Człowiek zachowawczy
W częstych dyskusjach na temat polskiej edukacji przeciwstawiamy nasze zasady nauczania do zagranicznych. Oburzamy się na podstawowe nauczanie w Holandii - na używanie najnowszych technologi jak: kalkulatory zamiast nauki na pamięć tabliczki mnożenia, internet i komputer zamiast wkuwania na pamięć dat historycznych i wierszy romantycznych.
Wbijanie wiadomości do głowy na pamięć miałoby rozwijać nasz mózg, miałoby rozwijać inteligencję, jako, że mózg pracuje - jak każdy mięsień - im więcej używany - tym w lepszej formie.

Jestem przekonany, że pojemność (inteligencja) naszego mózgu zależna jest od wielu więcej czynników z których najważniejszym jest dziedzictwo genetyczne i warunki w jakich rozwija się dziecko w pierwszych latach życia. To nie moje odkrycie, że dziecko wywodzące się z marginesu społecznego, rozbitych rodzin alkoholików itp. może wkuć na pamięć całego "Pana Tadeusza" i tablicę Mendelejewa i to mu wiele nie pomoże. Natomiast dziecko wynoszące inteligencję już "z domu" będzie łatwiej umiało posłużyć się najnowszymi technologiami aby nie zaprzątać sobie głowy sprawami które w każdej chwili może przywołać z bazy danych, internetu, komputera czy smartfona. Jego mózg będzie miał dosyć wolnej pojemności na inne wiadomości, czasami dla rodziców i nauczycieli zdających się bezwartościowymi jak budowa własnych aplikacji, cyfrowych prezentacji, animacji, grafik, obróbki obrazu i dźwięku czy choćby zaawansowanych możliwości wyszukiwarek.
Czasami mam wrażenie, że polska edukacja tkwi jeszcze mentalnie w XIX wieku. Postęp idzie bardzo powoli i programy nauczania nie zmieniły się w swej istocie od 100 lat.
Zachowawczy jesteśmy wszyscy i zmiany lubimy tylko w nowych modelach samochodów i telewizorów.
Ponoć Plato 2400 lat temu nie ufał spisywaniu swych myśli na papierze, bo jak mniemał papier jest zbyt nietrwały i ulotny. Ufał temu co było w jego głowie. Dzisiaj wydaje się to nam niedorzeczne?
Niemiecki uczony Johannes Trithemius w roku 1492 pisał: "Książki nigdy nie będą równo warte ręcznie pisanym kodeksom, zwłaszcza, że książki drukowane zawierają dużo błędów i mają brzydki wygląd".
Mnie w szkole zabraniano używać długopisu - bo tylko stalówką i atramentem nauczę się dobrze pisać. Kalkulator w szkole był narzędziem diabła.
Ja już od 40 lat poza listą zakupów nie piszę długopisem nic.
Dzisiaj papierowe książki przestają mieć sens. Kalkulatory i długopisy zresztą też. To już tylko nostalgia i antykwariat. Ale kto się do tego przekona?
Zachowawczy ludzie każdy e-mail czytają dopiero po jego wydrukowaniu na papierze - "bo to się tak fajnie czyta".





Nic nie jest wstanie zastapic mi ksiazki wydanej na papierze.Dopuki oczy nie odmowia posluszenstwa,zawsze bede miala ksiazke drukowana w zasiegu mojej reki.Nie wyobrazam sobie sensu mojego zycia bez dostepu do drukowanego slowa.Troche teraz cierpie,bo ile bym nie przywiozla z Polski ksiazek,nigdy nie wystarcza mi lektury do nastepnej wizyty w Polsce!
choc bibliooteczka domowa peka w szwach niestety, czasu na czytanie jest bardzo malo. ale rozwiazanie problemu jest bardzo proste. audiobooki. w internecie jest bartdzo duzo stron oferujacych najrozniejsze audiobooki w bardzo przystepnych cenach. w samochodzie spedzam minimum 2 godziny dziennie, w drodze do i z pracy. idealny czas na sluchanie ksiazek. karta SD 4GB zapelniona ciekawymi pozycjami wlozona jest standard e samochodowe audio. w ten sposob "przeczytalem" wiele bardzo dobrychy ksiazek: trylogie "Millenium"Larssona, trylogie "www.1939.com.pl", "major", "www.1944.waw.pl" Marcina Ciszewskiego, "Kryptonim Posen" Piotra Bojarskiego, jakies 15 ksiazek Chmielewskiej, nie wspominajac juz Szolochowie, Rybakowie, Sienkiewiczu, Grzesiuku czy Bunschu. Rewelacyjna sprawa. Audiobooki zajmuja niewiele miejsca na twardym dysku, a sluchac je mozna wszedzie: w aucie, na spacerze, robiac zakupu...
Możesz podać adresy z dobrym wyborem polskich i holenderskich audiobooks?
Audiobooki polskie:
www.audioteka.pl oraz szereg forow takich jak www.audioksiazki.org (najlepsze i wybor jest wprost rewelacyjny)
Audiobooki holenderskie:
www.bol.com, www.boeken.vpro.nl, www.vkshop.nl, www.123luisterboek.nl
niektore sa gratis, ale wiekszosc. platne. ale kto powiedzial ze w internecie wszystko musi byc gratis? :)
"Millenium" Larssona - Broerkonijn, coraz bardziej Cie lubie. Wlasnie koncze trzecia czesc.
Nie mam doscwiadczenia z audiobookami, byc moze powinnam sprobowac. Czytajac czesto wracam do niektorych stron wiec nie wiem jak to wyglada gdy ksiazek sie slucha a nie czyta.
Natomiast coraz bardziej sklaniam sie do kupna cieniutkiego ipada, zwlaszcza gdy w podrozy taszcze ze soba ksiazki takie jak wlasnie ta Stiega Larssona...
iPada używam ponad rok i zdaje bardzo egzamin jako "internet op de koffietafel" w salonie lub w kuchni ale nie ma z niego wiele pożytku poza domem, na dworze, tym bardziej jest bezużyteczny na plaży: na ekranie nic nie zobaczysz. Do czytania książek są lepsze aparaty.
No tak to druga strona medalu. Czytam na necie dokladnie to samo. Zreszta wydaje mi sie ze takie urzadzenie w piachu to wogole nieporozumienie.
W moim przypadku chodzi o czytanie w podrozy, czesto mam sporo czasu do zabicia na lotniskach, w pociagach czy hotelach, niestety rzadziej na plazy :-
Karina, Millenium wywarlo na mnie przeogromne wrazenie. Juz dawno nie "czytalem" czegos tak swietnie napisanego. Dla zaspokojenia ciekawosci obejzalem rowniez serial telewizyjny, ale ten jest bardzo okrojony.
Polecam audiobooki. Majac dobry odtwarzacz Mp3 mozesz pliki przewijac w przod i w tyl jak dajmy na to na kasecie magnetofonowej, wracajac do odsluchanej juz czesci. Pozostaje jeszcze kwestia przez ktorego lektora audiobook jest czytany. W przypadku "Millenium" jest to Krzysztof Gosztyla, dzieki ktoremu jest sie w samym srodku dziejacej sie akcji i widzi sie wszystko tak, jakby sie przy tym bylo. Podobne wrazenie mam po odsluchaniu "www.1939.com,pl" czytanym przez Krzysztofa Banaszyka. To bardzo waznke ktory lektor uzycza swojego glosu audiobookowi.
Co do iPada - o wiele poreczniejszy jest IMHO zwykly netbook 10,1" - ten zezwala na podlaczanie wszelkiego rodzaju aparatury peryferyjnej: dysku twardego, napedu dvd-rom itp. itd.
Chlopaki, dzieki za porady. Do Swietego Mikolaja zostalo jeszcze troche czasu do zastanowienia ;-)
Broer - narazie obejrzalam film z przeczytanej 1 i 2 czesci. Poniewaz mam dokladnie to samo odczucie, mimo ze filmy sa dlugie to okrojone z dosc waznych elementow (przypomiam sobie ze w czesci 1 Salander poproszona zostala o pomoc Mikaelowi i dosc niechetnie to zrobila. Mimo ze w filmie to ona podeslalam mu sama z siebie maila co moim zdaniem jest i 180 stopniowym zaprzeczeniem jej charalteru i osobowosci. Rowniez tego co sie w ksiazce dzialo w jej glowie po gwalcie powiecilabym w filmie duzo wiecej uwagi. Ta czesc byla emocjonalnie tak naladowana ze czytajac prawie czulo sie jej bol i zlosc).
Wiec trzecia czesc obejrze rowniez po przeczytaniu ksiazki. Szkoda ze facet nie zyje bo czyta sie go fantastycznie.
Co do książek: jestem słabym "czytaczem". Nigdy mnie to nie wciągnęło - może nie dojrzałem, a może to po prostu nie dla mnie. Niemniej kiedy w radiowej Trójce taki Ferency czyta powieść, to się rozpływam. Coś niesamowitego! Jest świetnym lektorem!
Co do edukacji: uważam, że system jest rzeczywiście przestarzały. Bardzo przestarzały. Ostatnio moja znajoma, licealistka, pisze do mnie "muszę iść, uczyć się przywilejów szlacheckich". Nie jestem wiele starszy od niej, ale szeroko otworzyłem paszczę i zapytałem "To musicie się uczyć takich rzeczy!?". Potem przypomniałem sobie, że ja też musiałem się tego uczyć, na dodatek nie przydało mi się to nigdy (no, chyba że na sprawdzian), a teraz nie za bardzo pamiętam, że się tego uczyłem. To jak wstawienie na półkę książki, której już nigdy się nie ruszy. Takich zbędnych informacji w szkołach jest mnóstwo. Do nauki: 49 województw według starego podziału, 3-krotne przechodzenie przez etap średniowiecza podczas edukacji historycznej, analiza lektur szkolnych które są albo nudne, albo niezrozumiałe.
Dla kogoś, kto się takimi sprawami nie interesuje to zwykłe marnowanie czasu. Nie wykształcają niczego.
Co innego w przypadku nauki przedmiotów ścisłych - niekoniecznie każdy musi być mistrzem całki, ale analityczne myślenie z pewnością przyda się większości. Przydatne są też języki - one naprawdę ćwiczą pamięć, są narzędziem, a nie tylko wiedzą.
Na chwilę obecną jestem studentem budownictwa. Magisterki w Polsce raczej nie będę robił. Zbyt wiele nieprzydatnych i mało urokliwych zajęć, zbyt dużo robótek ręcznych (dzisiaj już nikt nie rysuje rysunków technicznych ręcznie na kalce, jednak na uczelni są takie przedmioty, gdzie się tego wymaga), za mało case study, analizy problemu, nowoczesnych technik projektowych.
P.S. ktoś wie jak wygląda branża budowlana w Holandii? Praca dla młodego inżyniera, studia etc.
Larsson mial w planie napisac 10 czesci Millemium. Czwarta, Dziewczyna z tatuazem Smoka, podczas konczenia ktorej zmarl, zostala dokonczona przez kogos innego, i jest w tej chwili filmowana. Niestety, niz znalazlem jej w audiobooku, woec poprostu czekam na film.
Co do "innosci" filmu i ksiazki, to masz racje. najpierw przeczytaj trzecia czesc, zanim obejzysz film. Dopeiro w trzeciej czesci (ktora IMHO jest najlepsza z calej trylogii) zobaczysz jakie sa roznice. Cale studium osobowosci Ronalda Niedermana - oraz Salachenki - rewelacyjna sprawa. A w interpretacji Gosztyly - cud, miod, ultramaryna...
Tez jestem zdania,ze ksiazki nic i nikt nie zastapi.Nawet najlepiej zrobiony film.Moze dlatego,ze te pokolenie tak ma.Wiem,ze teraz sa modne audibooki,ale jednak,to juz nie to samo co ksiazka ,a jeszcze nowa i pachnaca farba drukarska.
Kiedys bardzo lubilam sluchac sp. Krzysztofa Kolbergera jak czytal w radio.
skasowany...
Audioksiazki moze to swietny wynalazek dla ludzi niewidomych,slabowidzacych,starszych.Bardzo dobre rozwiazanie.Mnie osobiscia literatura przyswajana w ten sposob denerwuje,ogranicza moja wyobraznie,nie pozwala na spokojna analize tekstu Biblioterapia to cudowna terapia dla osob zestresowanych,chorych z nerwicami ,onkologicznie,przewlekle.Coraz czesciej stosuje sie terapie przez czytanie ksiazek w szpitalch dzieciecych.Wzruszyl mnie ogromnie film ,,Siostry",gdzie dziewczyna(doskonala rola Cameron Diaz,jak zwykle zreszta) pokonuje dyslekcje przez czytanie ociemnialemu profesorowi ksiazek,w tym przypadku poezji.Sceny czytania poruszaly mnie tak przeogromnie,ze maz nie wiedzial co sie dzieje,ze tak rycze,bo on nie widzial powodu do wzruszenia.Ludzie ,ktorzy malo czytaja lub nie czytaja wogole nigdy nie beda posiadaly wrazliwosci tego typu.Nie zrozumie nigdy ludzi ,ktorzy posiadaja zdolnosc czytania,ktora nabyli w szkole,a nie wykorzystuja tej umiejetnosci.W ten sposob sami skazujemy sie na ubozsze zycie.
Broerkonijn - Siedzialam do 3 w nocy nad ostatimi 200 stronami. Fantastyczna! Dzis wieczorem kolej na film.
:-)))
Jak ci sie podobala ostatnia zagrywka Lisbeth Salander, gdzie pozbyla sie jednoczesnie Niedermanna i Nieminena?
She definitely nailed it! Doslownie i w przenosni.
Wielu ludzi rozmawiając o Trylogii mówią ze tematem powieści jest glownie nienawisc do kobiet. Tez to tak odbierasz?
Alez szkoda ze nie udalo mu sie skonczyc reszty. Sama zapowiedz 4 czesci; Mikael i Lisbeth jada do Banks Island by rozwiklac kolejna zagadke...alez jestem zla ze go nie ma...
P.S. Miales okazje czytac Leifa Perssona?
Jak najbardziej tematem przewodnim jest nienawisc do kobiet. Pojawiajaca sie we wszystkich trzech tomach postac Petera Teleboriana jest moim zdaniem taka czerwona nicia ciagnaca ten watek.
Perssona jeszcze nie wzialem na warsztat, ale trylogia o zabojstwie Palmego juz czeka: Between Summer's Longing and Winter's Cold, Another Time, Another Life oraz Falling Freely, as in a Dream. Jak tylko skoncze “czytac” Mroz Ciszewskiego zaraz odpalam Perssona.
Mam w domu ''Linde'' Perssona (prezent urodzinowy od sasiadow o ile pamietam). Zaczne chyba od niej. Dac znac gdy zaczniesz trylogie czy jest na czym oko/ucho zawiesic ;-)
,,Buntuje sie.Decyduje.Zmieniam.Odnajduje siebie.Ide.Dzialam.Budze sie.Doswiadczam.Podnosze sie.Marze.Zwyciezam.Odkrywam.Wymagam.Mysle.Wierze.Krzepne.Rozwijam sie.Pytam.JESTEM."
,,Niektore ksiazki sa do czytania Alef napedza do zycia."
To krotka charakterystyka najnowszej ksiazki mojego jednego z ulubionych wspolczesnych pisarzy Pablo Coelo.
I jeszcze pare sentencji z tej ksiazki.
,,Zycie to pociag,nie stacja."
,,Spiewaj jakby nikt nie sluchal.
Tancz jakby nikt nie patrzyl.
Kochaj jakby nikt nigdy cie nie zranil.
Zyj jakby niebo bylo na ziemi."
,,Potrzebuje czlowieka przy moim boku,ktory da mi odpowiedz na wszystkie pytania"
Ja tez potrzebuje takiego czlowieka,bo niby to wszystko prawda,ale jak znajduje obrazek w internecie;po jednej stronie Steve Jobs,a tuz obok zdjecie afrykanskich dzieciakow z wystajacymi brzuszkami i zebrami wyciagajacymi raczki po jakakolwiek zywnosc,a pod spodem podpis:Gdy umiera jeden ,placza miliony,
gdy umieraja miliony, nikt nie placze,"nie potrafie zyc ,,jakby niebo bylo na ziemi."Mam wszystko co czlowiekowi potrzebne do zycia,moze nawet za duzo,powinnam byc szczesliwa,a nie potrafie.Nigdy nie pogodze sie z taka niespradliwoscia na swiecie. NIGDY!!!
Jednak ksiazke polecam,szczegolnie ludziom w naszym wieku,ktorzy watpia.
Dodaj nową odpowiedź