Ślub z Holendrem

Od 2004 roku holenderskie media poświęcały przez wiele lat sporo uwagi Polakom masowo przybywających do Holandii „za chlebem" i o problemach związanych z polskimi gastarbeiterami. Jest jeszcze duża, mało widoczna lub nawet niewidoczna i milcząca grupa Polaków z którą nie ma w Holandii problemów integracyjnych: polskie narzeczone dla Holendra.

Polka szuka pracy i męża

Gazeta Trouw poświeciła uwagę naszym pięknym polskim paniom - które są może mniej widoczne na holenderskich ulicach od polskich facetów, chociaż statystyki mówią co innego.

małżeństwo z obcym

Wbrew pozorom w Holandii osiedla się na stałe znacznie więcej pań niż panów. Według stanu z 1 stycznia 2007 w Holandii osiedliło się i mieszka aż 21.686 Polek z pierwszego pokolenia a tylko 13.145 Polaków.

Ważnym, choć skrytym motywem osiedlania się wielu polskich pań w Holandii jest małżeństwo z Holendrem. Już od wielu lat, rokrocznie setki polskich pań wybierają za męża Holendra. Niektóre poznają swoich przyszłych mężów w Polsce a inne w Holandii, będąc tu na studiach lub dorabiając czasowo. Wiele polskich dziewczyn przyjeżdżających do pracy au pairs pozostało tu na zawsze.

stary Holender i młoda Polka

W statystykach CBS uwagę zwraca fakt że w małżeństwach holenderskich mężczyzn z kobietami z Polski, Filipin, Tajlandii i Republiki Dominikańskiej - mężczyźni są często znacznie starsi od partnerek.

powody migracji

Z ankiety polskiego biura badań z 2007 r. wynikło, że 65% Polek chciałoby wyjść za mąż za mężczyznę z Zachodniej Europy a tylko 20% za Polaka, reszta nie miała zdania.

co robią i za ile?

Pani antropolog o bardzo pasującym nazwisku Pool napisała pracę magisterską na temat migracji Polaków w Europie. Zapotrzebowanie na polskie panny młode w Holandii jest od lat wysokie i jeszcze długo będzie trwało.

Pani Pool dla potrzeb pracy magisterskiej robiła w 2007 roku badania także w Polsce.

- Mam 28 lat, ale już niedługo moje problemy będą rozwiązane - zwierza się jej pewna Polka mająca na myśli brak obrączki na palcu. Kobieta w Polsce powinna wyjść za mąż w wieku od 18 do 25 lat - już na pewno na wsi. To jest niepisana reguła która tyczy się też takich krajów jak Rosja. Normy społeczne mają wpływ na emigrację kobiet. Za pośrednictwem biur matrymonialnych panie wchodzą w kontakt z Zachodnimi Europejczykami - twierdzi pani Pool.

wiek i wykształcenie

Amor

Biuro matrymonialne Amor było po roku 2000 największym biurem w Holandii wyspecjalizowanym w kontaktach z polksimi kandydatkami na żonę.

ogłoszenia matrymonialne

Biuro to pośredniczyło przez wiele między holenderskimi kandydatami i paniami z Rosji, Ukrainy ale przede wszystkim z Polski. Naliczyłem na ich stronie 650 polskich kandydatek na żony i 390 pań zza Bugu. Rocznie to jedno biuro sprowadza kilkaset polskich pań do Holandii. Biuro już pod tą nazwą nie istnieje bo dzisiaj jest setki innych możliwości portali randkowych.

Polki są bardziej kobiece, troskliwsze i gospodarniejsze niż Holenderki. To się mężczyznom podoba - mówi właściciel biura Amor - a on wie to z doświadczenia - bo niedługo sam będzie się żenił z Anią (24) z Polski którą poznał przeglądając zdjęcia kandydatek Amora. Pojechał do niej do Polski i Ania nie zastanawiała się długo aby zdecydować się na wyjazd do Holandii.
- Holender ma inną mentalność. Jest spokojniejszy, nie pije tyle i nie używa tyle przemocy co polski mężczyzna. Ja miałam złe doświadczenia z polskim chłopakiem.
- Zresztą perspektywy w Holandii są też dużo lepsze - mówi Ania.
- Holender ma bardzo dobrą opinię w Polsce - daje perspektywę stabilnego życia. Oni są bardziej troskliwi i mają więcej respektu dla kobiety. Starsi mężczyźni dbają o siebie lepiej i są młodsi duszą. W tym wieku polscy mężczyźni nie są zbyt aktywni i do tego wymagają od kobiet dużo a tolerują mało.
- Ponad połowa polskich kobiet - które z pomocą biura Amor przyjeżdżają do Holandii - jest rozwiedzionych - twierdzi Ania. Tania wódka stwarza wiele problemów w polskich domach i dlatego kobiety decydują się na rozwód i szukają sobie holenderskiego partnera. Według polskiego biura statystycznego, alkohol jest powodem 48% rozwodów.

Polska narzeczona

Kasia (29) przyjechała do Holandii w 1998 roku do pracy au pair. Chciała studiować w Polsce ale to okazało się za drogie więc wylądowała w Holandii opiekować się dziećmi holenderskiej rodziny. Z czasem otrzymała w Holandii wizę studencką i rozpoczęła studia w Amsterdamie. Obecnie pracuje w Hadze. Wiele jej koleżanek poszło jej śladami.
- Dużo dziewczyn wciąż chce uciec z Polski - mówi Kasia.
- Wysokie bezrobocie i alkoholizm niszczą rodziny. Mężowie porzucają żony i dzieci lub umierają od nadużywania alkoholu. Córki nie chcą marnować życia tak jak ich matki i uciekają za granicę.

"Polska narzeczona" (Poolse bruid) jest w Holandii powszechnie znanym pojęciem. W 1998 roku w nakręcony został pod tym tytułem piękny holenderski film p.t.: "Poolse Bruid" do którego obejrzenia gorąco zapraszam.

Co dwudziesta Polka wychodzi dzisiaj za mąż za obywatela Niemiec. Historia o księżnej Wandzie co nie chciała Niemca i skoczyła w nurty Wisły jest tylko mitem.

małżeństwo z miłości?

Nowe warunki zawierania małżeństw w Holandii od 1-1-2018

Aby zapobiec tzw. "golddiggers" czyli małżeństwom dla pieniędzy (gdzie młoda dziewczyna prowadzi bogatego starca do ołtarza aby szybko się rozejść z połową jego majątku) i iść z duchem czasów od 1 stycznia 2018 - po dwóch wiekach prawa wspólnego majątku małżonków - zmienia się prawo małżeńskie.

Do tej pory po ślubie oboje małżonków miało automatycznie prawo do połowy majątku, łącznie z nieruchomościami, własnymi firmami, spadkami, darowiznami ale też długami.

Od 1 stycznia 2018 zawarcie małżeństwa nie uprawnia do połowy majątku współmałżonka. Notarialnie zapisywany jest stan posiadania obu partnerów sprzed ślubu. Według nowego prawa, w razie rozwodu, partnerowi bez majątku należy się jedynie "godziwe zadośćuczynienie" - choć bez konkretnego określenia ile to zadośćuczynienie ma wynosić.

Intercyza zamiast wspólnoty

Zasady związku małżeńskiego są więc od 2018 r. dokładnie odwrotne jak zawsze były. Zawieranie małżeństwa ze wspólnotą majątkową (gemeenschap van goederen) będzie możliwe ale tylko na specjalne życzenie spisując to u notariusza. Standardowy ślub zawierany jest na zasadach intercyzy (umowa przedślubna - huwelijkse voorwaarden) czyli każdy z partnerów ma prawo do podziału tego majątku (lub długu) jaki razem zbudowali od dnia ślubu - co posiadali przedtem pozostaje ich osobistą własnością. 

Biorąc pod uwagę, że jeden na trzy związki małżeńskie w Holandii kończy się rozwodem, nowe reguły znacznie ułatwią procedurę rozwodów - których coraz więcej kończy się dużą sądową wojną o podział majątku.

Kto wstępuje w Holandii w związek małżeński po 1 stycznia 2018 roku winien się uprzednio dobrze poinformować o tego prawnych i finansowych konsekwencjach.

[Aktualizacja z 2008 r.]

Etykietowanie: matrymonialne panie Polki
62 komentarzy

Użytkownicy muszą być zarejestrowani i zalogowani, aby móc komentować.

Do Madzi - ciesze sie ,ze przeczytalas. Historyjka ta , mimo ze ze smiesznymi elementami, w sumie wcale smieszna nie byla ...:(

dzieki madzia :) to było troche inaczej, ale zreszta to niewazne, to juz tylko hipotezy sa :) milego wieczoru :)

Ta historia o Milence to straszna żenada, ale cóż.. Według mnie nie do pomyślenia, żeby wiązać się z kimś, z kim nie można swobodnie porozmawiać w jakimkolwiek języku. Musi być jakiś punkt zaczepienia. Nie rozumiem też, jak można brać ślub ze względów ekonomicznych, ale jak widać można. Ja sama jestem związana z Holendrem, ale w Polsce miałam przyzwoitą pracę i własne fajne mieszkanie. Nie musiałam wyjeżdżać, nie marzyły mi się luksusy.
Osobiście znam jedną dość smutną historię polskiej dziewczyny, która wyszła za mąż za Holendra z Friesland. Ona na poziomie, wrażliwa dziewczyna, on naprawdę prosty chłop - rybak ze słomą we włosach. Jego rodzina pozwala sobie ją obrażać, poniżać, ona się godzi, bo w kraju nie ma do czego wracać. To okropne. Ojciec Polki jest dziś dumny, że córka wyszła za Holendra, za to wcześniej tratował ją jak przedmiot.
Poza tym nie wyobrażam sobie, jak na piękne oczy, miłą buzię można naciągać faceta na kasę. Płatna miłość? Przykład z życia?? - Holender wysyłający od czasu do czasu pokażne sumy (kilkaset do tysiąca euro) swojej powiedzmy "dziewczynie" w Rosji. Bez komentarza. My, kobiety, musimy mieć trochę godności, bo potem żal opinii, że jak to mówiono kiedyś, Polki się oddawały za parę rajstop.

Zresztą ja w żadne dłuższe- mieszane lub nie- związki na odległość nie wierzę. Spotkania od święta, kiedy jesteśmy zawsze mili i zrobieni na bóstwo to nie prawdziwe życie.

Wiatrak

Niedługo na wiatraku ukaże się artykuł młodej Polki w którym ona m.in. pisze: "Ja nie uciekałam OD, ale goniłam DO. Do doktoratu, do kraju swoich marzeń, do nowości. Teraz już mało prawdopodobne, że wrócę, skoro mam szanse na godziwsze życie tutaj".
Może my wszyscy - tak jak Milena - nieświadomie lecimy jak ćmy do palącej się świecy? Może tak nam natura karze. Nie jedna z tych ciem trzepocze się z opalonymi skrzydłami pod świecą.

masakraaa, zaraz czytam historie mileny, ale sie zastanawiam co mam myslec kiedy uwdził mnie mlody i na dodatek przystojny holander zadajac pytania: jak cie uwiesc? jaki jest twoj typ faceta? a poxniej zachowujac sie prawie dokladnie tak jak mu powiedziałam? juz drugia raz zwialam mu do polski po wakacjach, ale do trzech razy sztuka?? nie wiem co mam myslec... a moze tez jestem slepa cma szukajaca swiatla? niech ktos doradzi, jak potrafi :)

ja mysle bino ze trzeba miec zdrowy rozsadek. Jesli tylko probował byc twoim "typem" nie jest nim , nigdy nie bedzie... kiedys stanie sie samym soba i niezle sie przerazisz. niegdy nie wchodzic w nic udawanego. a ja holendrow znam w wiekszosci jako mocnych podrywaczy, smieja sie z tych "naiwnych ladnych polek". Sorki jesli to kogos dotknelo, ale mysle za kazda kobieta lubi raz czy dwa uwierzyc w cos co nie istnieje. zwiej mu 3 raz, zdaje sie ze koles stara sie Cie złowic. a co do ciem, jasne ze nimi jestesmy, kazdy szuka lepszego zycia, kazdy chce w jakis sposob byc szczesliwy, ale zawsze nalezy wybrac ta dobra droge. Pozdrawiam

Fantastyczny artykuł - taki z pogranicza fantazji i fikcji. No, ale o czymś trzeba napisać...

Jakos nie wyobrazam sobie obsługiwac holenerki-emerytki dla łatwiejszego życia, ale cóż - krzyżyk na droge.

z obserwacji i doswiadczenia wiem, ze zwiazki polek z holendrami czesto sie rozpadaja, malo jest takich ktore przetrwaly. oczywiscie poza wyjatkami, byc szczesliwym w zwiazku z partnerem/partnerka z innego kraju jest duzo trudniejszy - kosztuje wiele pracy, tolerancji i szacunku z obu stron.

