Moja nowa serdeczna przyjaciółka

Ile polskich pań (i panów) może się pochwalić posiadaniem tutaj takiej serdecznej, holenderskiej przyjaciółki (lub dobrego kolegi)?

Emigracja to zerwanie więzi z przeszłością i z najbliższymi. Po 20 latach mieszkania w Almere może się okazać, że sąsiadka jest nam bliższa niż własna matka z Tarnowa!

Od wielu lat jedną z moich ulubionych holenderskich felietonistek jest Sylvia Witteman. Ta felietonistka gazety Volkskrant - choć jest rasową Amsterdamką - większą cześć swego dorosłego życia spędziła za granicą, w tym długi okres w Rosji (przez co wyraźniej czuje tą "słowiańską duszę"), w Berlinie i w Waszyngtonie. Przez lata mieszkania w Moskwie a później, w Berlinie (gdzie miała polską gospodynię) ma Sylvia w moim odczuciu nieco bardziej "swojskie" spojrzenie na świat niż przeciętny Holender, przez co - czytając jej felietony - wielokrotnie nie mogłem wyjść z zdumienia, że to jest jednak Holenderka!

W jej relacjach z życia w Waszyngtonie uderza mnie często jak bardzo jest spojrzenie na Amerykę do złudzenia przypomina moje spojrzenie, jak i wielu innych Polaków na... Holandię. Mam tu na myśli Polaków osiadłych w Holandii. Już kiedyś dałem tego wyraz tłumacząc jeden felieton Sylvii - bez podania źródła - aby zilustrować jak w miarę przesuwania się na Zachód przesuwa się też stały wzorzec Zachodu.

W felietonie Friends 4 Ever z marca 2010 Sylvia Witteman skarży się, że po 3 latach mieszkania w dobrej dzielnicy Waszyngtonu nie ma tam nadal prawdziwej, serdecznej przyjaciółki.

przyjaciółki

Za serdeczną przyjaciółkę Sylwia uważa "osobę która polubiła mnie, mimo wielu moich wad (i odwrotnie). Osobę z którą śmieję się z tych samych rzeczy i przy której obecności mogę swobodnie sikać w ubikacji z otwartymi drzwiami kontynuując dalej rozmowę".

  • Ile polskich pań (i panów) może pochwalić się posiadaniem tutaj takiej serdecznej, holenderskiej przyjaciółki (lub kumpla)?

Winę za ten stan rzeczy zwala Sylwia na stosunkowo krótki pobyt w USA ale także na charakter Amerykanów którzy nie będąc nigdy niczego pewni (brak ochrony socjalnej) przyzwyczajeni są do bardzo częstych przeprowadzek; tracąc i na nowo poszukując nowej pracy która może znajdować się po drugiej stronie kontynentu. Ta tymczasowość pobytu nie daje Amerykanom możliwości związania się ze swoim otoczeniem owocuje w płytkości kontaktów międzyludzkich... gdy tymczasem Amsterdamczyk przeprowadzający się do Haarlemu (15 minut jazdy samochodem) organizuje pożegnalną zabawę dla przyjaciół.

A jak to jest z naszymi holenderskimi przyjaciółkami?

Etykietowanie: koleżanka przyjaźń
46 komentarzy

Dorobilam sie tylko jednego przyjaciela.Jest to moj maz!!! Nie mam zapotrzebowania na wiecej.Im wiecej znajomych i tzw.przyjaciol tym wiecej problemow!Zycie nauczylo mnie jak trzeba byc ostroznym dobierajac sobie grono zaufanych ludzi!

Bardzo madrze napisane.Ja tez zrozumialam,ze ''przyjaciol mialam wtedy kiedy im bylam potrzebna'' Kiedy potrzebowalam wsparcia wtedy kiedy ja mialam problemy ;choroba i smierc mojego pierwszego meza,czy moje zdrowotne,to raptem okazywalo sie ,ze ''nieby przyjaciele nie maja czasu,ze maja tysiace wymowek aby nie byc ze mna w trudnych chwilach. Natomist z chwila kiedy ponownie wyszlam za maz i juz zamieszkalam w Holandii moje dawne pseudo przyjaciolki raptem znajdowaly czas.Nawet mowily,ze chetnie mnie odwiedza w czasie urlopu.Moze nie jestem latwa osoba w kontaktach miedzyludzkich[ bo szybko wykreslam z grona znajomych ludzi,ktorzy mnie bezczelnie oklamuja]ale tez nie pozwole sie dawac wykorzystywac.Nauczylam sie dzieki pseudo przyjacioka mowic '''NIE" moim najlepszym przyjacielem jest MOJ MAZ.Chcialabym miec serdeczna osobe z ktora mozna by porozmawiac,wspolnie zaplanowac jakis wyjazd,ale to juz napewno sie nie uda.

