Niderlandzkie obyczaje
W Holandii:
- Możesz i powinieneś mieć swoje zdanie i swojego zdania bronić ale także respektować zdanie oponenta choćbyś się z nim bardzo nie zgadzał.
- Mimo wrodzonej grzeczności nakazującej nie odmawiać gospodarzowi to jednak, szczególnie w pracy nie gódź się na wszystko gdy ci to nie miłe. Naucz się odmawiać. Mówić "nie!" - ale grzecznie i spokojnie argumentując odmowę.
- Używaj częściej słów alstublieft, dank u wel, graag, bedankt. Polacy są często w oczach Holendrów gburowaci, nieokrzesani i niekulturalni.
- Nigdy nie zdejmuj butów w przedpokoju!
- Na urodzinach składaj życzenia wszystkim członkom rodziny a także ogólnie zgromadzonym gościom.

- Wychodząc z wizyty żegnaj się wylewnie z gospodarzami i z gośćmi, wołasz Daaag! Doei! lub Houdoe! na pożegnanie (w zależności od regionu) i klaksonujesz na odjazd. Gospodarz zawsze czeka przed domem i macha na pożegnanie na odjazd gościa. Polski obyczaj natychmiastowego zamykania drzwi za wychodzącym nie jest tutaj eleganckie.

- Zrób coś bardzo typowo holenderskiego w kuchni: np. przyrządź kalafiora w białym sosie (witte saus) lub usmaż na Sylwestra oliebollen.
- W rozmowie patrz się ludziom śmiało w oczy. Odwracanie oczu od rozmówcy przyjmowane jest jako słabość, nieokrzesanie lub ukrywanie czegoś.
- Podawaj rękę tylko przy oficjalnym powitaniu z ważniejszą osobą, czyli nie codziennie kolegom w pracy lub dobrym znajomym. Całowanie kobiet w rękę jest czymś nie z tego świata.
- W niektórych wypadkach, lepszych znajomych, możesz się na powitanie pocałować z kobietą w policzki - ale koniecznie trzy razy! Czyli nie dwa i nie cztery.
- Otrzymany prezent rozpakuj od razu, pokaż gościom i podziękuj - czym sprawisz przyjemność ofiarodawcy.
- Jesli Holender zaprosi cie do siebie do domu, weź kwiaty bądź butelkę wina.
- Przestrzegaj tych 15 przykazań
Kto zna więcej takich bardzo typowych holenderskich obyczajów - raczej nie praktykowanych w Polsce?
55 komentarzy




Teraz czekam na komentarze w stylu: co za debilne zwyczaje w tym kraju. Widze, ze kroi mi sie niezla radocha. Nie ma to jak zaczac weekend z usmiechem na ustach :))
Andrzej - pierwsza zasada to wedlug ciebie ''Możesz i powinieneś mieć swoje zdanie i swojego zdania bronić''.
Absolutnie sie z tym zgadzam...ale przypomina mi sie artykul ''Jakie jest Twoje zdanie'' w ktorym plajtujesz raczej za tym by takowego nie posiadac, jako ze Holender ma zdanie tylko na trzy tematy (najmniej istotne jakie istnieja) zas na tematy dotykajace sedna wypowiadac sie nie bedzie.
W rozmowie patrz sie ludziom w oczy nie uwazam za obyczaj holenderski tylko.Dla mnie to jest forma grzecznosci,respektu, ktora powinna byc stosowana z kazdym rozmowca.Podobnie jak "mocny"uscisk reki przy powitaniu swiadczy o twoim charakterze.
Karina, chciałaś chyba napisać "optujesz raczej za tym" (opowiadasz się za..), plajtować to bankrutować.
Z posiadaniem własnego zdania jest trochę paradoks, bo im bardziej to zdanie jest "własne" czyli odrębne, nieprzystające do innych, trudniej o pokojową dyskusję i jakieś grzeczności.Może dlatego często Holendrzy unikają drażliwych kwestii, co może prowadzić w sumie do nudy.
Podoba mi się idea spokojnej dyskusji, kiedy przeciwnicy mają inne zdania, ale to też duża sztuka, nie każdy potrafi.
Z innych zwyczajów wymieniłabym - chodzenie cały dzień w butach w domu zamiast w kapciach,
- wychodzenie z domu z mokrymi włosami po umyciu w zimny dzień
- niezakładanie małym dzieciom nakryć głowy
- przestawienie się na dźwięk Eeee? przy pytaniu znaczącym "Co mówisz? O co chodzi?"
- jedzenie frytek z majonezem
:)
Anula, slusznie. Troche bezmyslnie spolszczylam sobie slowo ''pleiten''
ulubione powiedzonka:
- He, he. Zo. Effe zitten!
- Gezellig
- Zo!
- Nou, nou, nou
- Tsjonge, jonge
ech, Karina, wszystkim nam sie to zdarza. calkiem normalna sprawa.
czasami latwiej jest uzyc krotszego slowa holenderskiegoi, lub je spolszczyc, niz opisywac dana sytuacje po polsku.
ja nagminnie mowie ze np. widelec lezy "na aanrechcie" zamiast poprawna polszczyzna powiedzic "na blacie kuchennym".
Jesli chodzi o inne zwyczaje ktore spotkamy w Holandii to dodalabym:
- swietowanie urodzin osob doroslych i brak imienin (w Polsce urodziny przynajmniej w moich okolicach swietowalo sie uroczyscie do 18 roku zycia, pozniej przechodzono na imieniny)
- wysylanie kartki rodzinie i znajomym po narodzinach potomostwa i nastepujace po tym odwiedziny (kraamvisite), obowiazkowo z prezentami dla dziecka (czesto rowniez dla matki) i ''beschuit met muisjes''
- jesli urzadzales przyjecie weselne w NL i zapraszales holenderskich gosci, wyslij kilka tygodni pozniej gosciom kartke z podziekowaniem za uczestnictwo
- miec w domu slodycze 11 listopada gdy swietuje sie ''Sint Maarten'' i dzieci chodza od drzwi do drzwi spiewajac piosenki nagradzane za to slodyczami
- wyslanie kartki sasiadom, znajomym, rodzinie gdy ich dziecko zda egzaminy koncowe w szkole. Wywies plecak szkolny lub ksiazki gdy twoje dziecko pomyslnie zdalo egzaminy
- w regionie Groningen jesli bedziesz miec gosci w Nowy Rok zaopatrz sie w rurki i bita smietane ''nieuwjaarsrolletjes''
- jesli dostaniesz prezent od Holendra rozpakuj go od razu przy nim by mogl zobaczyc twoja reakcje. Pokaz go rowniez innym gosciom
- jesli Holender zaprosi cie do siebie np na kolacje, wez kwiaty badz butelke wina
Mnie się zdarza używać holenderskich słow jak rozmawiam z Polakiem w Holandii, bo czasem krócej a czasem czesciej używam i po prostu holendrskie słowo to pierwsze, które pamiętam.
Ogólnie zasady moim zdaniem uniwersalne. W Polsce przecież jest tak samo. Każdy może mieć swoje zdanie, wskazane jest używanie słów grzecznościowych, żegnanie się, witanie czasem przez podanie ręki a czasem całuski (panie).
Jedynie może to gratulowanie całej rodzinie mnie zaskoczyło. Pamiętam jak pierwszy raz mi gratulowali z powodu urodzin męża, to nie wiedziałam jak zareagować, myślałam, że im sie pomyliło i myślą , że to ja mam urodziny.
Ale ktoś wspominał o łazeniu w butach po salonie. Mieszkańcy to raczej zdajmują, choć pewnie różnie to bywa jak chodzi i rodzine, ale gości włażą z buciorami. Akceptuje ten zwyczaj, ale tylko dlatego, że nie mam wyjścia. Nie lubie tego.
Ja jeszcze dodałabym zwyczaj pozdrawiania się na ulicy nieznajmych. Bardzo mi się to podoba. Wydaje mi sie to takie naturalne, że jak nawiązuje z kimś kontakt wzrokowy to trzeba go pozdrowić a nie udawać, że się go nie widzi.
''Na urodzinach skladasz zyczenia wszystkim czlonkom rodziny i gosciom'' Pierwszy raz sie z czyms takim spotykam ? Nigdy tego nie slyszalam, ani nie widzialam ???
He,he to fakt ja mialam nauczycielke mevrouw Trudi (przesympatyczna kobietka) co naduzywala tego slowa he,he :) :) chyba takiej jej przyzwyczjenie, bo w roznych sytuacjach go uzywala ??? Czasami to paradnie wygladalo, i jak to slysze to odrazu z nia mi sie kojarzy :)
Karti Karina D to oni wysylaja zawsze i z kazdej okazji :) jak sie przeprowadzisz, na urodziny,na Sw.,na sluby (ja widzialam jak osobiscie nawet wreczaja) po prostu z byle okazji :)
Darina, zgadzam sie z Toba, wiekszosc zasad jest dosc uniwersalnych. Wydaje mi sie ze generalnie ww zwyczaje to drobnostki i Holender ktory wie ze ma do czynienia z kims z innego kraju nie przejmie sie zbytnio jesli ich (jeszcze) nie znamy.
Mnie osobiscie zdziwilo przy obchodzeniu pierwszych urodzin mojej corki kilka dni temu, gdy goscie przyniesli prezenty nie tylko dla niej ale rowniez kwiaty i drobne prezenty dla mnie jako matki i pani domu. Bardzo mila niespodzianka.
Kiwi - natomiast tradycja wysylania kartek na Wielkanoc prawie nie istnieje. Choc ostatnimi czasy widze ze pojawia sie coraz wiecej kartek wielkanocnych.
Mnie bardzo podoba sie zwyczaj obdarowywania dzieci ze swojej grupy w przedszkolu (peuterspeelzaal) drobnymi prezentami (kilka cukierkow, malutenka zabawka, rolka dropsow), opakowanymi w ladny, kreatywny sposob, przez dziecko obchodzace tego dnia swoje urodziny. Nie wiem jak w innych regionach kraju, ale tu gdzie ja mieszkam jest to bardzo powszechne.
Karina D obchodzenie imienin to tylko znane jest w Polsce.Dla mnie obchodzenie urodzin jest wazniejszym dniem.
Jezeli chodzi o te gratulacje,to do dzis jest dla mnie dziwnym zwyczajem.Holendrzy uwazaja,ze jak np zona obchodzi urodziny i swietuje, to cala jej rodzina tez troche swietuje ten dzien.Dlatego te gratulacje:-)Podobnie jest z gratulacjami na slubie i innymi okazjami.
Co mi sie bardzo tu podoba, to jest przybieranie domow z okazji 50latki,urodzin dziecka no i teraz z okazji WK.Chodzenie w butach po mieszkaniu nie razi mnie.Nie znaja tego zwyczaju.Uwazam podobnie jak Holendrzy, ze to jest krepujace dla wielu osob ze znanych powodow.Po to sa wycieraczki przed kazdymi drzwiami:-)
Czesto juz slyszalam o tych frytkach z mayo i zastanawiam sie dlaczego to jest dla Polakow takie dziwne?:-)Mozna by bylo jeszcze wiele wymienic, ale duzo obyczajow ktore sa w moim regionie, nie ma w innych i odwrotnie.
Broerkonijn - dobry przyklad, zapomnialam o tym. U nas rowniez jest znany ten zwyczaj. Kilka dni temu robilismy corce takie wlasnie podarki do przedszkola.
Zosiu, imienimy sa znane rowniez w innych krajach, rowniez okolice Limburga.
http://nl.wikipedia.org/wiki/Naamdag
''Czesto juz slyszalam o tych frytkach z mayo i zastanawiam sie dlaczego to jest dla Polakow takie dziwne?:-)'' - jest to dziwne poniewaz nie jest zwyczajem w Polsce. Tak jak jedzenie frytek i chipsow z octem w UK moze byc dziwne dla tych, ktorzy tego nie znaja.
W Danii je sie dosc powszechnie kaszanke z miodem...dziwne ale bardzo smaczne.
