Poród domowy i inne dylematy matek

Kategoria: Dziecko

Jest w Holandii wiele mniejszych lub większych różnic w odniesieniu do Polski i do jednych można lub nawet trzeba się przyzwyczaić gdy inne są dla Polaków nie do zaakceptowania. Jednym z problemów które szczególnie w pierwszych latach życia w Holandii spędzają sen z powiek polskim matkom jest holenderska służba zdrowia a szczególnie wszystko w niej co ma do czynienia z jej dzieckiem.

Holenderskie podejście do chorób, do opieki zdrowotnej, opieka okołoporodowa, sam poród, opieka nad dzieckiem - to wszystko cechuje bardziej obcesowe podejście typu: samo przyszło i samo przejdzie.

pigułki antykoncepcyjneKalwinistyczna mentalność tego narodu wraz z praktycznym podejściem do życia powoduje, że większość powszechnych katarów i zaziębień, ale także ciąża i poród uważana jest za coś naturalnego jak słońce i pogoda, więc ani z grypą, ani z bólami porodowymi nie potrzeba zawracać głowy panu lekarzowi. Z tych kulturowych więc powodów ideałem jest poród domowy. Tradycje są mocne i najtrudniej jest je zmienić.

Świat zmienia się szybko i w ciągu ostatnich 50 lat przeżywamy prawdziwą rewolucję seksualną i kulturową. Kobiety "zawładnęły" swoimi brzuchami w latach sześćdziesiątych XX. wieku gdy zaczęły masowo używać pigułki antykoncepcyjne przy czym rosnąca finansowa niezależność od mężczyzn sprawiły, że w XXI wieku kobiety coraz bardziej odsuwają moment urodzenia dziecka na dalszą przyszłość. Efektem tego jest przerwa nieraz 15-20. lat między wiekiem kiedy kobieta jest płodna a kiedy rzeczywiście w ciążę zachodzi. Ryzyko komplikacji szybko rośnie. Natura jest ociężała i nie nadąża za ludzkimi wymaganiami dzisiejszych czasów.

To co przez wieki było naturalnym procesem rodzenia dziecka w domowych warunkach już dzisiaj nie zdaje egzaminu. A już na pewno nie w Holandii gdzie 40-letnia "młoda matka" w pierwszej ciąży nie jest już niczym dziwnym.

Od kilku lat holenderski system służby zdrowia niepokojony jest statystykami mówiącymi, że umieralność w czasie i zaraz po porodzie w Holandii należy do najwyższych w Europie. Te cyfry powinny prowadzić do jednej konkluzji: system akuszerek prowadzących ciąże i odbierających dziecko w porodzie domowym mocno się przeżył. Każda komplikacja w czasie porodu zmusza do wzywania ambulansu i znacznie podnosi ryzyko. Ginekolog w szpitalu pracuje zupełnie niezależnie od akuszerki i oboje nie mają ze sobą kontaktów. Do niedawna poród domowy był nawet koniecznością, tzn. przy bezproblemowej ciąży poród szpitalny był wykluczony a jeśli się któraś mamusia uparła to musiała za to słono zapłacić.

Właśnie w tej chwili odbywa się w holenderskiej służbie zdrowia walka kulturowych przyzwyczajeń z wymaganiami XXI wieku. Obie strony mają swoich zaciekłych zwolenników i przeciwników. Także coraz większy napływ cudzoziemców narusza te stare przyzwyczajenia. Trudno sobie wyobrazić Polkę która by dobrowolnie chciała rodzić swoje pierwsze dziecko we własnej sypialni!

A jednak, mimo, że to się polskiej matce może wydawać nieprawdopodobne, to jednak większość Holenderek chętniej rodzi w domu w zaufanym, domowym otoczeniu z samopoczuciem bezpieczeństwa we własnym domu w otoczeniu własnej rodziny. Przytulniej, milej, gezelliger. Szpital jest i będzie szpitalem; zimny i nieprzyjemny.

Właśnie kilka dni temu holenderski minister spraw socjalnych Henk Kamp sprzeciwił się europejskim planom przedłużenia urlopu macierzyńskiego do minimalnie 20 tygodni. W Holandii urlop macierzyński trwa 16 tygodni. Według ministra takie przedłużenie z nic nie daje a kraj straciłby według jego wyliczeń pół miliarda. To dobrze ilustruje holenderską mentalność wykalkulowanego kalwinisty.

Jak zawsze taka dyskusja ma także finansowy podtekst. Niektórzy mogą na tym zarobić a inni stracić. Rodzenie szpitalne oznacza znaczny wzrost dochodów ginekologów i rozwój oddziałów położniczych ale także bezpodstawność istnienia zawodu akuszerki (vroedvrouw), których jest w Holandii w tej chwili prawie 2500.

Kobiet mają zresztą jeszcze więcej dylematów których nigdy nie będą w stanie dobrze rozwiązać.

Wielkie dylematy matek:

1. Karmić piersią czy nie?

2. Czy żłobek (creche) jest dobry czy zły?

3. Dawać gotowe słoiczki czy gotować zupki?

4. Poświecić się dzieciom i zostać w domu aby je wychowywać czy robić karierę zawodową?

W takich dyskusjach nie ma wygranych. W ostateczności dyskutantka z braku dalszych argumentów zatka uszy palcami i krzyczy la! la! la! – ja ciebie i tak nie słucham! 

99 komentarzy

Użytkownicy muszą być zarejestrowani i zalogowani, aby móc komentować.

Ja rodzilam w szpitalu,mialam ciecie o ktore poprosilam Pania ginekolog,nie bylo zadnego problemu,nic nie placilam:)Gdy rozmawialysmy z Pania doktor szczerze powiedzialam ze poprostu strach przed porodem mnie paralizuje,urodzilam wczesniej czworo dzieci,trzy porody mialam tak ciezkie ,ze czwarty i piaty to byly cesarki na zyczenie:)

Wydaje mi sie, ze dylemat numer 1 polskich kobiet to - Jak rodzic; naturalnie czy cesarka?

Jesli chodzi o relacje wiek - porod - smiertelnosc, pozwole sobie przytoczyc wlasna wypowiedz sprzed kilku tygodni.

Pozne macierzynstwo jest czyms ''nienaturalnym'' jednak dosc powszechnym w niemal calej Europie zachodniej a jednak smiertelnosc noworodkow (o matkach mowi sie jeszcze mniej) w Holandii jest wciaz niemal najwyzsza.

Wydaje mi sie ze zgodzimy sie z tym, ze mimo ze ciaza nie jest choroba, dobra opieka jest konieczna. Jesli wiemy macierzynstwo w poznym wieku (powszechne w Holandii) niesie duzo wiecej ryzyka, byc moze opieka poloznej, wyksztalconej do prowadzenia jedynie ''ciaz ksiazkowych'' nie jest juz wystarczajaca w AD 2010. Wiec musimy poniesc koszta cywilizacji i zdecydowac sie na lepsza i drozsza opieke lekarza.

Wyciag z badan mozna przeczytac tutaj:

http://www.bmj.com/content/341/bmj.c5639...

Wlasciwie najwazniejszy wniosek z badan to ten, ze w grupie rodzacych o niskim ryzyku (czyli rowniez w wieku do 36 roku zycia, powyzej jest to podwyzszone ryzyko) pod opieka poloznej umiera wiecej dzieci niz u kobiet z podwyzszonej grupy ryzyka ktore sa pod opieka ginekologa. Wiec mimo wiekszego ryzyka ich dzieci umieraja rzadziej.

Ewka

Andrzej, zapomniales wspomniec, ze Holandia jest jedynym krajem europejskim, gdzie tradycyjnie rodzi sie w domu, majac pod nosem szpital. Rowniez w Stanach kazdy ginekolog zastosuje sie do zyczen przyszlej mamy. Gdyby, nie daj Boze, sie cos stalo, to adwokaci rodzicow dokladnie oskubia lekarza. Tak………… i tu mamy kolejna roznice kulturowa pomiedzy Holandia i reszta cywilizowanego swiata :-).
Holenderski pomysl rodzenia w domu jest pomyslem oszczednych, holenderskich facetow starszej generacji, ktorzy nb nie moga przebolec, ze kobieta “zawladnela swoim brzuchem”, i ktorzy uwazaja porod w domu za “gezellig” zajecie w “gezellig” otoczniu. Gdybys musial wykupkac arbuz, nawet w domu, to bys zmienil zdanie :-)

Dla mnie to jest totalny absurd rodzenia w domu ! Glupota nieziemska ! Ciaza nie jest choroba jak napisala Karina ale ryzyko jest zawsze, i sam porod w domu jest juz ryzykem! Gdyz zawsze cos sie moze wydarzyc, (nawet u tej 20-latki) wtedy kazd sekunda jest wazna i dla dziecka i matki. A moze byc za pozno na przetransportowanie do szpitala. Ale jak zwykel ''ekonomia rzadzi'' taniej jest pacjetke zostawic we wlasnym domu pod pretekstem ze w domu wsrod swoich rzeczy, w swoim lozku jest lepiej. Niz wziasc do szpitala ;) Nie powinno byc to juz praktykowane !
I zgadzam sie ze polozna to nie jest odpowiednia osoba do prowadzenia ciazy, tylko lekarz !

Moim zdaniem nie chodzi jedynie o to ze rodzi sie w domy, majac pod nosem szpital. Sam fakt przeniesienia porodu z domowego na szpitalny (polikliniczny) nie rozwiaze problemu (badania z ubieglego roku o ryzykach porodu domowego versus poliklinicznego to potwierdzily) jesli porod bedzie prowadzony przez polozna bez opieki lekarza. Wydaje mi sie ostatnie badania (link podany przeze mnie) doprowadza do szybkiego upadku porodow domowych z polozna wlasnie z tego powodu, ze podczas zdrowych ciaz pod opieka poloznej umiera wiecej dzieci niz u kobiet z podwyzszonej grupy ryzyka ktore sa pod opieka ginekologa.

broerkonijn

Karina,

#quote#

Wlasciwie najwazniejszy wniosek z badan to ten, ze w grupie rodzacych o niskim ryzyku (czyli rowniez w wieku do 36 roku zycia, powyzej jest to podwyzszone ryzyko) pod opieka poloznej umiera wiecej dzieci niz u kobiet z podwyzszonej grupy ryzyka ktore sa pod opieka ginekologa. Wiec mimo wiekszego ryzyka ich dzieci umieraja rzadziej.

#unquote#

Wtrace swoje 3 grosze jako ojciec trojga dzieci (16 lat, 3,5 roku i 21 miesiecy): to ze umieralnosc przy porodzie jest wieksza w grupie o mniejszym ryzyku, to moim skromnym zdaniem wina tego, ze mlode matki sa na tyle podatne na wplyw poloznej, ze decyduja sie na porod w domu. Wiekszosc mlodych kobiet rodzi w domu. Skutki tego sa takie jakie sa. Moje dzieciaki rodzily sie w szpitalu, po jednoznacznej i stanowczej odpowiedzi na sugestie poloznej o rodzeniu w domu.
Kobity rodzace pierwszy raz w wieku 35+ sa juz o wiele badziej odporne na takie sugestie poloznej, wiedza czego chca i nie daja sie omamic. Tyle z punktu wiedzenia samca.

Dobrze ze dodales koncowke ''tyle z punktu widzenia samca'' ;) bo juz myslalam ze z doswiadczenia wiesz co w trawie piszczy :))) Ale po czesci sie zgadzam, mlode kobietki sa bardziej podatne na ''sugestje'' ale z drugiej str. to w NL nie ma az tak wiele rodzacych mlodych (20/30L) matek jak np. w PL. Wiec skad te statystyki ?

Broerkonijn - dobrze ze i facet zechce sie wypowiedziec.

Wniosek ktory zacytowales właściwie nie jest moim wnioskiem (chodz powierdza w 100% moje zdanie na ten temat) lecz raczej konkluzja z przeprowadzonych badan (quote: Dat blijkt uit onderzoek van het UMC Utrecht dat woensdag in het tijdschrift British Medical Journal wordt gepubliceerd. De kans op babysterfte is hoger als de bevalling begint onder leiding van een verloskundige, in de eerste lijn. Dit zijn zogenaamde laag-risico-bevallingen waar geen complicerende factoren een rol spelen. Toch is bij deze bevallingen de kans op babysterfte 2,3 maal zo hoog als bij hoog-risico-bevallingen die starten onder supervisie van een gynaecoloog, in de tweede lijn. Als een vrouw tijdens een thuisbevalling, onder leiding van een verloskundige, naar het ziekenhuis gebracht moet worden is de kans op babysterfte zelfs 3,7 keer zo hoog: unquote)

Wiec przede wszytkim nie gdzie (choc widac ze transport w krytycznym momencie również jest dodatkowym ryzykiem) a kto i jak odbiera porod wpływają na śmiertelność.

Powiem szczerze ze jeśli chodzi o wiek i miejsce porodu nie mam pojecia. Natomiast jest wiadomo ze kobiety z wyższym wykształceniem czesciej rodza w domu niż te niższym wykształceniem. Choc tutaj gra być może fakt ze wśród tych drugich jest duzo obcokrajowcow.

Strasznie skomplikowana materia… ;-)

broerkonijn

True. Skomplikowana.
Grunt ze moje pociechy urodzily sie zdrowe i pelne zycia i energii.

I to jest najwazniejsze Broerkonijn. Moja corka (mam jedna pocieche i na jednej chyba pozostane) rowniez i oby tak zostalo.

Ewka

Jezeli masz pecha i rodzisz podczas weekendu w szpitalu, to lekarze ginekolog + ewentualnie anestezjolog sa, tak czy siak, na stand by i siedzia/spia w domu. Niewatpliwa zaleta porodu w szpitalu jest to, ze w wypadku komplikacji lekarze zjawiaja sie prawie natychmiast. Odpada wydzwaniane, jazda ambulansem i cala wstepna procedura w szpitalu. Rodzac w szpitalu jestesmy juz na miejscu, mama jest juz zarejestrowana, mozna zrobic cesarke, lub noworodka przeniesc szybko do inkubarora na oddzial pietro wyzej.
“Zwanger zijn is geen ziekte” jest glupawym argumentem holenderskich facetow. Ciaza jest choroba? Na calym swiecie nie ma ani jednej kobiety, ktora by tak twierdzila.
Idac dalej tym tokiem rozumowania mozemy stwierdzic, ze “bevallen is geen picnick”.
Do roznic kulturowych (Holandia vs reszta cywilizowanego swiata) zaliczam robienie zdjec podczas porodu okrwawionego krocza przyszlej mamy przez holenderskiego tatusia (pod warunkiem, ze wczesniej nie zemdleje) w celu przyszlej prezentacji voor Jan en alleman.
Polecam Van Royen, ktora malo dyplomatycznie rozprawila sie z holenderskim mitem “szczesliwej” rodzacej. :-)

Tak, już widze te Holenderki gptujące jedzenie dla dzieci. Niedawno słyszałem narzekanie, że a la minute kotlet trzeba robić 8 minut. LOL

Krystian....szacunek....trafiles chlopaku w samo sedno tematu:))

Niedawno czytałam gdzieś tam, ze holenderska służba zdrowia jest najlepszą na świecie.Nie wiem czy pod względem fachowości,efektywności leczenia czy może nowoczesnosci.Bo jeżeli nowoczesnosci to coś mi te porody domowe w swojskich klimatach do tego nie pasują.

Ta Jula Holenderska sluzba zdrowia jest najlepsza na swiecie w ilosci przepisanego pacjentowi paracetamolu chyba:))

Julka pewnie chodzilo o oszczednosci ;) w tym sa na pewno najlepsi :)))

Edyta! Gdzie znalazłaś taką dobra lekarkę , która posłuchała Twoich obaw? Pytam poważnie, bo pojadę do niej choćby na drugi koniec Holandii.
Ja chyba teraz najbardziej ze wszystkich jestem zainteresowana tematem, i pomimo, że jestem w grupie ryzyka, i ze względu na wiek i ze względu na inne-nieginekologiczne aspekty medyczne (choć ważne przy ciąży i porodzie bo związane z oddechem) to nie mogę sie za skarby do ginekologa dostać.
Dla mnie różnica między lekarzem a położoną jest taka jak między moim lekarzem pierwszego kontaktu a jego asystentką-pielegniarką, która przyjmuje w jego imieniu gdy pani w recepcji uzna, że np. ciężarna która z powodu chronicznej choroby nei moze oddychać nie jest wystarczająco dobrym przypadkiem dla domowego. Od owej pani asystentki dowiedziałam się, że ona problemu nie widzi, a walka o każdy oddech to normalna sprawa i nie stanowi zagrożenia dla ciąży.
Wierzcie mi, nigdy w zyciu nie byłam tak zła na jakakolwiek służbę zdrowia.
Jestem przerażana tutejszym podejściem, uwazam, ze jest nie tylko nieprofesjonalne ale i nieludzkie.
Nagle okazało sie, że jak rzeczywiście potrzebuje poważnej pomocy to nie mogę o nią doprosić.

Darina....SZPITAL w Goes w Zeeland:))

Odeslal mnie do niej moj lekarz rodzinny po stwierdzeniu ciazy.......tylko raz bylam badana ginekologicznie,u niego w gabinecie potem tylko USG.....znieczulenie bez narkozy,rowniez na zyczenie...balam sie zasypiac:)) ZERO DODATKOWYCH OPLAT ....Powodzenia:))

Dzięki Edyta. Miałaś szczęście. Rzadko tu sie zdarza taki oświecony lekarz. Po prostu jak sie tu jest w ciązy to jest dobrze ... jak jest dobrze i nie ma komplikacji.

