Holenderscy emeryci na urlopie

Kategoria: Ludzie

Kryzys ominął holenderskie pokolenie wyżu demograficznego z lat pięćdziesiątych. W Holandii nazywa się ich babyboomers i jest to dzisiaj najzasobniejsza część społeczeństwa w wieku po sześćdziesiątce. Mają dobre emerytury, spore oszczędności w banku, piękne domy nie obciążone hipoteką. Oczekiwana dalsza długość trwania życia wynosi dla mężczyzn 83 lata a dla kobiet 86 lat. Dość czasu aby korzystać z życia.

Babyboomers doczekali się także przydomku "wakacyjnych emerytów" (vakantie-ouderen) jako, że spędzają życie na wakacjach.

Przeciętne małżeństwo sześćdziesięciolatków jest już na emeryturze lub wczesnej emeryturze. Mają przyzwoite emerytury, nowy Ford Focus lub Škoda Octavia, spłacony dom, obfite konto oszczędnościowe i coraz mniej potrzeb materialnych ale za to dużo czasu i wciąż wyśmienite zdrowie podtrzymywane uprawianiem sportu, spacerami i rowerowymi wycieczkami.

Wielu tych młodych emerytów jeździło dawniej na urlopy z dziećmi z przyczepką z namiotem, później dorobili się caravanu (przyczepy kempingowej) aż wreszcie stać ich na obszerny kamper. Ponad 80% Holendrów w wieku powyżej 50 lat wyjeżdża 3 razy w roku na urlop. Posiadacze kamperów wyjeżdżają nimi z domu statystycznie 7 razy w roku. Do domu wpadają czasami podlać kwiatki, wyprawić urodziny i sprawdzić pocztę.

Etna

Tych "wakacyjnych emerytów" spotkać można niemal przez cały rok na wszystkich kempingach, szczególnie południowej Europy. W pięknej Toskanii, Prowansji, Burgundii, Algarve, Katalonii i Andaluzji. Biwakują w najładniejszych regionach i najłagodniejszych klimatach Europy kilka razy w roku na wiele tygodni omijając letni szczyt sezonu. Oprócz tego wielokrotnie robią krótkie wakacje we własnym kraju lub okolicach Belgii (Ardeny) i Niemiec (Nadrenia).

Do kampera obowiązkowo przyczepione są dwa dobre holenderskie rowery lub coraz częściej rowery elektryczne. Ci jeszcze bardziej zasobni zawieszają na tylnym bagażniku skuter lub szaleją na całego i doczepiają przyczepkę a na niej Smart lub Toyota Aygo. Wesołe jest życie staruszka!

Alpy

W roku 2016 w Holandii zarejestrowanych jest już 98 tys. kamperów. Dziesięć lat wcześniej było ich 60 tysięcy. Co roku przybywa ponad 5 tys. choć nowy przyzwoity kamper kosztuje około 75 tys. euro. Mimo to daleko jeszcze Holendrom do ilości kamperów we Włoszech lub Niemczech.

Holandia jest krajem przyczep kempingowych i naród preferuje wakacje stacjonarne na starannie wybranym kempingu. Większość rodzin wybiera przyczepy kempingowe lub przyczepki z zintegrowanym namiotem. Holandia liczy w tej chwili pół miliona przyczep kempingowych i 150 tys. przyczepek turystycznych. Nigdzie na świecie nie ma tylu przyczep kempingowych w stosunku do ilości mieszkańców. Jedna przyczepa lub kemper przypada na 22 mieszkańców Holandii.

przyczepka z namiotem

update z 2012 r.

Etykietowanie: emeryci urlop wakacje
30 komentarzy

Użytkownicy muszą być zarejestrowani i zalogowani, aby móc komentować.

Ha ha ha, ale bym ci dala buziaka Wiatraczku, po raz pierwszy opisales cos co zgadza sie w 120% z prawda. Opisales wypisz wymaluj moich tesciow, tak jak bys ich znal osobiscie. Nawet te rowery elektyczne. No moze jeszcze nie ciagna smarta. Dobrze, ze dodales iz niektorym zdarza sie nawet 10 razy jezdzic na wakacje, bo te trzy przecietne w przypadku moich tesciow koncza sie najpozniej w pierwszym polroczu, a tu jeszcze wakacje gdzie kazdy przyzwoity czlowiek wyjezdza, a potem zimna jesien i zima, gdzie kazdy normalny chce sie ogrzac.
Bardzo wesole, spokojne i przyjemne jest zycie staruszka w Holandii, w dodatku w pelni zdrowego i sprawnego.

