Korupcja czy... prezenciki?

To co czujemy dziś i terazi nie ma wiele wspólnego z tym co nam zostało przekazane genetycznie. Pieniądz w Polsce jest dość młodą formą płatniczą. Przez wieki od pieniędzy byli Fenicjanie, Żydzi, Portugalczycy, Niemcy lub Holendrzy. My Polacy znaliśmy handel wymienny. Jechalismy na targ i za kopę jaj kupowalismy naftę a za prosiaka patelnię.

Pamiętam takich handlarzy (ned.: marskramer) jeżdżących po wsiach.

Jeszcze dzisiaj z dala od miast i głównych dróg znajdziesz dosyć ludzi żyjących praktycznie bez pieniędzy; nie byli nigdy w banku, nie mają karty płatniczej, nie płacą niemal żadnych rachunków. To się szybko zmienia w ciągu ostatnich 10 lat ale te zmiany narzucone przez rzeczywistość XXI wieku nie idą w parze z szybkością z jaką zmienia się nasze przyzwyczajenie.

Ponieważ Polak do pieniądza jest nieprzywykły i z natury nim gardzi (bo to był „żydowski wynalazek”) - także handel wymienny ciągle ma siłę większą od pieniądza. Dzisiaj nazywamy to korupcją.

Korupcja w Polsce przejawia się najczęściej nie dawaniem pieniędzy ale czekoladek, drogich trunków i inne luksusowe prezentów zastępujących pieniądze. Trudno to nazwać korupcją – to są po prostu prezenty.

korupca w Eurpie

Goszczący mnie gospodarze odmawiają przyjęcia zapłaty za nocleg ale bez zmrużenia oka przyjmują prezent wart znacznie więcej niż ewentualna zapłata w złotówkach.

Przy  odwiedzinach znajomych jestem obsypany bzdetnymi prezencikami z (może podświadomym?) oczekiwaniem, że odwdzięczę się bardzo substancjalnym prezentem.

Kobieta jedzie z dzieckiem na kontrolę do szpitala wojewódzkiego i bierze dla specjalisty reklamówkę pełną wyrobów masarskich jej męża który właśnie ubił świniaka.

Bezrobotny skosi mi chętnie trawę za flaszkę wódki

Nauczycielka przyjmie bombonierkę od ucznia

Już nie wspomnę o "prezentach" w polskiej służbie zdrowia.

Polskie media codziennie pełne są afer z „prezencikami” Bardzo Ważnych Osób.

Swojej natury i historii nikt się nie wyprze. Historia nas zawsze dogoni. Dziedziczymy geny po ojcach, dziadkach i pradziadkach. W deklaracje temu zaprzeczające wierzą tylko ich autorzy i im podobni słuchacze.

Skala korupcji w jej miara jest niemożliwa do stwierdzenia. Każdy naród zna korupcję tylko czasami w innych dziedzinach i na innym poziomie. W Holandii nie trzeba "zapłacić" salowej za podtarcie dupy dziadka po zawale ale trzeba się "dogadać" przy poważniejszych biznesach. Zmierzyć tego nie sposób i wszelkie statystyki na ten temat nie mówią wiele albo nic.

Póki co każdy Polonus wracający do kraju musi wieść ze sobą prezenciki - ten haracz za dobrobyt płacony rodzinie.

update z 2009 r.