Kryzys czy nie - Holender musi wyjechać na urlop. Za granicę! Na południe Europy! W poszukiwaniu słońca. Prawdziwy "rasowy" Holender pakuje manatki do swojej przyczepy kempingowej; dwoje dzieci na tylnym siedzeniu a żona obok z mapą służy za pilota.
W Holandii rozpoczął się czas wakacji. Nie używa się słowa urlop tylko wakacje (vakantie).
Kraj pomału się wyludnia. Rozpoczyna się masowy "odlot do ciepłych krajów".
Wraz z rozpoczęciem się nowego roku rozpoczyna się coroczny rytuał a
zarazem bardzo miłe hobby większości Holendrów; "polowanie na urlop". Czasami to "polowanie" na nowe miejsce przyszłorocznych wakacji daje więcej przyjemności niż sam ten urlop.
Z roku na rok coraz więcej Holendrów wyjeżdża na urlop w maju.
Okres Święta Wniebowstąpienia (ned. Hemelvaart) a czasami także Zielonych Swiątków (ned. Pinksteren) świetnie nadaje się na jedno- lub dwutygodniowe urlopy.
Połowa sierpnia. Kończą się holenderskie wakacje. Autostrady prowadzące z południa Europy zapełniają się holenderskimi samochodami. Większość tych samochodów ciągnie za sobą przyczepkę, vouwwagen, lub caravan.