Slowo daje, sledzisz ich, nawet kierunki ich podrozy. Nigdy mi nie przyszlo do glowy, ze sa ta przewidywalni. Choc z drugiej strony nie trudno przewidziec, ze kiedy by czlowiek o nich nie zapytal, to albo sa na wakacjach, albo sie do nich szykuja, ale wlasnie wrocili i tesc juz siedzi w internecie planujac nowa trase.

Darin a bardzo dobrze,ze Twoich tesciow stac na wyjazdy i to kilka razy w roku.Ja znam Holendrow,ktorzy sa na emeryturze i nie maja nawet elektrycznego roweru.
W Holandii tak jak w Polsce sa ludzie,ktorzy wyjezdzaja na bardzo dalekie wakacje,a sa ludzie,ktorzy cale zycie przesiedza w domu lub we wlasnym ogrodku.Ja wiem jedno,ze emeryci w Polsce tez by wyjezdzali za granice w czasie przejscia na emeryture,tylko Polacy [tez nie wszyscy] kazdy zaoszczedzony ''grosz'' daja swoim dzieciom,bo sa zdania,ze dzieciom trzeba pomagac.Polscy rodzice pomagaja swoim dzieciom,a pozniej wnukom i dlatego niegdzie nie moga wyjechac. Niestety taka jest mentalnosc rodzica-POLAKA.

Ja chyba mieszkam w innej Holandii:( 80% 60-cio latków pracuje i myśli jak tu dotrwać do wciąż oddalającej się emerytury i na ile ta emerytura wystarczy.
Znam takich, którzy jeżdżą po świecie ale maja znacznie więcej niż 60 lat i jest ich może 10%. Jestem z natury optymistka ale na świat patrze tez realistycznie i wiem, ze bogate życie staruszka na emeryturze w Holandii tez już dawno się skończyło.

Ketuczka, to prawda, polscy rodzice-dziadkowie stale pomagaja swoim dzieciom-wnukom, holenderscy w ogole sie nimi nie przejmuja.

Joker

Hahahahha. Uwaga burza z piorunami nadciaga !!!

Holenderscy rodzice-dziadkowie nie musza pomagac dzieciom-wnukom bo (w wiekszosci) dzieci staraja sie dorobic wszystkiego wlasnymi silami.Do kiedy trzeba to pomagaja, ale pozniej radza sobie sami.Uwazam za normalna rzecz,ze kiedy dzieci sa dorosle i pracuja nie powinni byc uzaleznieni od rodzicow.Pomoc tylko w szczegolnych wypadkach!w Polsce zawsze istniala i istnieje POMOC OD RODZICOW!Z jakiej racji?Ketuczka,tu masz racje ze taka jest mentalnosc rodzica Polaka.Tutaj jest inna i bardzo madra,bo taka pomoca nigdy dzieci nie stana o wlasnych silach na nogach.Rodzice po wychowaniu dzieci ktorym dali duzo mozliwosci do rozwiniecia swoich mozliwosci,maja teraz sami prawo do swojego zycia takiego, ktorym im odpowiada i na jakie ich stac.Juz sobie wyobrazam, ze z mezem nie wybiore sie na urlop, bo dzieciom i wnukom "musze" pomoc.Smiechu warte!Ja chetnie pomagam dzieciom,ale nie zeby byly finansowe uzaleznione od nas.Zreszta one same nie wyobrazaja sobie tego!Poprostu inna mentalnosc!

Mowiac o nieprzejmowaniu sie holenderskich rodzicow dziecmi-wnukami nie mam na mysli finansow. Chodzi o pomoc np. w zaopiekowaniu sie wnukiem raz na jakis czas. Trudno to nazwac zreszta pomoca. Jako matka nie wyobrazam sobie dzis zeby mi w przyszlosci nie zalezalo na kontakcie z wnukami, na zabraniu wnuka raz na jakis czas np. do zzo, aby w tym czasie rodzice mogli sobie a chocby odpoczac.