Wiatrak

Chętnie zarzucamy INNYM dwulicowość, nieszczerość... niby to "prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie". TO FAŁSZ.
Biednych ludzi omijamy dużym kołem. Co najwyżej zapłacimy jałmużnę.
KAŻDY z nas ma tylko jeden interes: swój własny. Te interes może być znacznie głębszy niż przyjaźń z osoba mającą sukces i pieniądze. To będzie interes matki aby wychować dobrze dzieci, interes żony aby mąż dbał o jej dom... Wiele mamy interesów świadomie ale najczęściej PODświadomie.
Żalenie się na niewdzięczne przyjaciółki lub rodzinę nie ma sensu. To nie ich wina. To twoja wina.
Nikt się z nikim nie będzie przyjaźnił dlatego tylko, że JEST.
MUSI mieć z tego jakąś korzyść: ciekawe dyskusje, wspólne przeżycia, wspólna zabawę, gościnność, wspólne zainteresowania, podobny poziom, zamiłowanie do wódki, bo ja wiem... milion cech które sprawiają, że z jednymi chcemy się kolegować a z innymi nie. Jeśli nie masz przyjaciół to widocznie nie masz bliźnim NIC do zaoferowania. Za darmo nie ma nic.
Generalnie Polak w Holandii nie ma nic do zaoferowania swemu otoczeniu. A jeśli ma to takich znajomości sam nie chce. Podobnie jak Rumun nie ma nic do zaoferowania Polakowi. Ale to tylko uogólnienie.

ketuczka.......hcialabym miec serdeczna osobe z ktora mozna by porozmawiac,wspolnie zaplanowac jakis wyjazd,ale to juz napewno sie nie uda.....skad ten pesymist?Ja mam jedna przyjaciolke...od 31 lat niezmiennie ta sama:))Moge liczyc na nia w kazdej sytuacji...jak trzeba ze mna pogadac,jak trzeba sie ze mna napic jak trzeba mnie opier...lic...Ona mieszka w Pl.spotykamy sie nieczesto......ale wiem ze gdyby byla taka potrzeba pojade do Niej w kazdym momencie i na to samo moge liczyc........nie wydaje mi sie aby mozna bylo nazywac kogos przyjacielem po np.trzech latach znajomosci....na to trzeba pracowac dluuuuugie lata jak na udane malzenstwo:)))

holandyja

Równie dobrze mógłbyś napisać, że Polak w Polsce nie ma nic do zaoferowania swojemu otoczeniu. Co to za różnica czy sie jest w Polsce czy w Holandii i jak się ma to do przyjaźni?
Jedna przyjaciółka A uwodzi męża swojej przyjaciółki B. Ta druga zawiedziona, mysli sobie "niewdzięczna przyjaciółka, zaufałam jej a ona mnie tak oszukała". Kto jest winny? Według wiatraka to wina przyjaciółki B.

Dla mnie najlepszym przyjacielem byl moj pies, ale niestety rok temu mi zdechl. A bol jest do dzis.Uwazam ze ludzie sa paskudni, zepsuci i zaklamani. Jedynie dzieci (do lat 10) bo starsze to juz nie dziecko, i zwierzeta sa szczere ! Jesli ktos ma ''prawdziwego'' bezinteresownego przyjaciela to ma wielkie szczescie, ale nawet siebie niemozemy byc w 100% pewni. Nikt z nas niewie jak by sie zachowal w danej sytuacji. A reakcje sa czasem baaardzo rozne, mocno odbiegajace od tego co sobie wczesniej mowilismy.

Jestem przerazona tym co piszecie!
Jedynym przyjacielem jest maz, najlepszy przyjaciel to pies, interesownosc w zawieraniu przyjazni...
Ja nie nazywam swoich kolezanek przyjaciolkami choc niektore z nich sikaja przy otwartych drzwiach. Nigdy tez nie stronilam od zawierania znajomosci, choc ich tez nie szukam. Ot poprostu jest jakies klik, cos zainteresuje, nadajemy na tej samej fali i jest powod do wspolnych spotkan.
Zawsze gdziekolwiek mieszkalam mialam bliskie grono znajomych, z ktorymi chetnie sie spotykam, plotkowalam, dyskutowalam i chetnie sobie pomagalismy.
Nigdy nie bylo tak, ze ktorakolwiek z moich kolezanek akceptowalam w 100%, ja je akceptuje mimo ich wad. Mysle, ze one mnie podobnie.
W Holandii jakos tak sie stalo, ze czesciej to ja chodzilam w odwiedziny do kolezanek niz je zapraszalam.
Ostatnio stalo sie tak, ze po operacji bylam przykuta do lozka i nadal nie jestem sprawna.
Przyznam szczerze, ze niespodziewalam sie tylu odwiedzin i pomocy od grona moich znajomych. To nie bylo tak, ze przyszly wypily kawe i poszly. Bylo tak, ze sprzataly, robily zakupy, jedna jest masazystka to masowala mnie...i tak jest do tej pory. Fizycznie pomagaja juz mniej, bo ja jestem bardziej sprawna ale niezapominaja o odwiedzinach.
Wsrod Polek z naszego grona jest tez taka, z ktora nie bardzo jest o czym porozmawiac i jakos tak nie pasuje do towarzystwa ale w razie potrzeby wszyscy jej pomagaja. Moj syn jej autentycznie nie lubi ale dzielnie idzie do niej przywiesic szawki w kuchni, bo ona jest sama i nie potrafi tego zrobic.
Moze jest interesownosc w naszych spotkaniach ale jest wspolna radosc i wspolne smutki.
Czlowiek czlowiekowi jest potrzebny, nie chcialabym dozyc chwili kiedy obok mnie nie bedzie przyjaznego czlowieka.
Z holenderskimi sasiadkami i znajomymi z pracy mam poprawne kontakty ale bez zazylosci. Jakos tak o emocjach latwiej rozmawiac w jezyku swoich mysli i snow.

