250.000 Polaków w Holandii. I co dalej?

W maju 2018 r. polonijne media w Holandii obiegła podawana z dumą wiadomość: "Jest nas już ćwierć miliona!". Ja nie widzę żadnego powodu do dumy. Mam obawy się jaka będzie holenderska Polonia w 2035 r.

holenderski raport o Polakach

Ćwierć miliona Polaków w malutkiej Holandii

Powodem tej radosnej wiadomości był nowy raport holenderskiego Instytutu Badań Społecznych SCP na temat polskich migrantów w tym kraju. 

Holandia nauczona doświadczeniem z poprzednich fal imigrantów zarobkowych z Turcji i Maroka zdaje się uważniej monitorować tą najnowszą i jeszcze większą grupę imigrantów z Polski. 

Według tego raportu w roku 2017 zamieszkiwało Holandię na stałe 160 tys. Polaków a kolejne 90 tys. mieszka bez meldunku. Co roku przybywa ok. 10 tys. polskim imigrantów. Tylko w Hadze mieszka ponad 13 tys. Polaków. Nie ma już miasta gdzie na ulicach nie słyszałoby się polskiej mowy, nie było polskiego sklepu a w szkołach nie było polskich dzieci. Czy to powód do dumy?

Krzywa idzie nadal w górę
Moim zdaniem tak duża ilość polskich imigrantów powinna być powodem dużego zatroskania.

Polskie bolączki

1. Polacy źle się integrują w Holandii. Ich sytuacja jest niemal identyczna jak poprzednich dużych grup tureckich i marokańskich imigrantów z lat '70 (gastarbeiterów). 

2. Polacy żyją we własnym getcie językowym. Kontakt z Holandią i Holendrami ograniczony jest tylko do minimum w pracy lub szkole. 

3. Polacy nigdy nie będą się czuli w tym kraju "w domu". Zawsze istnieje postawa: "MY" i "ONI".

4. Polacy wykonują najniżej płatne zawody niewykwalifikowanych robotników, podobnie jak Turcy i Marokańczycy, także niezależnie od wykształcenia wyniesionego z Polski.

5. Podobnie jak Turcy i Marokańczycy są zadowoleni z lepszej sytuacji finansowej niż z jakiej wyszli z Polski ale stale trawi ich tęsknota do ojczyzny i niski status społeczny w Holandii.

6. Dzieci polskich imigrantów wychowują się w rozdarciu tożsamości narodowej. Ich ojczyzną jest nadal Polska i język polski ale za progiem domu są już "za granicą". Podobnie jak dzieci tureckich i marokańskich imigrantów będą w tym kraju w przyszłości niezwykle sfrustrowanymi  obywatelami drugiej kategorii. 

7. Za dwadzieścia lat (powiedzmy w roku 2035) druga generacja Polaków zacznie być problemem w Holandii, podobnie jak jest dzisiaj z dziećmi gastarbeiterów sprzed pół wieku. Gdy rodzice jeszcze się starają integrować, na ile mogą - to ich dzieci tej potrzeby mieć nie będą. 

8. Dzieci polskich imigrantów będą miały trudności ze znalezieniem partnera. Holenderski im nie będzie odpowiadał ale Polski też już nie. Będą hołubiły polskim tradycjom znacznie mocniej niż to czynią ich rodzice. Podobnie jak muzułmańskie dziewczynki z trzeciego już pokolenia w Holandii przestrzegają praw swej religii znacznie bardziej niż to robili ich emigrujący rodzice.

Powyższy obraz jest pesymistyczny, ale poza nielicznymi wyjątkami nie widzę podstaw do optymizmu obserwując od czterdziestu lat imigrantów w Holandii. 

Przeczytaj także:

2008: Polacy nie powinni naśladować Turków

2009: Czy Polacy stają się Turkami i Marokańczykami?

2013: Czy Polacy zostaną w Holandii?

2014: Sześć fal imigracji do Holandii

2016: Polacy w Holandii

2016: Polacy masowo zamieszkują Holandię