Jak rower stał się rowerem holenderskim

Rower (po holendersku fiets, wymawiaj: fic) jest dla Holendra czym dla innych buty. Ale dobry łańcuch jest czasami więcej wart niż sam rower nim przypięty do latarni. Jak angielski rower stał się "rowerem holenderskim"?

Holenderski rower

Holenderski rower mówi dużo o holenderskim charakterze

Holender jest rowerzystą. Ale nie tym rekreacyjnym. Rower używany jest jak buty; 365 dni w roku niezależnie od pogody. Statystyczny Holender przejeżdża na rowerze 20-30 km tygodniowo, więc wie jaki rower jest optymalnie najbardziej przydatny w holenderskich warunkach. Holenderski rower musi mieć błotniki, zakryty łańcuch i oświetlenie. Inne bajery jak wielobiegowe przerzutki, resory, hamulce hydrauliczne pozostawia innym narodom jeżdżącym okazjonalnie w letnie weekendy.

Mały Holender rozpoczyna życie na krzesełku roweru mamusi.
Odkąd umie chodzić jeździ na trójkołowcu.
Nastolatek wozi swoją dziewczynę na bagażniku.
Nawet do ślubu jadą na rowerze.
Kółko życia zamyka się na 28-calowych oponach.

pierwsze rowery

Holenderski rower nie został wynaleziony w Holandii

Rower był przebojem wystawy światowej w 1867 roku w Paryżu. Szybko stał się gadgetem nowobogackiej młodzieży. Jednak pierwsze bicykle były niebezpieczne; pedały były sprzężone z kołem i brakowało hamulców. Wiele pierwszych fabryk rowerów stanęło później u bazy rozwoju motoryzacji czego najlepszym przykładem jest angielska fabryka rowerów Rover.

Od roku 1880 produkowano w Anglii nowy tym roweru pod nazwą "British safety bike". "Safety" (bezpieczny) ponieważ to nie był już bicykl napędzany bezpośrednio pedałami w osi wielkiego przedniego koła. Na takiej konstrukcji łatwo było się przewrócić i trudno hamować. Nowy typ bezpiecznego roweru charakteryzował się z tzw. "diamentową" trójkątną, bardzo wytrzymałą ramą, napędem łańcuchowym na tylne koło i tej samej wielkości kołami ułatwiającymi zsiadanie i hamowanie. Wynalazek i zastosowanie łożysk kulkowych znacznie polepszyło komfort jazdy. Z czasem "safety bike" dorobił się hamulców i nadmuchiwanych opon niezwykle polepszających bezpieczeństwo i komfort jazdy.

pierwsze bezpieczne rowery

Jak rower stał się "rowerem holenderskim"?

Pod koniec XIX wieku ten już doskonały brytyjski rower rozpoczęła importować Holandia i inne kraje (nie po nic rower po polsku nazywa się rower).

Szybko też holenderscy fabrykanci rozpoczęli kopiować angielski wzór (w Zachodniej Europie prawo patentowe zaczęło funkcjonować praktycznie dopiero ok. 1910 r.). Na początku XX w. powstało wielu producentów rowerów z których niektóre marki przetrwały do dzisiaj jak Gazelle i Batavus.

Rower przyjął się w Holandii pod koniec XIX wieku

W małym, płaskim i gęsto zaludnionym kraju rower okazał się idealnym środkiem codziennego transportu. W tym kraju nic nie leży dalej niż kilka kilometrów od domu - idealny dystans dla rowerzysty. Jednak w tym czasie jeżdżenie na rowerze nie było mile widziane, nawet ludność wsi była wrogo nastawiona do pierwszych rowerzystów, a już na pewno kobiety nie mogły wsiadać na rower. Świat medyczny ostrzegał że jazda na rowerze powoduje bezpłodność kobiet.

Jak przystało na kraj miliona podatków, w latach 1897-1941 wprowadzono nawet podatek drogowy dla rowerzystów. Rowery zaopatrzone były w numery rejestracyjne i do czasu okupacji państwo zbierało niemal 10 milionów guldenów od ok. 4 mln rowerzystów. Dopiero w 1941 r. niemiecki okupant zniósł ten podatek.

Jedną z pierwszych pionierskich fabryk holenderskich fabryk rowerów była Gazelle z Diemen. W początku XX wieku produkcja Gazelle rosła szybko. Firma przetrwała dwie wojny światowe i w najlepszym 1954 roku produkowała 1 mln rowerów rocznie. W latach 60. zaczęła jednak rosnąć konkurencja samochodów i tańszych importowanych rowerów. W rezultacie marka Gazelle istnieje nadal ale już jako własność grup inwestycyjnych. Mimo to jest to ciągle flagowa marka holenderskich rowerów.

pierwsze rowery

Po co zmieniać co jest dobre?

Holenderski typ roweru - jak je dzisiaj nazywamy - powstał z... zaniechania jego unowocześniania. Gdy inne kraje modernizowały rowery; zaopatrywano je w nowe typy hamulców, przerzutek, materiałów - Holendrzy pozostawali konserwatywni, nowinek nie przyjmowali bo rower musi być solidny, prosty i niezawodny. W ten sposób holenderski rower, przez wiele dekad, nie miał przerzutek i był wyposażony w hamulce pedałowe (torpedo). Torpedo jest zresztą nadal dość powszechne w podstawowych modelach holenderskich rowerów.

100 lat na rowerze

Już w latach dwudziestych XX w. cena rowerów stałą się przystępna dla szerokich mas. Jednocześnie położenie geograficzne stwarzało z Holandii jeden z niewielu krajów idealnie nadającym się do poruszania na rowerze. W okresie międzywojennym rower służył wszystkim Holendrom jako idealny środek komunikacji między miejscem zamieszkania i pracą - co było nie do pomyślenia w innych krajach. W tych czasach np. w USA człowiekiem na rowerze mógł być jedynie sportowiec lub biedak. Zresztą, sam pamiętam, że w Polsce w latach 1950-70 na rowerze widywało się tylko ludzi na wsiach - "miastowi" jeździli tramwajami a później własnymi samochodami.  W XXI wieku stereotyp "roweru wieśniaków" na szczęście zniknął i w Polsce.

Holendrzy - 100 lat na rowerach

Rower: symbol holenderskiej równości społecznej

Rower jest narodowym symbolem Holandii, także symbolem równości społecznej w tym kraju. Na rowerze jeździ bezrobotny, dyrektor, minister i król. Już 100 lat temu minister jechał na rowerze do Sali Rycerskiej w Hadze na mowę tronową. Miał swój bikorn (kapelusz dwurogowy) pod gumką na bagażniku i szablę przywiązaną do ramy. Jedynie na spotkanie z przebywającym w Holandii cesarzem Niemiec odradzono ministrowi roweru, mógł tym obrazić majestat.

Pod koniec II WŚ okupant na dużą skalę rekwirował rowery w Holandii dla potrzeb własnej piechoty. Można powiedzieć bez przesady, że ta niemiecka kradzież holenderskich rowerów bardziej ubodła Holendrów niż ówczesna konfiskata wyrobów ze szlachetnych metali i odbiorników radiowych. Przez wiele dziesięcioleci po wojnie Holendrzy wołali do niemieckich turystów" "oddajcie nam rowery!"

rower dla każdego
Białe "hipisowskie" rowery - za darmo - dla wszystkich, w Amsterdamie 1966 r.

W latach sześćdziesiątych XX w. rower stał się symbolem amsterdamskich hippisów. Rowery przemalowano na rewolucyjny wówczas biały kolor, gdyż kolor czarny był staroświecki czarne rowery przypominały wojnę. Białe rowery miały być własnością publiczną - darmowy, komunistyczny rower dla każdego. Rower symbolizował wolność. Białe rowery próbowano wprowadzić od 1965 r. czym w zasadzie chciano wprowadzić "nacjonalizację" amsterdamskich rowerów, które były już od dawna masowo kradzione, czy raczej "pożyczane". Eksperyment nie wypalił ale konsekwencją tego było pojawienie się pierwszych zamków rowerowych a dzisiaj już grubych łańcuchów z hartowanej stali, gdyż kradzieże rowerów stały się amsterdamską tradycją.

Rodzina królewska na rowerze
Holenderska rodzina królewska na rowerach w 2015 r.

Rower babci - Dutch bike

120 lat temu skopiowany angielski rower w niemal nie zmienionej formie jest symbolem Holandii na świecie. W kultowej dzielnicy Nowego Jorku hipsters jeżdżą na takim właśnie Dutch bike - w Holandii znanym pod nazwą rower babci (omafiets). Rower nie zmieniony w swej konstrukcji od 50 lat.

Holenderski rower babci
Holenderski "rower babci" - omafiets.

Ciekawostką jest, że nikt tak naprawdę nie wie dobrze, skąd się w języku holenderskim wzięło słowo FIETS dla roweru.

Najsłynniejsza w Holandii para na rowerze Rutger Hauer i Monique van de Ven w słynnym holenderskim filmie :Turks Fruit" z 1973 r.

.

Może najlepiej ducha holenderskiego rowerzysty oddaje powyższa piosenka grupy Skik z Drente:

"Gdy jadę na rowerze i nie wieje za mocno, to on pędzi sam
kto mi coś zrobi, kto mi dzisiaj coś zrobi
mam opony pełne wiatru, nie, nie mam na co narzekać"


Przeczytaj także: