Wyposażenie dobrego domu z lat minionych

Garść ciekawostek z Holandii sprzed 40 lat. Z czasów gdy już każda szanująca się rodzina posiadała samochód, kolorowy telewizor i jeździła z namiotem na wakacje do Francji. Jak przystało na mieszczan, trzeba też było zaimponować rodzinie i znajomym.

Sentymenty 1980

Pod koniec lat siedemdziesiątych ta wieża Hi-Fi była marzeniem każdego Holendra. Takie szafy stały w prawie każdym domu (plus bogata kolekcja LP's).

Na półce biblioteki w pokoju dziennym umieszczano pontyfikalnie 26-tomową encyklopedię "Winkler Prins" - przez sto lat najważniejszą encyklopedię strefy języka niderlandzkiego.

wieża Hi-Fi Pioneer, Akai lub Sony i encyklopedia Winkler Prins
wieża Hi-Fi Pioneer, Akai lub Sony i encyklopedia Winkler Prins

Kto jeszcze bardziej chciał zaimponować sąsiadom i go było stać wydać 10 tysięcy guldenów kupował fortepian. Lub chociażby pianino albo bardzo wówczas modne organy Hammonda.

organy Hammonda lub pianino
organy Hammonda lub pianino

Wieża Hi-Fi jak i encyklopedia miały w roku 1980, w przybliżeniu, dzisiejszą wartość ponad €2000,-.

Teraz zostało nam już tylko... Wi-Fi.

holenderski dom
Dość typowy pokój dzienny w Holenderskim domu końca lat siedemdziesiątych z encyklopedią w dębowym regale.

Encyklopedia, pianino a status społeczny

Jeszcze do lat dziewięćdziesiątych XX wieku istniały całe generacje domokrążców żyjących w Holandii (i innych krajach Zachodu) ze sprzedaży „na progu” encyklopedii. Nie chodziło tu o jakąś jedno- czy dwutomową encyklopedię PWN jaką ja znałem z Polski ale o monstrualne wydania w 26 tomach (ostatnie wydanie z 1993 roku).

Największą i najpopularniejszą w Holandii była encyklopedia Winkler Prins. Nazwa pochodzi od pierwszego holenderskiego wydawcy tej encyklopedii w 1860 roku. Wydanie to miało ładną oprawę i świetnie się te "półtora metra książek" prezentowało na półce w mieszczańskim domu. Gospodarze automatycznie dorabiali się statusu intelektualistów. Już samo to słowo intelektualista zalatuje w Wschodem; Dostojewskim, Szostakowiczem i grą w szachy. Bo Rosja (według Holendra) to może barbarzyńcy i pijaki ale... jacy inteligentni! Tak więc kogo było stać kupował encyklopedię Winkler Prins choć cena tego symbolu statusu była na tamte czasy (czyli do czasów wynalazku komputera PC) niebotyczna i wynosiła może nawet równowartość dwóch miesięcznych pensji wraz z suplementami. Oczywiście zakup można było rozłożyć na wiele rat. Od momentu gdy komputer i internet znalazły swe stałe miejsce w każdym domu encyklopedia poszła w zapomnienie. Winkel Prins wszedł jeszcze w koalicję z Encarta Microsoftu, ale internetowa Wikipedia wypchnęła ją z rynku. Dzisiaj 26 tomów encyklopedii jest do kupienia na Marktplaats.nl za € 10,-.

encyklopedia holenderska

Drugim, jeszcze ważniejszym elementem dobrego mieszczańskiego domu było pianino. Dzieci brały obowiązkowo lekcje pianina i ćwiczyły wieczorem zadane lekcje. Jeszcze do dziś w „lepszych domach” zamieszkałych przez starszych ludzi - tych urodzonych przez rokiem 1960 - widzi się w ich „huiskamers” (zwany także woonkamer czyli pokój dzienny, leaving room) pianino i regał z encyklopedią.

Pianino konkurowało jeszcze w latach 70. i 80. z organami ale oba przegrały w nadchodzącej od lat osiemdziesiątych epoki elektronicznej i cyfrowej. Drogie instrumenty można było łatwo zastąpić znacznie tańszymi elektronicznymi organami lub pianinem marki Roland, Korg, Yamacha  lub inne cyfrowe bajery. Rewolucję w huiskamer spowodowało wejście pierwszych konsol gier wideo od legendarnego Space Invaders, Pac-Mana lub Pong firmy Atari. Po Atari i Commodore64, przyszło NES, pecet, internet, laptop, płaskie HDTV i wreszcie konsola Wii.

W XXI wieku nic tak nie podnosi statusu jak przyzwoitej marki SUV lub chociaż MPV z klimą, nawigacją i sensorami w zderzaku a w holenderskich huiskamers króluje Mediamarkt z płaskimi telewizorami, kinem domowym, bajerancka komórka i wszystkie produkty Apple; Ipod, Iphone i MacBook Air. Jedynie jeszcze zamożniejsza, wyższa klasa trzymają telewizor na mniej pontyfikalnym miejscu, czasami nawet za drzwiczkami, nadal stoi pianino, na ścianie i na komodzie kilka dzieł sztuki, design-kominek, ponadczasowe meble, w garażu stary Saab, urlop w kwietniu w Szwajcarii, córka w klubie hokeja (na trawie) i klubie jeździeckim.