Drugie podejście samochodu na baterię

Literki e lub i stały się niezwykle modne po 2010 r.  i zawładnęły naszą świadomością. E-samochód przeżywa po stu latach swoją drugą młodość. Każdy szanujący się fabrykant produkuje lub chce produkować e-car lub EV (electric vehicle).

Pierwsze samochody były elektryczne

Dwa lata po ukazaniu się pierwszego samochodu spalinowego Carla Benza, inny Niemiec, Andreas Flocken, zbudował w 1888 r. pierwszy samochód elektryczny. Rok później Ferdinand Porsche zbudował swój pierwszy samochód - też elektryczny. W 1899 Belg  Camille Jenatzy pobił swoim elektrycznym samochodem światowy rekord szybkości, niemal 106 km/h. 

Około roku 1900 niemal wszystkie samochody na świecie były elektryczne.

Na pierwszym paryskim salonie samochodowym w roku 1899 dominowały samochody elektryczne i do dzisiaj nie wiele się zmieniło w atrakcyjności tych pojazdów. W roku 1894 firma z Philadelphi rozpoczęła produkcje samochodów Elecrobat które w roku 1900 służył w Nowym Jorku jako taksówki. Miał zasięg 70 km - tyle co dzisiejsze Renault Twizy. W roku 1900 francuski producent BGS wyprodukował EV o zasięgu aż 290 km na pełnym akumulatorze. Taki zasięg będzie zapewne miało nowiutkie BMW i3, chyba, że dołożysz jeszcze 6 tys. euro (do 40 tys.) na opcjonalny spalinowy silniczek pomocniczy.

samochody elektryczne sto lat temu
Ładowanie elektrycznych ciężarówek w magazynie przy stacji kolejowej St. Pancras w Londynie, 1917.

Podstawowy problem samochodów elektrycznych na początku XX wieku było "zagęszczenie energii" akumulatorów - 80 do 300 razy mniejsze niż w przypadku benzyny i oleju napędowego. Dlatego samochody elektryczne musiały być wyposażone w ciężkie akumulatory niezwykle ograniczające prędkość i zasięg pojazdów. Próbowano  ominąć ten problem, wykorzystując dwa silniki; benzynowy i elektryczny jednak te samochody hybrydowe były zbyt awaryjne i bardzo drogie. Samochód elektryczny i hybrydowy stracił na znaczeniu wkrótce po I wojnie światowej gdy udoskonalono motory spalinowe.

Im wydajniejszy akumulator, tym cięższy samochód

Niestety nadal największym felerem EV jest jego źródło energii. W ciągu 120 lat akumulatory przeżyły co prawda wielką rewolucję ale ich wydajność nie wzrosła wystarczająco aby przeciętny użytkownik skusił się na tak drogi samochód bez gwarancji, że nim dojedzie z pracy do domu. Nieprzewidzianych sytuacji w drodze bez liku: korki, objazdy, nagłe mrozy, klimatyzacja lub ogrzewanie wysysające całą energię z akumulatora i cała kalkulacja zasięgu bierze w łeb. Radius czyli zasięg jest tym przekleństwem które fabrykanci próbują skrzętnie ukryć podając "optymalne" dane nierealne w praktyce dnia codziennego.

samochód elektryczny Tesla
Tesla

Amerykański fabrykant Tesla otwiera produkcje swoich elektrycznych bolidów w Holandii. Tesla Model S będzie do nabycia w cenie od 73 do 111 tys. euro. Miłe autko dla Eco-fanatyków z grubym portfelem, ulgami podatkowymi i... rezerwowym samochodem spalinowym. Zasięg czyli ten nieszczęsny radius najtrudniej wyczytać w folderach reklamowych i magazynach samochodowych. Najczęściej podawany jest zasięg "do" 400-600 km co w praktyce niewiele mówi.

Samochód elektryczny jeździ nadal na węgiel

Argumenty zalet ekologicznych EV są poręcznym chwytem reklamowym. Produkcja EV i ich gigantycznych akumulatorów jest znacznie szkodliwsza dla środowiska niż klasycznych samochodów benzynowych. Ładowanie prądem z elektrowni węglowej (jakie są nadal większością w Europie) też nie jest tak czyste jak to entuzjaści zapewniają ładując swój EV "w teorii" turbiną wiatrową.

wnętrze samochodu elektrycznego

Małe i lekkie samochody z nowoczesnymi silnikami spalinowymi jak np. Fiat 500 lub Kia Picanto potrafią zużywać już około 4 l/100 km co czyni je oszczędniejszymi dla naszego środowiska naturalnego niż hybrydy i EV's. Już o cenie nie wspomnę. Zapewne EV będzie symbolem statusu. Biedacy będą zajeżdżać audiki i be-emki z dwulitrowymi ropniakami a elity będą się posuwać cichutko Elektrycznymi Wehikułami.

Przeczytaj także: