Jaka będzie twoja przyszłość w Holandii?

Mieszkam w Holandii już 2/3 mego długiego życia. To już jest mój kraj. Polska jest sentymentem młodości. Ale... migrantom życia w tym kraju nie polecam. Nie dlatego, że to jest zły kraj. Nie. Dlatego, że poza wyjątkami nie da ci przyszłości o jakiej myślisz i się spodziewasz. To nie matka - to macocha.

Z reguły będziesz tu miał z roku na rok coraz gorzej. Niekoniecznie finansowo. Holandia potrzebuje rąk do pracy ale nie nowych pełnoprawnych obywateli. Zostać pełnoprawnym obywatelem to co innego niż chwilowo zarabiać 3 tys. euro w roku 2020. Z resztą niektórzy zadowalają się połową.

Jak będzie wyglądało twoje życie w Holandii w roku 2040?

Zastanawiałeś się nad tym? Na pewno nie. Myślisz, jakoś to będzie. Albo będzie tylko lepiej.

Sam pieniądz nie wypełni ci życia. Poza wyjątkami mającymi wspaniałe cechy elastycznego charakteru, optymizm, społeczną otwartość i lekki dar nauki języka, większość Polonusów w Niderlandach skończy życie tak jak je tu zaczęło: na dnie społeczeństwa. Podobnie jak inni emigranci w tym kraju. Z resztą dlaczegóż miałoby być inaczej? Wyobrażasz sobie aby rumuńscy i ukraińscy robotnicy dorabiali się pozycji i majątku w Polsce?

Wyjątkiem są ładne i mądre dziewczyny które zdobędą sobie holenderskiego partnera otwierającego im "boczne furtki" do sukcesu: szybka nauka języka, integracja, znajomości, niezłe posady, szacunek rodziny i środowiska. Reszta Polonusów będzie żyła w roku 2040 tak jak żyje. Pogoń za pracą, za pieniądzem, opłacanie rachunków, drogi dom, wysokie podatki, brak czasu, coraz mniej pieniędzy na przyjemności. Składanie pieniędzy i dni urlopu na wyjazd do Polski: do domu.

Coraz większa ukryta głęboko walka z myślami. Czy dobrze zrobiłem wyjeżdżając z Polski? Moi koledzy z podwórka też mają dom, prace samochód i wygląda, że stać ich na więcej - mimo ich narzekania na polskie realia ale są u siebie! Gdy ty przeliczasz dni urlopowe na dni wolności w Polsce i euro's na złotówki twoi rówieśnicy w Polsce jadą na urlop na Bali i Meksyku.

Rok 2040 przyjdzie za 20 lat. A jak będzie wyglądał standard życia w Polsce i Holandii za 20 lat? Jęsli dobrobyt będzie w Polsce szedł tak dużymi krokami jak w osttanie 10 lat to w 2040 r. Holandia będzie dla Polaka tylko uroczym skansenem wiatraków.

Pamiętam jak w 1989 r. za dwa guldeny (1 euro) kupowałem w Polsce litr wódki. Może to nie najszczęśliwsza jednostka przeliczeniowa ale zawsze... Wówczas największy żebrak z Holandii był księciem w Polsce. Porównaj dzisiaj. A za 20 lat? Gdy w barze mlecznym talerz pierogów będzie kosztował 10 euro?

W tym czasie w Holandii nie wiele się zmieniło, tak jak niewiele się zmieniło w ostatnie 30 lat. Czy dalej będziesz jeździł do swojej rodzinnej miejscowości i "wykłuwał" wszystkim oczy swoim 'bogactwem'? Będziesz musiał. Tak jak wszystkie pokolenia polskich emigrantów zawsze udawały i udają, że im jest dobrze w Ameryce, "na Zachodzie". Gdy siła nabywcza była jeden do czterech o to nie trudno być księciem dwa tygodnie.

Rozporządzalny dochód Holendra

Wyobrażasz sobie abyś był pochowany w Holandii?

Myślę, że 95% Polonusów odpowie na to pytanie "NIE". W takim razie na starość wrócisz do Polski? Większość nie będzie miała za co wrócić. Aby otrzymać pełną emeryturę AOW musisz mieszkać (legalnie) w Holandii 50 lat. Większość nie będzie miała nawet połowy tego okresu. Za połowę AOW i w Polsce nie wyżyjesz. W Holandii dopełnią ci do minimum socjalnego, czyli w 2020 r.: € 1.230. Z tego koszty dachu nad głową ok. € 900,-. 

Znam w Holandii wiele przykładów Polonusów którzy przeżyli już życie, osiągają wieku emerytalnego i myśleli lub nadal myślą o powrocie "do siebie". Tych z dużym stażem w Holandii są zazwyczaj Polki.