Panie Andrzeju, nie jest to tak do konca.Pisze Pan ze biednych omijamy duzym kolem i kazdy z nas ma tylko jeden interes SWOJ?
Wlasnie wrocilam z mezem niedawno z Polski i bez zadnego interesu WLASNEGO pomoglismy ( nie wazne w czym i czym)biednym rodzinom w Bieszczadach.Prosze wierzyc, sa jeszcze ludzie ktorzy pomagaja BEZINTERESOWNIE!

Wiatrak

Ci co pomagają bezinteresownie tez mają w tym interes: pomagają sobie. Znam wielu co to pomagali Polsce w latach '80, czasami nadal pomagają: robią to - moim zdaniem - dla własnego lepszego samopoczucia. Maja w tym sami przyjemność. To też jest własny interes.
Niech mnie nikt źle nie zrozumie: nie ma w tym nic złego mieć korzyści z przyjaźni. Gdy nie ma korzyści - nie ma przyjaźni.
Poszedłbym nawet dalej: gdyby w Polsce zarobki były 4 x wyższe niż w Holandii to mało który Polak nadal "przyjaźnił by się" z Holandią :-)
Reszta to iluzje...

Zgadzam sie z Wiatrakiem i lubimy sie z tym obwieszczas (to nie pstryk do zosi) ale znam paru holendrow ktorzy mowili ze w latach '80 jezdzili do polski z pomoca nie chodzi tu o sam fakt tylko w jaki sposob o tym mowia. Oczekuja chyba odemnie wielkich poklonow i Bog wie czego jeszcze. Niestety ale to tez czesc paskudnej ludzkiej natury. Wlasne dowartosciowanie sie pod przykrywka ''pomocy'' ;) Ale z drugiej strony nie ma co w zyciu liczyc na bezinteresownosc wiec niech bedzie choc taka.

Korzysc korzysci nie rowna.
Jedni pomagaja oczekujac rewanzu, a innym jest to niepotrzebne.
Czym innym sa wszelakie akcje charytatywne, a czym innym dawanie jedzenia chorej sasiadce.
Mysle, ze pomaganie nie zawsze ma takie same intencje. Chodzi mi o to, ze ta sama osoba raz pomaga oczekujac rewanzu,innym razem poklasku, innym razem swojego dobrego samopoczucia, a jeszcze innym razem nie zastanawia sie nad tym.
Pamietam jak kiedys kobieta w przerazajacym stanie (przepita, pobita, spuchnieta), poprosila mnie o pare zl. i papaierosa. Patrzac na nia przerazona dalam jej o co prosila dziekujac w myslach opatrznosci, ze to nie ja jestem na jej miejscu.
Fortuna i szczescie na pstrym koniu jezdzi i tak naprawde nigdy nie wiemy co nas czeka.

Zawsze pomagalam i bede pomagac.Mozliwe, ze to wyplywa z dobrego samopoczucia, ale z pewnoscia ta pomoc innym to moje wspomnienia z dziecinstwa i radosc kiedy nam pomagala nasza rodzina z Holandii.Nie zapomne nigdy tych paczek tych tak innych pachnacych ciuszkow, slodyczy itp na ktore nas nie bylo wtedy stac.Wiem ile to sprawia radosci i nia chce sie dzielic z innymi.Nic nie oczekuje,dla mnie wystarczajaca jest radosc tych ludzi.Prosze mnie zle nie zrozumiec!Nie pisze to po to aby sie chwalic lub czekac na oklaski,pisze to dlatego aby potwierdzic ze sa ludzie ktorzy pomagaja innym bezinteresownie mam na mysli- COS ZA COS)

iga5555 obojetnie co, ale wszystko to pomoc.

Wierze Ci Zosia:-)
Ja wogole wierze, ze czlowiek jest dobry.

Dyskusja jaka się tu rozwinęła to stary dylemat - czy każdy człowiek jest zawsze 100% egoistą, czy może jednak czasami robi coś bezinteresownie na rzecz innych. I nie znajdzie on rozwiązania (nawet na tak wspaniałym blogu jak ten) - powstały tylko jak zwykle 2 obozy, które bronią swoich racji i są święcie przekonane co do ich słuszności.

Wiatrak: "Poszedłbym nawet dalej: gdyby w Polsce zarobki były 4 x wyższe niż w Holandii to mało który Polak nadal "przyjaźnił by się" z Holandią :-)"
Ja "się przyjaźnię z Holandią" - interesuje mnie ten kraj, a klikam z Polski i na pewno nie pojadę tam do pracy, mimo różnicy w zarobkach.

"Jedna przyjaciółka A uwodzi męża swojej przyjaciółki B. Ta druga zawiedziona, mysli sobie "niewdzięczna przyjaciółka, zaufałam jej a ona mnie tak oszukała". Kto jest winny? Według wiatraka to wina przyjaciółki B."
Wg wiatrakowego "paradygmatu" winę ponosi B, bo osoba A dała więcej temu zdradzającemu mężowi niż jego żona, czyli osoba B; czyli - jeśli nie stać cię na utrzymanie przy sobie fajnego faceta, to nie miej pretensji do innych, że go kupują; tak jak nie masz pretensji do sąsiada, że kupuje sobie super samochód, na który Cię nie stać (zawiść jest zła). Nie wymagaj od męża wierności, jeśli nie jesteś w stanie zapłacić mu za nią odpowiednio wysokiej ceny. A jeśli Cię zdradza, to Twoja wina, bo jesteś za biedna na niego (np. masz zwiędłe ciało, opatrzyłaś mu się i w ogóle jesteś nudna).

Na marginesie - ktoś, kto podpisuje się pod wiatrakowym punktem widzenia na relacje międzyludzkie (sprowadzanie ich do wymian wzajemnych korzyści), w gruncie rzeczy smutno widzi swoje życie, bo jest to życie, w którym nie ma miejsca ani na przyjaźń, ani na miłość (miłość tutaj realnie nie istnieje, bo z definicji jest bezinteresowna), a człowiek jest tylko maszynką do zamiany jedzenia na kupę, bo to wszystko, co może stanowić o ludzkiej godności jest tylko bajką, "iluzją". A swoją drogą: korzyść, korzyść, wszędzie i zawsze tak naprawdę tylko korzyść - to bardzo holenderski sposób widzenia rzeczywistości (tak mi się teraz wydaje; mam taki obraz, że Holendrzy, ich kultura i sposób myślenia są przesiąknięte pragmatyzmem).
A Rumuni to wspaniali ludzie; a przyroda ich kraju jest piękniejsza niż Holandii.

Nie ma tu zadnego odkrycia,ze Holendrzy to pragmatycy.Pomimo tego potrafia sie integrowac z soba.Dowodem na to jest przynaleznosc do roznych kolek,stowarzyszen,organizacji.Wynika to ze sposobu wychowania juz od najmlodszych lat,wedlug zasady ,,wszystkie nosy w jedna strone" o czym Andrzej pisal nie jeden raz.Rzadko mozna tu spotkac osoby ktore jezdza na rowerach,biegaja lub spedzaja wolny czas w inny sposob, samotnie.Zawsze to sa grupy od kilku do kilkudziesieciu osob.Moze jest to sposob,ucieczka od samotnosci i mozna to potraktowac jako wlasny inters,ale nie wierze ,ze ludzie w takiej grupie nie maja przyjemnosci ze wspolnego przebywania razem.Musz sie lubic,zeby byc razem.Druga sprawa to gotowosc do pomocy.Jezeli masz problem i poprosisz szczerze o pomoc nie odmowia.Potrafia byc absolutnie bezinteresowni.Jezeli jestes w porzadku i znaja cie z dobrej strony nie zawiedziesz sie.Kiedy zachorowalam i widzieli ambulans,za kilka godzin wszyscy najblizsi sasiedzi z troska pukali do drzwi z pytaniem co sie stalo i czy moga jakos pomoc.Powtarzam w kontaktach miedzy ludzkich ze swojej strony trzeba byc w porzadku to zawsze znajdziesz pomocna dlon.Pomimo,ze swiat generalnie jest podly,trzeba umiec znalezc sie w kazdej sytuacji i posiadac duza intuicje w omijaniu ZLYCH kontaktow!

PRZYJAZN-to cos co zobowiazuje obie strony do pomocy w roznych sytuacjach zyciowych..Kiedy jestesmy zdrowi i szczesliwi i kiedy mozemy wspolnie pobiesiadowac. Nie potrzebujemy zadnego wsparcia wtedy mamy mase znajomych i przyjaciol.W zyciu nie zawsze tak jest,ze zawsze jestesmy szczesliwi i zdrowi.Ktos raptem zachoruje,umiera ,a TY cierpisz chcesz aby wlasnie w takich chwilach byl prz Tobie ten przyjaciel,z ktorym ''wypiles morze wodki'' wspolnie smialiscie sie przy stole,a nawet zapomnial oddac Ci kilkarotnie pozyczonych pieniedzy.Tylko teraz GO-przyjaciela nie ma !!!!bo poprostu mowi Ci,ze sie zdzwonimy ,jak tylko znajdzie chwilke czasu ,to wpadne. Ty- czlowieku czekasz i w swojej naiwnosci oczekujesz,ze rzeczywiscie moze ma tysiace spraw,ktore nie moze odlozyc aby wlasnie teraz byc przy Tobie.NIestety rzeczywistosc jest inna.Ten pseudo prawdziwy przyjaciel nie chce dzielic smutku razem z Toba,bo dlaczego on ma cierpiec,ze Ty cierpisz.Przyjaciel akurat ma ochote na imprezke,a Ty chcesz aby byl przy Tobie i trzymal Cie za reke czy patrzyl na Twoja zapuchnieta od placzu twarz.Zycie mnie za bardzo doswiadczylo zebym mogla ufac .Bardzo dawno temu majac jedenascie lat kiedy zmarla moja babunia,musialm zamieszkac z ojcem i jego przyjaciolka.Niestety moj ojciec po raz okoleny uklada sobie zycie,a nowa kobieta ojca nie zyczyla sobie abysmy mieszkali pod jednym dachem.Ojciec oddal mnie do Domu Dzieckaw Bielsu Bialej ,tak jak dzisiaj oddaje sie juz niechcianego psa do Schroniska.Ufalam temu czlowiekowi swojemu ojcu bezgranicznie,bo tylko mialam jego i co????Pierwszy raz w zyciu zawiodlam sie na wlasnym ojcu. .Obiecal,ze bedzie mnie zabieral na Swieta i wakacje do domu,ale nigdy tego nie zrobil.Zapomnial o mnie.Zapomnial o swoim dziecku,- corce.Ja czekalam i czekalam,a najgorsze byly Swieta,bo nawet najbiedniejsze dzieci byly zabierane do swoich bliskich,a ja mialam swiadomosc,ze gdzies w Katowicach zyje moja matka i ojciec[ojciec oficer,a wiec nie patologia] tylko juz nie w ich swiadomosci.Zostalam odtracona!!!!! wyrzucona z ich zyciaDlatego teraz jak ktos mi cos obiecuje,to ja przyjmuje te informacje z duza rezerwa.Ciezko jest mi zyc i ufac ludziom,bo i w pozniejszym zyciu wiele razy sie zawiodlam.Przeciez nie moge na sile utrzymywac z kims znajomosci- przyjazni tylko dla tego,ze ktos widzi w tym interes.Tak ,Andrzej ma racje.wiele ludzi nawet nie wie,ze podswiadomie jest wykorzystywanych w swojej przyjazni.

Jesli nie moge zalatwic tuta w Holandii pracy dla corki przyjacioki i jej kolezanek,to znaczy,ze nie jestem warta bycia przyjaciolka

Jesli ja bym wynajela mieszkanie kuznce swojej''przyjaciolki'' bym byla nadal w kontakcie z moja'' przyjaciolka''.Ja powiedzialm,ze niestety nie wynajme mieszkania,bo jak przyjade do Polski,to bede musiala wynajmowac pokoj w hotelu.W bardzo krotkim czasie nasza przyjazn sie zakonczyla.Wlasnie,to jest przyklad interesownej przyjazni. TAK WYGLADA PRZYJAZN.

@ketuczka,coz ja ci moge powiedziec,kiedy zycie Cie tak zawiodlo.Dlatego pisalam wczesniej jak wazna jest odpowiedzialnosc w zwiazkach przy roztaniu dwu osob,szczegolnie jesli sa dzieci.Okaleczenie takiego dziecka przez dwie dorosle osoby pozostawia szrame,blizne na cale zycie.Jednak mam nadzieje ,ze teraz znalazlas oparcie w CZLOWIEKU.Mimo,ze napewno cierpisz nadal mozesz komus zaufac i podzielic sie swoimi problemami.Pomimo,ze internet to nie zawsze dobre narzedzie kontaktow miedzyludzkich,ale i tu mozna znalezc zrozumienie i podzielic sie z ludzmi swoimi bolaczkami.Nie wszyscy sa Trolami.Jestem z Toba i zawsze chetnie cie wyslucham i jezeli bedzie to mozliwe wespre.

AL

Ja cenię tu ,że mają sferę prywatności,barierę bezpieczeństwa ,której nikt nie ma prawa przekroczyć.Podoba mi się to !
Tak -chętnie proponują pomoc,często aż za bardzo chętnie.Ale może się zdarzyć gdy będziemy prosić i te prośby staną się "lastig" czyli niewygodne to się wycofują.
Czy Holendrzy są serdeczni?
Uśmiechy,rozmowa,wszystko poprawnie,miło.
Płot pomóc poprawić-5 euro,jego autem razem jechać do roboty 5 euro,fajką poczęstować 50 cent,coś pomóc-sorry jestem zmęczony.
Zasady jasno określone-ja od ciebie nic nie chcę-ty ode mnie też nie oczekuj.
Spontaniczne akcje wręcz "wulkan pomocy" to działania na pokaz.
Są bardzo zamknięci w sobie.(Z moich doświadczeń)

@ketuczka.......poryczalam sie.

@Al zgadzam sie z Toba.....wszystko na pokaz:)

Moze to zalezy od regionu .Brabantczycy wydaje mi sie sa troche inni.Ja nie spotkalam sie az z takim wyrachowaniem,wrecz przeciwnie.Moze tez byc ,ze my akurat na mojej ulicy jestesmy najmlodsi,reszta to ludzie starsi,emeryci.Jest bardzo duza roznica w wychowaniu starszego i mlodszego pokolenia.Podobnie jak w Polsce czy w innych krajach.

Chociaz nie!Przypomnialam sobie ,ze i mlodsze pokolenie moze zaskoczyc.Moj maz pracuje w szkole ,gdzie jest jednym ,ze starszych pedagogow.Przy jednej nie zbyt milej uroczystosci (pogrzeb kolezanki ,nauczycielki),poznalam cale grono pedagogiczne szkoly a reszte pracownikow.Po tym spotkaniu,a bylo to dosc dawno ciagle spotykam sie z dowodami sympatii,tak poprostu bezinteresownie.Co jakis czas maz przywozi mi ,ze szkoly tak bez okazji dowody sympatii.To jakas smieszna kartke z pozdrowieniami,a to kubek z napisem,,kazdy dzien zrob szczesliwym",a to jakis breloczek do kluczy.Czesto tez niektorzy kontaktuja sie ze mna przez Facebook,czy Skapa.Nie jest tak zle!

holandyja

Przyjaźń to też ustalanie granic. Pomagamy w sytuacjach wysokiej wagi kosztem własnego interesu, Ale nie powinniśmy pomagać kiedy dzieje się to naszym kosztem, a sprawa nie jest aż tak ważna.
Polska przyjaźń może dlatego jest taka słaba lub owiana rozczarowaniem, bo brakuje nam elementarnej wiedzy na temat asertywności. każdy ma prawo do własnego zdania i powiedzenia "nie" kiedy coś nie leży w jego interesie, a druga strona powinna to zaakceptować, a nie oburzać się, obrażać, zrywać kontakty... Przykładowo koleżanka Ketuczki nie powinna mieć do niej żal, że jej nie chciała wynając swojego mieszkania, bo jest to jej własność i może rozbić sobie z nią co chce, a to, że ona fantazjowała już jego umeblowywaniu i zapewne atrakcyjnej cenie za wynajem to już inna sprawa i niech to pozostanie w sferze jej własnych osobistych marzeń. Jesli chcemy na kogoś liczyć, liczmy na siebie. Szanujmy siebie i innych i mówmy "nie" w sposób nie raniący innych. Tego się mozna nauczyć.

Jest dużo przykładów, kiedy relacje ulegają zmienie, z powodu egozmu z jednej strony konfliktu. Przykładowo jest taka zasada w Polsce, że dziadkowie wychowują swoich wnuków. Głównie z tego powodu, że brak pieniędzy na żłobek, po prostu tnięcie domowych kosztów, tak to bym ujęła. Nie każdy chce powtórnie wychowywać dzieci i ma prawo do odpoczynku, do własnych zainteresowań, których nie mogli realizować wychowując własne dzieci. Tymczasem znam parę przypadków, w którym dzieci wręcz oburzają się, że ich rodzice nie chcą pomagać. Znam jeden przypadek, w którym dziewczyna wracając z Holandii do Polski jeszcze nie przestąpiła progu domu, a już oznajmiała, żeby jej rodzice niczego nie planowali, bo w najmbliższym miesiącu będą musieli opiekować się ponownie jej dzieckiem parę miesięcy. Egoizm nie zna granic, a wysysanie własnego interesu z innych to domena Polaków.

I tak jak 888 powiedział zawsze będą dwa obozy: jedni, którzy nie mają problemu z braniem i nie zwracaniem uwagi na interes drugiej osoby tzw egoiści oraz druga grupa, którym nie jest obcy termin asertywności, a szacunek dla innych to naturalna sprawa.

Do holandyji-moje mieszkanie jest malym mieszkaniem.Wprawdzie jest,to mieszkanie trzy pokojowe,ale bez zadnych''bajerow'' Nawet w nim nie ma porzadnych drewnianych mebli .Nie chodzi o wnetrze mieszkania.Chodzi o sam fakt wynajmu.Jesli ''przyjaciolka'' sam Ci mowila zebys nikomu nie wynajmowala mieszkania z takich czy innych wzgledow,a tu raptem zmienia zdania.Zmienia zdanie,bo jej kuzynka dostala sie na studia i poszukuje niekrepujacego mieszkania.Wiec jesli ktos mowi nie wynajmuj,a raptem zmienia zdanie tylko dlatego,ze wlasnie Twoje mieszkanie stoi puste,a chetnie juz oczyma wyobrazni widzi mieszkajaca kuzynke i jej to obiecuje nawet nie pytajac sie mnie o zdanie.Kiedy ja mowie,ze nie,to jest juz powod do obrazania sie,moim zdaniem nie ale kazdy ma prawo inaczej myslec....

Zgadzam sie z holandyja.Nie raz powtarzam ludziom o asertywnosci,tu na blogu tez to mowilam,Trzeba sie tego nauczyc ,zeby ludzie wiedzieli jasno czego moga od ciebie wymagac i o co cie prosic.Jezeli mam jakis problem,najpierw zwracam sie o pomoc do samej siebie,szukam wszelkich prawdopodobnych rozwiazan w mojej glowie.Rzadko ,prawie nigdy w zyciu nie prosilam o pomoc innych.Napewno sa to cechy charakteru,ktore ma sie w genach.Rodzimy sie silni lub slabi.I tym slabszym trzeba czasem pomoc.Oni nie sa winni ,ze sie tacy urodzili.Nalepiej to zobrazowac na przykladzie klasy w szkole.Jedni sa prymusami bez korepetycji,drudzy musza ciezej pracowac aby nadazyc za reszta.No juz tak jest z homo sapiens.Nie wszyscy rodza sie geniuszami.Tak poza nawiasem to dzisiaj wlasnie zmarl jeden z geniuszy,ktory tez nie mial latwego zycia,zostal oddany tez do rodziny zastepczej.Pomimo to potrafil zbudowac wielkie imperium a przegral z rakiem. Nie ma jednej recepty na szczescie!!

holandyja

Twoja "przyjaciółka" pewnie podała swojej kuzynce cenę za wynajem (jak znam świat). Ludzie tacy jak ona potrafią tak głęboko fantazjować, że spadanie na ziemię jest zbyt bolesne i nie umią sobie z taką porażką poradzić. Porażką, bo ich zdolności perswazji na nic się zdały, a przecież całe życie ćwiczą tą umijętność i na niej układają życie.
Nie ważne jakie jest twoje mieszkanie. Luksusowe w dużym apartamentowcu lub malutkie z odpadającym tynkiem ze ścian, nikt nie ma prawa decydować, zmuszać cie ani dawać ci do zrozumienia co masz zrobić ze swoją własnością.