A co do finansow, to fakt, ze Polacy pomagaja dzieciom a Holendrzy nie, nie tyle wynika z mentalnosci a z zamoznosci. Holenderski rodzic nei musi pomagac dziecku, bo jesli wszystko miesci sie w standarcie to dziecko sobie zwykle dobrze radzi. W Polsce jest inaczej. Jestem osoba, ktora generalnei radzi sobie w zyciu nienajgorzej, ale jakos nie wyobrazam sobie gdzie i jak moglabym sie wyprowadzic w Polsce z chwila osiagniecia 18tki. gdybym musiala. W Holandii niema takiego problemu, mozna wynajac mieszkanie z gminy, na ktore to mieszkanie stac kazdego. Praca pozwala sie utrzymac samodzielnie, a jesli jej brak to Gemeente czeka z zasilkiem. W Holandii nikt nie zostanie glodny i bezdomny, w Polsce nikt sie tym nie przejmuje, jedynei rodzice poczuwaja sie w obowiazku i robia to co robi gemeente w Holandii.
Wlasnie taka jest roznica wzgledem startujacych w zycie dzieci, w Polsce pomagaja rodzice, w Holandii Gemeente.

Ja pomagam w zajmowaniu sie wnukami 4ry razy w tygodniu,w sumie 6 wnukow w tym blizniaczki 2 letnie:-)a to ze tutaj Darina sa lepsze warunki socjalne to masz racje,jest latwiej niepracujacym,ale.......ukruci sie to tez,juz sa zmiany!

Niestety spora grupa holenderskich dziadkow "nie ma czasu" na pomoc przy wnukach. Ja juz nie mowie o luksusie regularnej pomocy (jak u Ciebie), przy ktorej moglabym wrocic do pracy na pare godzin, ale takiej okazjonalnej przy okazji zalatwiania czegos. Nie wiem, ale ja nie traktowalabym tego nawet w kategorii pomocy, ale mozliwosci nawiazania relacji z wnukiem. Ile dziadkow nie ma mozliwosci przebywania z wnukami i cierpii a sa tacy co moja wnuki pod nosem i przy okazji w nosie.
Masz racje ida zmiany, zreszta bardzo dobrze. Tak jak mi mowia, co bylo kiedys to uwazam, ze to bylo przegiecie. Nigdy nie powinno sie przesadzac w zadna strone.

Iga nie zyjesz w innym swiecie. Ja tez znam takich 60 latkow, ktorzy chocby i nawet mogli przejsc na wczesniejsza emeryture korzystajac z poprzedniego prawa, to tego z roznych powodow nie robia (czesto finansowych). Ludzie sa rozni, roznie im sie uklada, roznie sobie radza z pieniedzmi. Wielu nie wakacjuje bo zwyczajnie nie lubi.
Wiatrak przypadkiem opisal moich tesciow, ale przeciez ludziom sie roznie w zyciu uklada.

Wiatrak

W Holandii jest wiele ŚWIATÓW:
- świat polskich sztukatorów,
- świat polskich żon w holenderskich dobrych domach,
- świat polskich żon holenderskiego marginesu społecznego,
- świat polskich robotników najemnych w szklarniach, rzeźniach, itp
- świat starych Polaków żyjących tu 30 lat
- świat młodych Polków żyjących tu 2 lata
Najczęściej te światy nie nakładają się nigdy na siebie w prawdziwym życiu, poza... internetem. Stąd to zdziwienie opinią innych, bo byt określa świadomość.