Trzy przykłady z życia:

Ela (ur. 1949): najpiękniejsza dziewczyna w miasteczku, prawdziwa modelka. Po dwóch małżeństwach i nieudanym życiu trafia na holenderskiego turystę. W wieku czterdziestu lat przeprowadza się do Holandii. Mąż nie okazuje się tym księciem z bajki jak się jej wydawało. Zarabiał mało i skąpił. On musiała na swoje wydatki pójść do pracy. Do sprzątania znaczy się. Mąż po śmierci zostawia jej mieszkanie własnościowe. Ela po 20 latach pracy w Holandii doczekała się emerytury; €500. Resztę minimum socjalnego dopłaca państwo. Mieszkanie może sprzedać ale nie jest jeszcze całkowicie spłacone i musi się sumą podzielić z rodziną męża, więc zostanie 20 tys. euro za co nie da się w Polsce kupić mieszkania. Zresztą po ewentualnym powrocie do kraju z jej €500 emerytury odeszłyby jeszcze jakieś podatki i z czego żyć? Pozostanie w Holandii z minimum socjalnym a Polska będzie miejscem marzeń lub urlopów, jeśli jeszcze zdrowie pozwoli.

Maria (ur. 1958): śliczna młoda dziewczyna zaraz po studiach wyjechała na Zachód szukać szczęścia w latach siedemdziesiątych XX wieku. Po różnych perypetiach w wielu krajach wylądowała u Holendra aranżując małżeństwo dla obywatelstwa. W tych czasach ślub dawał automatycznie obywatelstwo i holenderski paszport. Rozwód i samodzielne życie samotnej matki. Mieszkanie czynszowe, nisko płatna praca sprzątaczki. Trochę na biało, trochę na czarno. Z rodzinnego spadku wystarczyło na mały domek z ogródkiem w Polsce. Praca lub zasiłek jeszcze do roku 2026. Gdy będzie miała 66 lat otrzyma sto do trzystu euro euro emerytury jaką wypracowała w Holandii. Wracając do Polski musiałaby z tego żyć. Polska jej raczej nic nie dołoży do nigdy w Polsce nie pracowała. W Holandii za to dostanie uzupełnienie do minimum socjalnego więc Polska i domek pozostanie miejscem marzeń lub urlopów.

Renata (ur. 1965): w wieku 30 lat poznaje holenderskiego turystę. Jest od niej sporo starszy. Szybko ślub i wyjazd do Holandii. Mąż ma dobrą posadę państwową i duży własny dom. Ona szybko uczy się języka i zdobywa posadę w urzędzie. Razem budują w Polsce dom w jej stronach rodzinnych gdzie spędzają urlopy. Mąż wkrótce idzie na emeryturę która wyniesie około €1800. Sprzedadzą dom w Holandii wartości kilkuset tysięcy euro i przeprowadzą się do Polski. Renata spędzi resztę życia w Polsce z dobrą emeryturą męża i sporym kapitałem w banku. Po ewentualnej śmierci męża będzie trudniej.

Holenderski system emerytalny
W praktyce większość Polaków otrzyma państwową emeryturę AOW (w wieku 67-68 lat) z pierwszego filaru z dużą luką braku stażu pobytu w Holandii. Emerytura będzie dopełniona do minimum socjalnego.

Emerytura Polaka w Holandii

Powyższe przykłady ograniczają się do polskich kobiet w Holandii. Kobiet, bo niemal bez wyjątku tylko kobiety mogą poszczycić się 30-50-letnim "stażem" w Holandii. Nowa fala polskich emigrantów XXI wieku nie myśli jeszcze o emeryturze. Jedyna cechą ich wszystkich jest wymarzony i nieokreślony w czasie powrót do Polski. Polskie firmy jednoosobowe (ZZP-ers) w Niderlandach nie płacą żadnych składek emerytalnych. Zresztą nawet gdyby płacili to i tak wypracują do emerytury najwyżej kilkaset euro - co nie wystarczy na życie, nawet w Polsce. W praktyce 67-latkom pozostanie do życia minimum socjalne w Holandii lub w Polsce, bez różnicy.

Powrót do raju

Jakże wielu Polaków wyjechało i wyjeżdża nadal z kraju głównie z powodów ekonomicznych. Często słyszanym argumentem wyjazdu są słowa "tutaj się nie da żyć". Jednocześnie stare Polonusy, ci Polacy (raczej Polki) którzy przeżyli całe dorosłe życie w Holandii czynią wszystkie starania aby do Polski wrócić mówiąc o tym jak o wejściu do raju. Ironicznie moment powrotu do Polski ma być ich najszczęśliwszym okresem życia. Przychodzą refleksje: czy emigracja w ogóle miała sens, czy było warto, czy nie zmarnowałam sobie życia po nic. Stare polskie kobiety które przeżyły kilkadziesiąt lat w Holandii żałują.

Starość nigdzie nie jest różowa, ale... jak powiedziała moja znajoma - targana już 10 lat rozterkami czy i kiedy wrócić:

jeśli ma mi nie starczać do pierwszego w Holandii - to wolę jak mi nie starcza w Polsce!

- za co jej przyznaję rację.

Przeczytaj także: