Nowe wielkanocne ubranie - świat kobiet XX wieku

Jeszcze pół wieku temu wiele holenderskich rodzin kupowało nowe ubrania tylko raz w roku; na Wielkanoc - do kościoła. Wielkanocne nabożeństwo było jednocześnie paradą mody z nowymi sukienkami i kapeluszami.

Galopująca moda

Współcześnie istnieje nie tylko fast food, ale także fast fashion: kupowanie jak największej ilości odzieży po możliwie najniższej cenie. Co tydzień coś nowego. Szafy bękają od ciuchów i butów. Kiedyś produkowanie dwóch do czterech kolekcji rocznie było normalne, teraz sieci co tydzień wprowadzają nowe ubrania. Dla sieci Zara wystarcza kilka tygodni o zaprojektowania do sprzedaży w sklepie. 

galeria handlowa

Ze względu na niskie wynagrodzenie pracowników włókienniczych w krajach takich jak Bangladesz oraz 135 milionów kilogramów tekstyliów, które co roku znikają jako odpady w spalarniach w samej Holandii, coraz więcej kobiet nie bierze już udziału w "fast fashion".

Żurnale mody z lat siedemdziesiątych
Żurnale mody z lat siedemdziesiątych w Holandii.

Jeszcze pół wieku temu...

Ale nawet ci, którzy nie kupują ubrań przypadkowo i są oszczędni ze swoimi ubraniami, wciąż mają o wiele więcej ciuchów i butów w szafach niż pół wieku temu kiedy matki same szyły tę samą sukienkę dla wszystkich córek z jednego kawałka materiału. 
Wiele damskich magazynów zawierało wielkie składane płachty wykrojów sukienek które w latach 1950-80 były przez wiele kobiet używanych. Maszyna do szycia stała niemal w każdym domu i sklepów z materiałami było bez liku.

wykroje krawieckie
Wykroje krawieckie - szablony pozwalające szyć amatorom.

Wspomina pani urodzona w 1957 r.: "Byłam najmłodszą z czterech dziewczyn. Przez lata zawsze nosiłem tę samą sukienkę - coraz większy rozmiar po starzsej siostrze. Musiałem "donosić" sukienki, z których wyrastały moje starsze siostry".

Zakładanie nowego ubrania odbywało się w większości rodzin zgodnie z ustalonym rytmem, często tylko raz w roku a Wielkanoc była idealną do tego okazją. Nie miało znaczenia, czy Wielkanoc wypadnie wcześnie, czy późno, i czy będzie zimno, czy nie - wraz z Wielkanocą dostałeś nowe ubrania i wyglądałaś "op je paasbest" (wielkanocnie).

wykroje krawieckie

Nową spódnicę i bluzkę nosiło się tylko w niedziele. W wioskach wszyscy chodzili do kościoła i wszyscy obserwowali wszystkich. To był rodzaj pokazu mody; kobiety obnosiły się z nowymi czapkami, dziewczyny w nowych sukienkach i śnieżnobiałych podkolanówkach bielonych w ultramarynie. 

magazyn mody
Popularny w latach 1960-1980 miesięcznik mody z wykrojami krawieckimi.

W tych czasach nie nosiło się starych ubrań do kontenera, lecz przerabiano i używano ich ponownie. 

- Byłam prawdopodobnie jedną z pierwszych holenderskich dziewczynek z wełnianymi rajstopami - mówi starsza kobieta - moja mama zrobiła je na drutach ze starego swetra. Były ciepłe a wełna strasznie gryzła. Dzisiaj "gryzące" ubrania są wyrzucane bez litości, w powojennej Holandii nie było o tym mowy.

Po tym nastała emancypacja

Jeszcze do końca lat 80. kobiety zajmowały się domem. Poprały, posprzątały, zmyły okna, poplotkowały z sąsiadką i mleczarzem i ugotowały obiad na 18-tą - gdy mąż wracał z pracy. Resztę czasu spędzały na robótkach ręcznych, na drutach, haftowaniu i szyciu. Nie jestem przekonany, czy obecna "kobieta realizująca się" w pracy zawodowej robi to z przyjemnością.