Przeczytalam ta historie z zaciekawieniem i szczerze mowiac, uwazam ten temat za trudny. Sama jestem z Holenderem i nasz zwiazek jest wspanialy. On nauczyl sie jezyka polskiego a ja teraz ucze sie jezyka holenderskiego. Mimo tego jednak znam ten problem. I to jest niestety zbyt czesto jeszcze spotykane.
Pozdrawiam

ciekawy artykuł nie powiem.. ich chyba coś w tym jest :))

Zgadzam sie poniekad z tym artykulem, chocby dlatego, ze sama jestem z Holendrem. Ale polskie chlopaki tez sa spoko! ;)
Ps. Holendrzy wybieraja kobiety ze wschodu, glownie tez dlatego, ze nie sa jeszcze tak sfeminizowane jak Holenderki!

To wszystko prawda. Dodam jednak moja mala uwage na temat zwiazkow Polek z Holendrami :
Szkoda ,ze wiele pan, przyjezdzajacych tu, ze tak powiem "za mezem", nie zna innego, poza polskim, jezyka ...
Osobiscie, nie wyobrazam sobie zwiazku ( malzenskiego, czy jakiegokolwiek innego) z kims, z kim nie potrafie porozmawiac ...
Sama mieszkam w Holandii ponad osiemnascie lat, tez mam meza Holendra i wiele Polek i ich historii poznalam przez te wszystkie lata ...
Kiedys nawet taka jedna historie opisalam w Dziennikach Twojego Stylu. Tu do przeczytania: http://roos.webpark.pl/
Dodam jeszcze, ze wstep nie jest napisany przez mnie. Cala te historie skopiowala , dla mnie w prezencie, dziewczyna piszaca tez w DTS.
Pozdrawiam serdecznie

a czego sie bać w takim razie skoro wszytsko jest takie super?:) moze skapstwa ?:D

a tak poza tym to artykuł jest przesadzony o polskim alkoholizmie ... no i te umieranie od nadużywania alkoholu... ale wizja!

Hej Ross! przeczytalam to cale opowiadanko o Milence, niewierygodne ze cos takiego mialo miejsce, z drugiej strony historia smieszna, najlepsze elementy z "kelnerka" i dywanami. szkoda faceta bo widac mial zloty charakter...

Wiatrak

Sam byłem niegdyś w podobnej sytuacji jak Roos, pośrednicząc w takim związku. Na szczęście na czas się z tego wycofałem ale wiem, że rzeczywistość nie jest tak czarno-biała i nie ma faceta ze złotym charakterem. Znam więcej holenderskich "Łowców Polek" którzy na swoje Pochodzenie wabią coraz to nowe prowincjonalne dziewczyny z Polski. Naiwne kobiety bez znajomości języka (i świata) idą na to jak ćmy do światła.

Ja juz od dawna nie biore udzialu w podobnych historiach. Zgadzajac sie wtedy na pomoc w tlumaczeniu listow i w pewnym sensie posrednictwie , nie mialam wcale doswiadczenia ( takiego jakie mam teraz), nie znalam tak kraju i jego mieszkancow jak w tej chwili ...

Kiedys, po napisaniu historii o Milence, rozpetalam nieswiadomie burze w DTS, piszac o "zaobraczkowanej prostytucji".
Bo, przykro mi to pisac, czesto takie zwiazki sa sprzedawaniem siebie ...
Przepraszam ,jesli kogos tu uraze, ale dalej tak mysle.
Bo jak nazwac fakt, ze mloda, ladna kobieta wychodzi za maz za kogos, o wiele lat starszego od siebie, nie potrafiac z nim nawet porozmawiac?
Co, poza miloscia fizyczna ( tu tez mam watpliwosci) ich laczy?
Czesto panowie, oprocz tego, ze sa o wiele starsi
od swoich wybranek, nie przedstawiaja soba albsolutnie nic. Wielu zyciowych nieudacznikow szuka sobie zony z jakiegos innego, biedniejszego kraju, miedzy innymi z Polski.
I to nie sa wyjatki ...
Bardzo nie lubie generalizowac i przykro mi ,ze to przed chwila zrobilam piszac to, co powyzej ...
Na szczescie znam tez pary polsko - holenderskie , dobrane fantastycznie pod kazdym wzgledem.
Pozdrawiam serdecznie :)

Zofia dokładnie tak jak piszesz, mnie też jest trudno zrozumieć zarówno kobiety jak i mezczyzn. Bowiem wybierając taką formę związku, nie maja szacunku do siebie samych, a ponadto wydaje mi się że są to ludzie bez kegosłupa moralnego. Dlatego nie wychodzi im budowanie czegokolwiek, bo nie ma solidnych fundamentów.
Pozdrawiam, a zyczenia szczescia Twoje i moje skieruję ku osobą które zastanawiają się czy nie skorzystać z owej opcji małżenstwa. Życze im szczescia bo wkraczając na taką droge życia będzie im ono potrzebne. Mam ponadto nadzieję ze w swiecie który goni za kasą wyjątkiem nie są osoby ceniace wyższe wartości a nie boga dolara.

Kiedyś dawno temu natrafiłam na ten swoisty zapis zycia Milenki, i niestety utwierdził mnie że moje spostrzeżenia na temat tego problemu sa takie jak kobiety która to spisała nic dodać nic ująć. Tylko smutne jest to iż opinia o Polkach jest taka iz, sa towarem do kupienia, na dodatek tanim i szybkim ( portal we dwoje i inne ). eh szkoda gadac kidyś byłam swiadkiem rozmowy pewnej grupy Polek, które to wyszła za sprawą owego portalu za Holendra, i opowiadały zachłysniętej i przekonanej o wyjątkowym farcie i szczesciu jakie spotkało owe Polki, ze zostały wybrane sposród tylu ofert - ,, Jejku jak to się stało że wybrał akórat ciebie ?... odpowiedz owej Polki zobaczył moj zdjęcie, wiesz wysajace kości policzkowe, ..... byłam ideałem kobiety jakie on lubi......
potem był instruktarz jak to sie robi by zostac tutaj, najlepiej zrobic dziecko itd.... a potem na zakończenie jak to jest fantastycznie dobry dla nich, no o miłosci mówiły nie wiele, może tylko o tym iż musza dzis dac ......( sory za słownictwo, ale jakbym zachowaa forme bardziej medyczną owego faktu, nie byłoby tak celnie). Z jedną z szczesliwych wybranek sotykam się od czasu do czasu, i bynajmniej nie jest to zwiazek szczesliwy, zreszta sam ów małżonek niezbyt szanuje ją, można by powiedzieć iż jest to podobna historia co opisana o milence równie ciekawa i interesująca i kolorowa, może lwów i dywnów owalnych jeszcze nie zamówiła ale faktem jest że nuda w jej towarzystwie nam nie grozi o nie. Nie mówię też ze wszystkie Polki sa takie same, ale jak narazie nie udało mi się Poznać nikogo takiego. Zas co do Polek, to sami naszemu znajomemu odradziliśmy i wybiliśmy z głowy miłosc do pewnej Polki, która wyszłą mmu tylko na dobre. Zas co do Polki to wróciła do Polski bez małżonka za to z dzieckiem, ale naszczescie nie owego naszego znajomego Holendra, bo szkoda by było mi tego chłopaka który orłem nie jest i jakoś niezbyt zaradny życiowo, i do tego za sprawą naszą zakochał się w Polsce, uwielbia nasz kraj do tego stopnia iż zrezygnował ze swoich rasistowskich Poglądów i wytatuował sobie orła Polskiego, i do tego maszeruje w bluzie biało czerwojej z orłem na Plecach po miescie :-)

Marzena, znam tez duzo takich przypadkow jak Ty opisalas.Niestety, jak kobieta sama sie nie poszanuje to nigdy nie bedzie szanowana przez zadnego mezczyzne!

Kasia, nie aby sie chwalic, oj daleka jestem od tego, ale ja jestem 33lata po slubie.Przyjechalam tu jako mloda dziewczyna, poznalam chlopca, chodzilismy ze soba 6 lat, potem slub i za dwa lata pierwsza cora.Tez nie moge nigdy zrozumiec zwiazkow TYLKO z korzyscia materialna.No niestety,takich jest duzo,ale one szybko sie rozsypuja!

Moja ciocia jest i byla dla mnie zyciowym przykladem ,,jak to zrobic zeby zostac w holandii.."
Nie bede opowiadala jej historii bo naprawde nie rozni sie od innych, powiem tylko jakie jest zakonczenie: ona od xlat sama z 3 dzieci, na socjalu, nie moze sobie zycia ulozyc z nikim (bedac facetem sama bym od niej uciekala), wypalona, wyschnieta i wyczerpana. I ot tak sen o holandii sie zakonczyl....

A o sobie:
przyjechalam tu na wakacje, poznalam mojego przyszlego meza u przyjaciol w domu. Jak sie zobaczylismy to zaniemowilismy... po pol roku byl slub, i tak jestesmy juz ponad 4 lata razem (+ synus, + dzidzia w brzuszku + pies) i dalej na siebie tak patrzymy... I zeby Bozia mi dala aby on na mnie a ja na niego patrzala tak cale zycie...

p.s moj maz nie jest holendrem, pochodzi z ZSSR.

Michel cudownie, więc jest nas dwie Polki, ja mam meza Polaka :-), dwójkę dzieci psa niestety brak, ale może za lat kilka kto wie. pozdrawiam ciepło

no to jestesmy trzy. ja tez mmieszkam tu z moim mezem on od 9 lat ja od 4 lat. no i oboje jestesmy Polakami. pozdrowionka

Wiatrak

Z moich osobistych doświadczeń wynika, że polskie panie żonate z Holendrami mają materialnie łatwiejsze życie w tym kraju niż panie z polskimi mężami, ale w każdej zalecie tkwi też wada...

Nie to ze sie chwale, ale mi i mezowi zle sie nie powodzi, mam takie szczescie ze nie musze sobie niczego zalowac i odmawiac. Pan napisal: żonate z Holendrami, a ja mowie to nie zalezy od narodowosci tylko od obrotnosci! Ani ja ani pavel nie mamy wyksztalcenia wyzszego (narazie, poniewaz ja wiem ze sama dla siebie chce byc mgr.) Mamy za to glowy pelne pomyslow i obydwoje ustalilismy ze nigdy nie bedziemy patrzeli na innych (co mysla, co mowia..) - chodzi mi tutaj o rodzine i znajomych.

Tylko tutaj chcialabym dodac, ze to chyba ten kraj holandia stwarza wieksze mozliwosci rozwoju siebie i firm i mowie sama za siebie ( bo przeciez w polsce jest tylu mlodych przedsiebiorcow ktorym sie dobrze powodzi),ze nie wiem czy w polsce tak szybko wszystkiego bysmy sie dorobili.

Andrzej - te słowa ubodły mnie, nie dlatego że poczułam się gorsza. Nie zal mi ciebie iż tak myslisz. Wiesz bo generalnie by wogóle osiagnąc sukces trzeba sie wspierać wzajemnie i motywować, a przedewszystkim tworzyć wspolnote majątkową. Czego nie ma w przypadku związków mieszanych, to zwiuązki czysto ekonomiczne zazwyczaj. Kobieta mysli jak tylko ukrasc jak najwięcej euro, i wogóle nie liczy się z ta drugą osobą, bo w konu ma przeciez tyle ( według niej oczywiscie) a do tego teście sa strzy a nie chca się podzielić na co im szmal, a po drugie to nieistotne że małżonek w miesiąc w miesiąc jest na debecie, i kartę ma przy dupie, a w portwelu pustki to i tak nie jest w stanie okiełznac zaradnej Polki która kupuje dwa płaszcze identyczne w jeden dzień i 5 par butów. Z latami dochodzi więć do pewnych kompromisów, on daje jej tyle ile uważa za stosowne. Ona przecież sprząta opiekuje się dzieckiem i gotuje, wiec i tak wychodzi to taniej niż sprzataczka i pani lekkich obyczajów. na boku a kochanke którą toleruje prawowita małżonka, bo w razie rozwodu ma gówno i musiałaby wrócic do polski gołą i wesoła a on w końcu zaczyna w miare normalnie funkcjonować. Ty zaś zastanów się czy takim postępowaniem kazdy sobie można dojść do czegokolwiek. ( Nie mówię że każdy zwiazek jest taki sam ale łatwiej piasać jest o normach a nie o wyjątakch) Pozatym pieniadze to nie wszystko liczy sie coś więcej wiem ze to staromodne i już niezbyt w dzisejszych czasach modne, ale jednak istnieją jeszcze dinozaury na swiecie.

Michelle masz rację dla chcacego nic trudnego wystarczy chcieć niezaleznie od miejsca zamieszkania, w konu wszędzie mama nie sypie sie na głowe, a swoją droga to fajnie jest móc coś budowac od podstaw, a nie poprostu przyjśc na gotowe, bo wówczas jesteśmy pozbawione satysfakcji spogladania na ukończone dzieło, a takie coś podnośi własną samoocenę i sprawia że życie ma głępszy sens :-), trzymajcie się ciepło w tym kraju i powodzenia

Gdybym mogła jeszcze coś poradzić kobietom wiążącym się z Holendrem, który ma już własne dzieci, to radziłabym sprawdzić pewną rzecz. Jeśli myślisz o rodzinie, dzieciach, dowiedz się, czy facet nie poddał się podwiązaniu nasieniowodów, czyli sterylizacji.
W Polsce to praktyka chyba nieczęsta a może żadna, a w Europie Zachodniej odwrotnie. Może się okazać, że facio nie zechce o tym od razu powiedzieć. Bywa różnie.

Marzena widze, ze masz bardzo negatywny poglad na zwiazek malzenski i zaszokowalas mnie krytyka o mezczyznach (mezach)i ich postepowaniach z zonami! Szok!Jest mi to zupelnie obce i mam nadzieje, ze takich wypadkow jak Ty wymieniasz jest malo.Wiem tylko jedno:Malzenstwo polega na "BRANIU"i "DAWANIU"jezeli to w malzenstwie gra, to zapewniem dlugi i szczesliwy zwiazek taki jaki jest MOJ!

Zofia, cieszę się że twój związek jest szczesliwy.....a co do mojej krytyki małżenstwa to tyczy się ona zaobrączkowanej prostytucji. Myslę że ty wiesz o co mi chodzi, i wiele innych osób też. Zgadzam się też że małżenstwo polega na braniu i dawaniu, tak to już jest w miłości. Istotną rzecza w zwiazku jest też partnerski układ i szacunek wzajemny, o to wszystko trudno w tych związkach. Ponieważ jedna ze stron została kupiona i to tanio. Pozdrawiam

Marzena,tak teraz rozumiem o jaki Tobie chodzi zwiazek.Masz racje, takie tez sie spotyka.Wedlug mnie to nie jest zwiazek oparty na milosci i wzajemnym szacunku,to jest "zwiazek"oparty na zawartosci portwela meza!Nie wyobrazam sobie jako kobieta, aby mozna tak nisko upasc!Gdzie tu duma kobieca,gdzie swoje JA!? Jak mozna sie dac"kupic"???Nie dziwie sie wiec ze po czasie spotyka takie osoby wielkie rozczarowanie,bol i problemy.Niestety!Marzena Tobie zycze duzo szczescia w zyciu.

Ludzie, podstawa zdrowego zwiazku malzenskiego jest milosc! Czyzbyscie o tym zapomnieli? Jesli podwaliny stanowi czynnik ekonomiczny, czy jakikolwiek inny, to jest to uklad/kontrakt, a nie zwiazek malzenski. Holendrzy sa inni, maja sporo wad (i zapewne nie tylko wad), ale jesli milosc jest u podstaw, to nawet z Holendrem mozna dojsc do porozumienia i byc szczesliwym. Pozdrawiam i zycze wiele milosci.

Ruda no oczywiście że mo0żna w koncu miłość nie pyta o pochodzenie czy stan konta, ale nam chodziło raczej o inne zjawisko tj, o sposób i treść umowy zakupu zony, w której to okreslone są wszelkie cechy jakie produkt poszukiwany winn poiadać, a ponadto owa umowa kupna też bardzo często jest ubespieczona od ewentualnego ryzyka, z poszanowaniem wszelkich praw konsumenta. Jednak chyba wszystkie strony owych tranzakcji zapominają że tak naprawdę, nie można złożyć zamówienie na konkretną osobę.

ruda03 pod jakim wzgledem sa Holendrzy inni?Piszesz ze maja sporo wad:) A kto ich nie ma??????Idealow nigdzie nie spotkasz.Na ogol Holendrzy sa wierni i patrza bardzo trzezwo na zycie!Jestem czesto w Polsce i wiele widze:)Osobiscie jestes bardzo szczesliwa,ze mam meza wlasnie Holendra!!!!

ruda03 nie zapomnielismy o tym:)Przeciez caly czas piszemy ze tylko milosc jest podstawa dobrego i trwalego zwiazku malzenskiego!

Cale szczescie, ze pamietacie o milosci! Zofio, jesli chodzi o ich odmiennosc w stosunku do Polakow, to oczywiscie zalezy od jednostki, ale tak ogolniajac podam na poczatek, to co przeszkadza mi najbardziej:
1) nie sa spontaniczni (nic bez agendy, wszytko zaplanowane na miesiace, lata przedtem, do obrzydzenia)
2) nie dbaja o zdrowe zywienie dzieci (podczas gdy dorosli maja zapewnione kantyny z cieplym posilkiem w zakladach pracy, dzieci siedza caly dzien w szkole, bez nawet kubka cieplego mleka, nie mowiac o zupie, czy jakims posilku)
3) nie maja bezinteresownego gestu, wyliczaja wszytsko co do centa!
4) nie istnieje tu instytucja babci, tzn jak potrzebujesz, to wpadasz do mamy czy tesciowej i podrzucasz dziecko.
Wiem, ze maja i sporo zalet, bo wytrzymalam z moim Holendrem juz ponad 10 lat i jeszcze sporo przed nami.

Kochani, mamy nowe forum! Moze bysmy sie przeniesli z ta dyskusja na forum?
Zapoczatkowalam przed chwila "nowy-stary" temat na forum: "Zwiazek (malzenski) z Holendrem". Zapraszam wszystkich zainteresowanych do dalszej dyskusji na forum!
Sie ma!

ruda03:)Nie wiem gdzie Ty mieszkasz i jaka masz sytuacje zawodowa.Nie znam rowniez Twojego meza.Jezeli chodzi o spontanicznosc i gest Holendrow to ja ich znam z innej strony wlasnie.Moi znajomi, ktorzy pracuja maja wszystko zapownione dla swoich dzieci, Jest mi obce to co piszesz o posilkach dzieci.Rodzice sa odpowiedzialni za to, nie szkola.To co ja widze,to dzieci ktore zostaja w szkole, maja swoj posilek ktory biora z domu.Dawniej w Holandii malo matek pracowala i nie byla potrzeba aby dzieci zostawaly w szkole.Rowniez nie znany byl zlobek czy przedszkole.Ta kultura teraz sie zmienila, bo duzo matek pracuje.Dziwne tylko,ze skoro tak zle sa odzywiane, Holandia stoi na jednym z pierwszych miejsc jezeli chodzi o zdrowie dzieci.Hmmmmm"Z "podrzucaniem" dziecka babciom to tez roznie bywa.Chyba mi przyznasz racje ze babcie nie musza brac juz na siebie ten obowiazek.W potrzebnych sytuacjach pomagaja napewno.Znam wiele przypadkow w Polsce wsrod moich znajomych,gdzie babcie, kiedy juz chca odpoczac po latach pracy, zmuszone sa bawieniem wnukow.Widze jak po calo dziennym pilnowaniu wnukow, wieczorem padaja ze zmeczenia.To jest dla nie normalne!Ja rowniez pomagam corkom przy wnukach,ale tak sobie zorganizowaly, ze mam tylko okreslona ilosc godzin w tygodniu.Od 2005 roku weszla ustawa ze podatek nawet placi wszystkim osobom ktore opiekuja sie twoimi dziecmi w czasie twojego pobytu w pracy.Panstwo chce ta mozliwoscia jak najwiecej dzieci "zostawic" w domu w swoim otoczeniu i zmniejszyc tym problem miejsc w zlobkach.Jest taka organizacja ktora tym sie zajmuje.Dla zainteresowanych podaje adres stronki.www.viaviela.nl