A moim marzeniem jest urodzenie w domu i planuję to zrobić w najbliższym czasie, w Polsce po prostu zwyczajnie :) Urodziłam już jedno dziecko w szpitalu i tam zrobili mi krzywdę, więcej już sobie nie dam.

pozdrawiam

Jestem przerazona tym artykulem w jakiej negatywnej atmosferze jest napisany przez kogo? Jestem polozna( nie akuszerka!!) od 20 w Holandii z wielkim succesem odbieram porody w domu jak i w szpitalu, kobietom roznych narodowosci.W Holandii kobieta ma wybor miejsca porodu. Holenderke nie ma co porownywac do Polki, roznica jest ogromna.System polozniczy w Holandii jest prima! pasuje do mentalnosci,wychowania i tradycji kobiet holenderek.Gdzie na swiecie jest indiwidualna i profesjonalna opeka nad ciezarna, rodzaca i poloznica? Ja osobiscie jestem dumna ze moim rodaczkom moge taka opieke gwarantowac tutaj w Holandii.Polki rodza wspaniale ! oczywiscie jak sa dobrze przygotowane do porodu i maja wiare w siebie i w swoja polozna. Pozdrawiam bardzo pozytywnie wszystkie (przyszle) mamy.

Wiatrak

A cóż tam takiego przerażającego pani wyczytała? Zamiast tego teatralnego "przerażenia" artykułem (mojego autorstwa), podałyby pani namiary kontaktowe (bo nic nikomu po anonimowej położnej w Holandii) dla wielu polskich kobiet które mają rodzić w Holandii i mają moc obaw i wątpliwości co do holenderskiej służby zdrowia. Wiele z nich na czas porodu wraca do ojczyzny ponieważ po prostu się boja rodzić w Holandii. Fachowa porada w ojczystym języku na pewno pomoże więcej niż takie auto-reklamowe komentarze.
... i jak pani słusznie zauważyła system pasuje świetnie do mentalności, wychowania i tradycji holenderskich kobiet. Nie wszystkie polskie kobiety mają tą samą mentalność, wychowanie i tradycje. Fakty nie są zbyt istotne. Ważne jest co czuje kobieta mająca rodzić jej pierwsze dziecko.

Wiatrak.......Fakty nie są zbyt istotne. Ważne jest co czuje kobieta mająca rodzić jej pierwsze dziecko................mysle ,ze wazne jest co czuje kobieta majaca rodzic......nie tylko pierwsze dziecko:)

Jesli "wiatrak"pisze jakis artykul bez jakiejkolwiek znajomosci sie na temacie ,pisze aby tylko cos tam zamiescic na swoim internecie to zaluje ze zareagowalam na ten post. Krotko powiem co kraj to obyczaj, Tak wspaniale zycie jak w Polsce jest, nie ma chyba na calym swiecie?! I nie zgadzam sie ,Polki nie uciekaja spowrotem do Polski by tam rodzic bo sie boja w Holandii rodzic,jada bo maja tam rodzine matke,siostre,ojca a tutaj sa same z mezem,ktory cale dnie pracuje.Z 20sto letniego doswiadczenia moge to z cala pewnoscia potwierdzic.
www.polozna.nl

Wiatrak

Czyli się zupełnie zgadzamy! Pani jest położną a ja nie. I co kraj to obyczaj a polskie matki często jadą rodzić do ojczyzny bo tam się czują bardziej w domu.
Innych przesyłam po fachową poradę do polskiej położnej: www.polozna.nl - pani Joanna van Kleef-Swierczyńska, mobil: +31 6 41553021 , e-mail: info@polozna.nl

Trafila kosa na kamien, nie podejrzewales, ze masz do czynienia z profesjonalistka ;))

Pozdrowienia dla Pani poloznej!

Skoro jest tu taka swietna opieka to skad taka wysoka smiertelnosc noworodkow w holandii ??? Wlasnie nie w polsce tylko w holandi ??? (niby tak swietnie przystosowanej?)

Pytanie do Pani poloznej !

Tak tez myslalem Pani polozno.

Ale reklama pewnie sie przyda ;-)) w sumie to i slusznie moze rodaczki skorzystaja.

Kazda pliszka swoj ogonek chwali.
Pani polozna pyta, gdzie na swiecie jest profesjonalna indywidualna pomoc nad ciezarna, rodzaca i poloznica? W Polsce kobieta ciezarna jest pod opieka lekarza ginekologa, rodzi w szpitalu rowniez pod kontrola lekarza i poloznych.
Po porodzie zostaje w szpitalu na min 4 dni, fachowa pomoc nad poloznica.
Nikt nie napisal, jak sugeruje Pani polozna, ze zycie w Polsce jest tak wspaniale. W zadnym kraju nie jest idealnie, dlatego radzilabym bardziej obiektywnie spojrzec na swoje otoczenie.
W Holandii szanse na przetrwanie maja silniejsi, poczawszy od pierwszych chwil zycia. Slaby umiera...bo koszta leczenia bylyby za duze...

??????? bo w Polsce nie powiadamia sie o tym oficjalnie o smierci dziecka lub matki po porodzie.Moja znajoma pracuje w szpitalu i od niej wiem, ile jest problemow na oddziale ginekologicznym.Powod......brak higieny i z tym zwiazane zatrucia,wirusy i zakazenia.Tutaj najwiekszym problem jest wiek matki.Wiekszosc rodzi w zagrozonym wieku pierwsze dziecko, bo na pierwszym miejscu jest dla nich wazna kariera zawodowa.Moja generacja(90%)kobiet, rodzila w domu i wtedy nie slyszalo sie o smiertelnosci dzieci.Rowniez nie bylo zakazu diety tego typu jak przetwory watrabiane, brie itp.Nikt nie znal rowniez kwasu foliowego ktory nakazuja teraz.Wszystko sie jadlo i dzieci rodzily sie zdrowe.Rowniez nie bylo przesady tej higieny ktora jest teraz.Chusteczki nawilzajace do pupy, chusteczki do twarzy na wszystko srodki higieniczne itp.Dziecku teraz nie wolno sie obrudzic,wziasc do buzi piasek, bawic sie w ziemi,miec szpika po pas.I tu jest blad!Takie dziecko, ktore jest tak styrylnie wychowywane najszybciej lapie alergie i inne choroby.Ono nie jest odporne na nic!Wszystko ma swoje granice, ale nie do przesady!

iga5555 nie przesadzaj bo holenderska opieka zdrowia jest jedna z najlepszych w europie(sprawdz)

Iga5555 nie kazda zostaje 4 dni w szpitalu bo sa rowniez porody dobowe.Tutaj tez jestes pod kontrola lekarza jak chcesz rodzic w szpitalu.Decydujesz sie rodzic w domu to jestes pod kontrola poloznej jezeli ciaze przechodzisz bez problemow.W momencie kiedy polozna ma watpliwosci zwraca cie do ginekologa.Tak bylo zawsze i nadal tak jest.Mam dwie corki i piecioro wnukow(w tym blizniaki) wiec wiem o czym mowie.

Zosiahol,
"nie przesadzaj bo holenderska opieka zdrowia jest jedna z najlepszych w europie(sprawdz)"
Sprawdzilam na wlasnej skorze...zrobili mnie kaleka.
Ludzie, ktorzy po bledach lekarskich wyladowali na wozkach inwalidzkich od 5-ciu lat walcza o swoje prawa.
Inni sprzedaja domy aby zaplacic za leczenie w Niemczech.
Jak juz napisalam, nie ma idelnego kraju na swiecie i idealnego systemu opieki zdrowotnej.
Nie widze jednak powodu aby piac z zachwytu nad holenderska opieka zdrowotna.
Dodam jeszcze, ze kolezanki corke, po porodzie, w holenderskim szpitalu zarazili bakteria e-coli.

Jesli kobieta zdecyduje sie na porod szpitalny (scislej polikliniczny) z wlasnej woli a nie zostanie przekazana do ginekologa przez polozna, nie oznacza to ze jest pod nadzorem lekarza. Proszę nie wprowadzać czytelników w błąd. W Holandii kobieta może wybrać poród domowy lub polikliniczny który jednak w obu przypadkach jest odbierany przez położna. Mimo ze poród polikliniczny odbywa się najczęściej w lub przy szpitalu nie nadzoruje go lekarz. Jedynie porody ze wskazaniami medycznymi są odbierane w szpitalu w pełnym tego słowa znaczeniu czyli poród odbiera lekarz ginekolog a nie położna.

100% przyczyny umieralnosci noworodków nikt jeszcze nie zna. Madre glowy sie tym palaja wiec ostatnie słowo jeszcze nie padło. Ostatnie badania wskazują nie tylko wiek ale jakość pomocy położnych. Odsylam do podanego przeze mnie linku pod artykułem.

Jeśli chodzi o wiek matek - jeśli wiek jest głównym powodem śmiertelności noworodków to dlaczego najwyższa śmiertelność notowana jest w prowincji
Groningen mimo ze wiek matek w tym regionie jest nieco niższy. Najstarsze matki
pochodzą z okolic Utrechtu i Zuid Holland gdzie śmiertelność konsekwentnie powinna
być najwyższa a nie jest. Podobnie z argumentem o matkach imigrantkach - ponoć
ich dzieci umierają częściej. Ponownie - śmiertelność w regionie Groningen najwyższa mimo ze w tym regionie jest dużo mniej obcokrajowców,

Moje przeczucie mi mówi ze ma to wiecej wspólnego z dostepnoscia i jakością służby zdrowia.

