200 lat absurdalnej monarchii w Holandii

Holandia wciśnięta między wielkie mocarstwa wywalczyła sobie niepodległość od hiszpańskiego zaborcy stając się w 1588 r. republiką. W roku 1795 straciła swą niepodległość ponownie na rzecz napoleońskiej Francji. Po upadku Napoleona do kraju powrócił Willem Frederik i w roku 1815 ogłosił się królem Niderlandów. I tak pozostało do dziś.

Historia absurdalnej monarchii

królestwo niderlandówKról Pierwszy

16 marca 2015 r. minęło równo 200 gdy arystokrata z rodu orańskiego-Nassau, Wilhelm Fryderyk (Willem Frederik Prins van Oranje-Nassau) powrócił do Holandii i ogłosił się w roku 1815 królem Niderlandów, mianując siebie Wilhelmem Pierwszym. W tych czasach całą Europą rządzili królowie, więc czemu nie w Niderlandach? Królestwo Niderlandów obejmowało także dzisiejszą Belgię która się zresztą 5 lat później odłączyła od Holandii. [przeczytaj krótką historię powstania Beneluksu >>>]

Wilhelm I żonaty był ze swoją siostrzenicą, księżniczką Wilhelminą Pruską. Żeniaczka w rodzinie gwarantowała konsolidowanie majątków. A majątkiem było nie byle co - wielkie krainy w Europie.

Król gej

W roku 1840 tron po ojcu odziedziczył Wilhelm II który już wcześniej ożenił się z Wielką Księżną Rosji – Anną Pawłowną Romanowną, siostrą cara Aleksandra, także spowinowaconą z rodem orańskim. Oprócz majątku ważne są także dobre znajomości.

Król miał z Anną piątkę dzieci ale tak naprawdę miał większe skłonności do mężczyzn, co 200 lat temu nie było zbyt pożądane, czego rezultatem było wymuszenie na królu zwykłym szantażem podpisania nowej konstytucji Niderlandów w której ograniczono władzę monarchy. Król-gej przyczynił się więc w ten sposób do poszerzenia demokracji w Niderlandach. Jego skłonności seksualne zainicjowały wprowadzenie prawa o "ministerialnej odpowiedzialności" za czyny króla. Prawo to stosowane jest do dzisiaj. Za wszystkie czyny i wypowiedzi króla odpowiedzialny jest nie on sam lecz minister. Innymi słowy król nie odpowiada za siebie ani za nic podobnie jak dzieci, ograniczeni umysłowo i zwierzęta domowe. Wilhelm Drugi doczekał się kolejnego spadkobiercy tronu, Wilhelma Trzeciego.

satyra Król goryl

Wilhelm III objął tron w roku 1849 ale... okazał się być wariatem. Wilhelm III ożenił się także z siostrzenicą, Zofią Wirtemberską. W rezultacie kazirodczych związków niderlandzkich monarchów ich drzewo genealogiczne porównywane jest do słynącej z kazirodztwa wsi Volendam od której pochodzi termin "Volendamska choroba".

Z powodu swoich niepoczytalnych napadów szału Wilhelm III otrzymał przydomek "Goryl Wilhelm" co w konsekwencji doprowadziło do wprowadzenie kolejnego absurdalnego prawa. W dbałości o poszanowanie królewskiego majestatu, w rok po śmierci króla wprowadzono prawo zakazujące obrażania monarchy. Tak więc §111 holenderskiego kodeksu karnego mówi: "Świadome obrażanie króla podlega klarze do 5 lat". Za obrażanie królowej kara jest mniejsza, tylko 4 lata (§112). Prawo obowiązuje do dziś.

W wieku 61 lat Willem III nie miał prawowitego następcy tronu więc zaaranżowano małżeństwo z 20-letnią wówczas panną Emmą, córką pruskiego księcia Waldeck i hrabiny Nassau - także błękitno-krwiste kuzynostwo króla.

cztery królowe

Cztery królowe

W roku 1890 umarł król i tron przejęła jego żona Emma jako królowa regentka, choć oficjalnie jej 10-letnia córka Wilhelmina była królową. Gdy Wilhelmina osiągnęła 18 rok życia - objeła tron.

Z powodu młodego wieku królowa Wilhelmina była najdłużej panującą monarchinią Niderlandów od 1890 do 1948 roku - podczas obu wojen światowych.

W roku 1948 tron przejęła córka Juliana miłościwie panująca do roku 1980. Mężem Juliany był książę Bernhard pruski playboy, aferzysta i awanturnik. Sama Juliana natomiast najchętniej oddawała się sekciarskim praktykom religijnym, okultyzmowi i zabobonom. 

Od 1980 roku do 2013 panowała córka Juliany, jej królewska wysokość Beatrycze (Beatrix). Ona także wyszła za Niemca barona Clausa von Amsberg wbrew wielkim protestom narodu niechętnych kolejnemu Niemcowi w ich rodzinie królewskiej. Książę Claus okazał się jednak bardzo sympatycznym i szanowanym człowiekiem, choć ostatnie 20 lat życi cierpiał na głęboką depresję. 

Jaśnie wielmożny Playboy

Oddzielny rozdział należy się księciu Bernhardowi, małżonkowi królowej Juliany. Człowiek ten pochoodzący z zubożałej niemieckiej arystokracji z Jeny szukał majętnej żony. Z trzech kandydatek na żonę tylko Juliana mu nie odmówiła. Nic dziwnego, mądrością i pięknością ona nie słynęła.