Zofja co do kwesti opieki nad wnukami w Polsce to trochę w tym racji, bowiem wszyscy zapominają iż babcie np, po 45+ .... też sa kobietami i mają własne życie, a przedewszystki nic nie muszą tylko mogą jezeli chcą. a zaś w kwesti modelu babci tutaj to jest on inny, i napewno ma to swoje plusy i minusy dla obydwu stron. My zaś wychowani jesteśmy w innej kulturze, mże dlatego komuś kto wyrusł w Polskim domu gdzie słowo babcia kojarzyło się z ciepłym pokoikiem, bujanym fotelem, pierogami i robótkami na drutach, i gromadką wnuków. Trudno jest pojąc dzisiejszy model, mnie osobiście się podoba taka perspektywa, bo za nic w swiecie nie chciałabym się obudzić w wieku 45+ i stwierdzić że jestem babcią, bo cokolwiek by mówić to jakoś tutaj własnie kobiety dojrzałe zaczynaja zyć pełnią życia, w przeciwieństwie do polski, choć i to się zmienia, i chwała temu !!!!!!
Ps, jeżeli chodzi o przedszkola w nl, to jest troche tak jak mói ruda tj, rak ciepłych posiłków, generalnie nie ma tam 3 posiłków które przygotowuje się w kuchni, wszystko co ma być podane dzieciom trzeba przynieśc samemu, czy to jest zdrowe i dobre dla dziecka trzeba sobie odpwiedzieć samemu. dla nich jest to normalne, dla nas dziwne. bowiem przeciez kazdy wie że ciepły posiłek dla malucha to podstawa. Generalnie też społeczeństwo holenderskie jest mniej wyczulone na temat maluchów, matki Polki sa chyba najbardziej nadopiekuńczymi mamamami na swiecie. Sama nieraz jestem w szoku, jak przeziebione i kaszlące przeraźliwie ( zawalone oskrzela )dziecko wysyła się do przedszkola . Tutaj się jakoś tak inaczej podchodzi sama byłam swiadkiem jak córka mojej znajomej miała goraczkę 39,7 mąż Holender nie chciał słyszeć o tym by pojechać na pomoć dorażną bo tłumaczył iż nie ma potrzeby, same więć zapakowaliśmy się do auta i pojechaliśmy z dzieckiem. Generalnie czasem ten ich system ma sens, pezynajmniej nie faszerują antybiotykami dzieci, tymsamym wzmagają naturalną odornośc. Taki trend też od jakiegoś czasu już zagościł w Pl.
acha a co do dbania o dziecii ich rozwój, to też trochę w tym racji. Tutaj panstwo organizuje niewiele, w przeciwieństwie do panstwa niemieckiego, gdzie na młode pokolenie kładze się duży nacisk zarówno na rozwój fizyczny jak i zdrowie. Tutaj najmniejsze zajęcia pozaszkolene są dodatkowo płatne, i tak naprawdę to co dzieci beda robić po szkole w dużej mierze zależy od rodziców, i od zasobności portfela, niestety.

Marzena,z tymi goracymi posilkami to jest inaczej.Tutaj je sie gorace obiady po powqrocie rodzicow z pracy.Wiec w ciagu dnia jedza dzieci owoce i kanapki.Panstwo tu organizuje bardzo duzo,a rodzice sami tez powinni wiecej czasu poswiecic dzieciom,i zabronic przesiadywac przed kompem i telewizja.Wziasc dzieci na spacer,na basen, na plac zabaw i na inne rozrywki.Spoleczenstwo holendreskie jest bardzo wyczulone na punkcie maluchow!Oni tylko inaczej podchodza do wychowania dzieci i opieki nad dziecmi.

Zajecia poza szkolne nie ma nic wspolnego z zasobnoscia portwela.Jest wiele milych rozrywek co nic nie kosztuje.Troche fantazji rodzicow tylko!

Zosia fantazja to jedno, oczywiście jednak wszystkiego za darmo nie ma :-), tak tutaj już jest. Wszystko kosztuje, na wszystkim się zarabia. Nawet w szkole płacisz dodatkowo, jak w czasie przerwy na lancz twoje dziecko przebywa w szkole symboliczną cenę 1 euro.
Tak masz rację ze dzieci jedzą posiłek ciepu po powrocie i jest to koło 18, to prawie kolacja juz. więc wydaje mi się że dla małego żoładka coś ciepłego przydałoby się wczesniej.
Tam masz rację inaczej, mnie strasznie szokowało jak tutaj przybyłam jak widziałam dzieci jadące rowerem do szkoły po parę kilometrów w deszcz i mróź które mokły. Jednak musze powiedzieć że teraz przyjmuję jako coś normaneg, za to moja rodzinak jak tutaj przybyła dostała szoku. Dla nich to dziwne, że taka cała masa dzieciaków do szkoły jezdzi rowerami bez względu na pogodę.

Marzena,tym sie dzieci hartuje i przygotowywuje do dalszego zycia, ktore nie zawsze jest latwe.Ja bedac w Polsce jeszcze, chodzilam na nogach 3 km do szkoly.W deszcz, snieg, i wielkie mrozy.Jestem teraz zahartowana tym.Nic im nie bedzie, uwierz mi.Nie mozna dzieci od malego przyzwyczajac tylko do wygod, bo potem w zyciu bedzie im z tym zle!

Za darmo to tylko slonce wschodzi i zachodzi:) tak niestety jest teraz

Marzena jezeli chodzi o posilki,to tu sie je obiado-kolacje, taki jest tu zwyczaj

Zmzosia, mowisz, ze tu taki zwycaj, ze jada sie na cieplo wieczorem. To dlaczego w zakladach pracy zawsze sa cieple zupy, u nas jest tez kilka cieplych drugich dan do wyboru etc Moi koledzy z pracy (sami Holendrzy) bardzo czesto wybieraja cieply posilek, podczas gdy ich dzieci jedza kanapki z tego PASKUDNEGO chleba (sorry, ale musialam to napisac). W tak biednym kraju jak Polska, jakos bylo nas stac na zapewnienie dzieciom chocby szklanki cieplego mleka w szkole, a tutaj pomimo sporych kosztow takiego BSO, dzieci nie dostaja nic. Dziecko odbieram z BSO o 18-tej, potem trzeba dojechac do domu, ugotowac.... Przewaznie przed 20-ta siadamy do "obiadu". Potem juz tylko do lozka, a potem ludzie dziwia sie, ze mlode pokolenie jest otyle. Skoro czlowiek najada sie przed snem, to takie sa tego potem skutki.

Skoro tu mieszkamy, to wcale nie znaczy, ze musimy sie calkowicie przystosowac i wyrzec naszej przeszlosci i przyzwyczajen. Ja nie zmieniam swoich idealow i przekonan bezpodstawnie. Jestem POLKA i nia na zawsze zostane, nawet po 40 latach w Holandii. Powiem wiecej, jestem dumna z tego, ze jestem Polka.

Marzeno, mieszkam w sporym miescie w Brabancji. Moj maz jest Holendrem. Mam dobra prace, zgodna z moim kierunkiem wyksztalcenia i zainteresowaniami. Niejeden Holender moglby mi pozazdroscic mojej pozycji. Chodzi mi o to, ze jesli zarowno maz jak i zona pracuja, to niestety traci tu na tym dziecko. Co z tego, ze jest kasa, skoro nie ma czasu jej wydac. Jak juz wczesniej ustalilismy, Holenderska "babcia" niczym nie przypomina Polskiej. Ja nie mam nic przeciwko temu, zeby te babcie korzystaly z zycia i realizowaly sie, ale zeby tez mialy chocby 10% tego ciepla, czasu i oddania w stosunku do wnukow ile maja tego polskie babcie. Myslac o mojej babci, mam przed oczami zaradna, zawsze usmiechnieta kobiete, ktora miala dla mnie czas, ciepla zupe, czekoladke (nawet w czasach stanu wojennego, kiedy to takie rarytasy byly na kartki, pamietacie jeszcze?) i dobre slowo. Byla to kobieta zyjaca bardzo skormnie. Tego mi tu brak. Wiec ustalilismy, ze nie mozna tu polegac na babci, a i BSO niewiele rozwiazuje. Wiem, ze zawsze mozna zrezygnowac z pracy i zajac sie wychowywaniem dzieci, ale kto mowi, ze mlodsze od babc kobiety nie powinny sie realizowac np. zawodowo, skoro im to sprawia przyjemnosc?
Ja wogole jestem zadowolona ze swojego zycia i jestem pogodzona z Holandia i Holendrami, ale tutaj wlasnie jest takie miejsce gdzie mozna wyrzucic z siebie wszystkie swoje przemyslenia i dylematy. Zycze milego wieczoru.

ruda03 ja nie pisze ze musisz sie wyrzec swojego pochodzenia, swoich przekonan czy swoich przyzwyczajen,ale jezeli postanowilas mieszkac w innym kraju, to nawet grzecznosc i kultura czlowieka tego wymaga, aby dostosowac sie do tutejszej kultury i obyczajow.To nie zmieni w niczym Twojego pochodzenia i Twoich zasad.Zyskac bedziesz tylko respekt u innych.Jezeli chodzi o dziecko ktorego rodzice pracuja, to zawsze to dziecko traci.Nie mozna ciagle tez obciazac babcie obowiazkiem pilnowania dziecka.Sa rozne mozliwosci do opieki nad dzieckiem.Moje cory prowadza swoja firme wiec wiem co to jest byc babcia.Robia to z wielka checia i nie wyobrazam sobie inaczej.Respektuje jednak babcie, ktore nie podejmuja sie tego obowiazku.Chyba nie wszystkie babcie wiedza, ze pilnowanie wnukow od paru lat jest platne.Sprytnie to rzad wymyslil!Ciesze sie ruda03,ze ulozylas sobie tu dobrze zycie!

ruda03 na temat obiadow nie wypowiadam sie, poniewaz ja nie pracowalam po urodzeniu corek.Nie znam wiec tego problemu.Bylam zawsze w domu kiedy dzieci byly male.Teraz jestem dla wnukow do dyspozycji:)co robia z wielka miloscia do nich!

Zmosiu, nie watpie, ze jestes cudowna babcia, tylko Ty jestes nie do konca przypadkiem statystycznej Holenderskiej babci.
Ja sie staram przystosowac jak najbardziej, przynajmniej na zewnatrz, tylko czasami tak az cos boli w srodku, od tego wiecznego przystosowywania sie.

Poniewaz wzielam sobie do serca to przystosowanie sie, zapisalam sie na spinning. Zaraz lece na godzinke spinningu. Polecam wszystkim, fajna rzecz i kondycja poprawia sie naprawde!

Wierze Ci ruda03.Ja nie jestem do konca statystyczna holenderska babcia, bo ja jestem POLKA!!!!!!!Jak bedziesz tu tak dlugo jak ja, to sie do wszystkiego przyzwyczaisz:)Wiesz, jeszcze jest roznica miedzy babciami polskimi a tutejszymi.Holenderskie babcie maja duzo hobby.Lubia wyjezdzac,prowadza towarzyskie zycie.Wiekszosc polskich babci inaczej zyje.Nie maja tyle zainteresowan ani hobby.To jest roznica!

Polskie Babcie maja zainteresowanie i hobby,tylko moze inne...napewno umieja zrobic wnukom skarpetki czy cieplutki sweterek na drutach...
Holenderska babcia nie potrafi, nie wspomne juz szydelka czy wyszycia obrusa....
A to ze nie sa towarzyskie badz nie wyjezdzaja to moze je na to nie stac jak tu przecietne babcie ktore moga utrzymac sie z emeryturki.
Sa Babcie ktore poza granicami swego miasta nigdzie nie byly...bo nie mogly,warunki do tego nie pozwalaly.
Niech zyja polskie Babcie!!!Kochane...gdzie chce sie wracac, a wyjezdzajac od nich lzy sie cisna do oczu.
Kocham cie Babciu !

Karioka mylisz sie i to bardzo!Holendrskie babcie tez to potrafia!Tzn moich dzieci babcia potrafi.Ja nie potrafie, przyznaje sie szczerze:)wiec ze mnie zadna babcia pod tym wzgledem:)Zazdroszcze Wam ze macie do kogo napisac- KOCHAM CIE BABCIU:(Ja ani do babci, ani do mamusi ani do tatusia:(Niestety, za wczesnie ich stracilam:(

KOCHAM CIE BABCIU JADZIU!!!

