
Holender macho?BZDURA.Z moich obsewacji to kobiety tu sa macho.Maz holender pracuje zajmuje sie domem ,dziecmi i przewaznie nie ma nic do gadania .Prawo chroni tu kobiety.Po rozwodzie zawsze one wiecej skorzystaja.Wszyscy moi znajomi holendrzy b.dobrze gotuja,zawsze martwia sie ze ich znudzone niepracujace zony (zajmuja sie tylko dziecmi)maja tak ciezko.Holendrzy juz od kolyski sa przygotowywani do samodzielnosci.W zawodach typowo w pl kobiecych tu pracuje bardzo duzo mezczyzn(np. pielegniarka).Gdybym miala corke to naprawde bym jej polecila na meza rasowego wiatraka.
W starych zwiazkach tak to wygladalo, ale rzeczywiscie u mlodszych sytuacja ulegla diametralnej zmianie. Tu w Holandii rzadza bezczelne feministki. Moj zawsze mowi, ze sie cieszy, ze nie ma kobiety Holenderki tylko Polke. A jego kolezanka Holenderka powiedziala, ze ma mnie zapisac na kurs jezykowy, to sie przynajmniej feminizyzmu naucze. Okropienstwo!
Bardzo mi sie podoba Panie Andrzeju jak przywołuje Pan przysłowia holenderskie.
Zawsze je sobie zapisuje, czasem mogą sie przydać ![]()
Może kiedys warto by zrobić temat właśnie o przysłowiach holenderskich, ewentualnie gdzie można ich więcej znaleźć
ewa, a zajmowanie sie dziecmi to nie praca?Nie masz chyba pojecia jaka to jest praca!PiszeszZAJMUJA SIE TYLKO DZIECMI,Ja prowadzilam i nadal prowadze TYLKO dom i zajmowalam sie TYLKO dziecmi.Teraz kiedy sa juz dorosle nie zaluje tego -TYLKO!Nie byly wychowane z kluczem na szyi z czego jestem bardzo dumna.
To ze rola mezczyzny i kobiety w PL jest zasadniczo jak tutaj, to sie nie zgadzam.Mam zrozumiec ze tu kobiety nie pracujace pija tylko Sherry a ich hobby to zakupy TV i krzyzowki????No jezeli tak by bylo, to chyba mozna sobie wyobrazic, jak by wygladal dom holenderski:)Z pewnoscia sa i takie kobiety bo w kazdym kraju one sa, ale na ogol Holenderki ktore nie pracuja majac male dzieci zajmuja sie ich wychowaniem, a te ktore maja juz dzieci dorosle,czesto maja wiele zainteresowan.Same lub z mezem.Jezeli chodzi o wspolny urlop,to kazdy spedza go tak jak jemu pasuje.Jedni z przyczepa jada na wybrqany camping w NL lub za granice,inni wybieraja lot a znow inni zostaja w domu:)
Mozna dzieci wychowywac lub brzydko nazywajac- chowac.Rzeczywiscie czasem przejmuje sie obowiazki domowe i wychowywanie dzieci w takim stopniu,ze jest to praca od switu do zmierzchu.
Kobieta i matka ma trudny orzech do zgryzienia, zwlaszcza jesli pracuje,bo trudno pogodzic dwa swiaty -ten domowy i ten zwiazany z kariera,zawsze kiedy zaangazujemy sie bardziej w jedna z tych stron,druga automatycznie musi ucierpiec i nie wazne czy matka jest polka czy holenderka,wszedzie jest tak samo.
Z jednym wyjatkiem,holenderski maz to pantoflarz i glowa rodziny to kobieta.
Slowo patoflarz jest mi obce,ale chyba tacy tez bywaja w PL:)Nie jest zreszta wazne kto jest glowa domu, najwazniejsze jest aby w zwiazku malzenskim byl respekt i wyrozumialosc wtedy rodzina bedzie szczesliwa, co jest podstawa szczescia rodzinnego!
