
W Holandii zagrozonych ciaz i wczesniakow do 25 tygodnia nie ratuje sie, ciaze z chorymi plodami m. inn. zespol Downa usuwa sie, obloznie chorzy, psychicznie chorzy przy pomocy eutanazji schodza ze swiata a 12-13 letnie dziewczynki lykaja tabsy - to i statystyki sa jakie sa. Czy to jest powod do dumy?
Ja,myslalam ze po przespanej nocy Twoj rozum choc troche rozjasnieje.Niestety:-)
Zespol Douwna usuwa sie?Jak to wiec mozliwe ze czesto spotyka sie ich?Kobieto szukaj pomocy puki jeszcze czas!
Zosia cyt. “Zespol Douwna usuwa sie?”
Tak, w Holandii na zyczenie mozna taka ciaze usunac.
w PL też
pare inwektyw na dzien dobry nigdy nie zaszkodzi…
chyba te lata w Holandii tak dobrze robia na cieta riposte…
Dlaczego tak duzo hol.dzieci ma astme,bronchit,wiecznie zasmarkane buzki?Sadze,ze z powodu wyziebienia!W wielu rodzinach wrecz panuja spartanskie tradycje!Noworodek spi w zimnym pokoju,podobno dla zdrowia(sic!),wynosza niemowleta w pierwszych dniach zycia na dwor,nie zwazajac na pogode,czesto bez czapki,bo to tylko przeciez do samochodu!Albo “kisza”je w domu w oparach dymu tytoniowego!Dziwia sie potem… skad ten bronchit?Az mi sie serce kraje,jak widze dzieci w wozkach bez bucikow czapek ,zmarzniete gole nozki,a mama w kozakach i szalu!W wiekszosci,nie twierdze,ze we wszystkich rodzinach tak sie dzieje!
A w PL.?w niektorych rodzinach dzieci sa doslownie gotowane” w kocach,stad czeste anginy ,przeziebienia.Wniosek:umiarkowanosc tylko”… we wszystkim kochani rodzice… ![]()
xyz,dokladnie tak jak piszesz umiarkowanosc.Tu za letnio czasem ubieraja(choc przez to tak szybko nie choruje sie a zachartuje)a w Polsce wyibieraja dzieci w czapki i rajtuzy(przegrzanie jest gorsze)kiedy na dworze jest goraco, a mama wydekoltowana do pasa.
Ja, aaaaaaaa na zyczenie.Na zyczenie wszystko mozna!
xyz: to chyba zależy bardziej od ludzi a nie od narodowości,w PL znów bardzo dużo dzieci choruje na te schorzenia przez to,że są przegrzewane i często łapią infekcję albo siedzą w domach z zaparowanymi oknami i oglądają świat z okna. Nie widzę nic złego w wychodzeniu z noworodkiem na dwór,w PL jest opinia,że trzeba siedzieć miesiąc w domu tylko po co?kiedy i mamie i dziecku świeże powietrze w odpowiednim czasie napewno nie zaszkodzi.niedawno wróciłam z PL słyszałam za plecami jak mnie sumowały polskie mamy,że durna matka syna wychładza kiedy on był stosownie ubrany do pogody a ich dzieci w kombinezonach,czapkach,szalikach i jeszcze pod kocem a na dworze 11st.
ja nie wiem czy wy do takiej starej generacji mam nalezycie czy co? wiele kolezanek ze szkoly i znajomych ma dzieci i tylko u jednej zauwazylam ,,ta nadopiekunczosc” ale to wyniosla raczej z domu. a tak wszystykie pozostale dzieci nie zagrzewaja, wychodza na spacer. ja wiem ze mnie moja mama, babcia i tesciowa chcialy na rowne nogi postawic za to ze dzieci nie ubieram wystarczajaco. :/ na dzien dzisiejszy wszystcy oprocz babci (ale babcia moja jest SUPER) sa wyszkoleni
jak ubierac moje dzieci na dwor i w domu. ale tutaj nie mozna tez zapominac ze ja uczylam sie wszystkiego sama, nie bylo mamy przy mnie jak rodzilam i duzo rzeczy widzialam u sasiadow w holandii i od pani kramzorg no i literatura tez pomogla przetrwac mi te pierwsze miesiace z malym dzieckiem. w polsce rodziny mieszkaja ze soba, mama tesciowa zawsze w poblizu ,,doradza” z tad teorie o ubieraniu na cebulke. teraz jest interenet forum dla rodzicow sa juz dziesiatki. mlode mamy w dzisiejszych czasach dziela sie z innymi mamami doswiadczeniami tym samym zdaja sobie sprawe ze rady (nie wszystkie oczywiscie) od wlasnej mamy czy babci sa juz nie na czasie.
Umiarkowanie, umiarkowanie- zlota recepta na wszystko.
Misia:wiele, jednak nie wszędzie i u wszystkich jest taki pogląd.moja mama i teściowa długo przyzwyczajały się do lekkiego ubierania bo wg nich dzieci powinny być grubo ubrane ale wkońcu po 9 miesiącach chyba przywykły do tego,że synka nie przegrzewam i nie pozwalam nakrywać dodatkową warstwą kiedy nie ma potrzeby.
Ewcia.pol, BARDZO dobrze robisz!!!Ja tez wychowalam tak swoje dzieci, i odpukac,,zadko kiedy chorowaly! Przegrzanie jest najgorsze.wtedy najwiecej chorob, bo bakterie i wirusy lubia cieplo.Madra mamusia z Ciebie:-)
Mnie najbardziej skreca jak widze jak dorosli pala przy dzieciach, zwlaszcza przy takich malutkich. potem sie dziwia ze alergia czy astma..
a astma i chroniczny bronchit to nie jest przypadkiem efekt klimatu wilgoci i dużej ilości zarodników pleśni w powietrzu? mam takie problemy z córką w
Trójmieście i nie wiem, czy przenosiny do
Holandii to dobry pomysł..napiszcie, czy np. czarna pleśń na ścianach w domach to jakiś częsty problem w Holandii, obserwujecie takie rzeczy?
Nigdy nie widzialam w zadnym domu czarnej plesni , ani zadnej plesni.
W mojej astmie przeprowadzka do Holandii nie spowodowala zadnych zmian. Ale jeden przyklad nie jest norma, moze ktos inny sie jeszcze wypowie.
moj syn mial bronchit mieszkalismy w tilburgu nie wiem dlaczego bo plesni w domu nie mialam.
Jak sie przeprowadzilismy do emmen to widzialam czarna plesc w moim domu w lazience. na szczescie po zakupie domu cala lazienke zrywalismy d golej sciany zamontowalismy wywietrzniki i nie mam plesni. w zadnym domu w jakim bylam nie widzialam czarnej plesni oprocz takiego jednego strasznego keempingu kolo apeldorn gdzie moj Boze!!! nawet nocy nie przespalismy bo nie mozna bylo sie w tym syfie polozyc! smrod na maxa az dziwne ze w nl sa takie miejsca!
w polsce babcia miala czarna plesn. zlikwidowalam jej te plamy na 3 lata spryskujac sciane i sufit chlorem,