Samochodem czy rowerem? Coraz więcej młodych bez samochodu

Kategoria: Motoryzacja

Mimo, że Holendrzy traktują rower jak buty i z praktycznych powodów jest on znacznie wygodniejszym środkiem poruszania się na krótkie dystansy to jednak i w Holandii wygodnictwo wygrywa ze zdrowym rozsądkiem i samochód coraz częściej wypiera rower. Jedynie młodzież woli rower lub autobus niż korki samochodowe.

Gdy paliwo było drogie

W momencie gdy pisałem ten artykuł (21 luty 2012) cena benzyny przekroczyła € 1,80 (EURO €1,80, Super €1,86, Diesel €1,50). Za sumę €1,80 w Holandii można kupić sześciopak Heinekena w promocji, butelkę taniego wina, co najmniej dwa litry świeżego mleka, bilet na autobus, bochenek chleba i tysiąc innych rzeczy. 

Prawie dwa euro kosztował jeden litr benzyny a przecież do baku wchodzi z łatwością 40 do 60 litrów tego drogocennego płynu. Za tankowanie płacimy więcej niż za tygodniowe zakupy na życie. Mimo to mało kto rezygnuje z jeżdżenia samochodem. Żadna podwyżka cen paliwa nie pociągnęła nigdy za sobą spadku używania samochodu i spadku konsumpcji paliwa.

jedziemy!

Przy każdej podwyżce paliwa naród trochę pomarudzi, trochę się po oburza i wstawi swój protest na facebook, prześle mailem parę głupich propozycji bojkotu pewnych stacji benzynowych lub inne złote pomysły jak "nie tankować w poniedziałek".

Nawet gdy ceny paliwa się podwoją do niewyobrażalnej teraz sumy €4/l to i tak będziemy kupować najchętniej coraz większe samochody, wielgachne SUV-y z napędem na 5 kół. Ludzie są gotowi prędzej oszczędzać na jedzeniu i wszystkich innych wydatkach niż na paliwie. Co sprawiło, że samochód tak uwarunkowuje dzisiaj nasze życie? Wszystkie krwawe wojny i terroryzm, jakie już były i jakie będą, mają u swych źródeł naszą walkę o paliwo. 

Narzekających na ceny benzyny i tak nie rezygnują z agresywnej jazdy, gazu do dechy, energicznego wyprzedzania i przyspieszania i jazdy z maksymalna szybkością - agresywny styl jazdy może nawet podwoić zużycie paliwa. Nikt się tym nie przejmuje, że wciskając gorączkowo pedał gazu zużywa nie 15 euro/100 km lecz 30 euro. 

zagęszczenie samochodów na km2

Coraz więcej dwudziestolatków bez samochodu

W roku 2016 ceny paliwa były niezwykle niskie. Od 2012 r. spadły z 1,80 euro do 1,50 euro. Ilość korków i tłoku na holenderskich drogach rośnie. W roku 2015 po Holandii jeździło 7,2 mln prywatnych samochodów osobowych. Samochodów przybywa wśród starszych ludzi gdy coraz więcej młodych ludzi rezygnuje z posiadania samochodu. Nie z powodu kosztów lecz z powodu coraz większej niemożliwość poruszania się samochodem i braku miejsc parkingowych. 

Na sto holenderskich gospodarstw domowych jeździ 93 samochody osobowe.

W miejscowości Staphorst - słynącej z niezwykle ortodoksyjnych protestanckich mieszkańców - jest także najwięcej samochodów na głowę mieszkańca. Statystyczne gospodarstwo domowe w Staphorst posiada 1,4 samochodu. Także w wiejskich gminach Alphen-Chaam, Mill i Sint Hubert ilość samochodów jest nadzwyczaj duża.

Natomiast w Amsterdamie na jedno gospodarstwo domowe przypada już tylko 0,4 samochodu. W innych dużych miastach jak Haga, Rotterdam, Groningen i Delft podobne ilość 0,4 - 0,6. 

[Aktualizacja z 2012 r.]

Etykietowanie: benzyna samochód w drodze
26 komentarzy

Użytkownicy muszą być zarejestrowani i zalogowani, aby móc komentować.

Fakt niezaprzeczlny,bezyna drozeje wszedzie i drozec bedzie.Jednak czlowiek musi sie przemieszczac i to juz wpisane jest w nasza codziennosc.Rower sprawa doskonala,bo i zdrowo i taniej a i latwiej,nie trzeba stac w korkach.Ale rowerem wszedzie dotrzec sie nie da.Sa odleglisci,ktore pokonac trzeba szybko w krotkim czasie i wlasnie po to mamy auta.A rowerem te duze odleglosci mozna pokonywac na urlopie lub emeryturze,jak to robi wielu ludzi.Mam znajomych,ktorzy objechali w ten sposob caly swiat.Cudowna sprawa.A takich zapalencow jest tu wielu. Dobrze,ze system jest taki iz mysli sie rowniez o dojezdzie do pracy projektujac osiedla.Tak by bylo 35 min tak jak wspominasz.Jednak nie wszyscy moga dojechac w te 35 przepisowych minut.Sa zawody wymagajace mobilnosci i przemieszczania sie po calej Holandii. A i przyznam Ci racje,ze ludzie robia sie coraz wygodniejsi,a i lenistwo o ktorym wspomniales tez wchodzi tu w gre. Machina postepu idzie do przodu,mamy coraz mniej czasu na pewne sprawy.A skoro technika ulatwia nam zycie dlaczego z tego nie skorzystac?

edyta.

"" Za tankowanie płacimy więcej niż za tygodniowe zakupy na życie.""Jesli jestes przekonany ,ze tak jest z przyjemnoscia bede tankowac Twoje auto...a Ty w zamian bedziesz zaopatrywal mnie w tygodniowe zakupy ...ok?

Juz widze mojego meza na rowerze,dojezdzajacego do pracy 70 km.codziennie!-:)))Dzieki holenderskiemu systemowi koszty podrozy dla nauczycieli zwracane sa z nawiazka,wiec nie zwracamy szczegolnej uwagi na ceny paliw.Faktem jest ,ze ceny paliw przekroczyly juz jakakolwiek granice realnosdci,wiec trudno sie dziwic ludziom,ze protestuja w roznych formachRower dla nas bedzie tylko forma rekreacji,przypuszczam do emerytury meza...niestety!

edyta. Nie porownuj siebie szaraka z polski z banda dzieciakow, mieszkajaca gdzies na zadupiu, oderwana od rzeczywistosci, w ktorej przyszlo ci egzystowac do normalnie zyjacych i pracujacych tu ludzi.

Kazdy ma tyle dzieci na ile go stac.A ublizanie komukolwiek w tak niski sposob tylko swiadczy o Tobie.Edyta nie napisala raczej nic zlego.Kazdy ma prawo do swego punktu widzenia o ile robi to w taktowny sposob.

edyta.

stajenna......no tos powiedziala.....ani nie jestem szarakiem ani nie mieszkam na zadupiu ani nie mam bandy dzieciakow......ani tym bardziej nie jestem oderwana od rzeczywistosci.....tym bardziej nie egzystuje tylko zyje zajebiscie pelnia zycia normalnie tu pracujac......jako KURA DOMOWA. mowie tylko ,ze nie wszyscy wydaja wiecej na paliwo tygodniowo niz na zycie ...:)

Usunelam swoja poprzednia wypowiedz poniewaz widze, ze wylapuja tylko to, co chca widziec.

Andrzej, do pracy chodze pieszo, chcialabym miec rower ale mnie na niego nie stac.

Wiatrak

Nawet pod taki artykułem lubimy się pochwalić, że jeździmy dużym drogim samochodem. :-)

edyta.

Karina;) a ja do pracy nie chodze wogole...tyz przez oszczednosc..nawet rowera nie musze miec..hehe..bo mie na niego nie stac gdyz mieezkajac na zadupiu z nudow dorobilam sie bandy dzieciakow...hehe i na beczke zabraklo bo bym moze pare sztuk zapakowala..a tak coz musze siedziec na dupie oderwana od rzeczywistosci..nie majac pojecia jak zyja normalni ludzie....he.

broerkonijn

Z checia korzystal bym (jezdzac do pracy 65 km w jedna strone) z Openbaar Vervoer, ale:
- najlepszym polaczeniem (z 3 przesiadkami) jechal bym w jedna strone 2,5 godziny;
- nie stac mnie na Openbaar Vervoer

Nie jest tak zle, rower to symbol narodowy dla Holendrow, tak latwo nie dadza sie z niego wysiodlac nawet z lenistwa.
Oczywistym jest, ze kazdy uzywa akurat takiego sprzetu do przemieszczania sie jaki uwaza w danym momencie za najbardziej optymalny dla siebie. Nie ma w tym nic nienormalnego ani zdroznego.
Jak wybieram sie do centrum miasta na niezobowiazujace zakupy to wybieram rower, wszedzie dojade,bez problemow zaparkuje, pare rzeczy na rower zaladuje itp.
Ale jak juz ide na cotygodniowe zakupy w supermarkecie to ze wzgledu na ilosc towaru musze poslugiwac sie autem. Drogo , ale co zrobic.
Jak ide do lekarza z dzieckiem to nie bede chorego, jeszcze nie do konca siedzacego samodzielnie dzieciaka ladowac na rower bo tanio.

Hahaha, nie tylko duzym i drogim samochodem:-)

Karina D. " do pracy chodze pieszo, chcialabym miec rower ale mnie na niego nie stac." Nie przesadzaj.... sa jeszcze Kringloopy... Ja swoj kupilem za 18.50, i nie jest to byle jakie wozidelko. Na tyle chyba Cie stac. Pozdrawiam Jacek

Jaca_broda - dziekuje za poradę. To ze nie stać mnie na rower, była ironia z mojej strony ponieważ podobno nie wypada przyznać się ze mamy dobry samochód nawet jeśli sami na niego pracujemy, zwłaszcza babie. Co innego facetowi na Autoweek czy You tube.

Na Wiatraku lepiej jest przyznać się do biedy, nieudacznicywa, nieporadności, nieszczęścia by potwierdzić opinie Andrzeja, ze jesteśmy niczym wiecej niż tylko parobkami Europy.

Jak mnie denerwują te dobre rady typu "przesiąść się na rower".
Co ma zrobić ktoś, kto dojeżdża do pracy 30 km w jedną stronę? Rowerem? Piechotą? Komunikacją miejską (3 godz w jedną stronę)?
Rowerowa alternatywa to tylko dla zdrowych, młodych i mających w miarę blisko do pracy no i drogi rowerowe, bo bez tych to strach rowerem jeździć. Na ulicy cię rozjadą jak pomidora. Niedługo przestanę pracować, bo koszty dojazdu już zabierają mi prawie połowę pensji, a rowerem najzwyczajniej się nie da.

Wiatrak

@Karina: mama wrażenie, że polskie fora internetowe, także i to wiatrakowe, służy do wypełnienia własnej potrzeby "scoren" ku własnej glorii. Takie wypowiedzi natychmiast wywołują przeciwną reakcję pozostałych.
Ludzka i naturalna potrzeba chwalenia się swoim bogactwem jest czasami dla mnie pocieszna. Czy to będzie pojemność mojego silnika czy jak ostatnio w znany polityk pochwalił się, że też ma iPada i wszystkie inne Apple gadgety. Nowobogackie chwalenie się stanem posiadania nigdy nie będzie dla mnie powodem do dumy. Nawet jeśli ktoś na to pracuje.
A to, że jesteśmy parobkami Europy to jest fakt którego jedna Karina, Darina, Martyna, Sylwina i stajenna nie zmieni, nawet gdy jedna z pań zostanie CEO Shella.

