Polacy Holender Stereotypy

Co mnie uderza w Polsce - oczami Holendra

Tiewen Visser - młody Holender mieszkający od 2018 r. w Warszawie, żonaty z Polką, wydawca, tłumacz, historyk i były dziennikarz zamieszcza na Twitterze swoje trzeźwe spostrzeżenia o Polsce i Polakach. 

Obserwacje Holendra z Warszawy

Obserwacje warszawskie

Czas na nowy wątek o Polsce. Tym razem to, co mnie tu uderza jako Holendra. Nie będę stronił od stereotypów, więc miejmy nadzieję, że nikogo nie urażę.

  • Polacy uwielbiają kosić trawniki, dmuchać liście, grabić, palić gałęzie itp. ogrodowe zajęcia. Jesienią często budzą mnie dmuchawy do liści, a latem hałaśliwe kosiarki trawy.
  • W Polsce nigdy nie wiadomo, czy sąsiedzi zajęci są stolarką, czy po prostu lubią jeść schabowe.
  • Po upadku komunizmu, polskie domy i bloki malowane są chętnie w jaskrawych kolorach z zewnątrz, ale także wewnętrzne ściany malowane są w kolorze jasnożółtym, zielonym, fioletowym lub pomarańczowym.
  • Stereotypem jest, że Polacy są w stanie zamienić problem w jeszcze więcej problemów. Obawiam się, że też to już zauważyłem. Wiele osób, zarówno politycy jak i zwykli ludzie, mają tendencję do niepotrzebnego komplikowania rzeczy.
Jacy są Polacy?
  • Holendrzy mówią czasem o sobie, że jesteśmy zawzięci i niechętni autorytarnym ludziom, no cóż, ci Holendrzy nigdy nie byli w Polsce. Zasady są tam po to, by je łamać. Polacy nie lubią, gdy im się mówi, co mają robić.
  • Nikt nie mówi tak źle o Polsce jak sami Polacy. Ale... gdy jako mieszkaniec Zachodu zwrócisz uwagę, że to prowincjonalne miasto jest brzydkie i biedne... Obrażą się, lepiej zachowaj te swoje aroganckie uwagi dla siebie. Tymczasem Polacy do woli śmieją się z brzydoty swego miasta. To samo dotyczy się tutejszej polityki.
  • Jako Holender musiałem spróbować wiele tutejszych potraw. Jedzenie jest dobre, więc nie narzekam. Na szczęście teściowie są bardzo zrelaksowani, ale słyszę od niektórych kolegów, że ich polscy teściowie są prawie przymusowo karmieni. Kiedy skończysz jeść, mówisz dziękuje i odpychasz talerz.
  • Łysi Polacy z dużym samochodem samochodem, zwani są tu też "buraki". Lubią szybko jeździć czarnym niemieckim samochodem. Polska jest jednym z najbardziej niebezpiecznych krajów ruchu drogowego w UE. Przyzwyczajenie się do stylu tutejszej jazdy zajęło mi kilka miesięcy.
  • Polacy ubierają się stosownie do pory roku, a nie do pogody. Urlop nad Bałtykiem przy 17 stopniach? Szorty lub kostium kąpielowy! 14 stopni w listopadzie? Kapelusz i kurtka z podszewką. Dzieci nie noszą czapki tylko od maja do września.
  • Nie powinienem tutaj zapominać o polskiej obsesji na punkcie medycyny. W niektórych miejscach są apteki całodobowe. Przerwy reklamowe w telewizji i radiu są również wypełnione reklamami leków i witamin.
  • Warszawa, grudzień 2020. Sezon smogowy wraca pełną parą i muszę przyznać, że niczego nie nienawidzę w Polsce bardziej niż obrzydliwy smród w powietrzu zimą i to, że nie mogę biegać. Holandia może nie jest najczystszym krajem w Europie, ale jakość powietrza rzadko jest tak zła, aby uniemożliwiała ​​sport na świeżym powietrzu. Świeże powietrze powinno być podstawowym prawem człowieka. Dopiero gdy go nie masz, rozumiesz, jak cenne jest swobodne oddychanie.
Polska kuchnia tuczy

Nie byłem przygotowany na wschodnioeuropejskie nawyki żywieniowe

Typowe doświadczenia Holendra który po ślubie z Polką jedzie pierwszy raz poznać teściów i... przytył 9 kilo:
"Nie byłem przygotowany na zwyczaje żywieniowe Europy Wschodniej. Kiedy pierwszy raz odwiedziłem moich teściów w Polsce, spodziewałem się wielkich stołów zastawionych parującymi gulaszami. Ale nie zdawałem sobie sprawy, ile będę musiał tego zjeść. Potrafiłem powiedzieć tylko trzy słowa po polsku: ser, bąk i małpa. Nic to jednak nie pomogło w uprzejmym odmawianiu przyjęcia trzeciej porcji tej czy innej potrawy. Powinienem był to wcześniej przećwiczyć, żeby móc grzecznie wyrazić sprzeciw. Albo powinienem wziąć większe spodnie.
Zaczęło się od pierogów. Znałem je już z domu, ale nie wiedziałem, że jest tak wiele różnych rodzajów. Zjadłem je wszystkie. Z mięsem, ziemniakami, kapustą, cebulą, grzybami lub serem, po prostu co było. Na deser były nawet pierogi nadziewane świeżymi owocami, polane cukrem i śmietaną.
Zjadałem miski barszczu i placków ziemniaczanych oraz bigos, czyli rodzaj gulaszu z mięsa i kapusty. Do każdego posiłku podawano ogórki kiszone i nieograniczoną ilość kiełbasy.
W czasach Związku Radzieckiego Polacy bardzo cierpieli głód. Bywały dni, kiedy w supermarketach nie było niczego poza solą i przyprawami do kiszenia ogórków. Jeśli chcieli coś zjeść, musieli to sami wyhodować."
Ik ging op bezoek bij mijn schoonfamilie in Polen en ik kwam negen kilo aan

Przeczytaj także inne powiązane tematy: