Przepisy z Brukseli

Imprezka polonijna z okazji 75-lecia wyzwolenia holenderskiego miasta Breda. Przybyło dużo Polaków z kraju i z żyjących w Beneluksie.

- A panowie skąd? - pytam grupę facetów pod 60-tkę. Brzuchaci faceci w skórzanych kurtkach z emblematem na plecach zawierającym wszystkie symbole polskiego patriotyzmu.
To gang motocyklistów - tej szerzącej się w Europie hałaśliwej plagi niedowartościowanych staruszków.
- My z Brukseli - słyszę odpowiedź i na moje zdziwienie jeden dodaje - my tam już długo, 30 lat. Na budowach. Ale, wie pan, ten Zachód już się kończy. W Belgii już się nie da żyć. Jest coraz gorzej. Wie pan, Belgowie to taki głupi naród, że jak im każą tak - to oni tak robią. A nam rzucają kłody pod nogi. 
- Uciążliwe przepisy? - pytam.
- taaaa... Coraz trudniej normalnie żyć - ciągnie motocyklista z Brukseli - wie pan, my jesteśmy nauczeni, że przepisy trzeba jakoś obejść, a ci Belgowie nie. Ale to już niedługo. Wybudowałem dom w Siedlcach i za parę lat wracam. Tam będę żył normalnie.

motocykliści