Myślisz, że twoja praca ma sens? Czyli szczęśliwi ludzie w depresji

Holender jest najbardziej depresyjnym człowiekiem w Europie. Statystyczny Holender przeżywa prawie dwa lata w depresji. Polak natomiast najmniej - tylko rok. Powierzchownie zdaje się być akurat odwrotnie.

sens twojej pracy

Bezsens

Aż 40 procent Holendrów uważa skrycie, że ich praca to bullshit. Spędzają osiem godzin dziennie na pracy która nie ma żadnego sensu.

Tyle mniej więcej ludzi siedzi za biurkami, przed komputerami, telefonami, z automatem do kawy, długimi naradami i wyznaczonymi targetami. 

Zadają sobie w duchu pytanie: czy moja praca ma sens? Czy moja praca przynosi pożytek dla innych, dla społeczeństwa? 

Burn-out jest epidemią rozlewającą się po całym kraju. Co roku 14% pracowników idzie na chorobowe z powodu depresji. 

Ciesz się więc człowieku gdy zrywasz paprykę, tynkujesz ścianę, sortujesz marchewkę lub sprzątasz czyjś dom - to jest praca z której możesz mieć satysfakcję a inni pożytek. 

depresja

Szczęście poznajemy gdy już minęło

Kiedy człowiek jest szczęśliwy? Może indywidualnie ktoś potrafi sobie na to pytanie odpowiedzieć, czy szczęściem dla niego jest pierwsza przejażdżka nowym samochodem, czy śmiech dziecka w kąpieli, czy letni śpiew skowronka nad polem pszenicy. Ale jak zmierzyć szczęśliwość całego narodu?

Poczucie szczęścia związane jest z charakterem narodu. Wrodzony optymizm i poczucie szczęścia jest ważnym składnikiem recepty na sukces. W tego typu badaniach mierzących stopień szczęśliwości różnych narodów na szczycie zawsze plasują się te najbogatsze kraje zachodu jak Dania, Norwegia, Holandia. Natomiast najbardziej nam pokrewne narody jak Rosjanie i Ukraińcy stoją na dole takiej listy obok nas.

humor

Czyżbyśmy byli aż tak nieszczęśliwi a Holendrzy aż tak szczęśliwi?

Uderzający jest holenderski kontrast między deklarowanym uczuciem szczęścia, zadowolenia z życia a ilością ludzi w depresji. Holendrzy należą do najszczęśliwszych ludzi na świecie i jednocześnie biją na głowę inne narody w życiu w stanie depresji.

Co słychać!?

Znajoma wypełniała jakąś ankietę na temat zadowolenia z usług pewnej firmy. Na wszystkie pytania odpowiedziała znacznie pozytywniej niż w rzeczywistości myślała o tej firmie. Na pytanie dlaczego nie pisze co myśli odpowiedziała "dat hoeven ze toch niet te weten!" - czyli tego co ja myślę oni nie muszą wiedzieć.

Moja holenderska sąsiadka za każdym razem gdy się ja pozdrawiam tradycyjnym „Hoe gaat het?” (dowolnie tłumaczone „co słychać”) odpowiada z uśmiechem zwyczajowym „Prima!” – choć ja wiem, że jest nieszczęśliwą osobą, z nie jedną wielką osobistą tragedią.

Gdy spotkam moją polską sąsiadkę to na pytanie „co słychać?” otrzymam natychmiast nie kończącą się listę jej bolączek i problemów. 

antydepresyjne środki

Szczęście kontrolowane

Holendrzy są szczęśliwi, zadowoleni i optymistycznie patrzą w przyszłość. Tak przynajmniej wynika wielu badań. Holendrzy z natury są społeczeństwem zadowolonym i podobnie jak Amerykanie wiedzą, że warto "by happy" i "keep smiling" - bo kto się uśmiecha do życia to i życie uśmiecha się do niego. Tak wysokie poczucie szczęścia wychodzące różnych ankietach jest dobrym parawanem do ukrycia swych problemów z zasady: „a niech sąsiad myśli, że jestem szczęśliwszy od niego!". Deklarowane szczęście nie za bardzo pokrywa się z faktem, że codziennie miliony kobiet i mężczyzn topią po cichu w zaciszu domowym swoje bolączki w alkoholu i codziennie kilku Holendrów popełnia samobójstwo.

Według aptecznych statystyk, rocznie wypisuje się milion recept środków antydepresyjnych. Na 10 tys. mieszkańców Holandii środki te używa ponad 130 kobiet i 70 mężczyzn, czyli co pięćdziesiąty człowiek.

Holenderskie apteki wydały w roku 2012 aż 266 milionów dziennych dawek środków antydepresyjnych. Szczególnie szybko wzrasta "konsumpcja" środków zwanych SSRI (Prozak, Fluoksetyna, itp.). Spożycie z roku na rok stale rośnie.

Niderlandy są już nie tylko depresją geograficzną, ale także psychiczną.