Karina D karti zawsze byly z kroliczkami/jajeczkami to sa wielkanocne :) A wysylanie to pewnie wedle uznania ? W moich stronach na kazde Sw. sie wysyla :)
Fajny zwyczaj jest tez gdy np. dziecko sie urodzi to robia dekoracje przed domami :) (bociany, imiona dzieci...) tak tez jest na rozne rocznice (np. 20/30 lecia), urodziny np. 50/65 lat. Wywieszanie plecakow na koniec roku ;)
No wlasnie Karina D kazdy rozne sa zwyczaje.Kaszanka z miodem rozumie ze to kombinacja dziwna, ale frytki z mayo?No coz, kazdy je to co lubi.
Nigdy jeszcze nie slyszalam o obchodzeniu imienin krajach a tym bardziej w okolicach Limburga.Hmmm
Zosiu, dosc czesto rzuca mi sie w oczy fakt, ze w swoich wpisach uzywasz zwrotow; nigdy, tylko, zawsze i podajesz wyssane w palca informacje. Nie mowie tego by Cie obrazic, jednak nie bardzo to rozumiem dlaczego nie napiszesz po prostu - z tego co mi wiadomo...zamiast pozniej sie tlumaczyc ze nic o tym nie slyszalas?
frytki z mayo - tak, dla mnie odsobiscie to bardzo dziwna kombinacja. Nie jadlam jeszcze frytek z majonezem, za to z ketchupem, octem, sosem orzechowym i musem jablkowym. Kombinacja tlustych frytek z dodatkowym (ze tak to brzydko nazwe) ''glijmiddel'' w postaci majonezu nie pasuje do moich smakowych przyzwyczajen.
Fajny temat. Holendrzy sa dosc tradycyjni jesli chodzi o male zwyczaje i domowe obrzedy - i faktycznie, tu nie chodzi o jakies konserwatywne nastawienie, ale jest tyle niuansow, ze trzeba troche miedzy nimi poprzebywac by je odkryc. Ta sa niuanse, na ktore oni sami juz nie zwracaja uwagi, a ktore z perspektywy innej kultury sa odmienne, zaskakujace. W moim przypadku to wlasnie wspomniane juz urodzinowe zwyczaje gdzie kazdy kazdemu gratuluje byly wielka niespodzianka. I pierwszy raz nie wiedzialam czemu tak sie dzieje.
Inne odkrycie to byly weekendy rodzinne na campingach (zwlaszcza w okolicach Hemelvaartweekend) oraz spotkania przy grach towarzyskich (spelletjesavond).
Oszczednosc tez mi sie rzucial w oczy -oczywiscie w pozytywnym znaczeniu, nie wyrzucanie rzeczy, ktore sie jeszcze nadaja do uzytku, ewentulanie korzystanie z komisow, z secondhandow (jesli chodzi o meble, sprzet), i sprzedaz -recycling, rzeczy ktore jednej osobie juz nie sa potrzebane, a ktos inne moze skorzystac; takze na rzadko spotykam sie z wyrzucaniem jedzenia; wszystko sie wykorzystuje. Pamietam, ze na poczatku rzucalo mi sie w oczy, ze na stole do sniadania/lunchu czesto stawiano niemal konczace sie maslo. U mnie w domu jak byli goscie to zawsze sie "nowe" opakowanie bralo w takiej sytuacji - no bo nie wypada przyjkac gosci reszta masla, w cudzyslowiu. A tu pragmatycznie, najpierw konczy sie jedno opakowanie, a potem zaczyna nowe...
Celebrowanie wszelakich uroczystosci w pracy, w rodzinie tez ma ciekawa otoczke moim zdaniem, ze wzgledu na "stukjes en liedjes", czyli male spontaniczne programy artystyczne w wykonaiu bliskich/znajomych na czesc jubilaty/emeryta itd.
Wspolne muzykowanie tez jest niesamowite - bo niewielkim kosztem ludzie zbieraja sie by urzadzic wspolnie 'huiskamerconcert' dla znajomych.
no i zbieranie wszeslikich kuponow, bonnetjes, plakkertjes, znizek, airmiles, tez chyba mozna nazwac narodowym hobby ;-)
Odnośnie frytek z majonezem to muszę przyznać, że nie tylko Polaków ta kombinacja zaskakuje. Pamiętam amerykański film w którym ktoś śmiał się z aktora grającego Holendra albo Belga, że je frytki z majonezem.
Hehe, zgadza sie. John Travolta i Samuel Jackson w filmie Pulp Fiction.
http://www.youtube.com/watch?v=jIk-xp3F3kI
Jestem Polką, mieszkam w Polsce i ubielbiam frytki z majonezem (Winiary Omega 3-6), co nie znaczy, że się tym objadam nie nie, wszystko z umiarem a to Holenderskie He? He? - jak to usłyszalam, to byłam w szoku małym, ale teraz już się powoli do tego przyzwyczajam i nie strofuje juz córki, która mieszka w NL od ponad 10 lat... - życie jest takie piękne i po co sobie je komplikować ... pozdrawiam wszystkich
@karina
czesc zwyczajow,ktore wymienilas sa uniwersalne. jak idziesz do kogos z wizyta to obojetnie czy to polska, holandia, niemcy etc. bierze sie wino, kwiaty czy jakies czekoladki etc. dostajac prezent powinno sie od razu go otworzyc (w polsce tez hehe..), zeby pokazac, ze sie z niego cieszymy.w polsce tez nalezy dziekowac gosciom, ktorzy brali udzial w wiekszych imprezach.
pozdrawiam
A powiedzcie mi co się mówi innym członkom rodziny/gościom na takim przyjęciu urodzinowym? Po holendersku i jeśli bym mogła prosić o tłumaczenie na polski żebym rozumiała co mówię w przyszłości :)
Zwyczaj dla mnie całkowicie nowy ale co nie znaczy że się nie dostosujemy, prawda? :)
@Sylwia
mowi sie standar gefeliciteerd met je verjaardag - czyli doslownie gratuluje w dniu twych urodzin - to do jubilata.
A do reszty osob mowi sie w zaleznosci od relacji jakie dane osoby maja do jubilata/tki
np gratuluje ci urodzin twego brata/siostry/mamy/kolezanki/wujka itd
zawsze to jest gefeliciteerd met de verjaardag van je ... (broer/zus/vriendin/oom...etc.
ale generelanie w skroconej wersje (i jak nie znasz osob obecnych i nie wiesz kto jest kim dla kogo), to wystarczy "gefeliciteerd"
:)
Dzis 11 listopad - poznym popoludniem swietujemy - ''Sint Maarten'', lampiony i kosz slodyczy juz gotowe?
Jak co roku dzieci z okolicy przyjda spiewac:
Sint Maarten, Sint Maarten,
De koeien hebben staarten,
De meisjes hebben rokjes aan,
Daar komt Sint Martinus aan.
lub:
Sint Maarten, Sint-Maarten
We zingen langs de deuren een lied
Doe open, anders hoor je het niet.
Leg alstublieft wat lekkers klaar,
Dank u wel, mevrouw,
tot volgend jaar!
Slodycze zakupione, lampiony gotowe :)
Bardzo sympatyczna tradycja.
U nas takze, wieczorem moja z dzieciakami i babcia wyruszaja..................
lampiony juz od kilku dni sa gotowe kaczucha i motyl,
no to sie dzisiaj objem slodyczy hahaha!
choc pogoda nie za bardzo, sztorm idzie...............
U nas leje, wieje...slodycze gotowe czekaja na oslode sztormowego spaceru po domach. Mojej 17 miesiecznej corce spacer z lampionem po domu narazie (na szczescie przy tej pogodzie) wystarczy.
Mimo wczorajszej ''pokkenweer'' pod drzwiami pojawilo sie okolo 20 rozspeiwanych dzieciakow z lampionami (w tym roku w reklamowkach z powodu deszczu) :-)
http://www.nu.nl/binnenland/2446586/vrou...
hmmm...
20 letnia mloda osoba bedzie miala 82 letnia matke....
Jezeli matka tego wieku dozyje......
Moim zdaniem ewidentny brak odpowiedzialnosci i szczyt egoizmu.
