Kolaboracja w Niderlandach

Co dziś jest moją dumą może jutro być hańbą. Co dziś jest współpracą może jutro być kolaboracją. Czego nie wypada pamiętać, wyrzucamy z pamięci. Były czasy, że Warszawiacy witali wkraczające pruskie oddziały i były czasy gdy Warszawiacy płakali na wieść o śmierci wujka Stalina. Każdy człowiek i każdy naród ma coś czego woli nie pamiętać.

Okres faszyzmu nie jest dla większości europejskich narodów powodem do dumy. Faszystów było dosyć nie tylko w Niemczech. Faszyzm był w końcu jedną z atrakcyjniejszych ideologii ówczesnego okresu. Z Hitlerem kolaborował w jakimś stopniu każdy kraj w Europie. Także część Holendrów.

  • Zaraz po wyzwoleniu rozpoczęły się masowe akty zemsty na kolaborantach i sympatyzujących z Niemcami. 150 tys. Holendrów; członków partii NSB i innych kolaborantów uwięziono na podstawie doniesień ludności i członków podziemia. Tysiące ludzi miało stanąć przed sądem... ale i sędziowie nie byli wolni od zarzutów współpracy z Niemcami. Kolaboratorów przetrzymywano w byłych obozach niemieckich, koszarach, szkołach itp. Miesiące po wojnie były okresem odreagowywania, zemsty i poniżenia posądzonych o kolaborację. Odbywały się publiczne akcje znieważania i ubliżania posądzonym. Z czasem tysiące z podejrzanych zwolniono z braku dowodów. Kary nie uniknęło kierownictwo i aktywni członkowie holenderskiej partii faszystowskiej NSB, członkowie SS oraz setki burmistrzów, członków NSB.

Faszyzm w kraju tulipanów

W latach trzydziestych dwudziestego wieku także w Holandii powstała partia faszystowska o nazwie Narodowosocjalistyczny Ruch Holenderski (Nationaal-Socialistische Beweging) w skrócie NSB pod przywództwem Antona Musserta

Partia faszystowska NSB (Narodowosocjalistyczny Ruch Holenderski) liczyła w 1934 r. 21 tys. członków ale w czasie niemieckiej okupacji liczba członków wzrosła do 101 tys. we wrześniu 1943 r.

W najlepszym okresie roku 1943, partia NSB liczyła 101 tys. członków, czyli 1,12 % narodu, w tym czasie Holandia liczyła 9 mln mieszkańców.

Faszyzm w Holandii
Przywódca holenderskich faszystów, Anton Mussert, przemawia do zwolenników.

Porównując niemiecką okupację w Polsce i w Holandii - ta holenderska była znacznie łagodniejsza i mniej uciążliwa. Głównym tego powodem jest pragmatyczność Holendrów. Większość problemów była taka sama jak w całej dotkniętej wojną Europie: zubożenie, reglamentacja, brak surowców, chaos ekonomiczny, niedostatki żywności, nawet głód, itp. Poza tym powiedzmy to otwarcie; Niemcy traktują narody Europy Zachodniej jak "swoje", cywilizowane, zbliżone kulturowo. Szczególnie narody germańskie jak Holendrzy to są właściwie "tymi lepszymi Niemcami", traktowani z dużym respektem i szacunkiem. Tak było w czasie wojny i tak jest dzisiaj. Dzisiaj, 70 lat po wojnie, wspomina się okupantów już tylko humorystycznie, jako tych co kradli Holendrom rowery.

faszyzm w Holandii

Czarna karta historii

Holendrzy mają kilka ciemnych kart z historii II Wojny Światowej a których wolą nie mówić ale ich także nie ukrywają.

Cały świat wie, że to właśnie z Holandii deportowano do obozów zagłady 107 tys. Żydów, bez zbytniego oporu mieszkańców. Około 20 tys. Holendrów poszło ochotniczo do Waffen-SS. Nawet ukrywająca się żydowska rodzina słynnej Anny Frank została wydana Niemcom przez "życzliwych" Holendrów. 

Zaraz po wojnie Holandia rozpoczęła swoją wojnę neokolonialną próbując zdusić powstanie narodowo-wyzwoleńcze Indonezyjczyków.

faszyzm w Holandii

Kłopotliwy symbol faszyzmu

We wsi Lunteren - w samym sercu Holandii, na granicy Parku Narodowego De Hoge Veluwe, znajduje się faszystowski monument zwany "Murem Musserta" z którym Holandia ma dzisiaj kłopot.

faszyzm w Holandii

Mur był częścią obszaru na którym przywódca holenderskich faszystów Anton Mussert organizował wiece i wygłaszał z tego muru przemówienia do zebranych partyjnych zwolenników. Poniższy film archiwalny z roku 1940 najlepiej ilustruje z czym Holandia ma dzisiaj kłopot. Mur jest murem wstydu ale jednocześnie częścią historii. O wojnie zapisano już całe biblioteki ale czy mamy prawo niszczyć historię materialną? Nawet gdy ona nie pasuje do naszych wyobrażeń? Nawet błędna historia pozostaje historią.

