Lista najpopularniejszych imion nadawanych dzieciom w Holandii

Kategoria: Dziecko

W Holandii rodzi się rocznie 160-210 tys. dzieci. Moda na imiona jest zmienna. Po imieniu można z dość dużą precyzją określić wiek człowieka, np. Jan i Zofia dopiero się rodzą, Julia i Jakub to jeszcze bobaski, Magda i Łukasz mają po trzydziestce a Krystyna i Andrzej dotarli już do emerytury. Imiona pradziadków wracają do mody.

W Holandii mieszkało w 2016 r. około 150 tys. Polaków. Statystycznie w roku 2015 w Polsce na 96 obywateli urodziło się jedno dziecko. Przekładając tą statystykę na Holandię można założyć, że w Holandii na 150 tys. Polaków rodzi się ok. 1600 dzieci rocznie. 

imiona dzieci

Jak nazwać polskie dziecko w Holandii?

Inne reguły i mody panują w Polsce a inne w Holandii. Jeśli twoje polskie dziecko ma żyć poza krajem, rozsądnym jest nadać mu imię które da się wymówić także na Zachodzie. Podkreślam przy tym, że niezależnie jak ci się podoba starosłowiańskie, polskie imię i na ile jesteś patriotą to twoje dziecko będzie musiało iść przez życie na Zachodzie z imieniem które będzie musiało zawsze i wszędzie literować i stwarzać kłopotliwe sytuacje i niepotrzebne błędy w codziennym życiu, które będzie jego życiem a nie twoim.

Rozważ więć nazwanie dziecka np.: Jakub-Jacub, Szymon-Simon, Alexander-Alexander, Wiktor-Victor, Tomasz-Tomas, Dawid-David, itd.; Olivia, Alexandra, Victoria, Blanca, Veronica.

Rodzice i rodzina w Polsce może zawsze mówić Krzysiu - co nie przeszkadza aby chłopczyk miał w paszporcie Chris.

Nie polecam imion typu:
Agnieszka
Aleksandra
Elżbieta
Franciszek
Franciszka
Jerzy
Kajetan
Katarzyna
Krzysztof
Ksawery
Maciej
Małgorzata
Miłosz
Natasza
Róża
Szymon
Tadeusz
Tymoteusz
Urszula
Wojciech

Polecam, przykładowo:

Jan
Anton
Jacub
Michel
Adam
Alexander
Simon
Victor
Leon

...i wiele innych
które z niewielkim
dopasowaniem
(zamianą np. liter
W=V, K=C, Z=S)
staną się
czytelniejsze.

W holenderskiej bazie danych 600 tys. imion możesz sprawdzić jak popularne jest imię w tym kraju a także w grafice zobaczyć kiedy na przestrzeni 100 lat to imie było najpopularniejsze. Dla przykładu Janów jest w Holandii aż 186 tys. a Franciszków tylko 24 (paźd.2015). Na tej stronie rozszerzona aktualna lista popularnych imion.

Holenderska dzieciarnia

Wyścig ekstrawagancji

W Holandii dziecko może otrzymać praktycznie każde imię jakie się rodzicom spodoba, aby tylko dało się je zapisać naszym łacińskim alfabetem i aby nie było obelżywe. Do takich oryginalnych męskich imion należą: Fyra, Qut, Huigje, IJssel, Tsz, Pup, Ghëarmiangelijanno, Ulriviendrick, Tum, Kommer, Hakki, Verojachiel, Jihad, Tram, Wijntje i Niesje - przy czym za cholerę nikt nie zgadnie które jest żeńskie a które męskie. Wśród holenderskich muzułmanów zdecydowanie najpopularniejszym imieniem jest oczywiście Mohammed.

Holenderscy celebryci prześcigają się najbardziej w wymyślaniu oryginalnych imion swoim pociechom: Vegas, Vesper, Django, Boan, Rivas, India, Fender, Sael, Salvador, Harley, Elvis, Hamer, Rembrandt, Beautifull Hope, Bardot, Monroe, Xess Xava

Najpopularniejsze imiona nadawane dzieciom w Holandii

imiona 2017

2016     2015  

Chłopcy
1. Daan
2. Noah
3. Sem
4. Lucas
5. Jesse
6. Finn
7. Milan
8. Max
9. Levi
10. Bram
11. Luuk
12. Mees
13. Liam
14. Adam
15. Thijs
16.Thomas
17. Sam
18. Ruben
19. Julian
20. Lars

Dziewczynki
1. Anna
2. Julia
3. Tess
4. Sophie
5. Emma
6. Sara
7. Mila
8. Evi
9. Zoë
10. Eva
11. Fenna
12. Lotte
13. Lisa
14. Liv
15. Fleur
16. Lynn
17. Nora
18. Sarah
19. Saar
20. Roos

 

Chłopcy
1. Liam
2. Luuk
3. Sem
4. Daan
5. Lucas
6. Milan
7. Noah
8. Levi
9. Bram
10. Jesse
11. Finn
12. Thijs
13. Max
14.Thomas
15. Tim
16. Ruben
17. Lars
17. Sam
19. Adam
20. Jayden

Dziewczynki
1. Emma
2. Sophie
3. Julia
4. Anna
5. Mila
6. Tess
7. Fenna
8. Lotte
9. Eva
10. Zoë
11. Sara
12. Evi
13. Lynn
14. Maud
15. Lisa
16. Lieke
17. Saar
18. Isa
19. Roos
20. Fleur

noworodek

W latach dziewięćdziesiątych XX w. bardzo popularne były imiona angielskie jak np. Brian, Ian, Nigel, Kevin. Później na popularności coraz bardziej zdobywały krótkie imiona, wśród nich dużo typowych holenderskich imion.

Najpowszechniej nadawane w Holandii imiona w latach 2008 i 2012

2012     2008  

CHŁOPCY

Daan
Bram
Sem
Lucas
Milan
Levi

DZIEWCZYNKI

Emma
Sophie
Anna
Lisa
Isa
Eva

 

CHŁOPCY
Daan
Tim
Sem
Lucas
Jayden
Thomas
Ruben
Milan
Laars
Jesse
Thijs

DZIEWCZYNKI
Sophie
Julia
Lieke
Emma
Lotte
Sanne
Lisa
Eva
Anna
Noa

  • Nadając dziecku imię na obczyźnie dobrze się zastanów nad jego pisownią i wymową. Pomyśl też o inicjałach - czy nie będą głupio wyglądały. Posłuchaj także czy imię z nazwiskiem w wymowie brzmi dobrze?

[update z roku 2009]

Etykietowanie: dziecko imiona
81 komentarzy

Użytkownicy muszą być zarejestrowani i zalogowani, aby móc komentować.

dla mnie moich dzieci: Krzysiu i Nadia.
Fajne. a jak maja na imie pani wnukowie/wnuczki?

He he... gdy rzuciłem okiem na tytuł tego artykułu "Najpopularniejsze imiona w Holandii", to pierwszą rzeczą, która przyszła na myśl było "może Mohammad?" :) No bo w takiej Norwegii (a przynajmniej w Oslo) jest to obecnie najpopularniejsze imię dla chłopca. Znak czasów...
Póki co w Polsce Mohammad to jeszcze czysta egzotyka. Natomiast obecnie w Polsce coraz mniej egzotyczne stają się "brajany" czy "kewiny" (brrrr). No ale na pocieszenie można też dodać, że na Zachodzie tu i ówdzie pojawia się słowiańskie imię Mirosław w wersji Mirko, Miro; jak podaje Wikipedia "In den letzten Jahrzehnten breitete sich der Name auch in nichtslawische Gebiete aus."

Cieszy mnie, że Holendrzy wracają do holenderskich imion.

Dziewczynce można dać na imię Julia - występuje ono w tej samej pisowni w wielu Europejskich krajach.

Na fali...bo wlasnie czytalam na necie popularne imiona polskie...

Latryna
Pisuar
Bruno
Marylou
Minolta
Koko Claire
Kaszmir Amber
Falco
Kajetan
Dorian
Juradna
Mercedes
Jessica czyt.Dżesika
Mieszko
Wawrzyniec
Ekspendyt
Oswald
Dolores Miednica
Pederasta
Samosia
Judasz
Jezus

Kto da wiecej...?

Ja rodzę lada dzień chłopca tutaj i przyznam,że trudno wybrać imię takie,które występuje w Polsce równierz i jest "normalnie" wymawiane przez holendrów;wybralismy Erwin-krótkie,występuje w obu krajach i nie powinno być zniekształcane wymową.

u nas juz 3 pokolenie dostaje nachrzcie Jadwiga. bardzo podoba misie to imie.

Misia, nasz wnuk ma na imie Sven, a wnuczki- Tess i Dide:)

Mnie sie poddoba imie dla dziewczynki bianka a dla chlopaka sebastian i tak nazwe swoje pociechy jak przyjda na swiat.

@Michal, a sa juz w drodze (te pociechy, oczywiscie)?

Jeszcze nie sa ale sa juz planowane na najblizszy czas.Blanka i seba....

No to zycze powodzenia! Pozdrawiam,
Ela (mama Maksa i Vincenta). Max po moim dziadku, a Vincent... coz, zawsze mialam slabosc do impresjonistow i postimpresjonistow...

Ella,

Dziekuje bardzo. Juz mi sie w glowie krecilo od tego tlumaczenia i zysk mylil sie z obrotem. Teraz wszystko jasne. Pozdrawiam.

moj synus ma na imie patrick i powiem szczerze ze imie wybralam bardzo spontanicznie bo zaraz po porodzie gdy go pierwszy raz zobaczylam:)

najpiekniejsze jest ewelinka:))

potwierdzam, że Ewelinka to najładniejsze imię dla dziewczynki:)

Najlepsze to jest archiminiwiliłopotopoczelipatękiewiczowski :)

Najładniejsze dla chłopca to oczywiście Nikodem ... :)

a mi sie podoba imie chris dla chlpczyka

a moze znacie inne ciekawe imionka dla chlopcow

Miron moze?

A mnie dla dziewczynki pasuje Nela a dla chlopca... Emanuel :)

Mieszkam w Holandii i tutaj tez rodziłam pierwsze dziecko - jak każda z mam miałam problem z imieniem żeby było dobre w Holandii a żeby tez w Polsce pasowało i wybraliśmy dla synka ALAN. Super się przyjęło, nie ma problemów z wymową ani w Holandii ani w Polsce. Teraz znów problem powraca bo urodzę kolejne dziecko i jak tu dać na imię???? :) Pozdrowienia dla wszystkich mam!!!

Wybor imienia dla dziecka to moim zdaniem dosc trudna sprawa poniewaz moda na pewne imiona jest dosc zmienna. Ciezko znalezc imie ktore jest ''ponadczasowe'', ladne, jednoczesnie niepowtarzalne i majace ''glebsze'' znaczenie

Znajomi zauroczeni Izraelem nazwali syna Aviv - wspanialy pomysl moim zdaniem.
Znajoma ktora ma na imie Karin, nazwala corke Kalena (hawajska odmiana Karin/Karina).
Swojej corce dalam na drugie imie Eevi - finska odmiana Ewy - mojego drugiego imienia.
Wydaje mi sie ze to dosc ciekawe rozwiazania...

Agata,

W NL alfabecie ''g'', wymawia sie jak ''hej''. A ''h'' jak ''ha''. Wiec oni nie widza roznicy ;)

Z moim tez mieli problem Katarzyna, Kaska to dla niektorych nierealne do wypowiedzenia ;)
Na Kaska mowili - Kaska (przez ''s'' nie ''s- z kreska'' nie mam polskiego worda :) )
Na Katarzyna mowili Katarina (jak na Rosjanke :) )
Wiec wybralam ponoc NL odpowiednik Kaski, Katja. Teraz NIKT nie ma problemu ;)

Moje imie w Holandii doczekało się już kilku odmian :
*Ahata
*Agat
*Ahat

Mało kto mówi Agata...
Ok, problem z wymówieniem Grzegorz, Andrzej itp rozumiem, ale Agata??!!

z co?????'"G: wymawia sie jak ""hej""????cos Ci sie pokrecilo...:)HAhaha..A ja mam piateczke dzieci....Imiona POLSKIE...Klara,Filip,Stefania,Leon i Antonina:):)A teraz bedzie Apolonia lub tez Konstanty:))

ze co?????'"G: wymawia sie jak ""hej""????cos Ci sie pokrecilo...:)HAhaha..A ja mam piateczke dzieci....Imiona POLSKIE...Klara,Filip,Stefania,Leon i Antonina:):)A teraz bedzie Apolonia lub tez Konstanty:))

jak sie wymawia Ola

Ja mam pytanie, gdzie można znaleźć zamienniki polskich imion na holenderskie, mam kilku znajomych w Holandii i jestem ciekawa jak mają na imię w polskiej wersji :)

Wiatrak

Przypuszczam, że taki "zamiennik imion" nie istnieje ponieważ wiele polskich imion (i tak samo holenderskich) ma swoje źródła kulturowe w danym kraju i tak dla przykładu typowo słowiańskie imiona jak np. Zdzisław, Dobromił, Bogumił itd. nie da się przetłumaczyć na imiona holenderskie (germańskie lub łacińskie) i odwrotnie wiele holenderskich, fryzyjskich lub flamandzkich imion nie da się przenieść na język polski. Zobacz także Przezwiska-nazwiska-pseudonimy i bazę danych imion i nazwisk w Niderlandach.

żal czemu martyna a nie Angelika LOL ok fajne jest imie Martyna ale czemu nie Angelika właśnie to mnie wkurza spadajcie ludzie mam was gdzieś a tak wogule to Martyna to moja koleżanka fajna dzisiaj pogoda xD

Wy ludzie to normalnie jestescie świrnięci hi hi

Właśnie ciążko jest wybrać imie tak żeby holendrzy nie mieli z nim problemu a zeby pasowało do typowego polskiego nazwiska... Moje dziecko bedzie się nazywać Renzo lub Laura:)

A jeśli chodzi o imię thijs to przedstawia mi sie kiedys taki facet i mówi: "cześć" a ja takie oczy i mówie: skąd ty znasz polski??? on zdziwiony a ja jeszcze bardziej bo on tak wymawiał swoje imie..

kornelia ; ))

super imiona to: dla chłopaków:
ita dawid
monika mariusz leszek kuba
oliwia
weronika
klementyna
klaudia
anna
joanna
dominika
kamila
wiktoria
emilia
jeżeli chodzi o imiona zagraniczne to dla dziewczynki wybrałabym Alex a dla chłopca może justin [ czytajcie dżastin]

Moje dzieciatka beda miały na imie - Klaudia i Paweł

expressisverbis

Wybór imienia dla dziecka poza ciekawym brzmieniem, czy zaskakującą odmiennością ma wpływ na całe życie - teraz jeszcze nieświadomego a być może w przyszłości szykanowanego przez rówieśników, przełożonych, bądź urzędy... Dla wnuczki której dziadek miał na imię Alfons (nie mylić z określeniem zajęcia …) Babka Emma (co źle kojarzy się w niektórych częściach Polski...).
Bagatela - ojciec o imieniu Gwidon i Matka Irmgarda zawsze będzie kończyło się na literowaniu imion celem prawidłowego ich zapisania … Pomijając że zapytają kiedyś o imiona krewnych (wnuczkę) Jacquline …
"W Holandii dużym ułatwieniem jest rozmowa przez telefon gdy wydaję się, że dzwoni Ron a w rzeczywistości rozmawiasz z panem o imieniu Rob - czy też wydawało by się, ze rozmawia z tobą Ton a to kolega Tom"...
Na szczęście funkcjonują jeszcze nazwiska - choć niektórymi też nie zawsze można się pochwalić czy poszczycić!

Wiatrak

W rejestrze nazwisk http://www.meertens.knaw.nl/nfb/ osób zarejestrowanych w Holandii stoi 4.000 nazwisk kończących się na "-ski" lub "-ska". 450 nazwisk kończących się na "-icz"

To fajne bo tutaj wlasnie mozesz se nazwac jak chcesz a u nas?jak chcialam syna zapisac poprawnie jak ma brzemic imie musialam zpolscic zasrana unia europejska ale jestes polakiem i musisz polskie miec i potem debile zapisuje Dzesiki brajany walsnie .Ja musialam zapisac swojego Kacper a chcialam Casper jak ten duszek.Moze gdybym miala ojca zagraniczniaka to bylo by mozliwe!Brrr...zazdroszcze wam heeh ze mozecie rodzic w normlanych warunkach tutaj i nadawac imie jakie chcecie!

Joker

@ sally -
"... Dzesiki i brajany" - dobre :):):) !!!
Czy Kacper i Casper to nie to samo? W wymowie chyba nie ma roznicy.

@ all
Ja odnsze czasami wrazenie, ze osoby o tych samych imionach sa do siebie zblizone charakterem. Jest to przeciez niemozliwe, a jednak moje njalepsze kolezanki to zawsze byly Malgorzaty ( tylko kolezanki :) ). Zawsze najlepiej dogaduje sie z Piotrami. Dwie osoby ktyorych nie darze szczegolna sympatia rowniez maja to samo imie. Nigdy nie moge tez porozumiec sie z zadna Joanna itd. Czy jest to w ogole mozliwe, czy zwyczajnie zbieg okolicznosci ? :)

a nam sie nie dlugo urodzi szosta pociecha , pierwsza na obczyznie i bedzie miala na imie Lisa

Joker

Zawsze podziwiam ludzi, ktorzy decyduja sie na tak duza rodzine. Ja balbym sie w obecnych czasach, ze nie podolam obowiazkom i odpowiedzialnosci. Wszyscy mniej wiecej wiemy ile kosztuja dzieci od zakupu pieluch az do pracy magisterskiej. Uwazam, ze z dwojgiem dzieci to wyczyn, wszystko powyzej to juz mistrzostwo.
:):)

Wiatrak

Z reguły jest akurat odwrotnie Joker. To rodzice z jedynakami mają przesrane życie ze swoimi oczkiem w głowie, które wymaga więcej od rodziców niż szóstka samodzielnych. Pieniądze nie mają z tym nic wspólnego, bo pieniądz nie wychowuje a raczej nie-wychowuje.

Joker

Nie chodzi mi o wychowanie w kontekscie wartosci i dobrych manier. Tutaj zgoda, ze $ nie ma z tym nic wspolnego.
Mialem na mysli strone finansowa w kontekscie zabezpieczenia potrzeb, ktore z kazdym rokiem zdaja sie byc coraz wieksze. Nie mowa tu o extrawagancji i szastanie Apple na prawo i lewo, ale wlasny pokoj, wakacje 2 x do roku itp.
Mnie jako rodzicowi zalezy miedzy innymi na zapewnienu w miare dobrego poziomu i kmfortu zycia dzis, ale tez zapewnieniu najlepszego wyksztalcenia w przyszlosci. Wszystko to, to niestety pieniadze.
Dla ROZSADNEGO rodzica nie ma znaczenia czy wychowuje jedno dziecko czy osmioro. Ma natomiast duze znaczenie czy potrafi swoim dzieciom zapewnic ta materialna strone czy tez robi to tylko dla zaspokojenia swoich wlasnych potrzeb, a na te materialne musimy lozyc ja i Ty.

Wiatrak

Więcej dzieci z domów w których im nic nie brakowało ma trudności w samodzielnym życiu niż dzieci z wielodzietnych rodzin gdzie rodzice musieli reglamentować wszystko. Myślę, że nie przypadkowo powojenny dobrobyt Holandii związany był powszechnością wielodzietnych rodzin, gdzie nawet 20. dzieci było niczym niezwykłym (w przeciwieństwie do Polski gdzie aborcja była/jest(?) od pokoleń zjawiskiem powszechnym). W Holandii nadal w rodzinach aktywnie chrześcijańskich i wśród rodzin b. dobrze sytuowanych 3-4 dzieci jest normą. 25% protestanckich/chrześcijańskich rodzin ma troje dzieci. Dzieci z wielodzietnych rodzin mają z reguły większą siłę przebicia i odnoszą w życiu sukcesy.
Zapewnianie jedynakom pampersów i iPhonów nie jest efektywne. To tylko rodzicom jedynaków się wydaje, że mniej wydają więc mają więcej na wakacje i inne pierduły :-)
Ale... jedynaczki są dzisiaj raczej regułą (na pewno wśród Polaków) i zachowań społecznych się nie zmieni. Tym bardziej, że rodzice jedynaczków znajda zawsze argumenty 'za' , za komfortem życia.

Joker

Moj punkt widzenia wynika zwyczajnie z moich wlasnych doswiadczen i pewnie komplekow kiedy do pszedszkola musialem chodzic w "sweterku" robionym na drutach, bo nie bylo innej alternatywy. Jakby tego byl malo udziergany byl z jakiejs tandetnej welny bo strasznie gryzl mnie w cialo. W podstawowce byly inne przyklady jak wakacje w Bulgarii, zagraniczny piornik czy inne potocznie zwane pierdoly. Wszyscy wiemy jak "bezwzgledne" w swoich ocenach potrafia byc dzieci a traumy tych ocen potrafia rzutowac na reszte naszego zycia. ( ciekawe czy sa jakies cyfry na ten temat ?)
Do dzis dzieci niewiele sie zmienily i pewnie ja swoje chce ustrzec przed moimi przykrymi doswiadczeniami.
Znam do dzis kilka rodzin powyzej 8 rodzenstwa i nie widze jakis zaskakujacych roznic w sile przebicia czy osiagach zyciowych. Slysze natomiast jak to zawsze mlodsze nie mialy nigdy nic nowego, bo zawsze ubrania i buty po starszych nosily. Z jedzeniem tez tam nigdy za rozowo nie bylo.

Andrzej, Joker, zgadzam sie z po trosze z Wami. Generalizujac jest tak ze ludzie którzy maja kilkoro dzieci maja mniejsze "parcie" na zapewnienie dzieciom wszystkich najnowszych gadgetow z prostego powodu ze jest to niemożliwe. Jednocześnie dają im rownież wszystko "co mogą". Od rodzin wielodzietnych często słyszy sie ze - ach wychowalo sie 5 to i szóste sie wychowa, ze najstarsze pomagają w wychowaniu najmłodszych, ze dzieci wychowują sie same.
Jednocześnie jeśli rodzina ma jedno dziecko czy dwójkę, próbuje rowniez dać mu wszystko co może. A coś pomnozone czy podzielone przez 6 czy 10 ne będzie tym samym. Trudno znaleźć jest balans, (niemal) każdy rodzic stara sie dać dziecku wszystko co najlepsze. Każdy pojmuje to inaczej.

Wracając do imion, w Warszawie najpopularniejszymi imionami w roku 2012 byly Julia i Jan.

Wiatrak

W rodzinie wielodzietnej dzieciom, oprócz rodziców dużo daje ich własne rodzeństwo, z natury rzeczy w różnym wieku, co stymuluje rozwój może lepiej niż rodzice z ich troską.

Andrzej co do stymulacji rozwoju to juz są własne przemyślenia i opinie. Nie róbmy z każdego rodzica z jednym dzieckiem zatroskanych dających dziecku wszystko na zawołanie. Zdrowy rozsądek jest najważniejszy.

Jest oczywiste ze dziecko z dostępem do innych dzieci rozwija sie inaczej niż dziecko jedynak. Podobnie jak dzieci w przedszkolu rozwijają sie inaczej niż te bawione codziennie przez babcie w domu.

Ostatnio czytałam ze dzieci z wielodzietnych rodzin częściej w młodszym wieku zaznaja po raz pierwszy uczucia bycia nieszczesliwym poniewaz doznaja czesciej uczuć takich jak wysmiewanie, zazdrość, konkurencja, walka o pozycje, klotnie. To dość logiczne bo każdy w rodzinie szuka własnego miejsca, zabiega o uczucia rodziców. Być może stad ich większa siła przebicia w dorosłym życiu? Z drugiej strony trudno powiedzieć czy lepiej czy gorzej jest dla dziecka by jak najszybciej poznalo uczucia i siły rządzące doroslym
światem by pozniej odnieść sukces?

Moim zdaniem w rodzinie z 10 dzieci niemożliwym jest by rodzice mieli czas i siły i możliwość by zapewnić dziecku tyle prywatności i indywidualnego podejścia ile dziecku potrzeba. Mam znajomego, dzis juz prawie 50 letniego mężczyznę który jest najstraszym z 9 rodzeństwa i mimo wielu zalet posiadania dużej rodziny, pięknych wspomnień zawsze wspomina ze zabrano mu cześć beztroskiego dzieciństwa i czasu na zabawe bo z dziecka i brata musiał zamienić sie w opiekuna młodszego rodzeństwa. Ze podczas dorastania lepiej czuł sie wsród maluchów niż kolegów we własnym wieku.
Wszystko ma dwie strony.