U mnie w domu to ja jestem ,,spodnie”, ale sklamalabym zeby moj maz byl pantoflem. Bo chyba pantofel to taki ktos kto sie zonie nie sprzeciwstawi i slepo robi co ona kaze. No moj pablo taki nie jest i daje poznac na kazdym kroku ze do pantofla mu daleko… Ale przyjrzalam sie rodzinie opiekunki krzysia. tam panuje model Glowa rodziny - pracuje, ciezko pracuje, jest budowlancem. Ally jest opiekunka do dziecci i latwo godzi opiekowanie sie swoja 3 jak i 6 obcego potomsta czasami nawet 12 godzin dziennie. zawsze elegancka, cacy cacy! sasiad jest na emeryturze (byl wojskowym) to on pracuje w domu, udziela sie spolecznie, zajmuje sie corkami, czasami gotuje. Zona pracuje i zarabia na rodzine.
Inny przyklad JAn- on pracuje jako koordynator, zona w domu z dziecmi, dzieci w szkole ona salony pieknosci, dzieci w domu- zakupy itp.
kazda rodzina jest inna. Ja tutaj mowie o ludziach ktorych znam. patrzac na obcych w superkecie mam wrazenie ze opis z artykuly pasuje do nich w 100% czy tak jest naprawde - nie wiem.
Duzo przyslow znajdziecie na:
http://www.spreekwoord.nl/
jeszcze raz pisze bo znowu mam problem z dodaniem linka a wiec:
duzo przyslow znajdziecie na
www kropka spreekwoord kropka nl
ale tez:
jest artykul na wikipedii o :Lijst van Nederlandse spreekwoorden
Michelle, dlatego nigdy nie mozna wyrazac jakie kolwiek zdanie o kims, tylko PO WRAZENIU widzac kogos w supermarkecie:)Sa rozni mezczyzni i rozne kobiety,tak tu jak i w PL, a pozory czesto myla:)
No wlasnie : mam wrazenie, nikogo nie oceniam po tym jak robia zakupy w supermarkecie. Kazdy zyje jak mu zycie pozwala! Wiatrak jest portalem do dyskusji i wyrazania swojej opinii, wiec pisze co widze. To ze ludzie sa rozni to zadnej nowosci mi pani nie napisala
Pani sie nie rozglada, nie ocenia ludzi? Ja to robie, wyrabiam sobie opinie o innych, patrze jak zyja, mysle co bym zmienila w sobie i co ,,oni” powinni zmienic. Takie zycie, codziennie uczysz sie czegos nowego. A ja uwielbiam wiatrak, bo daje mi takie inny poglad na ten kraj i ludzi- tubylcow i ludzi-przyjezdnych.
Tak sie zastanawiam czy to wszystko co piszemy a wynika z naszych obserwacji ma potwierdzenie w liczbach (statystyki).
Panie andrzeju! Cos jest nie tak z wiatrakiem? Nie moge zkoregowac wlasnego komentarza (jestem zalogowana?)
Ja osobiscie watpie,ze to ma potwierdzenie w liczbach statystyki.Czesto czytam wypowiedzi ktore sa dla mnie obce lub zdarzaja sie sporadycznie.Pewnie ze sie rozgladam i widze wiele, tylko nigdy nie zastanawiam sie nad tym, dlaczego tak robia,dlaczego tak zyja,bo to jest ich zycie i nawet jak mam o tym inne zdanie, to nie jestem wstanie tego zmienic i nawet nie probuje.Kazdy zyje wedlugl swoich zasad.Co mnie sie nie podoba, innym to bardzo pasuje i odwrotnie:)
Przy okazji-ja nie mam od poczatku dostepu do forum mimo prawidlowych prob.
Dlatego przepraszam,ze nie w temacie,ale chcialabym uslyszec zdanie pan/panow na temat wreczania prezentow czy kwiatow przez dzieci uczeszczajace do tutejszych szkol na zakonczenie roku szkolnego,co wypada a co nie,prosze o wyrazenie zdania.
Nie ma sie co dziwic,ze holendrzy trzymaja widelec w rece tak samo jak kierownice od rowera,no coz…za bardzo weszla w krew powyzsza zdolnosc manualna…hahaha
Tutaj raczej nie stosuje sie wreczanie prezentow lub kwiatow na zakonczenie roku,ale jezeli ktos uwaza za stosowne,to kwiaty zawsze sa mile widziane
Widze ze nawet zwracacie uwage na trzymanie widelca przez Holendrow:)))))))))))Oj ludzie, ludzie:)))
Dziekuje!!!!