Sorry,wczoraj zmarl Steve Jobs!

holandyja

Nie ma jednej recepty na szczęście i ... sukces. Bo ten człowiek odniósł sukces, ale nie wiem czy był szczęśliwy. Mam nadzieję, że tak ;) Temat asertywności nie był nauczany w naszym polskim szkolnictwie. Siedziałam w ksiązkach każdego dnia, ale nie zapadło mi ono w pamięci, więc wnioskuję, że nie było. Nie dziwmy się później, że ludzie nie wiedzą o czym ty do nich mówisz, a nie chcą zajrzeć do zwykłej wikipedii. Najlepiej przy najbliższej wizycie w Polsce kupić książkę o asertywności, przewałkować temat i wiedza uzupełniona. Sama zaznajomiłam się z tematem czy czasem i ja nie popełniam pewnych błędów.

A propo pomocy opowiem Wam taka angdote:

Pewnemu samotnemu panu zepsul sie odkurzacz. Postanowil, ze pozyczy ten sprzet od pani, ktora mieszka 4 pietra wyzej. Byl jednak pelen watpliwosci i tak kombinuje, a jak mi powie zebym sobie naprawil...a jak mi powie zebym sobie kupil...a jak bedzie chciala pieniedzy za pozyczony sprzet...a jak mi nie otworzy drzwi???
Bijac sie z myslami doszedl na 4 pietro. Dzwoni, usmiechnieta sasiadka otwiera drzwi i slyszy...NIECH PANI SOBIE W DUPE WSADZI TEN ODKURZACZ!!!

Jaki z tego moral? Nie dorabiajmy ideologii do prostych spraw, wystarczy zapytac.

Oczywiscie ,ze tak Iga.To podobnie jak z pytaniem o droge w miejscu ,ktorego nie zanamy.Nikt nie obraza sie,gdy nagabujemy kogos obcego i pytamy o pomoc w dotarciu do jakiegos nieznanego miejsca.Mysle,ze bezposrednie kontakty miedzy ludzkie,takie ,,oko w oko'' w duzym stopniu zostaly ,,zabite" przez rozwoj technologii.techniki.Przez wiekszosc wynalazkow dzisiejszego swiata stalismy sie bardzo samodzielni i samowystarczalni.Ped za suksesem,wlasnym szczesiem,powoduje,ze nie zauwazamy drugiego czlowieka.I tutaj po czesci zgodze sie z Andrzejem.Jestesmy egocentrykami,ktorzy widza na pierwszym miejscu swoj interes,reszta tak przy okazji!

Mam nadzieje ,ze chociaz ludzie tacy jak misjonarze robia to rzeczywiscie z powolania.

Moja serdeczna przyjacioleczka,z ktora znamy sie od kolyski chciala mi udowodnic,ze moj maz jest nic nie wartym lotrem i babiarzem.Wpadla na gienialny pomysl,ze go uwiedzie.Kiedy przyjechala do Nas w odwiedziny stwierdzila,ze jej przyjazd do Nas to jest otworzenie mi oczu jakiego mam naprawde wiernego meza.Nie moglam uwierzyc w to, co slysze,ale niestety to mi mowila kolezanka-przyjaciolka.Nadmienie,ze kolezanka nie byla na naszym slubie i nie miala mozliwosci poznac mojego meza.Zachowywala sie jak kokietka malo mu nie weszla****ale u mnie''pilka krotka'' kazalam jej sie w ciagu pieciu minutach spakowac i spier*** tak sie zakonczyla nasza przyjazn.

Dla mnie przyjazn,to relacje,ktore wymagaja kompromisu,ale tez nie bezwzglednego poddawania sie czyjejs manipulacji.Czlowieka szanuje sie za jego lojalnosc i tym kim jest wobec siebie swoich najblizszych i czy stac go bedzie wstac o drugiej w nocy przyjechac do ciebie jak do niego zadzwonisz,ze masz powazny problem.Co to za przyjazn jezeli jedna przyjaciolka chce wykorzystac druga,bo widzi w tym swoj interes.Najszybciej rozwalaja sie przyjaznie kiedy odmowisz bycia zyrantem w banku czy nie chcesz pozyczyc pieniedzy, samochodu.Przyklad bezposrednio mnie dotyczacy; nie pozyczenie samochodu moim przyjaciolom na dwa tygodnie bylo powodem powiedzenia sobie paru przykrych rzeczy.Chyba najgorsze jest to,ze powiedzenie prawdy jest niezrozumieniem strony sluchajacej.Slyszy sie w kolo mow tylko prawde,niech ona bedzie najgorsza,ale niech znam prawdziwy powod.Tylko ,ze pozniej jest trudno wysluchac prawdziwych argumentow i szybko ludzie sie obrazaja,ale to ci sami ludzie kiedys mowili,ze prawda i tylko prawda.

holandyja

Kiedyś znałam taką jedną co to chciała uwieść Holendra w sposób dokładnie jak na tym filmiku od 2:55 http://www.youtube.com/watch?v=cwV5xYDe7...

Ani be ani me ani kukuryku po angielsku lub holendersku, ale dawała czadu, zresztą bez skutku. Facet za porządny albo za małe pole manewru. Od tamtego momentu zaczęło do mnie docierać, że baby są głupie. A szkoda mogłam żyć błogiej nieświadomości. J.a twoja przyjaciółka chciała go dla siebie, a nie tam zaraz udowadniać, że babiarz i ze ona cie uratuje od tego potwora biorąc wszystkie ciosy na swoje bary. Najgorszy rodzaj intrygantki.

Wiatrak

Ten pierwszy film jest super humor holandyja. Ale dalsze w tej serii autoplay mrożą mi krew w żyłach!
Niektóre kobiety są może głupsze od innych ale i tak kobiety są super-inteligente w porównaniu do mężczyzn. Kobiety są jak koty... lub jak Holendrzy... zastanawiają się co robią. Czysty pragmatyzm (choć głęboko dla mężczyzn ukryty). Mężczyźni są jak psy... lub Polacy... na żywioł! :-)

holandyja

Przykro mi stwierdzić, że masz rację ;( Gdyby j.a nie wykopałaby swojej koleżanki z domu, to nie wiadomo co by się stało. Animal planet wśród nas ludzi, ale dla poprawy nastrojów słyszałam o rodzynkach...

Przytocze artykul,ktory juz od jakiegos czasu krazy po necie.

'Paradoksem naszych czasow jest to, ze mamy szersze autostrady, ale wezsze poglady. Wydajemy wiecej, ale posiadamy mniej, kupujemy wiecej, ale rzadziej odczuwamy przyjemnosc.
Mamy wieksze domy, ale mniejsze rodziny, na pozor wiecej wygod, ale mniej czasu dla siebie i swoich bliskich. Mamy wyzsze wyksztalcenie, ale mniej rozsadku, bardziej rozwinieta medycyne, ale gorsze zdrowie. Dodalismy zyciu lat, a nie latom zycia.
Smiejemy sie za malo,zbyt czesto sie zloscimy, czytamy za malo, a za duzo ogladamy telewizji. Mowimy za duzo, kochamy za malo. I za czesto nienawidzimy.
Pomnozylismy nasz dobytek, ale ograniczylismy nasz system wartosci. Nauczylismy sie jak przezyc w cywilizacyjnej dzungli, ale nie jak zyc i oddychac pelna piersia.
Produkujemy coraz wiecej nosnikow do przechowywania informacji, a komunikujemy sie coraz mniej. Dokonujemy wiekszych rzeczy, ale niestety nie lepszych.
To sa czasy wielkich ludzi i malych charakterow, piekniejszych domow, ale rozbitych rodzin.
I zupelnie zapominamy, ze zycie nie jest mierzone liczba oddechow, ale liczba momentow, ktore zapieraja dech w piersiach."

Zgadzam sie z tym absolutnie.Problem w tym,ze nie kazdy potrafi to zrozumiec.Nie wszystkich stac na taka decyzje,zeby zatrzymac sie w biegu i zaczac myslec,po co mi to wszystko?Zrobilam to w wieku 40 lat jak wiekszosci tu wiadomo i absolutnie tego nie zaluje.Czasem warto zaufac swojemu przeznaczeniu lub aniolowi strozowi,jak kto woli.

Moze przewrotnie zadam pytanie.Czy jest mozliwa bezinteresowna i bez zadnych pod tekstow przyjazn miedzy kobieta i mezczyzna?

Wiem,ze bywaja,ale ja takowej nie doswiadczylam.Inne sa relacji kolezenskie gdy sie wspolnie pracuje,ale inne, jak sie spotyka kobieta z mezczyzna po to,zeby wypic we dwoje kawe i wspolnie sie pocieszyc.

Wiatrak

Ja myślę, że natura człowieka wyklucza związek obojga płci BEZ sexu. Oczywiście kobieta może się bez sexu świetnie obejść, ale mężczyzna jest jak... już to pisałem powyżej :-)

Jest mozliwa,w moim przypadku juz od 25 lat.Absolutnie bezinteresowna,bez poddekstow,czysta jak krysztal.Laczyl nas co prawda biznes przez jakis czas,teraz juz nie ,ale przyjazn zostala.

holandyja

Jeśli jest taka przyjaźń między kobieta a mężczyzną to na bank jedna ze stron chciałaby czegoś więcej. Zwykle jest to facet. Przyjaźń między kobietą a mężczyzną może być bardzo przyjemna tylko zwykle kończy się hukiem.

holandyja

Czego nauczył się Mały Książe w swojej podróży?
- nauczył się, co to znaczy być odpowiedzialnym
- zrozumiał, że przyjaźnić się to znaczy „stworzyć więzy”
- żeby się z kimś zaprzyjaźnić, trzeba najpierw oswoić
- oswajanie wymaga cierpliwości
- kiedy poznajemy nową osobę powinniśmy oceniać ją sercem
- oswojenie wiąże się z troską i potrzebą spędzania wspólnego czasu
...
- zrozumiał, że zanim wyruszył w podróż już oswoił Różę i nie powinien jej zostawiać
- odkrył, że jego Róża nie jest jedyną we Wszechświecie, ale mimo tego była dla niego najpiękniejsza
- znalazł różnicę między słowami „jedna” i „jedyna”
- o umiejętności obdarzania kogoś uczuciem decyduje to, czy dojrzeliśmy do tego uczucia
- umieć tolerować wady i zalety

To tak o przyjaźni skopiowane z opracowań lektur http://zadane.pl/wypracowanie/Opracowani...

Postarj sie zyc ,,koliscie" z ufnoscia dziecka,a zycie stanie sie przyjemniejsze.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.

Z boku widać wyraźniej

Wiatrak.nl choć jest holenderski to na kurzej nóżce stoi i nie służy - jak powinien - do mielenia tylko do wentylowania!
Meer over wiatrak.nl weten?