Reparacje za niewolnictwo

1 lipca 1863 roku Holandia zniosła niewolnictwo, choć w terytoriach zamorskich na plantacjach w Surinamie i Antylach niewolnicy zobowiązani byli pracować u plantatora jeszcze 10 lat. Uprawiało się głównie trzcinę cukrową.

Względny humanitarne miały minimalny wpływ na zniesienie niewolnictwa. Głównym powodem była nieopłacalność tego handlu. Dwaj najwięksi armatorzy zajmujący się handlem "żywym towarem" (West Indische Compagnie i Middelburgse Commerciele Compagnie) zaprzestali tego handlu w połowie XIX wieku z powodu nieopłacalności.

Rekompensata strat

wielka wyprzedaż!Państwo zniosło więc oficjalnie niewolnictwo 150 lat temu, przy czym plantatorzy i inni posiadacze murzynów otrzymali od państwa 300-guldenową rekompensatę za każdego utraconego niewolnika.

W XIX wieku handel niewolnikami był handlem jak każdy inny i kupowano akcje w plantacjach a także w niewolnikach. Ostatnio w amsterdamskich archiwach przeszukano państwowe dokumenty o wykonaniu tej ustawy o rekompensacie za straconych niewolników.

Dzisiaj czytam w gazecie kilka cytatów z urzędowych dokumentów kilku XIX-wiecznych amsterdamczyków:

"Daniel Coronel, ur. 1791, nauczyciel z ul. Kościelnej 61, posiada 11 niewolników w Paramaribo."

"Paulina Eekhout, ur. 1832, sekretarka z ul. Pańskiej 454, posiada 5-tą część z 1890 niewolników plantacji Meerzorg (Surinam)"

"Jakub Insingner, ur. 1794, kupiec i dyrektor Niderlandzkiego Banku z ul. Pańskiej 458, posiada 214 niewolników na Barbados"

"Klara Kerkhoven, panna bez zawodu, z ul. Książęcej 460, posiada 5-tą część z 224 niewolników plantacji Adrichem (Surinam)"

Niewolnicy należeli do inwentarza plantacji jak każda inna rzecz - jak to widnieje w spisie inwentarza plantacji Beekvliet w Surinamie (dawniej Gujana Holenderska):

"w roku 1744 znajdują się tam: książki, meble, magazyn kawy, chlew ze świniami, chlew z niewolnikami wśród których jest 16 murzynek - tych dobrych jak i złych. Niestety sześć sztuk zostało spalonych żywcem przez Justycję (władza sądownicza)" .

Surinamscy murzyni

W czasach transatlantyckiego handlu niewolników (1525-1860) Holendrzy przetransportowali ok. pół miliona Afrykańczyków do obu Ameryk z czego 200-250 tys. do samego Surinamu.

W 1814 r. zniesiono niewolnictwo w holenderskim Surinamie. Sam fakt niewiele zmienił, oznaczał w praktyce, że od tej daty nie sprowadzano nowych niewolników z Afryki. Dwanaście lat później wprowadzono szczegółową rejestracje wszystkich niewolników mającą zwalczać nielegalny handel murzynami. 

Dla wymogów rejestracji niewolnikom nadawano nazwiska. Tylko biali urzędnicy mogli nadawać im nazwiska. Imiona mogli wybierać sobie sami. Do dzisiaj nazwiska byłych niewolników z holenderskich kolonii cechuje oryginalność ich nazwisk zależną od fantazji białego człowieka. Typowe przykłady nazwisk:

Gehoorzaam - Posłuszny
Goedkoop - Tani
Bedaart - Cichy
Braaf - Grzeczny
Flink - Silny
Handig - Zręczny
Traagheid - Powolny
Tam - Oswojony
Spraakzaam - Gaduła

Gdy więc zniesiono niewolnictwo sytuacja życiowa "wolnych" murzynów niewiele się zmieniała. Ponieważ niewolnicy byli częścią inwentarza plantacji także po ich uwolnieniu rząd holenderski zobowiązany był pokryć koszty straty jaką przedsiębiorstwa poniosły. Zadośćuczynienie otrzymali biali a nie czarni. Surinamskie plantacje posiadały wielu udziałowców mieszkających z reguły w Holandii. Po roku 1863 ci udziałowcy otrzymywali odszkodowania wysokości 300 guldenów za każdego "wyzwolonego" niewolnika. Często były to sumy wysokości kilkudziesięciu tysięcy guldenów które miałyby dzisiaj wartość kilkuset tysięcy euro.

Z dystansu 150 lat
 

Mierząc czyny z przeszłości z naszą współczesną miarą moralną popełniamy fałszerstwo myślowe. Równie dobrze możemy potępić dzisiaj Neandertalczyka za wytępienie nosorożców i mamutów w Europie.

A świat się zmienia, ale... tylko gdy to się nam opłaca.