Ceglany mur pozostał po wojnie na łasce losu i dzisiaj znajduje się w opłakanym stanie. Już wielokrotnie chciano go rozebrać ale wciąż stoi i młode pokolenia skłaniają się dzisiaj do wpisania go jednak na listę historycznych monumentów i odrestaurowania, podobnie jak się to robi z obozem Westerbork który służył za obóz przejściowy dla Żydów wysyłanych pociągami Holenderskich Kolei Państwowych do m.in. Sobiboru i Oświęcimia.

plakaty propagandowe faszystów

Nie opłaca się negować faktów

Holendrzy nie szczycą się kolaboracją ale jej nie ukrywają się jej nie wypierają. Rozliczali się z tą przeszłością w latach siedemdziesiątych XX wieku. Po prostu było, minęło. Jak może każdy z nas zrobił kiedyś w życiu błędy które dopiero czas weryfikuje.

Dlatego też Holendrzy muszą tak nerwowo reagować jak reagują Polacy na te wszystkie "polskie obozy zagłady" lub antysemityzm. Uderzyć się w pierś jest najprostszym rozwiązaniem. A powinniśmy wiedzieć, że im bardziej nerwowo się człowiek zarzeka tym bardziej jest podejrzany.

plakaty propagandowe holenderskich faszystów
Plakaty propagandowe holenderskich faszystów z lat wojny.
Przywódca holenderskich faszystów, Anton Mussert, przemawia do swoich zwolenników z partii NSB.

Zdrajcy i szmalcownicy

Wielu Holendrów sympatyzowało z faszystowską ideologią, szczególnie z hitlerowską krucjatą na bolszewików. Holenderska partia nazistowska NSB liczyła 100 tys. członków, także 25 tys. młodzieży ochotniczo zasiliło szeregi SS. Liczby kolaborantów trudno podać ale można szacować na ok. 25% narodu. Wojnę przeżyło ok. 25 tys. Żydów ukrywających się za okupacji oraz 5200 którzy przeżyli deportacje. Zdarzali się szmalcownicy i donosiciele zdradzający miejsca ukrywania się Żydów.

Zdrajcy okupacja Holandii
Donos na policję w Groningen z 1943 r.: "Przy ulicy Speikstraat Nr. 1 mieszka jeszcze rodzina Mok, która widocznie została zapomniana do zabrania. Ci Żydzi tam ciągle mieszkają. Mieszkaniec ulicy Speikstraat". Rodzina Mok; matka Sara (38), córki Reiny (12) i Eva Roosje (7) zostały zamordowane w Sobiborze 23 lipca 1943 r. Ojciec Filip (41) został zamordowany 6 stycznia 1944 r. w Monowitz (Auschwitz III, Monowice Oświęcim).

Ucieczka z Holandii

5 września 1944 r. Holandia przeżyła tzw. "szalony wtorek" gdy po kraju rozeszła się wieść, że lada moment kraj zostanie wyzwolony. Naziści holenderscy i niemieccy wpadli w panikę. Wielu holenderskich faszystów szukało ratunku w III Rzeszy.

W obawie przed mściwymi rodakami około 35 tysięcy członków Narodowego Ruchu Socjalistycznego (NSB) i innych kolaborantów uciekało we wrześniu 1944 r. przed nadciągającymi aliantami. Nazistowscy uchodźcy gromadzili się we wschodniej Holandii i północnych Niemczech w pobliżu Bremy. Wylądowali tam w okolicznych wioskach i przez siedem miesięcy przebywali w obozach dla uchodźców w Lüneburger Heide (między Bremą i Hamburgiem). Po powrocie do wyzwolonej ojczyzny w 1945 r. "uchodźcy" ponownie znaleźli się w obozie: tym razem jako więźniowie państwa holenderskiego.

Ostatnie słowa zdrajcy

Anton Mussert został skazany za zdradę państwa i rozstrzelany 7 maja 1946 roku. Ostatnie jego słowa przed rozstrzelaniem zostały do dziś ogłoszone tajemnicą państwową. Mogą zostać ujawnione dopiero po upływie 75 lat, czyli w 2021. Spekuluje się, że musiał powiedzieć coś, co stawia Holandia w złym świetle w odniesieniu do II wojny światowej i że królowa Wilhelmina oraz premier woleli to ukryć.

Przeczytaj także: