Opłacalność pracy w Holandii spada

Niegdyś Polak emigrujący do USA nie miał już finansowej możliwości odwiedzić swoją ojczyznę. Mieszkał więc 50 lat w Chicago i zawsze przeliczał tą swoją emigracyjną niedolę na złotówki. Tylko to dawało mu pociechę; ile złotówek miałby za te ciężko zarobione dolary. Taka sytuacja trwała jeszcze do niedawna. Od czasu wejścia Polski do Unii pomału opłacalność wyjazdów na zarobek spadała, aż od roku 2016 staje się wątpliwą. 

twarda złotówkaPo 2004 roku Polacy masowo rzucili się do pracy na Zachodzie. Nic dziwnego. Jedno Euro było warte niemal 5 złotych a za 5 złotych można było w Polsce dużo. Co najmniej raz w roku odwiedzają ci czasowi emigranci swoje rodzinne strony i porównują bezwiednie tą swoją emigracyjną dolę, wyrażoną w EURO’s z przelicznikiem złotówkowym. Wartość Euro spadła i w zasadzie zawsze oscyluje między 4-4,50 ale stopa życiowa w Polsce wzrosła od 2004 roku tak znacznie, że pod coraz większym znakiem zapytania sens emigracyjnego życia.

Co ja tu jeszcze robię?!

samochód marzenie

Czy możemy wszystko przeliczyć na pieniądze? Ten brak rodziny, fajnych kolegów, zapachu z kuchni i własnego języka. 

Do niedawna było jasne; co zarabia się w Holandii jest warte 4 razy tyle w Polsce. Można sobie na urlopie poszaleć, zafundować piwo, poszpanować piękną furą przed dawnymi kolegami ze szkolnej ławki, którzy dopytują się jak tam jest w tej "twojej Holandii".

Polonus nie chce aby w Polsce było lepiej

Mam wrażenie, że tak skrycie, w głębi ducha wielu emigrantom nie zależy na tym aby w Polsce było lepiej. Im gorzej w Polsce - tym lżej im żyć na obczyźnie. Ostatnimi laty coś się w tym systemie psuje. Polska pomalutku dorównuje bogatej Europie Zachodniej. Ceny rosną, ale rosną także zarobki, rośnie siła nabywcza narodu - mimo stałych i strukturalnych narzekań. Przelicznik zarobionych na Zachodzie  euro do wydawanych w ojczyźnie złotówek jest coraz marniejszy.

Jakby na złość wyjeżdżającym za pracą i lepszymi zarobkami, po 2004 roku wartość złotówki względem Euro szybko rosła z 4,80 w 2004 roku do 3,19 złotego za Euro w 2008. Co prawda po tym kurs się mocno ustabilizował ale za to standard życia w Polsce zaczął piąć się w górę. Natomiast standard życia Polaków na Zachodzie pozostał taki sam a czasami się nawet pogorszył. 

Kursy złotówki do Euro

Porównajmy opłacalność z rokiem 1984

Na pociechę wklejam ciekawostkę. Znaleziony wycinek ze starej polskiej gazety. Notowania walut z roku 1984.

Sto holenderskich guldenów (zwanych także florenami) warte było 28 dolarów, czyli z grubsza jeden dolar był wart cztery guldeny (myślę, że guldeny wówczas można siłą nabywczą porównać do dzisiejszych euro).

notowania walut z 1984

Dla porównania w tym czasie galopującej inflacji w Polsce w roku 1984 tabliczka reglamentowanej czekolady kosztowała w sklepie 160 zł (ale nie do kupienia), na bazarze 400–450 zł, w Peweksie – 60 $centów. Kostka masła kosztowała urzędowo 98 zł, ale naprawdę w ciągłej sprzedaży była tylko na bazarze za 120–140 zł. Równowartość jednego dolara (620 zł) kosztowało pół litra popularnej wówczas wódki extra żytniej. W 1986 r. "maluch" kosztował 800 dolarów plus 205 tys. zł. 

  • W roku 1984 dobra miesięczna pensja netto w Holandii wynosiła 1900 guldenów (900 euro).

Czyli, jak to mówią; dawniej było lepiej. Przynajmniej dla zarabiających na Zachodzie.

[Aktualizacja z 2008 r.]