W roku 2006 wyszedł świetny film „Das Leben Der Anderen” (Życie na podsłuchu) . Film bardzo dobry ale jednocześnie potwierdzający medialny (propagandowy) wizerunek NRD jako kraju gdzie życie było koszmarem niczym z hollywoodzkich filmów z Rambo w Wietnamie lub Afganistanie. Świat w którym istnieje tylko Dobro (Ameryka) i Zło (komuna).
Tymczasem prawda leży po środku i życie nie jest ani nie było nigdy tak czarno-białe (tak w USA jak i w NRD) jak to dzisiaj wielu propagandzistów wbija w głowy pokoleniom które muszą tą przeszłość poznawać tylko z opowiadań. A opowiadania te są często - niczym opowiadania wędkarzy – mocno przesadzone.
Rok 1984 Orwella miał być tą futurystyczną wizją społeczeństwa totalitarnego (w domyśle ZSRR). Życie weryfikuje te mity. Dzisiaj ekran projekcyjny jest instrumentem rządzenia masami. Kamery śledzą nasz ruch a podsłuch telefonów w Holandii jest już standartem.
Służby specjalne w tak malutkiej Holandii podsłuchują pięć-sześć razy więcej obywateli niż tak wielka Ameryka.
Dlaczego?
Prawodawstwo holenderskie pozwala na automatyczne nagrywanie podsłuchiwanych rozmów. Urzędnik przychodzi rano do swojego biura, siada za komputerem, bierze kawkę i ciastko i przesłuchuje co się przez ostatnie 24 godziny nagrało. Software może wyłapywać zaprogramowane słowa kluczowe. Technika idzie do przodu! W Ameryce natomiast mają jeszcze staroświeckie prawo które nakazuje podsłuchującemu „na żywo”, fizycznie słuchać linii, co szalenie podraża koszty podsłuchu. W Holandii jeden komputer może podsłuchac setki rozmów.
W Holandii juz żaden adwokat nie używa swojego telefonu do rozmów z klientami - mają życie na podsłuchu.
W holenderskim biurze ochrony państwa zwącym się dawniej BVD (Binnenlandse Veiligheidsdienst) a dzisiaj AIVD (Algemene Inlichtingen- en Veiligheidsdienst) leży moja kartoteka. Mam prawo w nią wejrzeć po spełnieniu pewnych warunków. Jak te warunki spełnię to napiszę co w tej kartotece stoi. Sam jestem ciekawy!
dodajmy do tego ostatni pomysl naszych poblogoslawionych wlodarzy z oswieconej koalicji, zeby kazdemu zainstalowac w aucie GPS-a (polecam: http://www.kilometerheffing-nee.nl/stickeraktie.php) i fakt, ze nieodmiennie od kilku lat niemal wychodzi z uzytku gotowka i wszystkie transakcje pieniezne sa rejestrowane…
ale z holenderskich mediow, jak zwykle, dowiem sie, ze to w Polsce sa durne sytuacje…
Z aparatem państwowym nie da się wygrać, szczególnie z tymi którzy za tym stoją. Czasem jedynie można wywołać rewolucje (Rewolucja francuska czy Rewolucja 1905), ale do tego są potrzebne masy, a nie gawędzenie przy kawce. Dziś masy są otumanione, a ci co myślą są co raz lepiej i dokładniej są na celowniku włodarzy. Jedyna nadzieje daje nam historia, ze każde imperium wcześniej czy później upada.
Pieknie napisane Adamsky.
Bardzo ciekawy wpis. inwigilacja permanentna. Kamery,fotoradary, wyciagi z bankow, bilingi,gps jest juz tez ministerstwo prawdy w postaci pewnego dziennika tytulu nie podam, zreszta takie “ministerstwa” sa w kazdym jednym kraju. Orwellowski swiat to nie fikcja to rzeczywistosc z ktora przyszlo nam sie zmierzyc.
Jak to dobrze, że mi przeszła chęć mieszkania w NL
Jednak w Polsce to wolność.
Życie na podsłuchu” to świetny film.
chociażby czuje się tą duszącą i beznadziejną atmosferę komunistycznej koszmarnej rzeczywistości, jaka wtedy była… Ten film to oddał!