Wiatrak

Moje przeczucie podobnie jak u Kariny mówi mi, że wysoka umieralność niemowląt w Niderlandach ma najwięcej wspólnego z dostepnoscia i jakością służby zdrowia W KOMBINACJI z szybko zmieniającymi się warunkami czyli głównie szybko rosnącym wiekiem ciężarnych kobiet.

iga5555 wszedzie zdarza sie ze lekarze popelniaja bledy,to sa tylko ludzie, ale ogolnie tutaj system opieki jest na wysokim poziomie.
Mam pytanie, dlaczego w Polsce przed zaplanowana operacja lekarze radza szczepic sie na zoltaczke(wzw typ b)?tutaj tego nie ma.Nie saddzisz ze to duzo mowi o higienie szpitala?........http://www.medonet.pl/zdrowie-na-co-dzien,artykul,1646516,1,milion-za-zly-porod,index.html
Jak widzisz wszedzie lekarze robia bledy!

Zosiahol...............Mam pytanie, dlaczego w Polsce przed zaplanowana operacja lekarze radza szczepic sie na zoltaczke(wzw typ b)?tutaj tego nie ma.......................i tu sie z Toba nie zgodze...mialam w Holandii zaplanowana operacje konczaca moja ciaze....i oczywiscie zostalam zaszczepiona ...

Wiatrak

Bezsensowne spieranie się. Tylko ślepy nie zobaczy różnic między polskim a holenderskim szpitalem. Ale... są sprawy niewymierne które przeważają na korzyść Polski. Osoby mieszkające krótko w NL, które mają problemy z adaptacją i akceptacją Holandii, słabo lub w ogóle nie znające języka nie mogą w poważnych sprawach zdrowotnych zaufać lekarzowi z którym komunikacja przebiega na poziomie "Kali być chory".
Jest coś tak niewymiernego jak "Nasze", "Swojskie" którego nie da się zastąpić najdroższą aparaturą i najbardziej drogą i fachową opieką. Moja żona do dzisiaj z wielką czułością wspomina polskiego lekarza który (choć był właściwie typowym polskim/wiejskim znachorem) miał dla niej morze czasu, troski, dobroduszności, zbadał gruntownie - nawet to co nie było potrzebne, obszturchał za 'zaniedbanie' zdrowia, wypisał wielgachną receptę i dał wiele porad jakich tylko w Polsce można dostać. Jak u mamusi.
Polak słabo zintegrowany w Holandii nie pokocha zakelijke huisarts, małomównego fachowca, lekceważącego polskie "kwalletjes", oszczędnego w wypisywaniu recept i skierowań na dalsze badania - czego polski lekarz jest akurat przeciwieństwem.

broerkonijn

amen.

No to mnie trafil sie huisarts w polskim wydaniu!Ma czas na wszystko.I na badanie,i na ploteczki.Interesuje sie wszystkim co dotyczy nie tylko choroby ale prywatnego zycia takze.Czasami bywa to zbyt krepujace,no ale coz,albo sie to akceptuje albo trzeba zmienic lekarza.

W tym problem ze i lekarza tu nie mozna zmienic chyba ze sie przeprowadzisz do innego miasta! Popieram Karine. Lekarze w holandii maja swietny sprzet, szpitale sa swietnie wyposazone ale jednak problem jest z dostepem do fachowca ktory w takich chwilach jest jednak niezastapiony. Sam sprzet, teoria, nigdy niezastapi praktyki i wiedzy lekarza ginekologa. Ale to kraj ktory jest swietny w kalkulacji, ktora stawia ponad wszystko !

Zosiahol, a skad rodzice dowiaduja sie o smierci dziecka ??? Jasolka im wiesci przynosi ?? Oczywiscie jesli dziecko przy porodzie nie umiera.
Nie pisz glupot i niekompromituj sie dziewczyno ! Polskie szpitale sa jakie sa (moze jakie byly!) ale porodowki sa 100 razy bardziej sterylne jak nie jedna NL chalupa !!!

Mnie chodzi o powiadamianie w mediach, a jaka roznica jest miedzy szpitalami w PL i NL to my dobrze wszyscy wiemy, tylko trudno jest niektorym to przyznac:-)

Ludzie a moze byscie tak chcieli zrozumiec ze tu jest NL a nie PL i tu maja inna kulture i metalnosc .Czasem mam wrazenie ze w PL im wiecej lekow i chorob ktos ma tym wyzej na socialnej drabinie stoi .
Czy moze nie jest tak ze w polsce przy zwyklym przeziebieniu czy grypie lekarze przypisuja kupe lekarst czesto wlacznie z antybiotykami ? co jest naprawde zbedne .
A jak posluchac wielu z "nowo przybylych "do Nl to kazdy ma problemy z tutejsza opieka zdrowia . Poprostu w Pl apateczka domowa musi obowiazkowo byc pelna po brzegi i sie biega z kazdym gownem do specjalisty tu ludzie maja inna metalnosc . Ale jak jest cos naprawde powaznego to napewno jest tu lepiej sie leczyc jak w PL.
Pozatym takich roznic kulturalno -mentalych jest wiecej . Porod, co niedzielna kawa u tesciow , urodziny sloby , kultura oswiata doslownie na kazdym kroku widzi sie roznice miedzy my i oni . Powiem tak nie pasi komus tu lekarz , dentysta , sprzedawca itd to nikt was tu nie trzyma . Pozatym jestes tu w NL wiec dostosuj sie do ich zycia kultury , zeby tu bylo tak jak w Pl to nikt nie chcial by tu przyjezdzac. Jadnak wielu z nas tu przyjechalo wiedzac ze jest tu calkiem inaczej i jakos na poczatku to nikomu nie przeszkadzallo. Uszanujmy ich prawa, kulture i obyczaje . Sprzeczanie sie takie w Pl jest lepiej nie tu jest lepiej widze jak takie licytowanie sie .Kazdy kraj ma plusy i minusy jak narazie widze ze jest 0:1 dla NL bo inaczej nie bylo by was tu .

Wiatrak

Toś on_30 w tych paru linijkach napisał to co ja skrobię już parę lat na Wiatraku :-)

broerkonijn

Juz tu ktos napisal, nie pamietam kto i szczerze mowiac nie chce mi sie szukac, ale racje mial jak byk:
Bedac w Holandii (w Irlandii, w Niemczech, Francji czy gdziekolwiek) wiekszosc naszych rodakow malkontentow roszczeniowcow chce polskiego sklepu, polskiej poloznej, polskiego lekarza, polskiego mechanika, polskiej apteki, polskiej obslugi w kazdym urzedzie etc etc. Ciekawe jednak ze nie bardzo szukaja polskich pracodawcow, polskich wynagrodzen czy polskich swiadczen socjalnych. To taka narodowa schizofrenia. Ci, ktorzy "sa juz po" smieja sie z takiej postawy. Juz nawet nie irytuja sie nia, poprostu smieja sie z niej w glos :))

on_30 podobne uwagi ja juz pisze tu pare lat,wiec nie trac czasu bo to i tak nie dociera do naszych rodakow i tej roznicy kultur nigdy nie zaakceptuja.Tak jak piszesz......nie pasi komus tu lekarz , dentysta , sprzedawca itd to nikt was tu nie trzyma . Pozatym jestes tu w NL wiec dostosuj sie do ich zycia kultury.!!!!!!!!
Dokladnie tak jest jak piszesz broerkonijn...potem sie dziwia ze Polacy porownywani sa do Turkow!

Wiatrak- to skrobanie do dzis nic nie dalo ,ale nie trzeba sie poddawac,bo sa tu tez osoby(logicznie myslace i z inna mentalnoscia) ktorym warto doradzic i pomoc w pierwszych krokach nowego startu na obczyznie!

Wiatrak

Pamiętam, że w już w latach siedemdziesiątych Jerzy Urban pisał: "Polacy chcą mieć Kapitalistyczne Sklepy ale Komunistyczne Zakłady Pracy". W następnych dekadach Polacy próbowali tą myśl realizować. Według mnie to nie schizofrenia, broerkonijn, ale dziecinna naiwność infantylnego narodu. Nikt nas nie nauczył samodzielnego życia i myślenia. Karmimy się legendami. Polska była i jest wyspą pełną rozbitków, dryfującą pomiędzy Wschodem i Zachodem.

broerkonijn

Najsmieszniejsze w tym wszystkim jest to, ze gdyby nie decyzja moich Wielce Szanownych Rodzicieli, ktora dala mojemu bratu i mnie mozliwosc dorastania w w miare normalnym kraju i w miare normalnych warunkach, dzieki ktorej od wieku szczeniecego odciety zostalem od tego roszczeniowego malkontenctwa i naiwnosci, prawdopodobnie bylbym dzis dokladnie taki sam. Prawdopodobnie tez przyjechal bym do pracy w Holandii, wychodzac z (jak najbardziej roszczeniowego) zalozenia ze pomoc mieszkajacej tu rodziny nalezy mi sie jak psu micha, psioczyl bym na kulture, mentalnosc, zwyczaje i przyzwyczajenia tubylcow, uwazal bym ze jestem pepkiem swiata itp itd. Czesc i chwala moim rodzicom, ze taki nie jestem. Czesc i chwala im za to, ze pokazali mi, ze mozna inaczej, ze mozna normalnie, ze mozna po ludzku. Ci, ktorzy przeszli ta sama droge, wiedza dokladnie o czzym mowie i o co mi chodzi.
Pa, ma, bedankt :))

Ewka

Andrzej, chyba sie poplacze, znowu podcioles mi skrzydla :-).Wlasnie zamierzalam wydziergac elaborat 3 x A4 na temat: lekarz z powolaniem vs konowal, a tu, dzien jak co dzien na Wiatraku, czyli znow komentarz o wyzszosci Swiat Wielkiej Nocy nad Swietami Bozego Narodzenia.
To co Urabn pisal w latach 70-tych jest chyba mooooocno przedatowane. Mozna sie rowniez powolywac na Reja:”... iz Polacy nie gesi, iz swoj jezyk maja. ...”. I dlatego, Kochany Wiatrakowiczu, siedzimy wszyscy na polskojezycznym Wiatraku. A emigrant na calym swiecie zachowuje sie tak samo.
MAMY AKTUALNIE ROK 2011!!! Czyli 40-latek nie mial przyjemnosci czytania Urbana, bo chodzil wtedy w bawelnianych, cieplych pieluszkach. A komunistyczne zaklady pracy sa tylko jeszcze w Polnocnej Korei; na marginesie, nie polecam emigracji do tego pieknego kraju, nie tylko z braku, tamze, kapitalistycznych sklepow :-)
Chyba napisze nastepny post o kanelurach; Andrzej zabronil mi mianowicie pisania na Wiatraku o neoprenowych gaciach :-) Dziwne, dziwne, dziwne, we hebben toch altijd leuk samen ..., a wiatrakowa witryna ma ponoc pomoc rodakom w Holandii, jest rowniez portalem dla potencjalnych emigrantow chcacych osiedlic sie w Bajkowym Niderlandzkim Krolestwie Telletubbies. Jaki sens ma sranie na polski system opieki zdrowotnej. Nasz rodak-emigrant w Holandii doskonale wie jak wyglada opieka zdrowotna w kraju. Ewentualnym, polskim rozbitkom dryfujacym pomiedzy Wschodem, a Zachodem pozwalam sobie serdecznie polecic neopren. Mozna dryfowac do smierci... Na marginesie: jakie dryfowanie, wsiadamy w samochod i za 10 godzin jestesmy na mokrym, holenderskim polderze?
Raz jeszcze: fora sa do wymiany pogladow, a nie do personalnych wycieczek. Posty pt.: nie pasi (na marginesie: doskonala polszczyzna :-), a po niderlandzku, tak jak zawsze ..., ani be, ani me, ani kukuryku ... ????) wyrywaj do Polski, sa co najmniej agresywne i swiadcza tylko o braku argumentow. Nie pasi, to nie czytaj komentarzy internautow majacych inne zdanie. Nie pasi, to zdeletuj sie z forum, bo fora sa do wymiany rozmaitych (rowniez innych niz twoje, Drogi Holenderski Neofito, Polski Pacholku Laszczacy Sie Przed Holenderskim Panem) pogladow. Zawsze mozna scrollnac; kazdy, nie znaleziony na smietniku komp, ma ta podstawowa funkcje. Jezeli twoj komp jest przypadkowo (?) uszkodzony lub jezeli nie mozesz znalezc funkcji scroll (te moeilijk, moeilijk, moeilijk, ik niet begrijpen ...) to poczytaj sobie Wesole Przygody Dzielnego Koziolka Matolka. Uwaga: nie czytaj opowiadan o Jip en Janneke (te moeilijk, moeilijk, moeilijk, ik niet begrijpen …). Zawsze zadziwiaja mnie wynurzenia polskiego, prawdziwego, zasiedzialego w Holandii pacholka, padajacego na kolana, z otwartymi ustami przed holenderskim „panem” (czytaj: holenderskim chlopkiem/ boerem). Jezeli holendrski „pan” powiedzial ci, ze pochodzisz z kraju obszczymurkow w Azji, zawsze sie z tym zgodzisz poniewaz jestes tylko rasowym pacholkiem, gluptasem, infantylnym, malym dzikusem z Polski, idiota bez honoru kupujacym sznurki korolowych koralikow od.... holenderskiego chlopka/pacholka/dzikusa.
Osraj raz jeszcze, Drogi Polski Pacholku, w swoich komentarzach Polske i Polakow, to przeciez twoj holenderski pan powiedzial ci, ze w Europie Wschodniej mieszkaja tylko zlodzieje, kombinatorzy, pijacy, kurwy i obszczymurki. Czy zdajesz sobie sprawe, ze twoj holenderski „pan” uwaza cie za ciut lepszego, ale zawsze za polskiego zlodzieja, kombinatora, pijaka, kurwe, obszczymurka z Polski?

Wiatrak

@Broerkonijn. Ja nie miałem tak dobrze... Sam byłem tym "ma en pa". http://www.wiatrak.nl/node/11676

Wiatrak

@Ewka. Nie lubię jak mi ktoś w usta wkłada słowa których nie powiedziałem. Choć zdaję sobie sprawę, że nie ważne jest co PISZĘ ale co ty CZYTASZ ale ja nikomu nic nie zabroniłem, choć nie przepadam za tak długimi elaboratami o własnej osobie w stroju nurka.
Umiem liczyć i wiem, że co pisane 40 lat temu - zanim się urodziłaś - ciebie się nie ima. Ja pisałem o następnych dekadach (do dziś) które mają z tym ścisły związek. Że dla ciebie Historia zaczęła się w roku 2011 to twoja sprawa.
Polska roku 2011 nie powstała w roku 2011. Chyba, że jesteś Złotą Rybką.
Na Reja, Kadłubka i Długosza powołuję się jak najbardziej.

Powiem krotko mam siostre mieszkajaca na stale w niemczech i podejscie niemieckiego lekarza jest baaaardzo podobne do polskiego. Wlasnie do polskiego a nie holenderskiego!! Ciekawe dlaczego? Znam wiele przypadkow nl lekarzy ktorzy ''niby'' maja pomoc a w efekcjie koncowy final jest do d... Zreszta sam moglem sie o tym przekonac. Lepiej rzeby lekarz powiedzial wiecej niz za malo!!! Moje zdanie tak jak i wielu z nas jest niestety negatywne o nl sluzbie z drowia. Ale i uzasadnione.

PS. madralo on_30 polacy emigrowali tu tylko z powodow ekonomicznych a nie zdrowotnych, a ze masz obowiazek placic czy ci sie to podoba czy nie to z tad to narzekanie. Ja jak bym mial do wyboru nieplacic i niekorzystac z nl sluzby zdrowia to bym dwa razy sie niezastanawial !! Ale coz zrobic...

Oj odeszło się nam od tematu ciężarnych brzuchow i porodow...

Wydaje mi się ze porównywanie, narzekania są czymś ludzkim i nie ma się czym emocjonowac. Mnie bardziej martwią zmiany w systemie holenderskim spowodowane koniecznymi oszczędnościami. Centralizacja szpitali jest tego bardzo niepokojacym przykładem. W naszym szpitalu w Delfzijl już od ponad półtora roku nie ma oddziału dziecięcego i porodowego. Rezultatem jest to ze kobiety chcące rodzic w domu zgodnie z tradycjami w tym kraju, musza rodzic poliklicznie.
Do tych oddziałów dołączają kolejne zaś "spoedeisende hulp" otwarte jest tylko w godzinach roboczych od poniedziałku do piątku. Otwarte teoretycznie ponieważ "intensive care" jest rownież przeniesione do Winschoten i Groningen wiec nie przeprowadza się powazniejszych operacji.
Kolejna konsekwencja centralizacji są długie listy czekających na zabiegi, szansa na to ze ubezpieczyciel wyśle babcie po nowe biodro do Utrechtu bo tam taniej zamiast Winschoten w którym mieszka. Liczba prywatnych klinik w Holandii eksplozywnie wzrasta. Jednym słowem służba zdrowia w Holandii robi się coraz bardziej polska... Tylko czy jest to dobra czy zła wiadomość?

P.S. Aby uprzedzić komentarze typu " jeśli ci się nie podoba to wracaj do Polski albo się przyzwyczaj" - od ukończenia wykształcenia w Polsce pracuje i płace
ubezpieczenia w Holandii. Śledząc zmiany uważam ze mam prawo je ocenić - czasem pochwalić a czasem ponarzekac.

Wiatrak

Ja także ubolewam nad centralizacją szpitali a jeszcze bardziej nad ich specjalizacją. W moim mieście połączono trzy szpitale i w jednym jest ginekolog, w drugim okulista a w trzecim rentgen. Szpitale oddalone są od siebie znacznie i już nie raz się zdarzyło, że na badanie pojechałem do niewłaściwego szpitala bo... wszystkie trzy noszą tą samą nazwę a stare przyzwyczajenia zostały.
Podobny proces centralizacji odbywał się 10-15 lat temu w szkolnictwie. Polikwidowano wiele małych szkól podstawowych n a rzecz molochów gdzie dzieci stały się produktem. Teraz odzywają się głosy, że "małe" było piękne.
Zwariować można! ... ale i na to Gezondheidszorg nie ma pieniędzy... :-(

broerkonijn, oj dokladnie wiem o co Tobie chodzi i doskonale Cie rozumie,ja niestety nie mam juz komu jeszcze raz podziekowac:-(

Broerkonijn - przeczytalam Twoj wpis i mam troche mieszane uczucia. Byc moze sie myle, byc moze Twoj komentarz jest zbyt krotki byc dac inne niz jedynie bardzo bialo-czarne wrazenie. W koncu to tylko kilka zdan.

Naprawde dajesz sobie tylko kredyt na to, co dzieki rodzicom dala Ci Holandia? Zadnej wartosci do tego jak Cie wychowano/mozna bylo wychowac gdybys nie wyjechal? Przeciez sa wsrod nas ludzie, wielu ludzi, Polakow ktrorzy mimo ze wychowani w Polsce nie przyjeli postawy roszczeniowej, sa normalni, ''ludzcy'' mimo ze dorosli w Polsce. Nie wiem czy takie uogolnienie nie jest dla nich krzywdzace.

Jeszcze do niedawna zastanawialam sie jak mozna patrzec na to samo i widziec to w tak rozny sposob. Tak rozne sa opinie wiekszosci z nas o Holandii i zyciu w niej. Kiedys Andrzej pisal ze przyjazd to Holandii bylo swego rodzaju drugimi narodzinami. Narodzinami innego czlowieka. Zastanawialam sie nad tym i wydaje mi sie, ze by ten nowy czlowiek mogl sie narodzic, ten stary musi czesciowo umrzec. Istnieje taka teoria Elisabeth Kübler-Ross o umieraniu. Wedlug niej chory przechodzi kilka faz; zaprzeczenie - gniew - negocjacja - depresja i akceptacja. Jesli sie dobrze zastanowie widze siebie rowniez z pewnen sposob przechodzaca te fazy. Wydaje mi sie ze kazdy z nas tutaj je przeszedl - latwiej, trudniej, szybciej badz wolniej. Stad tak trudno czasem widziec Holandie oczami kogos innego na tym forum gdy jeden z nas juz zaakceptowal zycie tutaj podczas gdy ktos inny tej fazy jeszcze nie osiagnal.
Byc moze sie ze mna nie zgodzice jednak dla mnie to dosc prawdopodobna teoria.

Karina wiesz placac tu bezpieczenia to mozesz niewiele , np pochorowac , wykupic leki ew. jak zajdzie taka potrzeba to odwiedzic specjaliste .
@ Ewka a tak sie sklada ze niestety dla ciebie znam miedzy innymi Niderlandzki .

On-30
Dziekuje za rade, doskonale znam swoje prawa, obowiązki w tym kraju jako pracownik, jak rownież tutejsze obyczaje jako obywatel.

Wiatrak

@Karina: "by ten nowy czlowiek mogl sie narodzic, ten stary musi częściowo umrzeć." - to chyba prawda. Ja już nie jestem tym człowiekiem jakim byłem stawiając moje pierwsze niepewne kroki w Holandii.
Podobnie "zaprzeczenie - gniew - negocjacja - depresja i akceptacja" była moimi fazami życia. Może nie dokładnie w tej kolejności ale jednak.
Nie jestem także w stanie powiedzieć który JA (http://www.wiatrak.nl/node/11676) był/jest lepszy. Jest INNY. Na Polskę patrzę już tylko z boku, w Holandii żyję choć jak Ewka zauważa, też kręcę się w polskim światku emigrantów i zachowuję się tak samo jak wszyscy emigranci.
Jak to już zauważył Gombrowicz; największym przekleństwem Polaków jest Polska. Dopóki się Polacy od Polski nie uwolnią dopóty będziemy Polską C.
Ale to będą zawsze dyskusje o wyższości Swiat Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia... jak zauważył Jan Tadeusz Stanisławski 40 lat temu :-)

broerkonijn

Karina, napisalem: "prawdopodobnie". Moglbym rownie dobrze napisac "niewykluczone, ze" lub "mozliwe". Pisze na skroty. Cale szczescie ze w przeciwienstwie do innych lubisz czytac miedzy wierszami, i zastanawiasz sie nad tym co ten czy ow chcial przekazac swoim wpisem. Temat na dluzszy wieczor do przegadania.

Broerkonijn - tak tez mi sie wydawalo ale kobieca doleglosc szukania potwierdzenia zmusiła mnie do zadania tego pytania ;-)

Ewka

Taaak, bylam zdecydowana fanka Stanislawskiego. Szkoda tylko, ze prawie kazdy wiatrakowy topik zamiast przerodzic sie w interesujaca dyskusje na poziomie, konczy sie narzekaniami na ... Polske np. na polska sluzbe zdrowia. Nie podejrzewam, aby pomoglo to potencjalnemu, polskiemu emigrantowi w integracji w Holandii. Poza tym, przyjezdzajacy tu Polacy wiedza duzo lepiej (niz zasiedziali emigranci) jak wyglada sytuacja w Polsce. Wydaje mi sie, ze istota forum jest wymiana up to date informacji, te pozwola naszemu rodakowi na lepsze funkcjonowanie w spoleczenstwie holenderskim. Jezeli mamy ambicje pomagania polskim emigrantom (niezliczona ilosc wiatrakowiczow, ktorzy deklaruja sie z pomoca) to po co pisac o np. POLSKIEJ sluzbie zdrowia.
Ktos na forum napisal, ze holenderskiego lekarza domowego nie mozna zmienic, wg mnie mozna. Z tym, ze niektorzy lekarze domowi nie przyjmuja nowych pacjentow. Mozna tez zmienic dentyste i apteke. Lekarza domowego, dentyste, apteke zmieniamy w bardzo prosty sposob. Musimy tylko znalezc sobie nowego. Nasz nowy lekarz domowy notuje dane twojego bylego lekarza, twoje dossier zostanie wyslanie elektronicznie, twoja ubezpieczalnia zostanie automatycznie poinformowana o zmianach. A na marginesie: kazdy konowal, nawet ten najglupszy jest i tak madrzejszy od ciebie :-)
Lekarze na calym swiecie dziela sie na tych z powolaniem i konowalow. Mozna pisac o tym, ze holenderscy lekarze przepisuja na wszystko paracetamol, a polscy na wszystko antybiotyki, ale to chyba tylko ... w ramach zartu. I w Polsce i w Holandii sa doskonali lekarze i specjalisci. Zgadzam sie, ze szpitale w Holandii sa lepiej wyposazone, co nie znaczy, ze pracujacy tam specjalisci sa lepszymi lekarzami. Nie wiem, jak wygladaja szpitale w Polsce, bo w polskim szpitalu bylam ponad cwierc wieku temu. Nie czytam rowniez artykulow na temat polskiej sluzby zdrowia, w zwiazku z czym, nie mam po prostu zdania na ten temat. Natomiast tendencyjne komentarze, ze w polskich szpitalach jest brud, smrod i ubostwo wydaja mi sie mocno przesadzone, ... tak na zdrowy rozum. A jezeli nawet jest w Polsce brudny szpital, czy pisanie o tym w jakikolwiek sposob pomoze naszemu rodakowi w Holandii? Rownie dobrze mozna pisac o kolejach hinduskich i o tym, ze, UWAGA! sa gorsze od polskich :-)
Emigrant z dluzszym stazem narzekajacy nieustannie na Polske kojarzy mi sie z postarzalym rozwodnikiem ogladajacym przez dziesiatki lat zdjecia bylej zony i opowiadajacy wszystkim na okolo, ze byla okropna kobieta. Na marginesie, nasza ex ma sie coraz lepiej :-)
Czy nie lepiej doradzic polskiemu emigrantowi, ze np. przede wszystkim powinien sobie znalezc dobrego lekarza pierwszgo kontaktu. Jest to wg mnie podstawa. Dobry lekarz domowy wyleczy cie lub skieruje cie do dobrego specjalisty. Dobry lekarz domowy, ten z powolaniem, a nie konowal, nie ma tez specjalnie wielkiego problemu z naszym murzynskim-holenderskim.

tak na zdrowy rozum...........a czy pomoze( i cokolwiek zmieni )naszemu rodakowi krytykowac Holandie,kraj ktory sam wybral, w ktorym chce sie dorobic,poprawic sobie byt, w ktorym jest gosciem,lub w ktorym chce zostac na stale?zeby to byla tylko krytyka o sluzbie zdrowa to ok,ale Polak narzeka tutaj na wszystko!!.

Jak tu doradzic Ewa Polakowi jak narzeka na pogode, na brak gor, na rowerzystow,malo lasow,niesmaczne jedzenie,na lekarzy,na szpitale itp itp!W czym wiec mozna doradzic?????????

Zosiahol narzekanie jest rzecza ludzka narzeka polak, holender, rusek i niemiec... !!! Jeszcze nikt nigdy wszystkim naraz niedogodzil. Sa roznice lepsze i gorsze w obu krajach i tez trzeba je dostrzec a nie udawac ze ich nie ma. Placimy podatki, ubezpieczenia wiec i wymagac mozemy.
Masz obraz polski z przed 30/40 lat ale niestety (badz stety) ;-) troszke sie od tamtej pory zmienilo.
Gdybysmy sie cofneli w czasie WSZYSCY przyznali bysmy ci racje. A tak...

Ewka

Zosiu, rozumiem, ze denerwuja cie narzekania na Holandie. Nie przejmowalabym sie narzekaniami naszych rodakow na pogode, czy na brak gor, te zaliczylabym raczej do nieszkodliwych opowiadan pan z nocnej piekarni. Klimat holenderski ma tez swoje zalety: nie trzeba podlewac, nie trzeba odsniezac oraz caly rok mozna przechodzic w ukochanych All Stars :-) i jednej, calorocznej, wodoodpornej kurtce.
Uwielbiam holenderska kuchnie. Pisanie o tym, ze Holendrzy wcinaja tylko frytki z majonezem i krokiety oraz frikandelle nie jest prawda. Jest to holendrski fast food, taki holenderski McDonald. Prawdziwa holenderska kuchnia jest rewelacyjna. Pisze prawdziwa, bo np.dobry holenderski stampot wymagu rowniez czasu, energi i funduszy. Nie warto oszczedzc na stampocie. Polecam andijvie stampot. Posiekana na cieniutkie, niczym pajeczynka, wiorki andijvie z ziemiakami, z prawdziwym maslem i smietanka. Drogi Czytelniku, jezeli wyszla ci bryja, nie jest to holenderski stampot. Podstawa hoelnderskiego stampota jest ziemniaczane puree. Te ma konsystencje polskiego ciasta, domowej roboty na np.makaron.. Nie (!) rozgotowane ziemiaki ubijamy z maslem i niekwasna smietana. Dodajemy cieniutko pokrojona andaijvie, ubijamy, posypujemy wedzonym boczkiem, podajemy z rookworst i z musztarda. Pycha ....:-) Palce lizac!

Wiatrak

Acha! moje ulubione! Jedzonko! Polecam także "Gentse waterzooi" - to jest dopiero pycha! A do tego od cholery roboty. (Gent to też Lage Landen)

Ewa ,ja sie nie denerwuje,mnie tylko podnosi cisnienie:-) krytyka o wszystkim co holenderskie,a nie widzi sie tego co jest w Polsce.Podobnie jak nadmieniasz, ze tutaj mozna przechodzic w jednej calorocznej wodoodpornej kurtce:-)Zapomnialas o pieknej pogodzie ktora mielismy juz tutaj? Rolnicy sie martwili bo bardzo dlugo nie bylo apadow,wiec z ta pogoda roznie bywa tak jak wszedzie w Polsce tez Jakie byly burze i ulewy to chyba wiesz..Zerknij na mape pogody w www.twojapogoda.pl tez teraz nic ciekawego:-)
Stampot andijvie jest pyszny masz racje,ja dodaje jeszcze do tego drobniutko pokrajana surowa cebulke.:-)
Wiatrak,nie znam tej potrawy waterzooi, ale juz znalazlam przepis na google i wyprobuje:-)

Ja polecam łososia smażonego w sosie pomarańczowym (sok pomarańczowy+skórka z pomarańczy+drobniutko pokrojona cebulka+białe wytrawne wino). Świetny z ryżem.
Dziś wychodząc do sklepu poczułam jesień, pogoda "kurtkowa", a na nogi przydałyby się jakieś grubsze skarpety;) Ale to tylko dzisiaj.

Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma...W Holandii narzekamy na chleb chcemy Polskiego, tylko, ze ten typowy polski chleb nie jest nawet dostepny w większości polskich sklepów. Te czasy już minęły. Jedzenie jest droższe i gorszej jakości niż w holandii ( oczywiście zależy od rodzaju sklepu, ale jeśli ktoś jest skazany na 1 lub 2 sklepu to istnieje dla niego problem). Dziś chciałam kupić paprykę i znalazłam za 10,90 zł/kg stara i pomarszczoną, taki tupet mają, że jej nawet nie przeceniają. W Holandii 3 papryczki sprzedaje się 1 e. Polska to fucking shit country:P

A ja wole polskie warzywa, maja wiecej smaku :P Ale jak to sie ma do porodu domowego ?? Ktos baaaardzo uwielbia offtopowac, nie powiem kto... bo chyba kazdy wie, winowajca tez :P

A co to za termin "offtopować"? Nie każde "polskie warzywa" są z Polski. Gotowanie nijak sie również ma do porodu, ale jak to bywa czasem przeskakuje się z tematu na temat. Życie...

To prawda ze nie kazde ''polskie warzywa'' sa z polski, ale TYLKO te w duzych supermarkietach ! Na bazarkach sa polskie wychowane na polskiej ziemi. Ale o tym jedzeniu to troszke nie na temat ;-))))

Ewka

"Polska to fucking shit country" fuj, Holandyja, mile dziewczynki nie pisza brzydkich postow, chyba, ze chcesz powiekszyc szeregi polskich obszczymurkow w Holandii :-)

Ewka

Zosiu, to o pogodzie bylo gekscherend, czyli zartobliwie. Narzekania na pogode zaliczam do zupelnie nieszkodliwych postow. Rownie dobrze mozna narzekac na brak poziomek na stokach K2, czy na brak mozliwosci wspinaczki wysokogrorskiej na Saharze. Nawet gdybysmy sie wszyscy sprerzyli i tak klimat w Holandii sie nie zmieni. Czyli mozna sobie pomarudzic w ramach social tolk. Jezeli twoj sasiad podczas uprzejmej, zdawkowej wymiany zdan mowi o fatalnej pogodzie, to chyba mu nie doradasz glosem bazyliszka, aby sie wynosil z Holandii....??? Inna sprawa, znowu leje, jeszcze pare tygodni, a Szarice chyba wyrosna oskrzela :-)
Pogoda, podatki, korki na drogach, polityka naleza do zupelnie niewinnych tematow. Nie wydaje mi sie, aby naszego rodaka mieszkajacego w Holandii (zakladam rowniez tu pracujacego) nalezy natychmiast zlinczowac po stwierdzeniu tegoz, ze lato w Holandii jest tego roku beznadziejne.
Na pogode, szczegolnie w sierpniu narzekaja tez np. Grecy. Dla niewtajemniczonych, sa tam gigantyczne upaly latem :-) Poza tym Grecy nie maja juz zadnych innych powodow do narzekania, bo unia zdecydowala sie wywalic kolosalne sumy na ratowanie tego pieknego kraju, bedacego kolebka naszej cywilizacji europejskiej. Wiekszosc finansowej pomocy spada na podatnikow, czyli rowniez Ty, Drogi Wiatrakowiczu bedziesz sponsorowac greckich bankrutow, potomkow Homera i Sokratesa. Jan Kees de Jager nie zjawi sie wprawdzie pod twoimi drzwiami z puszka na datki, ale wszystkim nam obetna po cichu np. socjalne swiadczenia. Kraje czlonkowskie dostana mniej funduszy, rowniez Polska, rowniez Austriacy na np. utrzymywanie w nalezytym porzadku pieknych, europejskich Alp. Wszystkie kraje czlonkowskie musza sie zrzucic, aby ratowac balujacy w nieskonczonosc, grecki Titanic. O tym, ze Grecy imprezowali do nieprzytomnosci na kredyt mowil nasz Gerrit Zalm. Facet nie byl specjalnie popularny, ale byl, wg mnie, doskonalym ekonomista. Taaaaak, i sprawdzilo sie. Aby ratowac PIIGS proponuje od dzis zaczac pic tylko Porto, Guinness, Chianti, Metaxe oraz Sangrie. U kunt ook een bedrag overmaken op gironummer 1234 van Stichting Ewka voor Europa.

Tak szczerze mowiac, to troche sie ciesze, ze pisze sie sporo o fatalnym stanie ekonomi w PIIGS. Po pierwsze wysokosc kredytu ca 109 miliardow, tylko dla Grecji jest, przekonywujaca nawet dla laika. Po drugie temat Polacy w Holandii zszedl na dalszy plan, bo ta zamozna, lepsza Europa Zachodnia z oslupieniem stwierdzila, ze europejskimi bankrutami sa kraje tej lepszej czesci Europy.

A o sluzbie zdrowia; wg mojego zdecydowanego ulubienca, Hugo Chavesa najlepsi lekarze sa na Kubie, wlasnie wrocil z leczenia tamze. Inna sprawa przecietny mieszkaniec Ameryki Poludniowej uwaza, ze kubanscy specjalisci sa doskonali, czyli generalnie maja dobra marke, podobnie jak informatycy z Indii. Ja z kolei uwazam, ze najlepszymi lowcami bialych niedzwiedzi sa Eskimosi.

Ewka, nigdy bym sobie nie pozwoliła, na tak "pikantne słowa" gdyby nie to, ze jestem anonimowa. Poza tym zła jestem na Polskę i mnie poniosło ;)

Ewka co to znaczy powiekszyc szeregi polskich obszczy... w Holandii? Narzekanie na Polske jest wg ciebie zabronione i kazdy kto mowi, ze Polska to gowniany kraj jest zaklasyfikowany do twojej terminologii, slowa, ktorego uzywasz w kazdym swoim poscie, czy to nie twoje nazwisko przypadkiem a moze sie zakochalas w tym slowie. Gratuluje tak szerokiego swiatopogladu pani Ewo Obszczymurek (nigdy nie slyszalam wczesniej takiego slowa, z jakich kregow ty sie wywodzisz).

Narzekanie na Polskę jest uzasadnione. Każdy ma różne doświadczenia z ojczyzną i od tego biorą się takie opinie jakie są. Ja jeszcze parę lat temu miałam odmienne zdanie o Polsce, ale się to zmieniło.
W moim odczuciu, Ewka odniosła się do sposobu w jaki wyraziłam swoje niezadowolenie, a nie do tego, że to w ogóle zrobiłam;)

Wiatrak

Ja słowo "obszczymurek" usłyszałem w roku 1990 od jednej pani pochodzącej ze Szczecina. Nie wiem czy jest popularne w Polsce ale dla mnie brzmiało dość trafnie dla określenia pewnej grupy rodaków. Nie wiem na ile to słowo jest popularne w reszcie kraju. Ewka (a przedtem 2cet) używają tego słowa z zamiłowaniem. Mi się to słowo podoba ponieważ sam obszczywam czasami murki :-)

Ja pochodzę z przeciwnej strony Szczecina i nigdy się nie słyszałam lub nie zwróciłam większej uwagi na to słowo. Skoro słowo to nie oznacza tego co miałam na myśli to rozumiem za to, że wszyscy zatem jesteśmy obszczymurkami:D Obszczywamy siebie nawzajem, jedziemy po politykach hol lub pol albo nawet i greckich. Obszczywamy wybiórczo "murki", które nam pasują. A więc wszyscy bez wyjątku jesteśmy obszczymurkami.
Fe nie lubie tego słowa. Gdyby moja babcia takim językiem operowała to by mnie to tak nie raziło, ale gdybym musiała słuchać tego wszędzie z ust młodych, produktywnych ludzi to wolałabym, żeby raz na zawsze zapomnieli o takim słowie. Z perpektywy kogoś kto nie słyszał o takim słowie, to słowo brzmi baaardzo staromodnie. A jak wiemy przeznaczeniem naszego języka jest ewoluowanie, a nie cofanie;)

Ewka

Andrzej, protestuje przeciwko obsikiwaniu murkow przez polskich emigrantow z dluzszym stazem:-)
A obszczymurek to wg mnie taki facet, ktory stoi z puszka piwa, oparty o murek, a po paru godzinach go obsikuje. Synonimen jest dres, nie znalazlam lepszego. Troglodyta to chyba holbewonner?
Obszczymurek, wg mnie, nie jest kompletnym dzikusem. Jest natomiast zdecydowanie antyspolecznym, ale srednio-agresywnym typem, ktory doskonale wie, ze murkow nie nalezy obsikiwac, natomiast robi to, bo ma gleboko w nosie wszystkie normy spoleczne. Nie dowala sztacheta przechodniom, natomiast obszczymurkowe towarzystwo zawsze rzuci w twoim kierunku jakis, niesympatyczny komentarz. Obszczymurek nie zastrzeli cie, ale opluje spacerujacego po chodniku niewinnego golabka lub skopie do nieprzytomnosci lawke w parku. Holandyja ma racje, rasowy obszczymurek szcza tez werbalnie na wszystko: na Polske, Holandie, Nasza Piekna Planete, przechodzace kobiety, bawiace dzieci, wygrzewajace sie na sloncu koty, zielone trawniki z calorocznymi stokrotkami.
Podsumowujac polski obszczymurek (UWAGA! sa tez holenderskie obszczymurki): srednio-agresywny, mlody facet, bez partnera i rodziny, po najwyzej polskiej zawodowce, pracujacy od czasu do czasu, bez jakichkolwiek planow na przyszlosc, szczajacy na wszystko i wszystkich, spedzajacy dni wolne oraz wieczory pod murkiem z kolegami-obszczymurkami.
Pozwole sobie nadmienic, ze rasowego, semi-agresywnego, polskiego obszczymurka nigdy nie spotkalam w Holandii. Czasami idac za mlodymi Polakami w Rotterdamie slysze frywolne (ozdabiane kurwami), polskie rozmowy. Zawsze reaguje na prowadzone w ten sposob rozmowy pt.: Panowie,.... idt. Panowie na ogol przepraszaja, nigdy nie dostalam w morde :-)
Podejrzewam, ze jest to spowodowane obecnoscia bojowego potomka Szarika, ktory towarzyszy mi zawsze na spacerkach w dzikim Rotterdamie :-)

Wiatrak

Piękny wykład o obszczymurkach. Powinnaś dodać to hasło do Wiki bo jak sprawdziłem - nie ma. Ale... wygląda na to, że tylko my zostaliśmy w Holandii. Reszta bez wifi w Polsce :-)

broerkonijn

Nie bez wifi, i nie w Polsce :)

Wiatrak

OK! Jeden biedak został. Ja tam odlatuję do Polski bo mi ten lipcowy klimat zbrzydł okrutnie!

broerkonijn

gdzie zostal? u mnie 30 stopniowe temperatury :) a w Polsce wpadniesz z deszczu pod rynne. Przynajmniej tak twierdza moi Wielce Szanowni Rodziciele, ktorzy bawia na Dolnym Slasku.

Ja z wifi kilka dni na polskim wybrzezu. Znow plecy na raka ;-) ach te zdradliwe spacery wzdluz plazy czlowiek zapomina o calym swiecie. Dobrze ze w lodowce jest maslanka. Cheers!

broerkonijn

Niestety, maslanka jest do konca diety out of the question - no, chyba ze 0,1%. Niestety, tutaj nieosiagalna......
17 kg mniej, 5 kg to go :)) Cola Zero, woda mineralna, kawa, herbata.....

Na moje bolace opalone plecy, nie do gardla :-))

Niezly wynik by the way, wytrwalosci teraz to juz chyba z gorki? Chociaż ostatnie kilogramy są natrudniejsze.

Wiatrak

30 st.?! he he... no to poza konkurencją. ja to mam już za sobą w Palermo. Teraz pojadę na włóczęgę po Polsce w dowolne miejsce gdzie nie pada za wiele. Każda pogoda będzie lepsza niż tu.

broerkonijn

dzieki. koncze w grudniu, wiec powoli do przodu :))
a co do deszczu - z tego co wroble cwierkaja to 3/4 Polski jest zachmurzone.....

Te gorsze 3/4 chyba ;-)) bo u nas swieci slonce gorace. Pozdrawiam.

Witam. Mam pytanie jeśli nigdy nie pracowałam mam 20 lat i jestem w ciązy. Mieszkam w Holandii od roku, To czy przysługuje mi jakiś zasiłek dla mnie i dziecka tak jak w Polsce dla bezrobotnych młodych matek??? Chcę wychować maluszka który sie narodzi w Maju 2012. Tylko ze boję sie troszkę o dochody bo nie pracowałam tu wcześniej. Proszę o jaka kolwiek odpowiedz na maila : milanan@buziaczek.pl

skoro jestes tu juz rok i nie pracowals to znaczy ze masz partnera ktory ciebie do tej pory utrzymywal . Na ciebie nie ma zadnych dodatkow procz hefingskorting przy rozliczeniu rocznym . Dla dziecka przyznaja kiderbijslag i kindergebondenbudget .
Jak sie nie myle raz na kwartal co w okolicach 300 e z SVB i okolo 100 z podatku miesiecznie . Wiec wyplata pratnera + dodatki na dzieci + zwrot hefing ( raz do roku ) Nawet maciezynskiego nie dostaniesz bo jest on wyliczany z dochodow ( twoich) z ostatnich 6 m-cy

te czy e z SVB to na dwoje dzieci tak samo jak i z dodatek podatku tez jest na 2 dzieci

Nie wiem czy plakac czy sie smiac.

edyta.

Smiej sie Karina,smiech to zdrowie;)

http://www.facebook.com/pages/MAMA-PL-W-...
link na facebook- klik lubię to-

zapraszam wszystkie mamy z okolic Roosendaala do spędzania wspólnie czasu np. spacery, basen, wycieczki, ploteczki, zabawy urwisów itp.

Potwierdzam, centralizacja szpitali jest przerazajaca. W moim miasteczku tez wyrzucili wlasnie porodowke z oddzialu ginekologicznego do pobliskiej stolicy prowincji. Wszystko pieknie, ladnie jak sie jedzie do szpitala gdy porod sie zaczyna. Jakos sie dojedzie. Choc przyjemnie nie jest. A jak sie rodzi w domu i sytuacja sie skomplikuje to co? Dziecko umiera, a madra glowa potem oswiadczy, ze to wina mamy, bo za stara byla.

Nie do wiary że tyle kobiet krytykuje porody w domu. Zacofanie polek jest niesamowite.
80-90 procent kobiet może bezpiecznie urodzić w domu, a z tych bzdurnych komentarzy wynika jakby to było duże ryzyko.
Ryzyko jest wtedy jak bezmyślnie leżycie na plecach i przecie na siłę lub macie jakieś interwencje medyczne ingerujące w poród.