Książę BernhardKsiąże Bernhard był niezwykle próżnym, bezdusznym egocentrykiem i casanovą. Kochał luksus i czerpał z życia całymi garściami.

Już w podróży poślubnej z Julianą  w 1937 r. podrywał inne kobiety. Jego życie upływało na licznych romansach, bankietach, polowaniach, szybkich samochodach i samolotach. Chętnie jeździł Ferrari i latał po świecie rządowymi samolotami osobiście je prowadząc - wszystko na koszt państwa.

Jednak wśród Holendrów zdobył sobie popularność gdy jako Niemiec zwrócił się przeciwko Niemcom napadającym w 1940 r. na Holandię. Książe jakoby osobiście strzelał z karabinu maszynowego do przelatujących nad jego pałacem niemieckich samolotów. Jednak całą okupację Bernhard przebywał w Anglii gdzie chętnie odgrywał rolę bohatera. W Londynie miał kilka kochanek. Brytyjski król George powiedział kiedyś o Bernhardzie: "On był jedynym który delektował się wojną". Natychmiast po wyzwoleniu Holandii Książę Bernhard wjechał jeepem na czele żołnierzy do kraju co ugruntowało jego rolę bohatera narodowego. Tymczasem był to niezwykle próżny człowiek, megaloman, efekciarz, samochwalca, pozer i snob nie liczący się z nikim. Do dzisiaj nie ma jasności nt. jego domniemanego listu do Hitlera z 1942 r. w którym książę oferował swoją osobę jako "namiestnika" III Rzeszy na Holandię. Po wojnie wysławił się książę Bernhard aferą korupcyjną Lockheeda: otrzymał 1,1 miliona dolarów łapówki, co miało zapewnić wygranie kontraktu Lockheeda w konkurencji z Mirage. Za karę premier Holandii zakazał księciu, który był także pilotem, noszenia wojskowego uniformu w miejscach publicznych. 

Książę Bernhard

Rozpieszczony książę Bernhard nie znosił sprzeciwu, zresztą nikt się mu nigdy nie odważył sprzeciwić. Kobiety też nie. Panie będące gościem pałacu królewskiego Soesdijk wolały się na noc zamykać w pokojach znając popędy księcia który pożądał wszystkie kobiety włącznie z pokojówkami. Był to właściwie klasyczny feudalny władca. Niedługo przed śmiercią (2004) publicznie i z dumą przyznał, że ma nie tylko cztery prawowite córki [Beatrix (1938), Irene (1939), Margriet (1943), Marijke (1947)] lecz jeszcze dwie: Alicję de Bielefeld której matkę poznał w Meksyku w 1951 r. i Alexię Grindę z Francji, córkę kolejnej jego kochanki z lat '60. 

Znowu Wilhelm

miłościwie panująca rodzinaW roku 2013 Beatrycze oddała tron najstarszemu synowi Wilhelmowi Aleksandrowi który nam miłościwie panuje do dziś. Wilhelm Aleksander ożenił się z Maximą Zorreguietą - córką Jorge Zorreguiety, byłego ministra w rządzie Jorge Videli - przywódcy junty wojskowej osławionej z terroru i szwadronów śmierci. Najstarsza córka, Katarzyna Amalia (ur. 2003 r.) jest przyszłą następczynią tronu. [przeczytaj więcej >>>]

Czemu jeszcze służy monarchia?

Proste pytanie na które nie ma w Holandii prostej odpowiedzi. Mimo oczywistego przeterminowania w XXI wieku zjawiska dziedziczenia władzy, tradycje zachowawcze są silniejsze niż zdrowy rozsądek. Zdecydowana większość, bo aż 85% holenderskiego społeczeństwa jest pro-orańska. Prawdziwych zagorzałych antymonarchistów wielu nie ma, a jeśli są to są wyciszani.

Nie będąc emocjonalnie związanym z holenderskimi tradycjami mamy dosyć argumentów przeciw tak absurdalnemu systemowi.

  • Dziedziczenie władzy jest sprzeczne z konstytucją Holandii i Unii Europejskiej zapewniającym wszystkim równe prawa.
  • Utrzymywanie monarchii kosztuje oficjalnie 45 mln euro rocznie a nieoficjalnie 120 mln euro. Prezydent byłby znacznie tańszym rozwiązaniem.
  • Król posiada całkowity immunitet nietykalności.
  • Król nie ma żadnych obowiązków wobec narodu.
  • Król powołuje autorytarnie osobę tworzącą rząd co niesie ze sobą podejrzenie manipulowania władzą.
  • Król podpisuje każdą parlamentarną ustawę.
  • Wiele poczynań króla pozostaje tajemnicą choć są duże podejrzenia, że wywiera nacisk na politykę państwa.
  • Współczesna rodzina królewska nie ma już ani jednej kropli krwi orańskiej.

Faraon Niderlandów

Popularny holenderski satyryk Arjen Lubach wyłożył w swoim programie absurdalną historię holenderskiej monarchii kandydując jednocześnie na Faraona Niderlandów. Obywatele tego kraju mogą podpisać petycję inicjatywy obywatelskiej popierającą jego kandydaturę na faraona. Prawo nakazuje, że przy 40 tys. głosów parlament zobowiązany jest petycję przyjąć, nad nią obradować i wysłuchać potencjalnego faraona Niderlandów.