Niech żyje Belgia! Kraj czterech państw.

Belgia nie ma rządu już ponad roku (20 październik 2011). Po każdych wyborach formowanie rządu natrafia na wielkie problemy. Teraz zacięło się na dobre. Belgowie mają okazję do zabawy; to jest światowy rekord który zostanie zapisany w książce rekordów Guinessa. Belgia jest pierwszym krajem w Europie który jest naprawdę europejski. Sztuczne struktury sztucznego państwa nie są nam już potrzebne. Naszym państwem jest Europa.

Królewski doradca Lanotte zaproponował podział Belgii na cztery europejskie prowincję (Flandria, Walonia, Bruksela i region niemiecki). Unia Europejska miałaby się troszczyć o armię, sprawy zagraniczne i emerytury a reszta spraw regionalnych pozostawiona by była zarządom prowincji. Proste. Panoszący się krajowi politycy nie są do niczego potrzebni.

Brukselski rynek starego miasta

Bezpaństwo

Belgia nigdy nie była jednym państwem, nazwanym przez pewnego belgijskiego pisarza bezpaństwem (onland). Belgia składa się z milionów mini-państewek które zawsze łączyła chroniczna niechęć do polityków.

W październiku 2011 r Belgowie świętują brak rządu. W Gandawie (Gent) 249 nagich Belgów świętowało na ulicach 249 dni bez rządu. Upadek Belgii jest powodem wielu kpin Belgów. W Leuven serwowano gratis frytki a w Louvain-la-Neuve gratis piwo. W ten sposób śmieją się Belgowie ze swoich polityków którzy nigdy nie mieli w tym kraju zaufania narodu.

Podziwiam Belgów. Ten naród a raczej te belgijskie narody będą istnieć zawsze. Zawsze będzie Walonia, Bruksela, Antwerpia, typowe belgijskie wyścigi kolarskie i zawsze będzie się warzyło najprzedniejsze piwo świata. To jest pierwszy europejski naród który ma dość polityków gardłujących tylko o swoje przywileje. Jeśliby reszta narodów Europy poszła śladem Belgów nie mielibyśmy tych próżnych dyskusji o kaczyńskich, tuskach, berlusconach i sarcozach a mielibyśmy jedną silna Europę mającą szanse na stawienie czoła reszcie świata.