Mróz w holenderskim domu

Polkom w Holandii jest zimno. Szczególnie polskim paniom mającym holenderskiego partnera. Nie jest łatwo zaaklimatyzować się w holenderskim domu z oszczędnym używaniem termostatu CO.

Regułą jest, że im łagodniejszym jest klimat kraju tym mniejsze różnice temperatur wnętrz domowych i na zewnątrz.

W łagodnym, morskim klimacie Szkocji lub Portugalii w domach nie ma (lub do niedawna nie było) w ogóle ogrzewania. Nie ma kaloryferów, nie ma centralnego ogrzewania, czasami jedynie kominek w salonie, ale lodowate łóżka w sypialni. Te narody są przyzwyczajone żyć w zimnych domach. Znajomi którzy osiedlili się na stałe w Algarve, na południu Portugalii. Po roku mieszkania tam najbardziej narzekali na... zimno. Zimno i wilgoć przez pół roku i brak możliwości ogrzania mieszkania.

Im bardziej na wschód tym cieplejsze domy

Ja już przywykłem do holenderskiego termostatu na 18°C. Będąc w Warszawie w listopadzie nie mogłem wytrzymać długo w większości mieszkań z powodu zbyt dla mnie wysokiej temperatury i zdawałoby się powszechnego zakazu otwierania okien. Widocznie się mocno "sholendrzyłem".

Ale... Dalej na wschód jest gorzej. Będąc zimą w Mińsku i Moskwie czułem się we wnętrzach jak w saunie. Przegrzane wnętrza i brak świeżego powietrza dokuczał mi jeszcze bardziej niż w Warszawie. Okien zimą nie otwiera się z zasady. Не должно! Нет, не надo Mieszkania rozgrzane do 28ºC! Im dalej na wschód, im bardziej trzaskający mróz za oknem tym bardziej nagrzane mieszkania. Ludzie potrafią dosłownie żyć na piecu.

W XXI wieku najzimniejsze były zimy w styczniu-lutym były w latach: 2001 (średnia tych dwóch miesięcy: 3,5ºC), 2003 (2,1ºC), 2006 (2,2ºC), 2009 (2ºC), 2010 (0,5ºC), 2013 (1,8ºC) i 2017 (3,3ºC). Najcieplejsza byłą zima 2007 r. z średnią dla stycznia i lutego 6,5ºC.  Zima 2010 r. była w Holandii wyjątkowo śnieżna. Osobiście nie przeżyłem tu takich śniegów od 30 lat. To była także dość mroźna zima jak na ten kraj [źródło KNMI].

termostat ogrzewania

Polsko-holenderska wojna o termostat

Na pewno niejedna polska dziewczyna która nie dawno poślubiła Holendra walczy z nim o władzę nad pokojowym termostatem. Wrodzone przyzwyczajenia holenderskich chłodnych sypialń zderzają się mocno z polskim zimowym "piecuchowaniem". Różnica temperatur polskich i holenderskich sypialń wynosi co najmniej 8ºC.

Nieraz o takiej "wojnie o termostat" między Polką i Holendrem słyszałem. Ileż narzekań. Podkręcanie ukradkiem termostatów lub odkręcanie kaloryferów.

Może trudności językowe tłumaczą brak możliwości wytłumaczenia partnerowi, że Polak pochodzi z innego klimatu; ubiera się zimą znacznie cieplej i w domu przyzwyczajonych jest także mieć cieplej. Taka rozmowa z partnerem nazywa się w Holandii "overleggen" (w zależności od sytuacji znaczy: omówić, skonsultować, debatować, dyskutować) przy kawie, spokojnie, po holendersku. Może da się konflikt złagodzić dochodząc do znośnego kompromisu temperatur? (w domyśle wysokości rachunku za ogrzewanie).

holenderski salon
Typowe holenderskie salony z połowy XX wieku w którym stoi piecyk olejowy, jedyne źródło ogrzewania całego domu, czyli praktycznie tylko salonu.

Niektórzy będą sobie tłumaczyć to przykręcanie termostatów wrodzonym holenderskim skąpstwem... czyżby? Mówią przecież, że Holendrzy są potomkami Szkotów? :-) No ale u Szkotów też zimno. U Portugalczyków zimą również. 

  • Generalnie Polacy, historycznie, żyli w regionach kontynentalnego klimatu; dużych zimowych mrozów ale i dostatku opału. Las był zawsze w pobliżu. Tymczasem Holandia ma łagodny klimat morski a i nie było za bardzo czym tu ogrzewać. Drogi torf był jedynym opałem. Przyzwyczajenia pozostają. To jest widoczne nawet dzisiaj gdy już jest w Holandii pod dostatkiem gazu ziemnego z Groningen i Rosji.
holenderski piecyk w salonie
W salonie stał piecyk olejowy i paliło się w nim tylko wieczorem gdy rodzina siadała do obiadu. Niżej skład starych pieców olejowych.

Niedobory opału

Przez wieki holenderskie domy opalane były bardzo oszczędnie drogim torfem w który ten kraj był bardzo bogaty. Węgiel (importowany z Anglii) pojawił się w Holandii dopiero pod koniec XIX wieku a na większa skalę był używany po 1907 r. - gdy holenderskie kopalnie rozwinęły produkcję. Jednak palenie węglem było uciążliwe, pracochłonne, kopciło o brudziło mieszkania. Od lat 60. wróciły do popularności piecyki olejowe a niedługo po tym pojawił się także gaz ziemny odkryty na północy kraju.

Także sto lat temu nie było wiele możliwości ogrzewania domów w Holandii. Piecyki naftowe (petroleum), olejowe lub węglowe ogrzewały salony. Reszta domu nie miała ogrzewania. Ten nawyk życia w chłodzie już pomału zanika w Holandii. Energii jest jakby pod dostatkiem i jej ceny niskie na przeciętną kieszeń. Co nie zmienia faktu, że dla wielu Holendrów spanie w ogrzewanej sypialni jest nadal nie do przyjęcia. Czysty nawyk. Śpi się zdrowiej.

Przeczytaj także: