Tolerancja na pokaz a rasizm pod skórą, czyli w czym Holender jest podobny do Polaka

W czym Holendrzy są podobni do Polaków? Oba narody niezwykle chętnie afiszują się swoją historyczną tolerancją. Tymczasem każdy patrząc na te kraje z boku widzi tam wiele przykładów - ukrywanego lub nie - rasizmu i nietolerancji. 

Żuławy holenderskie
"Holenderskie" Żuławy przed wojną.

Tolerancja w Polsce

Każdy Polak uczył się jakim to tolerancyjnym krajem była Rzeczpospolita w XVI wieku. To własnie do Polski uchodzili prześladowani protestanci z Holandii, Kozacy, Rusini i Żydzi. Nie uczymy się przy tym jakie były prawdziwe, bardziej prozaiczne, praktyczne powody ich przyjmowania niż tzw. "tolerancja religijna". Tolerowano obcych bo się oni feudałom opłacali. Czy to jako ręce do pracy czy jako "tęgie głowy" do interesów. Holendrów przyjmowano chętnie bo tylko oni potrafili z bagien stworzyć żyzne pola uprawne.

Żydzi w szlifierniach diamentów
Żydzi w szlifierniach diamentów w Amsterdamie.

Tolerancja w Holandii

Podobnie Holendrzy szczycą się do dzisiaj tolerancją religijną w XVI wieku. Tolerowano wówczas Katolików i chętnie przyjmowano żydowskich uchodźców z Iberii. Podobnie jak w Polsce miało to tylko i wyłącznie pragmatyczne powody. Obie grupy były Holandii potrzebne. Katolicy to byłą poważna część chłopstwa z południa Niderlandów a Żydzi przynieśli ze sobą olbrzymi potencjał i kontakty handlowe z Portugalii i Hiszpanii. Antwerpia i Amsterdam nie stały by się najpotężniejszymi portami świata gdyby nie Żydzi ze swoim "know-how".

Tolerować czy akceptować?

W obu państwach tolerowano obcych - co nie jest zbyt sympatyczną cechą. Ludzi innych niż my powinniśmy akceptować a nie tolerować.

Rosnąca ksenofobia

Holendrzy do niedawna byli przeświadczeni, że są najbardziej tolerancyjnym narodem świata. Dyskryminacja, rasizm był im oficjalnie obcy. Od czasu popularności partii PVV "blondynów" Wildersa i ostatnio nowej populistycznej parti FvD - ten wizerunek holenderskiej tolerancji coraz mniej pasuje do rzeczywistości. 15 listopada 2014 roku był dosłownie czarnym dniem Holandii.

Od dłuższego czasu trwa społeczna dyskusja nad znaczeniem tradycji Mikołaja i jego czarnych parobków (Czarne Piotry) w kraju który zasłynął w zeszłych wiekach z handlu murzynami i niewolnikach na plantacjach Surinamu. Zwolennicy utrzymania czarnego koloru uszminkowanych parobków Mikołaja argumentowali obłudnie ich kolor sadzą z komina.

rasizm w obyczajach

Czarny czy umorusany?

15 listopada 2014 r. do miasta Gouda przybył Św. Mikołaj - według odwiecznej tradycji w towarzystwie swoich czarnych parobków; Czarnych Piotrów. Część Czarnych Piotrów nie była już czarna, albo tylko troszeczkę usmolona sadzą lub mieli twarze zupełnie innych kolorów. W czasie ulicznych starć przeciwników i zwolenników Czarnych Piotrów policja aresztowała w Goudzie 60 osób (podobne zakłócenia dziecięcej zabawy mają miejsca już co roku). Tego samego dnia wybuchła kolejna afera.

Czarne Piotry z boiska

Leroy Fer - zawodnik z holenderskiej reprezentacji w piłce nożnej - wstawił na Twitter "selfie" siebie wraz z ośmioma kolorowymi piłkarzami reprezentacji Holandii. Przez Facebook przeszłą fala reakcji łącznie z dowcipami w stylu:

"Same Czarne Piotry"
"FC Małpy"
"Klub Mikołaja"
"Czemu was nie ma w Goudzie?"

rasizm w Holandii

Oczywiście wszyscy oficjele potępili tą erupcje rasizmu i prokuratura wszczęła śledztwo w celu ukarania autorów tych fejsbukowych komentarzy. To już nie zmieni faktów. Podskórnie dobrze ukrywany rasizm i dyskryminacja w sporej części holenderskiego społeczeństwa zatriumfowała. Skrycie jeszcze wielu Holendrów marzy o śmietankowo-białej reprezentacji Niderlandów.

Holenderska tolerancja imigrantów z Polski

W niedawno wydaje w Holandii książce "Zwycięscy i przegrani" (Winnaars en verliezers) autor podliczył zyski i straty jakie przyniosła Holandii ostatnia duża fala imigrantów zarobkowych ze Wschodniej Europy, czyli głównie Polacy. Z wyliczenia wynika, że na konto państwa wpływa od każdego Polaka rocznie o 2142 euro więcej niż państwo wydaje na tych nowych imigrantów. Mimo wielu problemów integracyjnych saldo jest dla Holandii pozytywne.

Szybko narastająca niechęć do wszelkich cudzoziemców przybywających do Holandii (z krajów którzy oni nie zaliczają do Świata Zachodniego) jest faktycznie oznaką tego czego Holendrzy kategorycznie się wypierają: ksenofobii, nacjonalizmu i szowinizmu czyli w jednym słowie "vreemdelingenhaat" po holendersku. 

Holenderska gospodarka, holenderskie przedsiębiorstwa chętnie witają Polaków poszukujących lepszych zarobków niż w Polsce, ale... Na coraz większy sprzeciw spotykają się z społecznościami wsi i miasteczek gdzie ci sami Polacy zamieszkują. Polskie hotele robotnicze, domki kempingowe są jak dżuma dla szanujących się obywateli tego kraju. 

[Aktualizacja z 2014 r.]