W Polsce tez jest wiele SWIATOW- dla kazdej rodziny bedzie to inny Swiat ,bo kazda rodzina patrzy przez pryzmat ''swojego dochodu-portfela'''
Bardzo wilu Polakow jest bogatych,a nawet bardzo bogatych i tez sa ludzie autentycznie biedni.Biede tez mozna stopniowac,bo ten co nie ma willi i audi moze powiedziec,ze jest biedny.Ja uwazam,ze biedny jest tylko taki czlowiek,ktory jest chory nie ma pracy i nie moze liczyc na zadna pomoc ze strony rodziny,bo jej nie ma.Ludzie lubia narzekac,a Polacy-czyli My lubimy zawsze sie nad soba rozczulac i narzekac jacy jestesmy nieszczesliwi i biedni.
W Polsce dzieciom pomagaja rodzice,bo tak bylo jest,a jak dlugo bedzie,to tez zalezy od obecnego mlodego pokolenia,ktore coraz czesciej jest ambitne i nie wyciaga od swoich rodzicow pieniedzy na start w dorosle zycie i zapewne tez nie bedzie pomagac swoim dzieciom.Znam Polakow ,ktorych zyciowym piorytetem jest pomaganie swoim dzieciom i wnukom,bo wychodza z zalzenia,ze ich nie bylo stac na mieszkanie i samochod,to trzeba wszystko zrobic aby dzieci mialy,tylko jakim kosztem? Sami nic w zyciu nie zobaczyli,cale zycie splacaja pozyczki i kredyty,ktore zaciagneli dla swoich dzieci i ciagle narzekaja jacy sa nieszczesliwi,ze nigdzie na wczasach nie byli i niczego sie nie dorobili. Bylam wlasnie taka matka,kwoka,ale dzieki temu,ze dane mi bylo zamieszkac tutaj zobaczylam ,ze mozna w inny sposob pomagac dziecku.Pomagac mozna,ale tez trzeba pamietac o swoich potrzebach.Kazdy z Nas ma jedno zycie i trzeba te zycie umiejetnie wykorzystac,a nie dawac sie wykorzystywac.Dzieci sa egoistami i czym wiecej czlowiek daje,to wiecej wymagaja.Podejscie Holendrow do pomocy swoim dzieciom jest bardzo madre i moze dla Nas Polakow byc przykladem.Pomagac,to nie znaczy zapominac o sobie i swoich potrzebach. Mieszkajac w Polsce bylam swiecie przekonana,ze dziecku trzeba dac,bo samemu sie nie mialo,nie bylo tu i tam,to niech moje dziecko jedzie,zobaczy,kupi sobie cos ,o czym marzy i czlowiek dawal pieniadze,tylko nie pomyslal,a dlaczego ja nie moge jechac ,zobaczyc czy kupic sobie czegos,co sprawi mi samej radosc.Dlatego Polakow nie jest stac na wyjazdy na zasluzony urlop,bo swoje pieniadze ''oddaja ''swoim dzieciom.

Joker

@ D arina
Spojz na to z tej strony. Przynajmniej ostatnie pozegnania nie sa takie emocjonalne. Moze to tez jest jakis sposob na zycie.

Pomaganie dzieciom to patologia w polsce rodzice produkuja nieudacznikow.Dzieci dostaja auta,telefony a same pracujea za 300 € na miesiac i nie sa w stanie za to wyrzyc.W Holandii kazdy staje sie samodzielny to cudowne uczucie ,niezalaeznosc finansowa zero proszenia sie tatusiu daj mamusiu pozycz .

Wiatrak bardzo trafnie napisane, (choc sa wyjatki) zwlaszcza ostatnie zdania.
I de szukac ladacznicy. Taaa opas & omas maja tu dobrze (jesli mamy generalizowac), naprawde zycie w dostatku z wieloma atrakcjami.

Joker

Byt określa świadomość ? Hmmmm..

O naszych potrzebach i sytuacji społecznej mówimy na ogół wprost, potocznie. Żalimy się na źle pracujący rząd, obwiniamy pracodawcę za swoje niepowodzenia, a do frustracji doprowadza nas nowy samochód bezrobotnego sąsiada.

W tym całym gąszczu codziennych pytań i problemów społeczno-gospodarczych nie zauważamy ich głębszej perspektywy, rzec można - filozoficznej. Spór w pytaniu: czy byt określa świadomość, toczy się w ogólnym uproszczeniu pomiędzy materialistyczną koncepcją rzeczywistości a postawą egzystencjalną. Mówiąc ogólnie, pytanie dotyczy tego, czy nasze miejsce w społeczeństwie oraz zależności ekonomiczne określają nasze myślenie, czy też rzecz przedstawia się odwrotnie - nasza świadomość, przekonania i decyzje określają to, kim właściwie jesteśmy.

Wiatrak

za trudne Joker... jak na mecz Włochów z Niemcami :-)

Wiatrak ",Najczęściej te światy nie nakładają się nigdy na siebie w prawdziwym życiu, poza... internetem."

Widze, ze Twoja opinia o Polakach w Holandii jest taka sama jak niektorych Holendrow o Polsce..
Czy Ty myslisz, ze Polacy siedza tu w piwnicach i nie widza jak zyja Holendrzy? Ze nie maja holenderskich sasiadow, kolegow w pracy, nie ogladaja wiadomosci i nie czytaja gazet???
Czy tylko Ty jestes wyjatkiem, wyszedles z tej piwnicy i rozejrzales sie po holenderskiej rzeczywistosci?

