jak w domu; krajobraz niczym z północnych Niderlandów: tłusta, żyzna ziemia osuszonych polderów, długa, prosta linia horyzontu ograniczona przez rivierdijk (nadrzeczny wał przeciwpowodziowy) i kontury surowego w formie kościoła z czerwonej cegły, byłej gminy nowochrzczeńców. Krajobraz i struktura polderów to niemal jedyne pozostałości po Wederdopers na Żuławach.

Dom podcieniowy na Żuławach

W niektórych wsiach trafić jeszcze można na przepyszne holenderskie boerenhoeven (zagrody wiejskie) lub boerderijen w unikalnym, tylko żuławskim stylu budowanych na planie litery "T" z charakterystycznymi arkadami zwane domami podcieniowymi. Budowle o drewnianej konstrukcji szkieletowej, wypełnionej cegłą "holenderką" z podcieniem, czyli wysuniętym piętrem opartym na drewnianych filarach. Kościółki z czerwonej cegły mają typową pomorską architekturę. Zwodzone drewniane mosty i śluzy zostały w latach sześćdziesiątych wymienione na żeliwne. Tu i ówdzie ocalało nieco mennonickich nagrobków na nielicznych cmentarzykach (Nowy Dwór, Stogi Malborskie). Jeden z ostatnich holenderskich wiatraków (bovenkruier - wiatrak głowicowy) spalił się w roku 2004. W Żuławskim Parku Historycznym w Nowym Dworze Gdańskim obejrzeć można ocalałą spóściznę po tym  narodzie.

Dom podcieniowy na Żuławach

25 marca 2008 w czasie oficjalnej wizyty holenderskiego premiera Jana Petera Balkenende w Polsce, premier odwiedził wystawę poświęconą mennonitom w Nowym Dworze.

Pasłęk

Pasłęk - stolica holenderskich emigrantów

Mennonoci nie byli zresztą pierwszymi osadnikami z Holandii na ziemiach polskich. Wzdłuż Wisły i na obrzeżach delty już od XIII wieku osiedlali się Holendrzy i Flamandczycy znani z talentów melioracyjnych ale też kupieckich. Już w roku 1297 Wielki mistrz krzyżacki Meinhard von Querfurt wydaje akt lokacyjny miasta nazwanego wówczas - od kraju pochodzenia osadników – Hollandt a zamek w tym mieście stoi w kronikach z 1319 roku pod nazwą Castrum Hollandense. Podobnie jak na Żuławach także w Pasłęku osiedlają się w XVI wieku prześladowani protestanci z Holandii.

W późniejszych wiekach prusy i holenderscy osadnicy ulegają stopniowej germanizacji i miasto to zwie się Preußisch Holland (po polsku Holąd Pruski) a dopiero po II Wojnie Światowej nazwane zostaje polskim Pasłękiem.

Pasłęk

Treść tablicy w Pasłęku (Preußisch Holland) pisanej po łacinie:

"To miasto zbudowali batawscy uciekinierzy z Holandii jako miejsce schronienia i od nich nazwę przyjęło. Przechodniu, patrz na ten urodzajny kraj i to miasto, czy znajdziesz mu równe?"

tablica pamiątkowa w Pasłęku

Źródła i przydatne linki: