Nikt nie czeka na emigranta

"Nie wybaczę ci, Polsko" lub "nienawidzę cię, Polsko" - krzyczy rozgoryczony emigrant czujący się jak sierota wygnany z domu przez matkę. Matka pozbywa się nadmiaru dzieci dając im w zamian wolność wyborów i decydowania o swoim losie.

Emigracja Polaków - narodowa tragedia czy polityczna propaganda?

Duński muzyk mieszkający w Polsce Czesław Mozil, opisując trudy emigracji, śpiewa: "Nienawidzę cię, Polsko". Teledysk wywołał skrajne emocje i burzę komentarzy w internecie.

W wieku pięciu lat Mozil wyjechał wraz z rodzicami do Danii gdzie mieszkał do dwudziestego ósmego roku życia. Pomimo emigracji nie stracił kontaktu z Polską, z czasem coraz częściej do niej przyjeżdżał oraz koncertował. W końcu zdecydował się zamieszkać na stałe w Krakowie.

Czy współczesna emigracja Polaków to narodowa tragedia czy polityczna propaganda, próbują rozstrzygnąć eksperci. Ich diagnoza jest zgodna: kiedyś Polacy emigrowali z powodów politycznych, nierzadko zmuszani do tego przez władze PRL. Dziś decydują samodzielnie, by gdzieś indziej spróbować szczęścia zawodowego, osobistego, rodzinnego. Jednak nie tracą kontaktu z ojczyzną za sprawą instytucji polonijnych oraz portali internetowych, dzięki którym Polska jest wszędzie.

na emigracji
 
Niż demograficzny, starzejące się społeczeństwo
 
Emigracja oznacza ubytek urodzeń sięgający kilkudziesięciu tysięcy osób rocznie (liczby nie uwzględniają dzietności Polek za granicą). Na skutek emigracji następuje intensyfikacja procesu starzenia się polskiego społeczeństwa. W konsekwencji liczba urodzeń w Polsce będzie mniejsza o 10%, stan ludności będzie w 2035 r. mniejszy o dodatkowe 2,5 mln osób.

Według "Atlasu polskiej obecności za granicą" MSZ, poza granicami kraju mieszka od 18 do 20 mln Polaków i osób polskiego pochodzenia; to jedna z największych diaspor na świecie. Połowa z nich mieszka w USA. Według GUSu za granicą przebywa ok. 2,2 mln. emigrantów czasowych (wyjechali za granicę, ale w ewidencjach widnieją jako mieszkańcy kraju).

Nowi Polacy?

Od lat za to obserwujemy "wymianę" gastarbeiterów w Polsce. Kilka milionów Polaków opuściło kraj w pierwszej dekadzie tego wieku motywowanych słabymi zarobkami lub brakiem pracy. Dzisiaj, w roku 2017 gospodarka polska przeżywa niebywały wzrost, szybko rosną zarobki i zapotrzebowanie na pracowników. Tą lukę zapełniają.. gastarbeiterzy z Ukrainy, których jest już w Polsce 1,2 mln (2017). 

Nikt na ciebie nie czeka

Każdy Polak wyjeżdżający z Polski przestaje praktycznie istnieć dla ojczyzny. Co z oczu to i z serca. Na ile emigranci wytężają się aby utrzymywać kontakty z rodziną, dawnymi znajomymi - tak zainteresowanie nimi sprowadza się do kurtuazyjnej polskiej gościnności. Wielu emigrantów "wykupuje" gościnność i przyjaźń prezentami i hojnym szastaniem pieniędzmi. Emigrant uczy się samodzielność ale zostaje sierotą. Tym bardziej, że w kraju w którym się osiedlił też nikt na niego nie czeka.

imigrnant

Co z oczu to i z serca

Emigrant na wizycie w ojczyźnie czyje się jak pies spuszczony z łańcucha. Hulaj dusza! Po jego wyjeździe polskie życie toczy się dalej "polskim tokiem" i ani rodzina, ani znajomi a tym bardziej polska polityka i władze nie zaprzątają sobie tak na prawdę głowy "ciociami lub wujkami z Holandii".
 
Emigrant jest potencjalnym dostawcą funduszy lub inwestycji w Polsce. Gdy już matka pozbyła się nadmiaru dzieci to gdy chcą wrócić muszą za to zapłacić. Wysoką cenę. Te dzieci tęsknią za matką ale ona z nimi nie.

"Na razie nie można mówić o żadnej katastrofie emigracyjnej. Nie wiemy jeszcze, jak potoczą się losy wyjeżdżających obecnie Polaków, którzy na Zachodzie mogą podjąć dobrze płatną pracę. Na pewno część z nich wróci do swoich regionów i przyczyni się do ich rozwoju gospodarczego, choć nie mamy gwarancji na to” – mówią polscy eksperci Akademii Nauk.
 
[W artykule wykorzystano informację prasową Beaty Kołodziej, PAP 2014]