Jezeli chodzi o pomoc holenderskich rodzicow dla dzieci to tez nastepuje znaczna zmiana.
Jeszcze 9 lat temu holenderska bratowa opowiadala tez tak, ze jej rodzice nie pomagali ale juz tesciowie tak. Teraz sama jest babcia 2-jki wnuczat 2 i 4 lata, pracuje 4 dni w tyg, a 5-tego dnia pilnuje wnukow. Dodatkowo zabieraja wnokow do siebie na sobote lub niedziele aby rodzice mieli troche wolnego. Ojciec jest fachowcem budowlanym, wiec wyremontowal dla dzici dom co w przeliczeniu na wartosc remmontu to jakies kilkadziesat tys euro.
Moja sasiadka pilnowala 3-ke wnuczat 5 dni w tyg.
Druga sasiadka jest mloda i ma male dziecko 2 latka. Po maciezynskim zaraz wrocila do pracy a dzieckiem opiekuje sie matka. Jej rodzice mieszkaja w Niemczech przy holenderskiej granicy i kazdego ranka o 6:30 rano juz pod domem sasiadow stoi samochod na niemieckich rejestracji, odjezdza o 17-tej.
Te przyklady pomocy holenderskich rodzicow dla dzieci sa tylko z mojego najblizszego otoczenia.

Najwiecej roznorodnych znajomosci zawiera sie na spacerach z psami.
Na spacery z psem chodzi lekarz, adwokat, sprzataczka, pielegniarka...i kazdy inny, kto posiada psa.
Z takich spacerow z psem znam jednego emerytowanego chirurga (ok 70 lat), ktory zwiedza swiat karawanem, tak jak to opisal wiatrak.
Drugie malzenstwo mieszane (Holender, Polka), tez tak jezdzili karawanem po swiecie. Jezdzili, bo oboje juz maja 75 lat i niestety zdrowie juz nie pozwala.
To sa jednak ludzie o 10 lub 15 lat starsi od tych, ktorych opisal Wiatrak

Wiatrak

@iga555: zgada się, tak myślę: "ze Polacy siedza tu w piwnicach i nie widza jak żyją Holendrzy, że nie maja holenderskich sasiadow, kolegow w pracy, nie ogladaja wiadomosci i nie czytają gazet" :-) Poza wyjątkami tutaj się odzywającymi. Ale ja nie od wyjątków jestem.

Joker

@ Iga 5555
Chyba Wiatrak nie mial nic zlego na mysli. Tez mysle, ze te swiaty sie nie nakladaja i stad te roznice w punktach widzenia. Wydajemy swoje opinie z poziomu roznych plaszczyzn. Ale wlasnie ogladalem mecz wiec moze tez cos przegapilem. :))

doka

Witam wszystkich!
Oj jakbym chciała mieć taką emeryturę... to jest coś na co warto czekać (tzn. pracować) tyle lat!!! Eh...
Moi teściowie jeździli co roku z dziećmi na camping do Hiszpanii, a teraz kupili sobie caravan tyle że stojący w gąszczu innych caravanów na jednym z campingów w Holandii i są tam co weekend. Jak dla mnie to żaden odpoczynek z tyloma ludźmi dookoła no ale oni tak lubią. Z tego co zauważyłam to tam też się tworzy inny świat. Prawie każdy się zna jak na polskiej wsi (niektórzy nawet tam mieszkają na stałe albo sezonowo) z tym, ze unosi się tam przyjazna aura wiecznych wakacji. Można tam nawet wyróżnić swoiste klany rodzin holenderskich a czasem też "dzielnicę" polskich robotników czy uboższą strefę na namioty;) Fajny temat na badania...
Pozdrawiam!

Dobry artykuł, na czasie - 1 na 5 Holendrów to w chwili obecnej emeryt, a żyjemy coraz dłużej...a rodzi sie coraz mniej dziec w Holandii.....skutków tłumaczyć nie trzeba.

Każdy kto ma jeszcze wiele lat do emerytury życzę (podobnie jak sobie) powodzenia. Jeśli plany Brukseli sie powioda i bedą reformowac rownież holenderski system emerytalny (do dzis wciąż jeden z najlepszych na świecie) to może sie to skończyć dla nas emerytów za około 30 lat kiepsko.

Artykuł naprawdę trafia w sedno. Warto brać przykład z Holendrów. Zwiedzać świat, spełniać marzenia. Oczywiście, większość naszych rodaków tłumaczy, że też by tak robiła, lecz barierą są pieniądze. Niestety, w wielu przypadkach jest to prawda. Warto zauważyć jednak, że nie mamy we krwi podróżowania i nawet jeżeli stać nas na zakup samochodu turystycznego, zazwyczaj pozostajemy bierni. Chyba zbyt przywykliśmy do spędzania czasu przed telewizorem i nie opuszczania własnego mieszkania. Oczywiście, są wyjątki od tej reguły. Trzeba mieć nadzieję, że będzie ich coraz więcej.

