Nieoficjalna historia polskich wyzwolicieli Holandii

Kiedy Polak jest prawdziwym Polakiem? Nawet dzisiaj stawiane jest to pytanie. Tym bardziej nieufnie patrzyli na siebie Polacy po wybuchu II Wojny Światowej i długo po niej. Gdzie? Także w Holandii. 

Wszyscy wiemy o bohaterskim udziale Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie walczących u boku aliantów od Normandii przez Belgię aż do wyzwolenia Bredy w październiku 1944 r. Było to udziałem 1 Dywizji Pancernej pod dowództwem generała Stanisława Maczka. Ale Polacy pokłócą się nawet na wojnie a tym bardziej po niej.

Nasi i nie nasi

1 Dywizja Pancerna była formowana w Szkocji od początku 1942 roku. W jej skład wchodzili Polacy którzy dostali się do Anglii w różny sposób i pochodzili z różnych regionów które dzisiaj leżą lub kiedyś leżały w granicach Polski. Byli to Polacy z kampanii wrześniowej pochodzący z Kresów którzy przedostali się na Zachód, ale byli to także Polacy z armii niemieckiej; dezerterzy lub wzięci do niewoli m.in. w czasie brytyjskich walk z Afrika Korps

Mapa III Rzeszy z początku 1940 r.

Każdy kto trochę zna historię Polski, jej granic i składu narodowego pierwszej połowy XX w. rozumie jak trudno było określić jednoznacznie kto był Polakiem, kto Niemcem a kto Ukraińcem. Wielka III Rzesza wcielała do wojska wszystkich swoich obywateli. Armatniego mięsa potrzebuje każda armia. Do Wermachtu poszło więc sporo chłopaków z polskim pochodzeniem, szczególnie tych z Prus, Śląska i Wielkopolski. 

Uzupełnianie strat w ludziach

Szlak bojowy 1DPW 1944 roku 1 Dywizja Pancerna weszła do akcji na kontynencie i stoczyła ciężkie walki w Normanii, szczególnie w bitwie pod Falaise. Bitwę wygrano... ale życie straciło ponad 5 tys. Polaków (brytyjskie źródła). Dla porównania pod Monte Cassino zginelo ok. tysiąca polskich żołnierzy. W tym czasie jednak alianci dysponowali już wielką liczba niemieckich jeńców wojennych, w tym także Polaków których po prześwietleniu przez kontrwywiad przekazywano do polskiej dywizji, tak mocno zdziesiątkowanej, że niemal nie istniejącej. To była trzecia grupa Polaków zasilających dywizję - ci "nowi" z Normandii. Był to też cenny nabytek - żołnierze dobrze przeszkoleni i umiejący posługiwać się nowoczesną bronią pancerną.

Po wojnie, lata 1945-1990

Po nastaniu pokoju polscy żołnierze rozjechali się po świecie. Część wróciła do nowej Polski, część do Angli, Australii i Kanady, ale sporo ich zostało w Holandii, w Bredzie i w Belgii - miejscach wyzwalanych przez 1 Dywizję Pancerną generała Maczka. 

Z nieoficjalnych źródeł, od ludzi którzy już nie żyją, słuchając ich opowieści przy kieliszku wiem, że pod koniec wojny około 70% żołnierzy Pierwszej Dywizji pochodziło z "niemieckich" zasobów. 

W długiej powojennej historii polskich weteranów żyjących na Zachodzie istniała duża wrogość pomiędzy "naszymi", tymi z Afrika Korps i tymi z Normandii. Oddział stowarzyszenia kombatantów w Bredzie to była "Normandia", belgijski oddział w Gendawie - to "Afrika Korps" spokrewniony z oddziałem londyńskim a reszta to jak podejrzewam ci Polacy ze wschodu, z Kresów którzy byli bardziej skłonni odwiedzić starą ojczyznę. Odwiedzić ojczyznę znaczyło nawiązać kontakt z polską "reżimową" ambasadą w Hadze - co wśród reszty polskiej diaspory równało się ze kolaboracją z komunistami i wykluczeniem z życia polonijnego. Tylko czasami pod "polskim kościołem" w Bredzie, po mszy rozgrywały się małe wojny polsko-polskie, czyli nasi przeciwko nim.

były polski kościół w Bredzie

Przeczytaj także: