Trudniej jest zdobyć obywatelstwo Warszawy niż Holandii

Obywatelstwo Warszawy jest Polakowi trudniej zdobyć niż obywatelstwo Stanów Zjednoczonych czy Holandii. Absurdalne prawo z średniowiecznym rodowodem nadal funkcjonuje ku zadowoleniu tych co to obywatelstwo uzyskali po 1945 roku. "Słoikami" nazywają Warszawiacy przyjezdnych z prowincji. Tymczasem praktycznie cała Warszawa składa się z potomków "słoików". Polacy wciąż mają kompleks wiochy.

słoiki

Nieco historii miasta

Miasta na ziemiach polskich powstawały z grubsza biorąc w XIII-XV wieku. Wszystkie one powstawały na prawie niemieckim, zazwyczaj na prawie magdeburskim czasem na prawie holenderskim. Żaden Polak tych praw nie zna, a szkoda gdyż w praktyce to właśnie prawo zabraniało m.in. Polakom niskiego stanu (czyli 99% nas) osiedlania się w miastach. I tak już zostało do dzisiaj. Nadal nikt się nie dziwi, że meldunek warszawski to rzecz niemal nieosiągalna. Kto już się wdrapał kiedyś na "warszawską narodowość" robi wszystko aby innych kandydatów nie dopuścić.

Warszawa Śródmieście

Po roku 1945 powojenna zawierucha i przesiedlenia pozwoliła lub zmusiła miliony Polaków osiedlać się w miastach. Także w Warszawie lub w Krakowie (nie mówiąc o Wrocławiu, Gdańsku, Szczecinie lub Olsztynie).

Warszawa liczyła w 1945 roku 162 tys. mieszkańców a 10 lat później już ponad milion

Cały kraj odbudowywał stolicę, więc kto się osiedlił w jej ruinach ten wygrał "obywatelstwo Warszawy".

Od 1 stycznia 2016 r. nowa ustawa miała znieść obowiązek meldunkowy w Polsce co nie znaczy, że każdy będzie mógł zameldować się w Warszawie. Z tego co wiem, aby zostać "warszawiakiem" musisz w tym mieście kupić mieszkanie. Wynajem nie daje ci prawa do obywatelstwa wybranego miasta. 

Wielu Polaków mieszka i pracuje w dużych miastach (jak Kraków czy Warszawa), nieraz przez dziesiątki lat a mimo to zameldowani są w ich miejscach pochodzenia. Także ich samochody mają rejestracje z miejsca pochodzenia. Pochodzenie "słoików" mają wyryte na samochodzie. Większość spraw urzędowych czy podatkowych muszą załatwiać w miejscowościach swego pochodzenia choć tam od lat nie mieszkają.

jaśnie wielmożny obywatel Warszawy

Do Warszawy wolno wjechać bez wizy

Ten absurdalny stan jest tak powszechnie zaakceptowany, że nikt się nawet nad tym nie zastanawia. Na szczęście na rogatkach miast nie trzeba już się starać o wizę wjazdową lub tranzytową. To już postęp!

W większości krajów można przyjąć obywatelstwo po upływie pięciu lat. Ale Polacy nie mają nigdy prawa do obywatelstwa Warszawy (i innych większych miast). W ten sposób obywatele tego miasta, którzy sami są w całości ludnością napływową zastrzegają sobie wyłączne prawo bycia obywatelami Stolicy i z błogością gardzą wszystkimi "słoikami".

Grupa Big Cyc śpiewa:

Najechali na Warszawę niczym horda Czyngis Chana
Na furmankach, w dobrych autach ciągną od samego rana
Zakręcone w szklanych słojach mają całe swoje życie
Bigos, grzyby, kompot z jabłek
I tak podbić chcą stolicę, stolicę, stolicę

Ale Warszawiacy nie dadzą się podbić! Dadzą odpór chamom!

PS. Sam urodziłem się i wychowałem w Warszawie skąd też pochodzili po kądzieli moi przodkowie a po mieczu z mazowieckiej wsi. Dopiero żyjąc na Zachodzie uświadomiłem sobie jak absurdalny, średniowieczny i rasistowski przywilej roszczą sobie wszystkie "słoiki" posiadające warszawskie obywatelstwo.