@poloq

a Levi, ktore jest napopularniejszym imieniem meskim z 2012 roku, jest imieniem zydowskim.Taki "znak czasów"

a ja ostatnio szukalam wspolnych imion jakie sa w Polsce i Holandii... Znalazlam tylko dwa. Jan, Sandra.Znacie wiecej?

Wiatrak

Pewnie znajdzie się więcej, szczególnie tych "nowych" międzynarodowych.
Robert, Maria, Anna, Gwidon, Albert...

He he , zapewniam was a wiem co mowie pierwsze jest na pewno planowane dziecko ale nigdy nie wyobrazalem sobie aby moglo sie wychowywac samo potem mijaja lata i witamy kolejne pociechy. Jezeli rodzice sa odpowiedzialni czworo czy szescioro dzieci nie stanowi problemu , a jak jest milo kiedy wracam z pracy i siadamy wszyscy do stolu nie w wspomne o fantastycznej atmorzferze swiat z taka gromadka. Pozdrawiam tata prawie szesciu pociech. imiona moich dzieci Zuzanna Jagoda ( tu jest maly problem w holandii z wypowiedzeniem imenia) Julian Hania Zosia no i oczekujemy na Lise

Moj synek na imie Mario .Zauwazylem ze w Niemczech to czesto spotykane imie ,natomiast w NL. zadziej.Oczywiscie mario to typowe wloskie imie po polsku mariusz.

przemekk,ladne imiona,szczegolnie to jedno:-)zartuje oczywiscie

Po przeczytaniu powyzszych komentarzy,zauwazylam, ze nikt nie zaznaczyl to co jest najwazniejsze dla dziecka w zyciu......milosc,milosc w calym tym slowa znaczniu.....wychowywanie dziecka przez rodzicow(a nie oddawanie do obcych)Nikt mnie nie przekona,ze wychowywanie dzieci w zlobku lub w przedszkolu dobrze wplywa na jego rozwoj.Jak widze w moim otoczeniu ze malzenstwo dwojke dzieci 5 dni w tygodniu oddaje do przedszkola,to serce mi sie kroi Raniutko zawoza i wieczorem przywoza.Zapytuje wiec,co jest wazniejsze kariera czy dzieci?To jest totalny absurd mowiac ze takie dzieci lepiej sie rozwijaja?No w tym moim przykladzie lepiej, poniewaz obca Pani przejela wychowanie tych maluchow bo mamusia i tatus nie maja czasu, a jak jest weekend to albo sa zmeczeni po calotygodniowej pracy na zabawe z dziecmi albo ida na spotkania do znajomych a dzieci do babci, albo swoje hobby ida uprawiac itp.Rozumie ze pare dni w tygodniu(lub jak moje corki dwa razy po pol dnia w tygodniu) jest dobre dla rozwoju dziecka,ale wiecej jak dwa dni jest dla mnie nie do zrozumienia.No ale to tylko moje zdanie.Wiem z praktyki jednonie ma nic milszego jak uslyszec od swoich doroslych juz dzieci.....mamus jak fajnie bylo kiedy wracalysmy dawniej ze szkoly a ty czekalas na nas z herbatka i ciasteczkiem.To jest MILOSC!

Dla mnie najladniejsze imiona to..... Harry,Jaschenka, Ivanka,Sven, Tess,Dide,Fem, Ninte,Ivar :-)

Wiatrak

@Zosiahol: Zbyt wrosłaś w holenderski system 3K: "Kinderen, Keuken, Kerk" gdzie zadaniem dobrej kalwinistycznej kobiety jest wychowywanie dzieci, kuchnia i inne powinności małżeńskie aby ci ktoś coś mógł wmówić (simpelweg jij weet niet anders) To, że do niedawna (ok. 1990) w Holandii nie było żłobków i przedszkoli ani nawet możliwości aby kobieta pracowała nie znaczy, że holenderskie dzieci wychowane w domu przez matki-huisvrouwen są lepiej wychowane (kochane?) niż miliony dzieci na świecie w krajach gdzie system opieki nad dziećmi jest rozwinięty od dawna jak np. Skandynawia, Polska, Izrael i chociażby Belgia. W mojej pamięci moje dzieciństwo to było życie wśród dzieci, od urodzenia; żłobek, przedszkole, szkoła, podwórko... i fajnie było. Nie wyobrażam sobie jak nudne miałbym życie siedząc z kochającą matką w domu patrzyć się jak zmywa okna, odkurza overloop, obiera ziemniaki, gotuje obiad, plotkuje z sąsiadką i inne niezwykle interesujące dla dziecka zajęcia mamusi-kury domowej. Nie zdziwiłbym się gdybyś ty sama (urodzona w Polsce) wychowała się w żłobku i przedszkolu.

''Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną – to tylko kwestia dawki''

To Panie Andrzeju prosze sie zdziwic bo ja i moje rodzenstwo nie zna zlobkow i przedszkoli nawet w tych czasach.Mama moja nie pracowala zawodowo i mielismy ja na "zawolanie"tego komfortu nie zapomne podobnie jak nie zapomna nasze dzieci.Mozliwosci pracy w Holandii byly zawsze bo ja pracowalam przed urodzeniem dzieci i moglam wrocic do tej samej pracy,wiec Pana twierdzenie sie nie zgadza.Poza tym nie bylo problemu z niania.
Pisze Pan ze Pan sobie nie wyobraza takiego nudnego zycia siedzac przy mamie....mam zrozumiec ze dziecko do 4 lat nudzi sie w swoim domu przy mamie ktora sie z nim zabawia? ktore ma duzo dzieci w otoczeniu? To dziecko ma sie tylko do 4 lat bo potem szkola.Przeciez te czynnosci ktos musi w domu zrobic!Obojetnie czy maz czy zona!Chyba ze Pan byl przyzwyczajony do pomocy domowej,to co innego,
no ale tak jak Pan pisze wroslam w holenderski system,tylko to K sa dwa bo nie uznaje KERK.bylam i jestem z tym szczesliwa i wiem ze wiele polskich kolezanek zazdoscilo mi takiej pozycji zyciowej wtedy.Ja mialam szczescie ze nie musialam opuszczac o 6tej rano domu z zaspanymi dziecmi i widziec sie z nimi wieczorem tylko na kolacji.Bylam zawsze dla nich i to do dzis mnie cieszy!Niech kazdy robi jak sam uwaza i jakie ma mozliwosci.Ja robilam tak, w czym czulam sie szczesliwa!
Pozdrawiam, KURA DOMOWA:-)
Ps.Po latach dopiero zaowocuje system chodzenia dziecka z kluczem na szyi!

Mam jeszcze jedno pytanie Panie Andrzeju.......co jest w tym zlego byc kalwinistyczna kobieta?Cieszyc sie rodzina, domem i z checia zajmowac sie tym co sie bardzo lubi?

Joker

@ Zosiahol
"Po latach dopiero zaowocuje system chodzenia dziecka z kluczem na szyi!"
Jak to rozumiec?

Zosia, Doceniasz luksus jakim kiedys było nie musieć pracować. Docen dziś te kobiety/matki które próbują pogodzić jedno z drugim zamiast pieprzyc jak pęknięta (przepraszam za zwrot) ze wyznacznikiem miłości jest matka czekająca na dzieci z herbata i ciastkiem.

http://www.bnr.nl/nieuws/Personal_Financ...

Joker

Zakladam, ze ten klucz ma miec negatywny oddzwiek. Tak czy owak tez nie podzielam Twojego zdania jakoby dzieci uczeszczajace do przedszkola mialy niedobory uczuciowe. Poza tym w przdszkolu od najmlodszych lat przystosowujemy sie do zycia w "stadzie". Sam tez mam choc zamglone to mile wspomnienia z tego okresu. Gry, zabawy z rowiesnikamiale, pierwsze szturchance i pierwszy kontakt z insektami - samo zycie :):) Rodzice odbierali mnie zaraz po 16 tej, ale i tak zaraz lecialem na podworko, bo lazenie w parku po drzewach i murach bylo o wiele ciekawsze niz siedzenie w domu z kochajaca mama.
Najwazniejsze to zeby z milosci nie zaglaskac na smierc. :):)

Szkoda ze w tego typu dyskusje (nie na Wiatraku ale ogólnie) tak rzadko włączają się mężczyźni. Decyzja o posiadaniu dzieciństwa to wspólna decyzja.

20-25 lat temu kobieta z dziećmi w Holandii miała bardzo mała szanse na znalezienie pracy niż dzisiaj. Naturalnym było to ze kobieta zajmowała się domem. Ale tak naprawdę zajmowanie się dziećmi i domem nie musi być "przywiazane" tylko do matki i zony. To oczywiste ze dzieci w pewnej fazie życia narzucają rodzinie to w jaki sposób ma być zorganizowana, kiedy potrzebuja wiecej opieki czy wychowania. Kiedyś oznaczało to mamę w domu. Dziś oznacza to matkę i ojca obojga szukających balansu miedzy praca a domem. Dla niektórych ludzi obraz męża gotujacego czy odkurzajacego od razu narzuca na język - ale dobry mąż, pomoże, ale złoty małżonek. Moim zdaniem to raczej normalne w dzisiejszych czasach ze obowiązki trzeba dzielić jeśli oboje rodziców chce pracować i mieć dzieci.
W przedszkolu, szkołach coraz częściej widać ojców przywozacych i odwozacych dzieci, robiących zakupy, pracujących na cześć etatu. Papadag - wynalazek dzisiejszych lat i chwała temu! Przecież ojciec i matka tworzą rodzine razem i razem wychowują dzieci.

Jeśli te balans zostanie znaleziony to matki/godpodynie domowe nie bedą musiały udowadniać ze ich sposób na życie był jedynym i właściwym sposobem, a pracujące matki nie bedą musiały się bronić dlaczego chcą pracować podczas gdy maja dzieci.
Więc drodzy panowie, sporo jest w waszych rękach ;-)

Karina D, ja doceniam wszystkie kobiety ktore godza prace zawodowa z domem bo to jest podwojny etat,Moje corki tez pracuja,nie mam do tego zadnych zastrzezen.Wybraly jednak pol etetu ze wzgledu na dzieci.
Ja mialam tylko na mysli te dzieci, ktore wiecej czasu przebywaja pod opieka obcych niz w domu,a takich jest bardzo duzo i to nie z potrzeb finansowych,bo jak sie orientujesz to znasz ceny zlobkow i przedszkoli.

Joker:-)milosci do dziecka nigdy nie jest za duzo,kazdy okazuje ja w inny sposob.

Wiatrak

Emancypacja kobiet nigdy nie była "issue" w Polsce (m.in) tak jak była i nadal jest w Holandii. Dolle Mina paliła 40 lat temu w Amsterdamie staniki na znak wyzwolenia kobiet. W tym czasie moje znajome dziewczyny w Polsce chodziły bez staników ku mojej i innych mężczyzn uciesze i kobietom nie przyszłoby do głowy "się wyzwalać" bo były wyzwolone aż za bardzo. Dom, rodzina, kariera zawodowa, dzieci, broodwinner - tym są kobiety w Polsce. Gdy załatwiam jakąkolwiek sprawę w Polsce to 9/10 mam do czynienia z kobietą a jeśli jest nim mężczyzna to słyszę "ja nie wiem, niech pan poczeka, zawołam żonę".... Porównywanie kalwinistycznej kultury Holendrów do polskiej (feudalno-pogańsko-bizantyjsko-katolickiej) jest trudne.
Polak/Polka wżeniona w holenderski dom i kulturę szybko się integruje zmuszona warunkami. Diametralnie inaczej przebiega jej holenderskie życie niż Polki która żyje w Niderlandach z polskim mężem. Start jest znacznie trudniejszy i szanse znacznie mniejsze. Brak netwerk który posiada holenderski mąż. Byt określa świadomość.
Już o tym pisałam, że jeszcze w latach osiemdziesiątych mojej żonie odmówiono rejestracji w arbeidsbureau (wówczas państwowego biura pracy) jako szukającej pracy z argumentem, że "pani ma męża". Pracować oczywiście kobiety już mogły, zakazy nie było, ale o przyzwoita posadę mógł się wystarać jedynie holenderski mąż a nie mąż-emigrant. Dla reszty pozostają szklarnie, rzeźnie, mycie kibli.

Nie jestem pewna Andrzej czy wHolandii to w takiej samiej mierze jak kiedys kwestia emancypacji czy dzis juz tylko kwestia potrzeby ekonomicznej kraju by kobiety pracowaly. Oczywiscie plaszczyk emancypacji pozwala wierzyc ze to ciezko wywalczone prawo a nie konieczosc.

Wiatrak

No tak... dzisiaj jak najbardziej względy ekonomiczne górują, ale mimo wszystko kobiety w Holandii nadal pracują najmniej (godzin) z wszystkich krajów Europy. Pół- i ćwierć-etaty jak nigdzie w Europie. Na ile jest to uwarunkowane kulturowo a na ile ekonomicznie? Pewnie pól-na-pół.

Joker

"...bez staników ku mojej i innych mężczyzn uciesze... "
No nie poznaje kolegi :):)
Tak od imion dla dzieci przeszlismy do stanikow ich mamus. :):):) Ciekawe co bedzie dalej. :):)
Zauwazam mala przpasc, no moze row pokoleniowy bo widze, ze model kury domowej w systemie w ktorym sie urodzilem chyba (prawie) nie istnial. Zobaczylem, a wlasciwie uslyszalem o nim dopiero mieszkajac na zachodzie. (dalej slucham)
Kobiety staly tam na rowni z mezczyznami przez co mialy jeszcze bardziej przerabane, bo oprocz pracy walczyly w kolejkach o schab i papier toaletowy. Nie zapominajmy o innych urozmaiceniach dnia jak pranie i prasowanie. Wiele kobiet z tamtych lat do dzis dnia wyglada jak maly traktor.
Nie wiem czy kobiety tak wyobrazaly sobie rownouprawnienie, chyba nie. Zastanawiajace jest, ze do dzis kobieta musi udowadniac swoja rownosc i walczyc ze szklanymi sufitami.
Moze Islamitki wiedza co robia, ze nie chca takich "rownouprawnien"?

Ja i moj brat bylismy w dziecinstwie wychowywani przez tate,bo mama pedzila do obcych dzieci praktycznie na cale dzien.Moze mielismy jako dzieci pretensje do mamy ,ze nie poswiecala nam duzo czasu.Z perspektywy lat moge powiedziec ,ze moze i lepiej sie stalo,bo dzieki temu bylismy bardziej samodzielni,odpowiedzialni,szczegolnie ja za mlodszego brata.Ojciec uczyl nas rzeczy,na ktore nigdy nie odwazylaby sie mama.Wiadomo ,kobiety sie bardziej trzesa nad swoimi pociechami,a ojciec wprowadzal nam troche zabawy,jednoczesnie uczac nas rzeczy,ktore pozostaly we krwi do dzisiaj, no i oczywiscie dyscyplina,czasami jak w wojsku,ale dalo sie wytrzymac.Dzieki temu ,ze mialam madrego ojca,jestem tu gdzie jestem,mam co to mam i nigdy w zyciu nie oddala bym go do jakiegos przybytku jak robi to wielu ludzi ze swoimi starymi rodzicami.Chociaz ojciec ma 80 lat a ja 50,rozumiemy sie swietnie i jestem szczesliwa,ze jest ze mna teraz i bedzie ze mna do konca,chociazbym miala wybierac miedzy mezem a nim.

edyta.

polak/Polka wżeniona w holenderski dom i kulturę szybko się integruje zmuszona warunkami. Diametralnie inaczej przebiega jej holenderskie życie niż Polki która żyje w Niderlandach z polskim mężem. Start jest znacznie trudniejszy i szanse znacznie mniejsze...............pieprzy Pan ..Panie Andrzeju

"o przyzwoita posadę mógł się wystarać jedynie holenderski mąż a nie mąż-emigrant. Dla reszty pozostają szklarnie, rzeźnie, mycie kibli."

Moja mama mawiala "zlej baletnicy to przeszkadza nawet rabek od spodnicy". Wiatrak przestan jekolic. Zawsze znajdzie sie ktos kto ma wieksze szanse od nas.
Nie szukaj usprawiedliwien dlaczego ci sie czegos nie udalo osiagnac.
Po 30 latach pobytu nie masz jeszcze wystarczajacego netwer'k'ku?
To czyja to wina?
Zeby zazdroscic mlodym i wyksztalconym kobietom, ze maja lepszy start?
A maja ... bo sa wyksztalcone i znaja jezyk. Bo po prostu chcialo im sie uczyc.
A jak sie komus nei chce uczyc, nie zna jezyka, niczego nie umie, nei ma zadnego wyksztalcenia to chocby sie wzenil w sama rodzine krolewska to mu to nic nie pomoze.

Zgadzam sie z tym co napisała przedmowniczka ze sporo leży w naszych własnych rękach, charakterze, sile przebicia, możliwościach. Zo zit ik ook in elkaar.
Ale zgadzam sie jak najbardziej z Andrzejem ze większość (powtarzam większość, nie wszyscy) Polacy którzy przyjechali tu jako semi/wyspecjalizowani w czymś tam pracownicy nie zajdą dalej niż to co napisał Andrzej.

Coś innego jest natomiast ciekawe, Polsko/holenderskie zony które szybko i dobrze integruja sie w społeczeństwie NL, ale maja wpojony w głowy polski model matki i zony (dom, dzieci, praca zawodowa - bo tak wyglądało to w PL,pracować musiał prawie każdy) - czy większość polsko/holenderskich żon pracuje tak jakby pracowały w Polsce czy szybko porzucają wtloczony w Polsce stereotyp na rzecz holenderskiego "KKK" lub wersja "KKK plus" (z praca na mały etat).

Pytanie tylko na ile wiekszosc jest "wyspecjalizowana".
Przyjezdza do NL bo nie moze w Polsce znalexc pracy.
A nie moze, miedzy innymi dlatego, ze jest raczej slabo wyspecjalizowana. Naiwnym jest oczekiwac, ze taki przecietny emigrant, ktorego z kraju wygnalo bezrobocie osiagnie duzo wiecej niz fabryka czy szklarnia. W Polsce wiekszosc nawet tego nie miala.

Moim zdaniem wiekszosc Polek z niemalym psychicznym trudem, ale dostosowuje sie do realiow i po urodzeniu dziecka wybiera KKK lub KKKplus.
Rzeczywiscie wtloczono nam, ze kobieta musi zawsze i wszedzie ciezko pracowac. Ale to nie jest ok.
Jak porownuje dwie kobiety mniej wiecej w tym samym wieku i podobnego zawodu to widze moja kwitnaca wprost tesciowa (dlugo kkk, po odchowaniu dzieci kkk plus) i moja schorowana stara matke (dom plus praca na caly etat - w sumie dwa etaty przez cale zycie) to widze jak bardzo niesprawiedliwy jest polski system, nakladajacy na kobiety zbyt duzo.
Holenderki przez to, ze nie sa tak obciazone jak Polki sa bardziej wyluzowane, spokojne, zdrowsze.
Niestety nie udalo sie wprowadzic pelnego rownouprawnienia. Kobiety dalej glownie zajmuja sie domem. A praca zawodowa, ktora miala byc wyzwoleniem jest tylko dodatkowym obciazeniem.
Sarah(D arina)

Sarah - wydaje mi sie ze praca zawodowa nie musi byc obciazeniem gdy mezowie czynnie zaangazuja sie rowniez w prowadzenie domu. Obowiazki domowe trzeba dzielic, a tak z reka na sercu - ilu polskich mezow pokolenia naszych rodzicow (dzis 60-70 letni panowie) tak narawde pomagali pracujacym zawodowo polskim zonom w wychowaniu dzieci i prowadzeniu domu? To zaczyna sie w Polsce dopiero zmieniac.

Otoz to, i taka idea - aby obowiazki domowe dotyczyly w rownym stopniu obu malzonkow przyswiecala gdy zaczeto kobiety zachecac do pracy. Praca zawodowa miala kobietom dac wolnosc, uniezaleznic je od mezczyzn.
Ale jak do tej pory niestety nie wyszlo. W Polsce wyszlo jak wyszlo, to znaczy kobiety pracowaly an dwa etaty: ten domowy i ten zawodowy.I ten wlasnie niesprawiedliwy system nosimy w naszych glowach. Czy nasze mamy byly bardziej wolne od swoich holenderskich kolezanek? Tego nie wiem, ale na pewno bardziej zmeczone.
Obecnie nasi malzonkowie duzo wiecej pomagaja niz to bylo w pokoleniu naszych rodzicow, ale narazie jest to najczesciej tylko pomoc. A pomoc oznacza tylko to, ze nadal lwia czesc obowiazkow domowych wykonuja wciaz kobiety.
Mam nadzieje, ze pelnia zmiany dokona sie w pokoleniu naszych dzieci.
Wtedy dopiero praca zawodowa kobiet i mezczyzn bedzie spelniac swoja role. Bo jak narazie w Polsce jest tylko dodatkowym obciazeniem dla kobiet.

Miala dać, nie wyszło, zaczęto...sorry ale troche to dla mnie bezosobowe.
Rozumiem ze w Holandii 30 lat temu kobiecie trudno było dostać prace jeśli była mezata i dzieciata. Do dzis wiele holenderskich kobiet ma uczucie ze musi "tłumaczyć" sie z tego dlaczego chce pracować. Polityczne i ekonomiczne zasady jest dość trudno zmienić.
Ale partnerów wybieramy sobie same. Nie chce mówić za innych ale jeśli mój mąż nie będzie dzielić ze mną obowiązków to dość szybko sie za niego wezmę. Pracujemy oboje prawie tyle samo godzin i uważam ja sama jestem rowniez odpowiedzialna za to by wziac inicjantywe, by razem ze mężem ustalić jakie sa zasady gry. Jeśli widzę umeczona praca i domem, zchorowana kobietę to dość szybko nasuwa mi sie pytanie - a kto ma chlopu pokazać czego od niego chcesz, wychować go do wspólnego prowadzenia gospodarstwa domowego gdy chcesz iść do pracy jeśli nie Ty sama?

Moja córka jest od niedzieli chora. Wczoraj mąż został w domu i pracował "z domu" bo ja miałam w pracy coś wazniejszego. Dzis ja wzięłam "zorgverlof" - niech żyje budżetówka, 2 tygodnie rocznie płatnego zorgverlof ;-)
Gdy wróciłam do domu obiad stał na stole, dzis ja zrobię to samo. To dla mnie dosc naturalne.

Muszę natomiast dodać, ze jeśli kobieta i mężczyzna decydują sie na to ze kobieta pozostanie w domu z dziećmi, czy będzie pracowała 1-2 w tygodniu, jest dla mnie naturalne i dość logiczne ze większość obowiązków domowych bedzie spoczywalo na niej.

Kalwinistyczny model rodziny nie odpowiada czesci pan dlatego ze czesc z nich chce urodzic dzieci ale chce tez robic kariere siedzenie w domu z dziecmi to katastrofa taka jest wlasnie moja zona ktora kocha nasze pociechy ale chce czesc swojego czasu poswiecic na rozwoj swojej osobowosc w pracy i chce miec czas na wypad do kina i restauracji z przyjaciolkami czas na kosmetyczke masazyste i silownie i ja jako facet popieram ja we wszystkich tych poczynaniach kobieta to nie robot do prania sprzatania i rodzenia to osobowosc pelna sprzecznosci raz szalona raz smutna raz potrzebujaca wolnosci innym razem milosci i namietnosci kobiety to cudowne istoty i wiem jedno zagadka nie do rozwiazania niezaleznie z jakiego kregu kulturowego sie wywodzi AMEN

dla chłopca najładniejsze imię jakie znam to Ignacy później może być Kazik i Miłosz a dla dziewczynki Anastazja i Alicja

Hm najfajniejszym imieniem i dość normalnym na polskie normy jest Dagmara. Znajomi wołają na mnie Dagus (przez s a nie ś). Tylko gdy wyjeżdżam zagranice mają z tym problem. Na zachodzie np w NL moje imię ma formę Dagmar i tak do mnie mówią. Trochę to uciążliwe ponieważ Dagmar w PL to imię męskie :)
A moim dzieciom wybrałam już imiona: Konstancja i Gracjan :) Wystarczająco orginalne jak na polskie normy:)

Hmm, a Martijn? <3