Przyjscie na swiat dziecka badz dzieci wiele zmienia w zyciu człowieka.Od tego czasu nie może mysleć tylko JA. Więc musi człowiek odpowiedzieć sobie na pytanie co jest dla człowieka ważne. Musza też ludzie ustalić między sobą kto i kiedy. Poniewaz tak naprawdę to nikt nigdy za zadne pieniądze nie zwróci nam lat utraconych, bo tak naprawdę to pierwsze słowo czy pierwszy krok, pierwszy dzień w szkole, pierwsza jazda na rowerze....... to jest to co buduje więz pomiedzy rodzicami a dzieckiem trwała na całeżycie. W tym czasie to bowiem rodzice są całym swiatem wzorem do nasladowania. Wtedy to jestesmy im potrzebni, jezeli nas przy nich nie będzie. To za lat 15 lub 20 będziemy im juz niepotrzebni, ba wręcz tak naprawdę to nie będziemy znali swoich dzieci. Nie oznacza to że trzeba się poświęcać dla dzieci, całkowicie. jednak uwarzam że na wszystko jest czas i okreslony kompromis. Ja osobiście też realizowałam się zawodowo, jednak zawsze tak starannie dobierałam miejsce pracy, bądz nauki by nie kolidowało z opieką na dziecmi. Po to by móc zawze podskoczyć z pracy do szkoły, by zawze był ciepły obiad. Zresztą najwspanialszymi sa teraz kompanami w mym zyciu, a sama w rodzinie mojej znam takie przypadki w których dzieci podrzucane były do babć, bądz same spedzały czas w domu do pozna. Oczywiście obydwoje rodziców jest ustawionych zawodowo i ekonomicznie. jednak dzieciaki sprawiają masę problemów, chłopak tak naprawdę jest zbuntowany na maksa, i sprawia same problemy, tak odległe i niezrozumiałe dla rodziców. Choć ma już 19 lat, to nadal by chciał by ktoś traktował go jak dziecko, jednak jak sam powiedział pomimo iż się stara to i tak nie ma wspolnych tematów z ojcem. Zaś co do matki, to również ma wyżuty, bowiem ciągle jest to wp pracy to na wyjeżdzie. Ten temat jest dziś bardzo aktualny, zwarzxywszy na to ile ludzi wyjerzdza dziś za pracą. Na wszystko jednak przychodzi czas zapłaty. Znam też i takie przypadki, ehhhh.
Ps. nie atakuję nikogo i nie mówię że krzywdzi własne dziecko, chcę tylko powiedzieć że czasem warto się zastanowić czy aby napewno tak chcemy życ, i co tak naprawdę jest dla nas ważne i co sprawia nam satysfakcję.......Pisząć to wszystko chćę powiedzieć że nie oznacza to iż nigdy nie pracowałam wręcz przeciwnie był czas kiedy realizowałam się zawodowo. Jednak przyszedł i taki czas, w którym ktoś musiał podjąc decyzję, o tym co dalej.
pozdrawiam

Wydaje mi sie i znam taka historie,ze sa kobiety polki,ktore sa okropne,zawistne i obludne patrzace tylko na wlasna korzysc,sa zdolne do wszystkiego,aby osiagnac swoj cel,nawet zachodzily w ciaze balamucac faceta tylko po to ,aby zostac w danym kraju.jest to cos okropnego,bo pozniej na przyzwoita dziewczyne wszyscy patrza przez pryzmat takiej wiedzmy.Wiem sama po sobie,jest mi sie ciezko przebic przez to,co moj nazeczony przeszedl w zwiazku z polka.Mam duzy orzech do zgryzienia.kazdy na mnie patrzy z lekiem i nie ufaja mi.Nienawidze tych wszystkich materialistek,ktore szukaja faceta za granica,tylko aby podniesc swoj standart zyciowy,bo pochodza z jakis wiosek,albo nie maja planu na swoje zycie.Jestem z moim holendrem juz 2 lata,nie bylo latwo,roznica kultur,mentalnosc jest wielka,ale milosc zwyciezyla!Jezeli sie faktycznie kocha,mozna wszystko.W milosci trzeba wiele dawac nie oczekujac niczego w zamian,szkoda tylko ze tak malo ludzi o tym pamieta.Nie wolno wykorzystywac drugiego czlowieka i nie wazne czy jest to partner,przyjaciel czy nawet sasiad,NIE WOLNO.Czasami mysle ,ze nie powinnam sie urodzic w tych czasach ,bo to co wyprawiaja ludzie nie miesci sie w mojej glowie,skad takie pomysly.

Agma z ust mi to wyjełaś, generalnie nikt nie ma dobro zdania o tych kobietach. Smieją się z nich zarówno Holendrzy jak i Polacy. Ciesze się więc że są jeszcze takie kobiety jak ty.
Ja też mam niekiedy wrazenie ze powinnam urodzić się w innej epoce.
Pozdrawiam ciepło i życzę samych słonecznych dni w tej krainie deszczowców :-)

Witajm...czytam i widze jak to kazdy kazdego krytykuje...kazda wychodzi z wielkiej milosci...g...o prawda...ja mieszkam w holandii i widze jakie tam " panie" zamieszkuja..polke mozna poznac z daleka na ulicy , bez gustu ubranka z najatnszych sklepow z wyprzedazy..do tego krzykliwe.tu mam na mysli nie tylko ubranka. Holendrzy nie sa ladni, sa wysocy i to ich wyroznia ...wzrost ...Prawda sa mili ale glownie licza na sex z mlodymi polkami...nie szukaja zwiazkow...A te biedaczki puszczaja sie na lewo i prawo , myslac ze sexem zlapia meza...NIE!!!... Owszem sa i kobiety na poziomie intelektualnym..i te maja męzow i zyja dobrze. Maja rowniez szacunek.Tych jest garstka. Z pewnoscia nie maja go proste dziwuchy przyjezdzajace z wiosek , bez jezyka bez kultury bez planu na zycie...jedyny plan poznac holendra...Ja mam 56 lat a moj mąz 45 lat holender..Malzonek wyraznie i dosadnie wypowiada zdanie na temat mlodych wiejskich dziewuch... i wiem , ze nie tylko on ma takie zdanie. Rada jesli nie masz kultury, obycia i nie uzywasz mozgu nie masz co tam szukac....Bez jezyka ...wracaj do wideł...

Dziewczyny uważajcie to przestroga!.Wiatrak nie bez kozery wstawił podobiznę ogra i kobiety oraz opisał tłustym drukiem to zdjęcie: "małżeństwo z Holendrem".

Z boku widać lepiej