Język niderlandzki kontra mój polenderski jęzor

Codzienna zmora z językiem w którym mało jest miejsca na naszą polską logikę a nasze języczki tak pięknie wyćwiczone na chrząszczu w trzcinie opadają bezradnie wobec hagelslag lub huichelaar. A kuthoer jest najtrudniejszy!

Codzienna zmora

Codzienna zmora z zapamiętaniem nazwiska, numeru telefonu, rozmiaru, ceną... czy to było 27,54 czy 72,45?!

Aby język dobrze poznać trzeba od dziecka żyć w tym kraju lub żyć tylko wśród Holendrów. Mój nauczyciel holenderskiego powtarzał: "najlepszy nauczyciel leży u ciebie w łóżku" - czyli aby nauczyć się dobrze holenderskiego muszę sobie poszukać holenderskiej żony.

Opowieści o ludziach co "pojechał na dwa lata do Anglii i teraz włada płynnie angielskim" włóż między bajki. Języka uczysz się całe życie i im więcej go poznajesz tym więcej widzisz swoje braki. Właśnie pisząc ten artykuł poznałem kilka słów holenderskich których jeszcze nigdy nie słyszałem.

Mój kolega mieszkający 20 lat w Australii skarżył się, że gdy w rozmowie z Aussi zdąży powiedzieć "yes" a ten go pyta skąd pochodzi. Pytanie się cudzoziemca skąd pochodzi nie należy do eleganckich i większość Holendrów mimo ciekawości go nam nie zadaje, chyba, że Polak spontanicznie od razu się przyznaje, że "I'm Polish and i come in peace"(parafrazując Vulcana z Star Trek).

zmora języka holenderskiego

Od urodzenia ćwiczymy gardło

Dobrze władać obcym językiem to też znaczy oderwać się od swojego języka, przyzwyczajeń i praw rządzących w języku ojczystym. Struny głosowe kształtują się u małego dziecka i w dorosłym wieku wiele dźwięków nie sposób perfekt wymówić w obcym języku.

W dzieciństwie poznajemy swój własny język. Język ojczysty. Holendrzy nazywają go moedertaal - język matki. Czyżby nas języka uczyli ojcowie a Holendrów matki?! Każdy rok życia to dalsza nauka języka, co roku poznajemy nowe słowa. Struny głosowe i usta same układają nam się wypowiedzenia trudnych slow: żaba, chrzan, krzesło, Grzegorz, konstantynopolitańczykowianeczka.

Holenderska mordęga

Większość Polaków, włącznie ze mną, ma trudności z wydobyciem z gardła właściwych dźwięków, szczególnie gdy chodzi o typowo holenderskie łamańce języka z literami G i H, jak np. to nieszczęsne hagelslag, heel goed, gehakt, Heerhugowaard itp łamańce.
To samo mam z spółgłoska U i OE na których mój język lamie się szybko, szczególnie przy kombinacjach obu tych spółgłosek: boekenklub, boerenlul i kombinacje jak geheugenverlies, Nieuwegein, reunië, gehuwd, gevarendriehoek. Słowa z "UI" jak powszechne huis i tuin potrafią być też nie lada problemem, a co z podwójnymi literami jak loop i... scheelkijken?!
Ilu Polaków jest w stanie poprawnie wymówić takie slowa muilheul?!

Dochodzi to satyrycznych sytuacji gdy idę do urzędu prosić o dopłatę do czynszu (huursubsidie) i zwracam się do urzędnika w okienku, że chce dostać "Hoersoebsydi" a pytanie urzędnika "dlaczego?", odpowiadam: "bo hoer is doer!" (to brzmi znacznie humorystyczniej opowiadane niż pisane).

Równie często Polacy mówią o żółtych kapeluszach czyli "geel hoed!" (w miejsce "heel goed").

Znajomy notorycznie mylił słowa gereedschap z gemeenschap ku uciesze słuchaczy (co robił zresztą także w polskim myląc narzędzia z narządami).

Więcej przykładów trudnych słów:
IJmuiden, Rembrandthuis
nazwy miejscowości:
Gasselternijveenschemond, Tjietjerkstradeel (ale tego i Holender nie może wymówić)
i długie kombinacje:
grondstofontginningsmachine, wapenstilstandsonderhandelingen

Polak który potrafi wypowiedzieć bezbłędnie słowo "inburgeringscursus" powinien automatycznie dostawać dyplom ukończenia tego kursu!

Siedzimy voor de TV ale achter computer i wspinamy się in de boom lub jesteśmy op het werk a zegarek nosimy om de pols.