Patrzac na moich holenderskich tesciow - podrozuja sporo, tez na inne kontynenty, swoim dzieciom nie pomagaja. Ich reakcja na kazdy nasz zakup jest 'tez takie kupimy'. Maz po studiach mial do splacenia 22k euro kredytu studenckiego bo rodziCE woleli wlasnie wyjezdzac niz mu dac 300euro miesiecznie.pracowac nie mial czasu bo ciezkie studia. w momencie jak mielismy najwieksze wydatki jak dom dzieci samochod z ich strony zadnej pomocy nie mielsimy. A spadek PO tesciach ktory dostaniemy jak bedizemy sami pewnie PO 60tce na nic nam.tak naprawde wygodne zycie bez kredytow beda miec dopiero nasze dzieci a ich wnuki.

Ja tam wierze w sol7darnosc pokolen a nie holenderski egoizm.

Joker

Obarczanie swoich rodzicow wlasnymi problemami typu nianczenie dzieci czy splata kredytu to typowe wschodnioeuropejskie zachowanie.
W czasach kiedy na mieszkanie czekalo sie 18-20 lat, a ilosc miejsc w pszedszkolach byla tak ograniczona jak ryby w polskich jeziorach, takie zachowanie bylo zrozumiale. W dzisiejszych czasach za egoizm uwazam zakladanie wlasnie takiego chomata na barki swoich rodzicow, a tego typu roszczenia swiadcza o zwyczajnej nieporadnosci zyciowej. Takie dzieci to "SKARB" :)
Mam nadzieje, ze rodzice do waszej 60-tki przebaluja caly spadek, zeby pozostawic wam tylko to co najwazniejsze czyli mile wspomnienia.

Pozdrawiam holenderskich tesciow.

OJ wiadomo bylo ze zaraz adwokaci kochajacych beztroske holenderskich tesciow sie odezwie, zeby ich bronic przed tymI pazernymi egoistami (zwanymi wlasnymi dziecmi)!
Nie oczekuje ze sie beda zajmowac wnukami, oczekuje ze beda chcieli sie z nimi zobczyc od czssu do czasu. Poki co to znajomi sa wazniejsi od wnukow.
to ze rodzice finansowo pomagaja dzieciom jesli ich na to stac bez wyrzeczen jest wschodnieuropejskie?? Chyba zartujesz. Chyba raczej holenderskie jest nie pomaganie dzieciom OT tak bo nie. Ach wybacz, u moich tesciow argumentem jest nie 'bo nie' ale nie 'bo nam nasi rodzice nie pomagali'. Pomijajac ze maja po 10 rodzenstwa I bylo po prostu niemozliwe zeby wyposazono kazde z 10.

Joker

~ moi,
"Chyba zartujesz" - nie, mowie calkiem serio :) Jest to w koncu forum dyskusyjne i nierzadko tu o inny punkt widzenia.
Jest to bardzo typowa i czesto spotykana u polskich zon przypadlosc co ukazuje tylko rozmiar naszych roznic kulturowych.
Ja znam ciebie tylko z pierwszego postu i sam nie chcialbym ogladac ciebie za czesto. Nie dziwie sie wiec tesciom, a oni znaja ciebie zapewne lepiej niz ja.
Z politowaniem ogladam takie przypadki poskich babci, ktore dzieki swoim "kochajacym" dzieciom z jednych dopiero co odchowanych osranych pieluch wpadaja w kolejne a wycieczki zagraniczne znaja tylko z opowiadan.
Gdybym mial "pomagac" ( opisany przez ciebie sposob ) w tym wieku swoim dzieciom uznalbym to za swoja rodzicielska kleske, ze wychowalem pierdoly a nie ludzi, ktorzy potrafia o siebie zadbac.
Twoi tesciowie zdaja sie byc bardzo taktownymi ludzmi. Odpowiadajac " Bo Nie" nie chca zapewne urazic twoich uczuc mowiac " jak ci powiem, to i tak tego nie zrozumiesz" :)

@Wiatrak,to koniec świata!!!!To Ty stwierdziłeś że istnieje holenderski margines społeczny.Na pewno ma polskie korzenie,bo wg Ciebie "kazirody" są perfekcyjni.