.......Całowanie kobiet w rękę jest czymś nie z tego świata..........a ja sie nie zgodze ..znam kilku Holendrow co caluja Polki w dlon:)
Naturalnie o Szarikach :-) i innych czworonogach. Oficialnie w Holandii jest obowiazkek zbierania psich kupek. Pisze tu o porzadnych, a nie przecietnych obywatelach. Niestety malo kto sie do tego stosuje. Ale zaden sasiad nie bedzie zachwycony jezeli twoj czworonog zrobi kupke na chodniku, przed jego drzwiami wejsciowymi. Psy zalatwiaja sie na jezdni, a nie na chodniku. Warto wiedziec wlasciciel psa biegajacego po placu zabaw dla dzieci moze dostac mandat, w Zoetermeer ponoc 60 euro. Szczegolnie latem jest to wyjatkowo czesto kontrolowane. Psa nie mozna wszedzie spuszczac ze smyczy. Jak mi powiedziala rozgoryczona sasiadka, ktora juz 2 razy dostala mandat, inspektorzy juz od godziny 08.00 rano siedza zaczajeni w krzakach czychajac na delikwentow :-) niczym polska drogowka. Latem psa mozna zabrac tylko na niektore plaze. Na terenach zielonych przy wiekszych akwenach wodnych pies musi byc na smyczy.
Twoj kot robiacy kupe w ogrodku sasiadow moze byc tez powodem przykrych uwag. Kot musi miec w domu kocia toalete ze zwirkiem. Zwierzat domowych sasiadow sie nie dokarmia. Koty holenderskie sa na ogol wysterelizowane i powinny jesc niewiele i na ogol sa na diecie. Otyly kot zaczyna chorowac. Zaden wlasciciel nie bedzie wdzieczny za serwowanie kotu mleczka, ktore to notabene nie jest najlepsze dla kotow, czy jeszcze gorzej, resztek wlasnego obiadu. Kot i tak sam sobie cos extra znajdzie, jak go przycisnie to wejdzie do smietnika, albo zje zabe. Niestety, np. w Rotterdamie zawsze znajdzie sie jakis palant, ktory chwali sie tym, ze jego kot zostawiony na tydzien dal sobie doskonale rade. W Rotterdamie jest sporo bezdomnych kotow, ktore od czasu do czasu sa lapane i sterelizowane. Nie znosze polglowkow, ktorzy funduja sobie kota, a nastepnie wywalaja go z domu. Muzulmanie nie maja zwierzat domowych, jezeli spotkasz bezdomnego kota mozesz byc pewny, ze bylym wlascicielem jest holenderski imbecyl.
W zeszłym tygodniu obiegła holenderskie media sprawa Jack Wouterse (aktor z Rotterdamu) który miał w parku utarczkę z strażą miejską - chodziło właśnie o psa bez smyczy. Jack nazwał strażników Gestapo i Stasi. Opinie są podzielone.
http://www.rijnmond.nl/Homepage/Nieuws?v...
psy powinny byc zawsze na smyczy i w kagancu. nawet te najbardziej przyjazne pieseczki potrafia w nieobliczalny sposob zareagowac na cos co dla czlowieka jest normalne. tlumaczenia wlasciciela ze "on jest taki fajny, mily, grzeczny, nie gryzie i uwielbia dzieci" sa dla mnie tak samo wiarygodne jak banknot 3 euro.
Oczywiscie....pies w kagancu i na smyczy..... jak widze biegnacego luzem psa serce przestaje mi bic...sama mam suczke labladora przecudna wychowana z dziecmi,lagodna jak jej Pani:)....zawsze na smyczy:)
- wszystko porównuj do Holandii gdziekolwiek jesteś. Większy ten kraj od Holandii czy mniejszy? Czy to rodzaj tulipana? Frytki bez majonezu?, dziwne.
- bądź egoistą. Zawsze i wszędzie bierz tylko siebie pod uwagę.
- jeżeli wydarzyła się tragedia w Twojej okolicy lub chociaż wypadek samochodowy, chwyć za kamerę i bieggnij to zobaczyć.