Tylko długoletnia praktyka nauczy cię używania de, het, een i één a do tego dobija praktyczny brak rodzajów a mimo to de maan (księżyc) i de stropdas (krawat) to ona, czyli rodzaj żeński! Możemy się tylko pocieszyć, że i Holendrzy mają dosyć problemów z własnym językiem.

No i te CZASY dokonane i niedokonane w kombinacji z budową zdania z wyrazami w bezsensownej kolejności... Ja jestem w sklepie byłem, ja byłem w sklepie byłem...

ik ben in de winkel geweest
ik was in de winkel geweest
ik was in de winkel

Jaka jest różnica miedzy ik fietste a ik heb gefietst?!

Nie jestem niderlandystą, więc jeśli zrobiłem błąd niech mnie ktoś poprawi, ale z grubsza jest tak:

  • Czas przeszły dokonany (perfectum) to incydentalne zdarzenie z przeszłości:

- Ik heb gefietst (wczoraj, do miasta)
- Al zijn broers hebben de griep gehad (w konkretnym czasie)
- Vorig jaar heeft buurman nog gefietst (w konkretnym czasie, np. na Wielkanoc)
- Het heeft vannacht geregend; de straat is nat

Omawiane zdarzenie z przeszłości ma ciągle efekt lub ma efekt na sytuacje w trakcie wypowiadania tego zdania.
Perfectum stwierdza stan faktyczny: 'Gisteravond ben ik naar de bioscoop geweest. Er waren niet veel mensen. Het was erg warm in de zaal. Ik heb twee ijsjes gegeten.'

  • Czas przeszły niedokonany (imperfectum) to zdarzenie o nieokreślonym czasie, zdarzające się regularnie:

- Ik fietste (np. kiedyś... raz... latem)
- Al zijn broers hadden de griep (kiedyś mieli)
- Vorig jaar fietste buurman nog
- Het regende vannacht; de straat is nat (to zdanie jest nielogiczne bo deszcz padał ale nie musiało jeszcze być mokro)

Inperfectum opisuje zdarzenia. "ik was in de bioscoop..."

Więcej o naszym nowym języku  i gramatyce znajdziesz w książkach dostępnych w każdej holenderskiej księgarni. Polecam "Nederlands voor buitenlanders" - Delftse methode - beginners NT2-niveau 0-2 (dwa tomy; teksty i ćwiczenia + 4 CD's za 90 euro)

zmora języka holenderskiego

Nie do przetłumaczenia

Międzynarodowa grupa tysiąca językoznawców wybrała trzy słowa które najtrudniej przetłumaczyć w świecie:
Ilunga - słowo z Kongo znaczące coś jak: "ktoś komu przebaczam pierwszy incydent, drugi jeszcze toleruję ale trzeciego nie!"
Shlimazl - słowo z Jidisz wyraża coś jak "chroniczny pechowiec". W holenderskim (i chyba w polskim) znane jako schlemiel.
Naa - japońskie słowo (dźwięk?) dodawane jest w rozmowie jako przytakiwacz (znam wielu Polaków którzy używają potakiwaczy achaaa lub nooo aby nimi wyrazić swoją aprobatę dla rozmówcy).

Żaba skoczył gdy księżyc wyszła

Kompletna porażka gdy nam wrodzone rodzaje męski, żeński i nijaki przykładamy do bezpłciowego języka holenderskiego. Oficjalnie on tak bezpłciowy nie jest, ale tylko literaci wiedzą czasami płeć rzeczownika. Mimo to...
Księżyc (de maan) to w języku holenderskim... ona! Podobnie jak nie przymierzając krawat (de stropdas) - to też ona! Za to ryba (de vis) i żaba (de kikker) to on! Na szczęście polityka (de politiek) to u Holendrów też ona. Ale nie ma w ich języku reguły, że słowo kończące się na "a" jest rodzaju żeńskiego, tym bardziej, że mało słów na "a" się kończy.

zmora języka holenderskiego

Holenderskie łamańce

Holendra zaskakują polskie słowa brzmiące bardzo holendersko: "podaj mi sok", "połóż koc" lub "tutaj podpis".

Na zakończenie kilka łamańców  językowych trudnych także dla Holendrów:

  • de knappe kapper kapt knap maar de knecht van de knappe kapper kapt knapper dan de knappe kapper kappen kan.
  • leentje leerde lotje lopen langs de lange lindelaan
  • de prins spreekt prima spaans
  • als vliegen vliegen achterna vliegen vliegen vliegen vliegen achterna
  • de postkoetskoetsier poetst de postkoets met postkoetsenpoets
  • De kat krabt de krullen van de trap
  • mix de whisky in de whisky mixer
  • zwarte zwanen zwemmen in de zwarte zee
  • Konijn kon zijn kozijnen met rozijnen verfijnen en tevens tonijnen.