Dlaczego jedno piwko nie wystarczy?

Większość z nas miewa taką sytuacje: biorę pierwszą szklankę piwa do ust z przekonaniem, że pozostanę tylko przy tym jednym piwku. To przekonanie szybko gdzieś mi umyka.

Jeszcze zanim opróżnię pierwszą szklankę piwa już rośnie we mnie pragnienie drugiej. A po tym trzeciej. A po tym to już różnie bywa.

Jednak ta wzmagająca się chęć upojenia alkoholem nie jest moją winą! - mówi mi specjalista od uzależnień.

Ponoć mój mózg ma wciąż cechy prymitywnego gada w którym wiele procesów odbywa się automatycznie. Alkohol świetnie wykorzystuje automatyczne procesy mózgu nakazując mi po pierwszym kieliszku wsiąść drugi, trzeci, dziesiąty.

piwko?

To nie ja, to dopamina!

Winę za moje kolejne kolejki "na zdrowie" ponosi konkretnie dopamina. Dopamina jest organicznym związkiem chemicznym, neuroprzekaźnikiem który rządzi moim mózgowym "systemem nagradzania" organizmu. Alkohol stymuluje produkcję dopaminy która nas "nagradza", przyprawia nas o błogie uczucie spokoju i relaksu. Niestety organizm niezwykle szybko przyzwyczaja się do tej dawki dopaminy i natychmiast żąda więcej. Więcej alkoholu ma się rozumieć. Czyli kolejna szklanka piwa i czy kieliszek wódki. I następny, i następny...

To nie jest kwestia mojego słabego charakteru lecz po prostu jestem pod wpływem dopaminy. Według specjalisty od uzależnień mam, jak każdy człowiek, wbudowany samoistny mechanizm uzależniający. Już sam widok szklanki wina potrafi ten mechanizm włączyć. Zresztą mechanizm uzależnienia funkcjonuje nie tylko na alkohol.

Alkohol wpływa na mózg na wiele sposobów:

  • Wzmacnia poczucie braterstwa w pijącym towarzystwie.
  • Wzmacnia poczucie głodu co znakomicie pomaga w rozwijaniu "mięśnia piwnego", grubego karku i kwadratowej mordy.
  • Wyłącza zmysł równowagi czym wzbrania nam wstawać od stołu i oddalić się od kieliszka, nawet jakbyśmy chcieli.

hej kolego!

Kac

Alkohol jest bardzo malutką molekułą która niezwykle szybko rozprzestrzenia się po ludzkim ciele. Już 10 minut po pierwszym kieliszku czujemy działanie alkoholu a po godzinie alkohol siedzi już we wszystkich naczyniach krwionośnych i włącza się sprzątaczka, czyli wątroba rozpoczynając dehydrogenazę alkoholową czyli zamianę alkoholu w aldehyd octowy - świństwo od którego czujemy się tak podle na kacu.

Im więcej wypiję tym więcej czasu potrzebuje wątroba na zamianę alkoholu w ten paskudny aldehyd. Ponoć wątroba przeciętnego człowieka potrzebuje 1,5 godziny na "przerobienie" każdej szklanki piwa, czyli 10 piw - 15 godzin kaca.