Opony zimowe - fakty i mity

Opony zwane zimowymi są tak naprawdę oponami na śnieg i gołoledź. Nie po nic oznaczone są literami "S + M" czyli z angielskiego "Śnieg i Błoto". Opony te produkowane są z miększej gumy i mają nieco grubszy profil. Maja lepszą przyczepność i skracają drogę hamowania w mroźnych warunkach.

Jeszcze nigdy nie było takiego popytu na opony zimowe, jak od czasu zimy 2010 roku. A zima była w Holandii niezwykle - jak na ten kraj - śnieżna. Serwisy samochodowe miały w te kilka miesięcy milion euro obrotu na wymianie opon.

Branża producentów i sprzedawców opon już od kilku lat nawołuje do wprowadzenia obowiązku zimowych opon. Jest to na pewno uzasadnione w krajach alpejskich lub o ostrym klimacie. Zasadność używania tych opon to kombinacja racjonalnych argumentów i marketingu branży oponowej. Nic dziwnego. Jest na tym sporo do zarobienia. Nagle okazało się, że samochód ma nie cztery ale osiem kół.

Opony zimowe M + S
Opony zimowe M + S

Fakty

Opony zimowe różnią się od letnich w zasadzie tylko gatunkiem gumy z której są produkowane. Opony zimowe są miększe, elastyczniejsze od letnich ale dopiero przy temperaturach poniżej +7°C przez co zwiększa się ich przyczepność.

Przy temperaturach powyżej +7°C opona zimowa spełnia taką samą funkcję jak letnia, jedynie ściera się szybciej.

Głębokość profilu nowych opon letnich (7,5 mm) i nowych opon zimowych (8 mm) jest niemal taka sama, więc to nie ma wpływu na zachowanie opon na deszczu. Oba typy opon mogą wpaść w poślizg lub aquaplaning. 

Z coraz częstszych testów (ADAC, ANWB) opon zimowych wynika, że sprawują się one lepiej ale tylko gdy warunki drogowe są naprawdę zimowe i gdy te opony są nowe; mające 8 mm głębokości profilu. Przy suchej nawierzchni ich przyczepność jest nawet gorsza i droga hamowania dłuższa.

Opony zimowe M + S

Jak często jeździmy po ośnieżonym asfalcie?

W Holandii śniegu jak na lekarstwo. Obowiązku opon zimowych nie ma. ANWB oficjalnie radzi używać ich przy jeździe po śniegu. Co w praktyce pozostawia nas z dylematem. Trudno zmieniać opony jak buty.

A nic prostszego jak kogoś przestraszyć. Przestraszyć konsekwencjami jazdy na "złych" oponach. Dać mu złudzenie, że na zimowych oponach śnieg i lód nie będą mu straszne.

Specjaliści ruchu drogowego mają odmienne zdanie od tego oponowego lobby lub inaczej mafii oponowej.

Tak naprawdę o bezpieczeństwie jazdy w każdych warunkach decyduje brawura kierowcy i głębokość profilu opon. Nowe letnie opony o głębokości bieżnika 8 mm będą bezpieczniejsze, także na śniegu, niż zimowe o głębokości 4 mm. A cóż mówić gdy opona będzie miała tylko minimalnie wymagane 1,6 mm?!

Testuje się nowe opony o głębokości bieżnika 8 mm. Przy głębokości 4 mm zalety opony zimowej znikają. Przy szybkości 30 km/h droga hamowania na oponach z bieżnikiem 4 mm wydłuża się o 3 metry. Siła pociągowa takiej opony spada o ponad 50%. Akwaplanacja występuje przy 63km/h gdy przy 8 mm bieżniku dopiero przy 87 km/h.

kraje obowiązek opon zimowych

Niezależne badania opon letnich i zimowych przez niemieckie czasopismo AutoBild wykazało, że powyżej zera na mokrej nawierzchni opony letnie mają lepszą przyczepność. Opony zimowe dają lepsze rezultaty tylko przy dobrym mrozie i śniegu.

Zobacz test 2011 opon zimowych austriackiej pomocy drogowej OAMTC.

Z jeżdżeniem samochodem nie jest inaczej jak z chodzeniem; gdy wiem, że wchodzę na śnieg - poruszam się ostrożniej aby się nie poślizgnąć. Warto siebie i swój samochód przetestować po śniegu; na wolnej przestrzeni zrobić gwałtowny manewr (gwałtownie zahamować, gwałtownie skręcić) przy niedużej szybkości aby"poczuć" jak śliska jest nawierzchnia i jak śliskie są twoje "buty" (niezależnie czy to są buty letnie czy zimowe). Dopiero gdy będziesz czuł jak szybko możesz iść po tej drodze dopiero będziesz szedł bezpiecznie.

Osoby które zakładają zimowe opony aby móc szurnąć po lodzie jak po czarnym asfalcie lądują w rowie... Nikt nie mierzy drogi hamowania mózgu.