Nasze obozy zagłady

Wielokrotnie już na tych łamach pisałem o tym, że zainteresowanie Polską przeciętnego Holendra jest znikome lub żadne. W holenderskiej wyobraźni Polska funkcjonuje na tyle co dla przeciętnego Polaka Uzbekistan. Polska leży daleko na wschodzie, zamieszkiwana jest przez Ostblokowców i znana jest z Auschwitz.

Tylko wysoko wykształceni lub osoby związane z Polską (rodzina, biznes, hobby) potrafią powiedzieć o Polsce coś więcej niż to, że to Wschodnia Europa. Zresztą nie ma w tym nic dziwnego; ja niegdyś o Holandii wiedziałem też nie więcej niż: depresja, KLM, saboty, tulipany i wiatraki.

Ostatnio w holenderskich mediach regularnie pojawia się słowo "Sobibór" w związku z procesem Demianiuka a także nową książką opowiadającą o losach Selmy Engel-Wijnberg - jednej z nielicznych która przeżyła obóz zagłady w Sobiborze.

Holenderska żydówka Selma przeżyła okupację biorąc udział w słynnej ucieczce z Sobiboru po czym znalazła wraz z jej chłopakiem, polskim żydem Chaim, schronienie u polskiego chłopa. Po wojnie Selma już zamężna z Chaimem wróciła do Holandii gdzie urzędnicy odmówili jej prawa pobytu w jej ojczyźnie. Zmuszona została do wyjazdu do Izraela. Do dzisiaj 87-letnia Selma nie może tego faktu Holandii wybaczyć wspominając za to ciepło jej wybawcę z Polski.

z holenderskiej gazety Sobibór

Polskie bo... w Polsce

W holenderskich (także belgijskich i innych zachodnioeuropejskich) mediach pojawia się wiec regularnie zwrot "polski obóz w Sobiborze" (in het Poolse kamp Sobibor) lub "polski obóz Auschwitz "van het Poolse kamp Auschwitz..." .

To budzi sprzeciw Polaków i... tylko Polaków.

obóz Bełżec

Dlaczego polskie?

To nie jest nowość. Tak pisano o "polskich obozach zagłady" na Zachodzie w zasadzie zawsze. I dziesięciolecia temu Polska protestowała przeciw tej pisowni. Nie "polskie" ale "nazistowskie w Polsce"! Z niezrozumiałych z polskiej perspektywy powodów dla obywatela CZ  (Cywilizacji Zachodniej) nie robi różnicy czy te obozy były polskie czy tylko istniały na terenie polski. Dziennikarze i redaktorzy nie zwracają na to uwagi. To jest określenie geograficzne gdyż każdy wie, że wszystkie nazistowskie obozy zagłady znajdowały się wyłącznie na terenie ówczesnej Polski (Auschwitz-Birkenau, Treblinka, Bełżec, Chełmno, Majdanek i Sobibór) z małym wyjątkiem Małego Trościeńca na Białorusi.

Dopiero po polskich protestach znajdzie się jakiś historyk który wyłoży swoim rodakom różnicę. Ale to do następnej okazji zostanie i tak zapomniane.

To działa trochę na tej zasadzie jak wszyscy wiemy, że Chrystus został ukrzyżowany w Judei a nikt nie pamięta, że ukrzyżowali go Rzymianie, okupanci Judei. 

Sobibór

Akurat z Sobiborem jestem szczególnie związany. Bywałem tam gdy jeszcze Sobibór nie był tak "popularny". Sam odkrywałem tam tą straszną historię po której pozostały tylko spalone kości pod ściółką leśną.

Sobibór jest także szczególnie związany z Holandią. Z podłą historią której Holendrzy znać nie chcą bo sami także mają krew na rękach. Jest tylko jedna subtelna różnica: Holendrzy kolaborowali i patrzyli przez palce na deportacje Żydów do Polski (no właśnie... do Polski) gdy tymczasem dla przeciętnego Polaka już samo słowo Żyd jest nadal przekleństwem jak esesman, cygan czy homoseksualista.

Oficjalnie nie mieliśmy i nie mamy nic przeciwko Żydom, ale tak naprawdę, od kuchni... Dziewięciogodzinny reportaż "Shoah" Claude Lanzmanna z 1985 r. jest najwiarygodniejszym dokumentem filmowym określającym świadomość Zachodu. Podejrzewam, że mało Polaków ten reportaż widziało a jeszcze mniej wie co naprawdę wydarzyło się na polskiej ziemi.

Pod tym względem wizerunku Polski nie zmienią protesty wielu polskich historyków i polityków.

Polacy się wypierają
1 luty 2018: "Polska wypiera się swojej przeszłości" - jeden z wielu artykułów z holenderskiej pracy

Dlaczego Zachód nie wierzy Polakom?

W lutym 2019 r. polski profesor Jan Hartman najlepiej wytłumaczył dlaczego w sprawie Holocaustu Zachód nie ufa Polakom. Kto się jak dziecko wypiera oczywistej winy i nie okazuje żadnej skruchy - ten nie będzie miał poważania. Okupacyjna kolaboracja z faszystami była w niemal całej Europie przedmiotem powojennych rozliczeń. Świat wybacza gdy się przyznaję do winy. Nawet Niemcom wybaczono, gdyż zrobili wszystko aby obnażyć własny morderczy obłęd lat 1933-1945. Są kraje które się tego wzbraniają do dzisiaj. Do takich krajów należy przede wszystkim Polska - kraj gdzie zamordowano 3 mln polskich żydów (i drugie 3 mln żydów z innych krajów).

Cytuję fakty z bloga Jana Hartmana. Fakty których nigdy nas nie uczono.

  • Polacy zabili znacznie więcej Żydów, niż uratowali; bohaterska pomoc Żydom była nieporównanie rzadszym zjawiskiem niż prześladowanie ich.
  • zabijanie Żydów miało charakter indywidualny bądź zorganizowany, łącznie z wyłapywaniem przez granatową policję i uzbrojone grupy miejscowej ludności osób usiłujących zbiec z likwidowanych gett.
  • pogromy Żydów odbywały się podczas wojny w dziesiątkach miejscowości, licznie dokonywali ich również partyzanci w ostatniej fazie wojny, a także ludność cywilna już po wojnie (nie tylko w Kielcach).
  • zdecydowana większość osób ukrywających Żydów robiła to dla pieniędzy, a w wielu przypadkach, gdy kończyły się pieniądze, ukrywani Żydzi byli wypędzani lub nawet zabijani.
  • osoby ukrywające Żydów musiały bardzo obawiać się sąsiadów, gdyż nastawienie społeczeństwa polskiego do Żydów oraz ludzi, którzy im pomagali, było w przeważającej mierze wrogie; ukrywający byli w wielu przypadkach przez sąsiadów denuncjowani, a nawet bezpośrednio zabijani przez nich w celach rabunkowych; jeszcze do niedawna Polacy ukrywający w czasie wojny Żydów bardzo bali się o tym komukolwiek wspominać.
  • prawie każdy Żyd próbujący chować się poza gettem lub zbiegły z obozu spotykał się wielokrotnie z szantażem; szmalcownictwo i rabowanie Żydów miało charakter masowy, a wydawanie Niemcom zbiegłych Żydów bądź zabijanie ich (np. przez tzw. granatową policję, a w ostatniej fazie wojny także przez partyzantów) było zjawiskiem częstym, a nie czymś wyjątkowym.
  • mienie zamordowanych Żydów było powszechnie zagarniane przez Polaków, a bardzo nieliczni Żydzi powracający do swoich domów w większości przypadków spotykali się z wrogością miejscowej ludności, obawiającej się, że Żydzi zechcą odebrać swoją własność.
  • mimo że wielu Żydów uratowało się dzięki księżom i zakonnicom (zakonnikom), dominująca postawa Kościoła i księży względem Żydów przed wojną, w jej trakcie i po jej zakończeniu była zdecydowanie nieprzyjazna, co przekładało się na dominującą w społeczeństwie niechęć do Żydów bądź obojętność na ich los.
  • władze PRL i społeczeństwo polskie na ogół nie chciało pamiętać o Holokauście, który stał się niemalże tematem tabu; doszło do tego, że kilkadziesiąt lat po zakończeniu wojny młodsze pokolenia żyły w przekonaniu, że miliony ofiar obozów zagłady to w zdecydowanej większości Polacy.

To są ogólniki, straszne ogólniki. A tysiące strasznych szczegółów znajdziecie w dziesiątkach książek historyków, które ukazują się niemalże jedna za drugą. Są tam również liczby i oszacowania ilościowe. Ale te ogólniki to również wiedza – i tylko taka ogólna wiedza może stać się udziałem milionów. Niechby te miliony wiedziały przynajmniej tyle. Kiedyś tak będzie. Może za 50 lat?

hartman.blog.polityka.pl

powojenna Warszawa
Zdjęcie z mojego albumu rodzinnego, Warszawa 1949 r.

Moja powojenna Warszawa

Urodziłem się 10 lat po wojnie w sercu Warszawy. Jako dziecko bawiłem się z kolegami "w wojnę" strzelając z patyków na gruzach zamku królewskiego. Moja rodzina co najmniej od początku XX w. mieszkała na Powiślu, w centrum miasta. Mieszkałem w Warszawie moje pierwsze 27 lat życia. To było moje miasto.

W ciągu tych 27 lat nigdy z ust członków mojej rodziny nigdy nie padło słowo "Żyd". Nie uczyłem się nic o żydach. Nie wiedziałem nic o ponad jednej trzeciej mieszkańców mojego miasta którzy "zniknęli" na 10 lat przed moim urodzeniem. Nie wiedziałem nic o getcie warszawskim ani o powstaniu w nim. Tymczasem zdjęcia najbardziej zniszczonej części Warszawy pochodziły właśnie z terenu getta. Ale ja tego nie wiedziałem. Na gruzach getta szybko po wojnie zbudowano nowe osiedle "Muranów", "Żelazna Brama" i "Nowolipki". Śladu po Żydach nie zostało.

W szkole uczyłem się o wielkiej martyrologi Polaków i o 6 mln. wymordowanych Polaków. Ani słowa o bardzo ważnej żydowskiej części warszawskiego społeczeństwa która stanowiła 90% klasy średniej tego miasta.

O historii mojego miasta dowiedziałem się mieszkając za granicą.

 

[Aktualizacja z 2010 r.]