Andrzej, wszyscy jesteśmy ludźmi, tak jak Ty lubisz pochwalić się podróżami czy właśnie posiadaniem ipada, ktoś inny czymś innym. Troche Ci współczuje bycia parobkiem choć muszę dodać ze miałeś los w swoich rękach i to Twoja wina ze jesteś dziś tym kim jesteś jeśli emigracja nie spełniła Twoich oczekiwań. Trochę Cię nawet rozumiem, gdy tutaj przyjechałes x lat temu wystarczyło tu być, uciec z Polski by być bohaterem i by Holendrzy sie nad Toba litowali. Dziś na dobre imię trzeba cieżko zapracować. To chyba męczy Cię najbardziej ze przywileje emigrantów z tamtych lat dziś są niczym.

Wiatrak

Dziękuję za współczucie! Już mi się zrobiło raźniej :-)

nie zmienia to faktu, ze i tak jest nadal taniej autem niz transportem publicznym

jaka jest wg Was max odleglosc (w dwie strony), ktora pokonalibyscie rowerem do pracy ?

Wiatrak

Ale na ostatni akapit artykułu nikt nie chce zareagować :-)
Poza tym, nie jestem pewny czy OV jest droższy od samochodu. To skomplikowany rachunek ale podliczając cenę samochodu, podatki, ubezpieczenia, koszty parkowania, napraw i paliwa... ?

Wiatrak

Ja do pracy 10 km na rowerze. Nie codziennie, w suchą pogodę. Na szczęście piękną dróżką rowerową w części przez las - więc to trochę (czasami!) jak wycieczka :-) Tyle samo czasu zajmowała mi jazda samochodem. Ale mam kolegów którzy jeżdżą codziennie 15 km (w jedną stronę) cały rok. Znałem nawet jednego gościa co jeździł codziennie do Utrechtu ok. 60 km! Ale on to robił jako osobisty fitness/trening. Poza tym rowerem szybciej do Utrechtu niż autostradą :-)
Dawno, dawno temu dojechałem w jeden dzień rowerem z Warszawy na Grunwald - to mój rekord dnia :-)

Widzę ,że jesteście bardzo oderwani od "rzeczywistosci" skoro dywagujecie nad kwestią auto czy rower...
Prawda jest inna jak mam na paliwo to jadę do pracy autem , jak go nie mam to jadę rowerem chociaż to 16 km ...dalej ...lenistwo to nie takdo końca , jesli ktoś jedzie do pracy samochodem nawet 5 km a pózniej ma 16 km do sklepu czy inne zobowiazanie...dzis tak jutro siak...
Miałem do niedawna trzy auta w NL ale...jedno sprzedałem , drugie sie spsuło ...zostało trzecie, jak moja lepsza połowa potrzebuje auta , to niestety nie da sie inaczej jak rowerem ...prawda...
Ot co zastałem ...żałosny obraz ludzi co to z nudów powywracało sie w głowie i nie mają nic innego do robienia jak tylko chwalic sie ile kto ma, lub ganic jak tak można życ...żal

edyta.

pleiden.......Miałem do niedawna trzy auta w NL.....buhahahah Tos sie nie pochwalil....

edyta...pewnie tak ...nie podałem,,że jeden to było seicento , drugi stary peugeot 405 z 1990 roku a trzeci to fiat doblo... tez mi jest sie czym chwalić ...chyba ilościa bo w sumie wartościa jakoś nie specjalnie....

A ja od wiosny przesiadam się na "fietsa"!Zbudowali mi snelfietspad i do tego jest krótszy niż stara droga!Słowem "fiets filevrij"