Słynny gdańszczanin - Gabriel Fahrenheit

Nazwisko które używa codziennie miliony Amerykanów znaleźć można na kamienicy gdańskiego starego miasta przy ulicy Ogarnej 95. To jest zdecydowanie najpopularniejszy gdańszczanin w Stanach Zjednoczonych a może i na świecie?

Ulica Ogarna w Gdańsku

Swoją droga nie rozumiem jakimi kategoriami dzielimy wielu zasłużonych ludzi na Polaków i "Niepolaków". Dlaczego Heweliusz, Kopernik, Mickiewicz, Chopin i Skłodowska są Polakami a np.: Gabriel Fahrenheit, Daniel Gralath, Günter Grass, Helena Rubinstein czy Julius Fromm nimi nie są. Podział na "naszych" i "obcych" jest w Polsce wyjątkowo pokrętny i oportunistyczny.

Dom Gabriela Fahrenheita

Świat naukowców z reguły nigdy nie zna granic. Tym bardziej pogmatwane jest pochodzenie wielu Polaków a szczególnie Gdańszczan. W zeszłych wiekach Gdańsk był nie tylko największym portem Europy, a może nawet ówczesnego świata ale także w tym mieście żyło wielu wielkich ludzi nauki i kultury znanych w świecie lepiej niż w Polsce. Do takich należy Gabriel Fahrenheit który opracował pierwszy uniwersalny system pomiaru temperatury zwany do dzisiaj jego imieniem. Dwadzieścia lat później Szwed Anders Celsius opracował inną skalę której używamy w Europie. Celsius proponował skalę w której przy 100º zamarzała woda a przy 0º woda się gotowała, ale to się jakoś nie przyjęło.

Dom Fahrenheita

Niemiecki Holender z Gdańska

Gabriel urodził się w Gdańsku i jak większość Gdańszczan pochodził z bogatego rodu kupieckiego. Mimo to większa cześć jego życia związana byłą z Holandią.

Jeszcze jeden polski mit, to dzielenie Europy na państwa w takim znaczeniu jak funkcjonują one dzisiaj. Przez wieki w handlu miast hanzeatyckich dominował język germański. Poza różnicami dialektów nie różnił się on w Amsterdamie, Gdańsku, Antwerpii lub Rydze.

W Amsterdamie Fahrenheit uczył się sztuki kupieckiej i tam także wynalazł swój system pomiaru temperatur. Mieszkał w Hadze i został pochowany w protestanckim kościele klasztornym (Kloosterkerk) w Hadze.

Celsjusz Napoleoński

Niejasne jest dlaczego my używamy skali akurat Celsjusza a Amerykanie Fahrenheita. Amerykanie także nie rozumieją czemu my używamy dziwacznej, "nielogicznej" skali Celsjusza. Przypuszczalnie za sprawą Napoleona który wymusił na europejczykach wiele własnych standardów.

Wszystkie ludzkie temperatury mieszczą się między zero i sto

W roku 1724 Gabriel Fahrenheit opracował skalę temperatur z trzema punktami referencyjnymi:

Gdy człowiekowi jest bardzo zimno = zero stopni (-18ºC)


Gdy zamarza woda = 32 stopnie (0ºC)


Gdy człowiekowi jest bardzo gorąco
(temperatura ciała) = 96 st. (34ºC)

Umyślnie Fahrenheit wybrał liczbę 32 podzielną na połówki 16, 8, 4, 2, 1 - a trzy razy 32 to temperatura naszego ciała.

Celsius i Kelvin to już bardziej naukowe skale temperatur które były zbyt abstrakcyjne dla praktycznych ludzi. Woda gotuje się w temperaturze 212ºF ale kogo interesuje w jakiej temperaturze gotuje się woda? Zero to temperatura w której człowiek umiera z zimna a 100ºF upału to śmierć z powodu porażenia słonecznego.

Innymi słowy skala Fahrenheita jest (na pewno u praktycznych Amerykanów) idealną skalą gdzie oznacza bardzo zimno a 100º bardzo gorąco. To nie jest skala opracowana w naukowych laboratoriach chemików, lecz dla ludzi. Dlatego Amerykanie nie mogą zrozumieć logiki skali Celsjiusza gdzie nie ma miejsca na ludzkie temperatury. 

Wizja skal temperatur według Amerykanów:

trzy miary

Inny Fahrenheid w mazurskiej piramidzie

Jest jeszcze jeden Fahrenheid w Polsce, jedynie jego nazwisko kończy się na "d".

Koło wsi Rapa na Mazurach, niemal pod rosyjską granicą znajduje się grobowiec starej i znamienitej pruskiej rodziny arystokratycznej von Fahrenheid. Niegdyś rodzina posiadała tam wielką posiadłość, przedzieloną dzisiaj granicą z Obwodem Kaliningradzkim.

Piramida Von FahrenheidaFryderyk von Fahrenheid był zafascynowany modnym wówczas Starożytnym Egiptem i zlecił na początku XIX wieku zaprojektowanie rodzinnego grobowca duńskiemu artyście Barthelowi Thorvaldsenowi (także twórcy warszawskich pomników Mikołaja Kopernika i księcia Józefa Poniatowskiego). Dzisiaj grobowiec znany jest w Polsce pod nazwą Piramidy z Rapy. Pierwsza spoczęła w nim jego 3-letnia córeczka Ninette w 1811 roku. Z dworu do piramidy leżącej wśród bagien wiedzie groblą droga, podobno wzdłuż której na całej długości poustawiane były niegdyś posągi.

Dzisiaj mówi się, że celem budowy grobowca w kształcie piramidy było stworzenie odpowiednich warunków sprzyjających mumifikacji ciał. W grobowcu złożone są ciała kilku członków rodziny Fahrenheid. Gdy ja tam byłem w roku 2007 przez okienka widać było pootwierane trumny i jakby zmumifikowane zwłoki pozbawione głów. Piramida była dwukrotnie zdewastowana przez żołnierzy rosyjskich, w pierwszą i drugą wojnę światową w poszukiwaniu kosztowności. W latach 90-tych ubiegłego wieku uporządkowano wnętrze piramidy, pozbijano i poukładano trumny, zamurowano wejście oraz wpisano ją w rejestr zabytków.

Z piramidą w Rapie związane są różne legendy i teorie. Legendy o śmierci członków rodu, o odcięciu głów, o niegenerujących właściwościach piramidy. Teoria o pozytywnym działaniu obiektów o kształtach figuralnych nazwane promieniowaniem kształtów a także teoria jakoby w Rapie przecinały się trzy linie promieniowania geomagnetycznego. Jedna z nich miałaby biec od Kowna przez Rapę i Wilczy Szaniec k. Kętrzyna do Karlsruhe, europejskiego miejsca mocy. Promieniowanie energii w piramidzie mazurskiej wynosi około 23 tys. jednostek w skali radiestety Bovisa. Podobno komary i muchy omijają piramidę.