Dżuma - pandemia średniowiecznej Europy

Około roku 540 pojawiła się w cesarstwie rzymskim po raz pierwszy epidemia dżumy. W samym Konstantynopolu w ciągu 4 miesięcy zmarło ponad 300 tys. ludzi. Plaga przyczyniła się do upadku cesarstwa rzymskiego. Czarna Śmierć odegrała olbrzymią rolę w dalszej historii Europy.

Przeludnione brudne miasta

Po 540 roku dżuma odnawiała się w Europie co generację przez kolejne 200 lat. W XVII wieku "śmierć z kosą" zabrała co piątego mieszkańca Londynu. W Amsterdamie na dżumę zmarł co szósty mieszkaniec tego miasta (34 tys. ofiar).

średniowieczne przeludnione brudne miasta
Średniowieczne przeludnione brudne miasta, zamknięte murami.

Efekty przeludnienia miast w okresie kiedy ludzkość liczyła sobie zaledwie pół miliarda istnień stał się coraz bardziej palący. Nie po nic wiele średniowiecznych miast - gdy się dało - budowano na wzniesieniach - to oprócz bezpieczeństwa czyniło miasto bardziej przewiewnym a także odchody spływały z deszczem w dół; poza miasto.

W latach 1550 - 1650 nastąpił w Niderlandach niespotykanie szybki rozwój gospodarczy. W tym czasie liczba mieszkańców tej małej republiki wzrosła o 50% do 1,9 mln mieszkańców z czego ponad połowa żyła już w miastach zajmując się rzemiosłem i handlem międzynarodowym. Miasta były liczne, duże i zamożne. Zaczęto dbać o jakość wody pitnej i wprowadzano obowiązek wychodków z szambami. W tym czasie w reszcie Zachodniej Europy 85% mieszkańców zajmowała się rolnictwem.

dżuma w Europie
Kaplica czaszek na Czechach - świadectwo minionych pandemii.

Epidemia dżumy

Szacuje się, że w tej pierwszej epidemii dżumy z VI-VIII wieku choroba ta kosztowała 100 mln ludzkich istnień - czyli połowę wówczas żyjących ludzi na świecie. W Europie liczba ofiar zarazy z XIV wieku zabiła 50-60% populacji, do 200 mln Europejczyków. Dla porównania dwie wojny światowe 14 wieków później pochłonęły razem 106 milionów ofiar. 

Rozwijający się światowy handel niósł ze sobą łatwość przenoszenia chorób. Na statkach z egipską pszenicą dopływały do europejskich portów także szczury i inne robactwo roznoszące groźne bakterie. Wszystkie epidemie wybuchały w europejskich portach - centrach handlowych gdzie dochodziło do kontaktów wielu przybyszy z dalekich krajów.

W średniowiecznej Europie w szybkim tempie powstawały i rozrastały się nowe miasta borykając się z problemami przeludnienia. Gęsto zaludnione miasta otoczone murami dawały bezpieczeństwo przed wrogiem ale także niedobór żywności, brak higieny, kanalizacji, czystej wody i tony ludzkich i zwierzęcych odchodów dziennie. Dżuma, dur brzuszny, dyzenteria, malaria, trąd i czarna ospa były na porządku dziennym.

Doktor czarnej śmierci
Rysunek lekarza pomoru z 1656 r. Takiego doktora nazywało się Dr. Schnabel (dziobaty). Doktor ubrany był w woskowany płaszcz, maskę z dziobem i szklanymi okularami i trzymał laskę. W dziobie znajdowały się substancje aromatyczne, które miały strzec przed zarażeniem. W praktyce taki doktor z dziobem znany jest bardziej z rycin i karnawału w Wenecji niż rzeczywistości. Wyleczyć nikogo nie mógł i ograniczał się głównie do rejestracji zmarłych.

W latach 1347-1351 do miast zawitała Czarna Śmierć

Jedna z największych katastrof w historii Europy która w swych proporcjach pochłonęła więcej ofiar niż wszystkie wojny XX wieku.

Dżuma pochłonęła 50 milionów ofiar (35%) w Europie. W samej Wenecji wymarło 60% mieszkańców. Przykładowo Francja na początku XIV wieku liczyła 16 mln mieszkańców a pod koniec tego wieku już tylko 11 mln. Trwoga i groza padła na mieszczan. Powstała posada doktora plagi który obarczony był wyszukiwaniem zadżumionych i izolowaniem ich od społeczeństwa. W nocy wywożono trupy za bramy miasta. Szybko za pomór i inne nieszczęścia zaczęto obwiniać żydów co prowadziło do pogromów w wielu miastach Europy. Do Polski dżuma wówczas nie dotarła z powodu rzadkiej wymiany międzynarodowej a i miast wiele nie było, powietrze zdrowsze oraz klimat polityczny łagodniejszy przez co żydowskich uciekinierów z zachodu i południa przybywało. Winę za epidemię Zwalano jak zawsze na Żydów, więc częste pogromy zmuszały ich do ucieczki na wschód Europy.

Od pomoru racz nas zbawić
Z lewej kapliczka w suwalskim, z prawej pozostałość po pandemii z zeszłych wieków.

Samochód uzdrowił miasta

Postęp świadomości, nauki i technologii wciąż dawał nam nowe, przedtem nie znane możliwości rozwiązywania problemów przeludnienia, czego przykładem jest Nowy Jork.

W roku 1900 miasto Nowy Jork nie mogło się uporać z przeludnieniem, zanieczyszczeniem, korkami i ordynarnym smrodem. Koń był jedynym środkiem transportu i produkował każdego dnia 2,5 tys. ton gnoju. Problem był nie do rozwiązania jako, że człowiek nie mógł się obejść bez końskiej siły pociągowej w rozwijającej się epoce przemysłowej. Niespodziewanie wynalazek samochodu rozwiązał ten problem. Przynajmniej na jakiś czas.

Historia Czarnej Śmierci w Europie nie jest zbyt znana w Polsce. Epidemie nasz kraj omijały więc omijamy je w nauce historii. Historycznie do niedawna zamieszkiwaliśmy rozległe obszary, rzadko zaludnione, mieliśmy nikłe kontakty z obcymi, z dala od przepełnionych miast, szlaków i center handlowych. Wielkie epidemie Polskę ominęły choć i tak w naszym języku cholera jest przekleństwem podobnie jak w holenderskim jest nim słowo pest. Może dlatego tak łatwo przybywa w Polsce zwolenników nieszczepienia dzieci?

dżuma czarna śmierć
Epidemia zarazy dawniej nazywany pomór (NL: pest, ANG: plague).

Do dzisiaj słowo pest jest w codziennym użyciu w Niderlandach szczególnie w złorzeczeniu „krijg de pest" (dostań dżumę) i „krijg de tyfus" (dostań tyfus) lub „krijg de tering" (dostań gruźlicę).

Makabryczne wspomnienia po Czarnej Śmierci zobaczyć można np. w Kaplicy Czaszek w Kutnej Horze (czes. kostnice Sedlec) i w Czermnej koło Kudowy.