O taka odpowiedz mi chodzilo.
Bylam i jestem zawsze wdzieczna nauczycielom,bo przeciez ,jak by nie bylo ,opiekuja sie naszymi pociechami przez caly rok.Zawsze zakreci mi sie lezka w oku na ten ostatni szkolny dzien.
A bukiety i laurki juz przyszykowalam i czekaja na jutrzejszy dzien.Wiec wypada.
Przeciez to zart.hahahha
Polak trzyma kielbache w rece nawet widelca nie potrzebuje.A holendrzy to czasem faktycznie tak posluguja sie widelcem.Zachowanie przy stole to kwestia wychowania w domu a nie kwestia narodow czy pokolen.
Moje dzieci rowniez wreczaly kwiaty na zakonczenie roku,ale nie wszyscy to robia.
jesli moge zapytac….
o co chodzi z tym trzymaniem widelca????
ten temat przewijal sie juz kilka razy…
nawet specjalnie patrze na rece holendrom podczas jedzenia (obawiam sie ze to moze stac sie moja obsesja) i nic dziwnego nie zauwazylam….
pomelo:)ponoc Holendrzy w dziwny sposob trzymaja widelec w trakcie konsumowania:)Ja tez nie widze nic dziwnego w tym:)
Gosia,pytalam corki jak to teraz bywa z tym koncem roku, bo u mnie to bylo wiek temu:)U nas w szkole mowi corka, rodzice skladaja sie i kupuja wychowawczyni prezent.
Pani Zofio!
Cale szczescie ,ze tak zrobilam i wreczyly dzieci kwiaty.Naprawde bym sie chyba spalila ze wstydu,bo jednak rodzice i dzieci wreczaly nie tylko kwiaty ale tez drobne prezenty i slodycze.Nauczycielom jednak splynela lezka przy skladanych zyczeniach.
Ale wiem,ze nie wszedzie tak jest,w poprzedniej szkole w innej miejscowosci nie bylo zwyczaju takich podzienkowan ani tez skladania sie na prezent wychowawczyni.
Dlatego jeszcze raz dziekuje za rade.
Widelec powinno sie trzymac skierowany “widelkami” w dol tak zeby moc cos na nie nabic. Holendrzy czesto trzymaja widelec “widelkami” w gore i nakladaja/nasuwaja sobie nozem jedzenie w zaglebienie widelca. Wedlug niepisanej etykiety, posrod ludzi z klasa tak sie nie robi. Niestety w dzisiejszych czasach juz malo kto o tym wie.
Pozdrawiam.
Ruda wlasnie,ze jest odwrotnie niz piszesz
Zofio, jak widac nalezysz do tych, ktorzy o tym nie wiedza.
Nie wiem kto sie”podszyl” pod moje imie,ta Zofia ktora odpowiada rudej, to nie jestem ja
Gosia,tak jak juz pisalam, u mnie to bylo wiek temu:)Ciesze sie,ze jestes zadowolona ze tak zrobilas.Corka mowila ze nie w kazdej szkole, ale w wiekszosci daje sie na zakonczenie roku prezencik
ruda,nie wszystko da sie nabic na widelec,trzeba czasem tez nalozyc na niego nozem:)Np ryz, nie nabijesz,wiec to nie ma nic wspolnego z etykieta.Ja tez zawsze jem widelkami w dol.Zreszta tak sie je, jak komu wygodniej:)
Widelkami w gore jem,pomylilam:)
Tak jeszcze gwoli scislosci. Mozna rzeczywiscie jest widelcem z
“zabkami” skierowanymi w gore, ale wtedy trzymamy widelec w prawej rece. Jesli widelec jest w lewej rece, to powinien zawsze byc zabkami w dol.
….a tak poza tematem, to mozna jesc nawet rekoma, jesli sie ma na to ochote.
Smacznego.
Zofio, nozem na widelec nie powinno sie nakladac! Wiem, ze tu nakladaja, ale to nieeleganckie.
ruda03 to jakim sposobem mozna jesc ryz??????
ruda03 nigdy nie spotkalam sie z tym, aby widelec byl trzymany w prawej rece:)
Juz wszystko wiem:)Dzwonilam do kolegi ktory jest szefem kuchni i powiedzial tak:widelec trzyma sie ZAWSZE w lewej rece i widelkami do gory.W trakcie jedzenia, jezeli trzeba cos nabic, odwraca sie go widelkami w dol,bo tak jak pisalam, nie wszystko mozna nabic na widelec.
Mam kilka filmow holenderskich w domu. cos co ma wspolnego z jedzeniem wlacze sobie i zobacze jak holendrzy jedza!
Gosia”Z jednym wyjatkiem,holenderski maz to pantoflarz i glowa rodziny to kobieta.”
Oj tak,zgadzam sie w 100%
Holender macho?Gdzie tacy sa???
Zofio, ryz je sie trzymajac widelec w prawej rece, albo ….chinskimi paleczkami ![]()
Mozna go tez nalozyc na np wczesniej wbity w widelec (w lewej rece) kawalek miesa, jednak nalezy widelec nadal trzymac zabkami w dol.
ruda03,nie kazdy potrafi jest paleczkami:)Wiec skoro ryz mozna nalozyc, to jednak tylko trzymajac widelec do gory zabkami, bo inaczej nie nalozysz:)Dlatego napisalam, ze w zaleznosci od tego co jesz, trzeba zmieniac strony widelca.Raz sie nim nabija, raz naklada sie nozem na niego:)ale zawsze trzyma sie go w lewej rece:)
Zofio, no wlasnie, ze nie. Jesli przeczytasz uwaznie moj powyzszy tekst, to zauwazysz, ze widelec trzymany w lewej rece powinien ZAWSZE byc skierowany zabkami w dol. Uda sie nalozyc ryz, jesli wczesniej wbijesz na niego np kawalek miesa (ryz moze byc nalozyny na ten kawalek miesa, ktory bedzie go podtrzymywal). Zreszta ta dyskusja nie mam sensu, bo i tak tylko wtajemniczeni beda jesc wedlug zasad im wpojonych. Poza tym nikt nie mowil, ze zasady etykiety sa latwe do wdrozenia w zycie. Nie chce nikogo przekanywac do sotosowania tych zasad. Chcialam tylko sie podzielic ich znajomoscia. Pozdrawiam i zycze milej niedzieli.
ruda03:)w takim razie moj znajomy szef kuchni(w jednej z najlepszych resteuracji)nie zna sie na etykiecie:)Koniec tematu.Ja dla wygody jem nawet ryz lyzka:))))))Wzajemnie milej niedzieli zycze.
…milo sie was czyta drogie panie. Od kilku tygodni sledze ‘wiatrak’.Dowiaduje sie coraz wiecej ciekawych rzeczy o Holandii, ale z drugiej strony czytajac niektore z artykulow dreszcze grozy przechodza po plecach na mysl, jak nas Polakow traktuje sie w Holandii. Kobiety, czy tak jest naprawde? Czy wytykaja nas palcami, uwazaja za brudasow itd.??? No i Marokanczycy…naprawde sa tacy nieprzyjemni?? Za kilka tygodni przenosimy sie z malzonkiem do Holandii, czyli malzonek wraca do siebie :-)Troche z wyboru troche tymczasowo, troche niepwenie, nie wiem jak sie tam odnajde. Bo Holenderskiego ni w zab.No i praca. Powiedzcie mi jedno, czy mozna znalezc dobra prace nawet jak sie nie zna holenderskiego??Cale zycie pracowalam w jezyku angielskim, doswiadczenie tez mam…myslicie ze cos wskuram? Powiedzcie mi cos…wiem, ze pewnie w zlym miejscu pisze, wybaczcie mi to, ale chcialam znalezc cos aktualnego, zeby jakies szanse na odzew miec
Pozdrawiam wszystkich forumowiczow bardzo serdecznie i dzieki za kazda odpowiedz.
Magdalena,
Nie wiem, Czy Twoj maz jest Holendrem(skoro piszesz ze on wraca do siebie) czy Polakiem.Jezeli Holendrem, to chyba wie jakie zycie i obyczaje sa tu.Zapytujesz, czy nie znajac jezyka holenderskiego znajdziesz jakas dobra prace.Nie wiem w jakim zawodzie Ty pracujesz,wiec nie wiem, co Ty uwazasz za dobra prace.Tutaj raczej potrzebny jest jezyk holenderski skoro chcesz w NL pracowac.Pytasz czy wytykaja nas Holendrzy palcem?Nie wytykaja, ale niestety nie maja pozytywnego zdania o Polakach(z wielu powodow)Polacy sami sa tego winni. Zaznaczam CZESC POLAKOW!Holandia jest krajem bardzo tolerancyjnym, ale wszystko ma swoje granice.Nie boj sie jednak przyjazdu tutaj bo to jest piekny kraj,w ktorym mozna wiele osiagnac.Znajomosc Twojego ang napewno jest plusem.Zycze Wam sukcesu!
Hej Magdaleno,
Jesli masz studia i chcesz szukac pracy na poziomie, to znajomosc angielskiego bardzo Ci pomoze. Jesli jedank chcesz pracowac w fabryce przy tasmie, to oczywiscie angielski niewiele Ci da. Jednak mimo to warto nauczayc sie holenderskiego, bo kontakty przyjacielskie w pracy wiele zyskuja w momencie, kiedy jestes w stanie przylaczyc sie do dyskusji po holendersku podczas np. picia kawy.
Holandia, ma jeden duzy plus, jak Ci sie nie podoba to wsiadasz w samochod i jeszcze tago samego dnia jestes w PL! Wiec uszy do gory, nie jest tak zle. Powodzenia.
Aj,dziekuje bardzo za odpowiedzi. Moj maz jest Holendrem. Dlatego tez mowilam ze ‘wraca do siebie’.Rozmawialam z nim na ‘te tematy’, ale bardzo lubie miec ’szerokie pole widzenia’, dlatego dopytywalam sie rowniez o Wasza opinie.Kilka lat mieszkamy juz w Irlandii, a ja pracowalam z zawodzie spedytora. Wiec jakas biurowa praca w transporcie bylaby doskonalym rozwiazaniem. Nie bede wsiadala w samochod ‘jak mi sie nie spodoba’ bo cale moje zycie przenosi sie do Holandii, wiec musze sie przestawic, ze teraz tam bedzie moj nowy dom. Nie ukrywam, ze ciagle jestem troche zaniepokojona. Wiem, ze jest tam pieknie.Mam nadzieje, ze uda sie mi tam cos osiagnac i czuc bezpiecznie. Za jezyk biore sie zaraz po przyjezdzie, mam nadzieje, ze nie zejdzie mi cale zycie na jego nauke.Kilka lat, miesiecy…?? Pytajac o prace, mialam na mysli, czy aplikujac na biurowe stanowiska, jakies miedzynarodowe firmy, czy jest ciezko sie przebic jako Polka? Pamietam, jak mnie dyskryminowano na poczatku tutaj, ze mam ambicje do robienia czegos wiecej niz praca w fabryce. Zastanawiam sie, jak Holendrzy na to patrza. Straaasznie, wam dziekuje. Nawet nie wiecie, ile mam radochy, ze moge sie dowiedziec czegos blizej ze zrodla. Czyli jak?? Jak wbije sobie do glowy Holenderski, to jest szansa na nowy, cieply, holenderski dom?? Z gory dziekuje.
Magdalena, na biurowe stanowisko w jakies firmie miedzynarodowej ang jest potrzebny,ale tak jak pisze ruda03, holenderski jest bardzo wazny w kontaktach z pracownikami i kontaktach kolezanskich
OK, dziekuje za wszystkie komentarze ![]()
Przeczytalam o tych widelcach, mieszkam bardzo dlugo -ale nigdy tak naprawde nie przygladalam sie jak to z tymi sztuczcami?, w moojej prowincji -jest to gora Hollandi , nie zauwazylam , wielkiej roznicy - obiad zauwazylam ze jedza widelcem lub lyzka .
Ale kiedy tutaj przyjechalam , naszykowalam na stole tak jak wPolsce , tzn, u nich tradycyjne tosty z salatkami i roznymi salatkami , nastepnie byla pasztetowa, salami ,szynkowa , botehamworst, ser zolty , szparagi , male ogorki , itd, kazano mi na kazdy plasterek tzn. salami , szynkowa, , boterhamworst, / te wedliny byly pokrojone w plasterki / wlozyc do srodka -do kazdego po jednym , szparagi , ogoreczki i zwinac w rulonik -zrobilam i na kilku talerzach poukladalam , potem nastepne na taleze , w kostke ser zolty , pasztetowa pokraja ,kilbaska tez w kawaleczki i snecsy - mieszane , polozylam malutkie widelce i patyczki drewniane , serwetka itd, a takze malenkie talezyki , kiedy przystapiono do jedzenia i roznych rozmow - zaproponowalam zeby kazdy z gosci czestowal sie na co ma ochote , oczywiscie ich dlugo do tego sie nie namawia- no trudno po to polozylam zeby bylo jedzone , ale bylam zszokowana kiedy oni brali rekoma wszystko co stalo na stole i nikt nie wziol ani jednego widelca , czy patyczka - tylko rekoma - przepraszam ale dla mnie to nie kulturalne i niechlujne , bo na rekach zawsze znajduje sie jakies bakterie, zaproponowalam zeby wzieli chocby patyczek - ach nie potrzeba odpowiadali , potem reka o reke przetarte i to normalne , ja nie uznaje takiej kultury jedzenia , / zaznnaczam ze byli to ludzie zamozni, zapytuje panstwo -czy w waszych prowincjach jedza prawie wszysko rekoma a malo uzywaja sztuccow , a jak myja naczynia po obiedzie to w misce -dolewajac plynu do naczyn i nie plucza pod bierzaca woda , zaraz scierka wycieraja i do szafki , trudno ja wiecej place za wode , ale moje naczynia plucze w zimnej - musza byc oplukane z plynu .
Marzenko , ty chyba mieszkasz w Satadskanal / moze sie myle / , pozdrowienia
A ja mam w nosie obyczaje i jem ryż łyżką.
Zawsze miałem wrażenie,ze trzymanie widelca jak dziecko wynikało z braku obycia, a tu wychodzi na to ,ze taki zwyczaj, ciekawe.
“W jaki sposób posługujemy się nożem i widelcem?
W jaki sposób należy trzymać nóż i widelec?
(…)
Podsumowując. Jedząc potrawy widelcem i nożem staramy się ograniczyć do dwóch czynności: odkrawania małych kęsów mięsa i przenoszenia ich do ust oraz nadziewania na widelec kawałków warzyw i kartofli. Nagarniamy nożem jedzenie na widelec tylko wtedy, gdy nie ma inne możliwości przeniesienia jedzenia do ust. ”
http://www.savoir-vivre.com.pl/?w-jaki-sposob-poslugujemy-sie-nozem-i-widelcem-,379
Jeżeli ktoś chce poznac przysłowia holenderskie to tylko z obrazem Pietera Bruegla Starszego.
Z tym trzymaniem widelca to maly pikus w porownaniu z tym co robia na talerzu - tluka widelcem - (prakken ) ziemniaki, jarzyny i potem reszte do kupy robiac przy tym mnostwo halasu, no i jedza taka papke, ani to estetycznie nie wyglada i chyba nie smakuje, utluczone jak dla swinki ![]()
@Beta - Holender je, zeby zyc. a nie odwrotnie
i to niestety jest bolesnie prawdziwe i widoczne :/
JA MAM MEZA HOLENDRA I POWIEM TYLE NIE JEST ZADNYM MACHO POMAGA MI W DOMU Z ZAKUPAMI NAWET PRZY ZMYWANIU NACZYN ALE LUBI CZUC SIE POTRZEBNY TRAKTUJE MNIE JAK KSIEZNICZKE KTORA ZASLUGUJE NA RELAX I WSZELKIE ROZRYWKI