- kiedy wracasz z zakupów zatarasuj drogę osidlową swoim samochem. Ale pamiętaj, żeby włączyć światła awaryjne.
- w ruchu drogowym nie używaj kierunkowskazów i nie włączaj świateł mijania jak długo się tylko da. Jak już się nie da, to właczącz światła postojowe.
- sraj swoim psem gdzie popadnie i zamykaj go w ogrodzie, zeby szczekal cały dzień.
- pokłóć się z sąsiadem. Najlepiej o to że ma drzewko 5cm za wysokie albo, że zaparkował przed Twoim domem na miejscu ogólnodostępnym.
- śmiej się z ludzi o innej narodowości i wytykaj im, że mają zły akcent kiedy mówią po holendersku.
- donieś na sąsiada do skarbówki.
- pal papierosy samochodzie a wszelkie śmieci wyrzucja na najbliższym skrzyżowaniu lub parkingu.
- wysyłaj smsy i automatyczne inkaso na szczotki do zębów dla dzieci, które mają psy z rakiem w Afryce, żeby pokazać dobrą duszę. Ale polskich bezdomnych i bezrobotnych deportuj.
- z imprezy w piątek, borrela w pracy koniecznie wracaj własnym samochodem, bo to tylko piwo.
- miej opinię na każdy temat, bez względu czy wiesz o czym mówisz i czy na przykład potrafisz pokazać to panśtwo na mapie.
- jedz kanapki z musztardą albo białym cukrem.
- w czasie lunchu wydmuchaj nos przy stole, albo przynajmniej wyjmij coś z ust
Uj... bolesna charakterystyka. Nie wiem, jak długo jesteś w Holandii Krystian, ale wyraźnie ZA długo ;-)
Andrzej. Powiedz gdzie powiedziałem nie prawdę. Ty widzisz tylko fajne rzeczy u Holendrów, a ja tworze przeciwagę, żeby biedactwa nie wyszli na nadludzi. :)
Już mnie wyganiasz? Dobrze, że w Hadze nie mieszkam, bo pewnie byś mi załatwił bilet do autobusu z gemeente. Świat się zmienia. Kiedyś pociągami się wywoziło tych niepasujących, a teraz autokary z klimą. Luksusik :)
Pocieszne jest, że zawsze jest ktoś dla kogo ja jestem pro-holenderski i anty-polski lub odwrotnie. Nie oceniałem czy piszesz prawdę czy nie. Może ja się z tobą zgadzam tylko mi ni wypada tego napisać? ;-) Każdy ma swoja prawdę. Widząc tak Holendrów jak powyżej - w czym nie jesteś wcale odosobniony Krystian - przebrzmiewa rozgoryczenie, więc uważam, że zdrowiej psychicznie jest wrócić do swojego kraju niż się męczyć wśród takich kanalii.
Sam tez bym wyjechał jakbym miał gdzie.
ja bym jeszcze dodala;
* taki aromatyczny baczek po smacznej wspolnej towarzyskiej kolacji
*dlubanie palcem w zebach po posilku i dokladne ogladniecie co tak naprawde to bylo ...oczywiscie wsuwajac z powrotem palec do ust by sie nie zmarnowalo , hehe
Krystian,
jedynym wytłumaczeniem, że mimo tej długiej listy negatywów wciąż tu siedzisz jest pewnie fakt, że w PL byłaby (ta lista) jeszcze dłuższa. Eeech, czytać się nie chce tych wypowiedzi frustratów! Andrzej ma rację, czas kupić bilet powrotny. Panie Andrzeju, całe szczęście, że Pan zachowuje rozwagę i ciągłą ciekawość Holandii (i nie tylko)...
Panie Andrzeju,
nie ma Pan gdzie wrócić? Znam kilka osób w PL, które chcą wrócić do Holandii. Może się Pan z kimś zamieni ( a domy mają naprawdę ładne)? Po co się tak męczyć? Oni tam, a Pan tu?
A ja dodam że w czasie przerwy/lunchu jak już wydłubiesz wszystko co masz w zębach i wydmuchasz głośno nochal to jeszcze głośno beknij i pierdnij przy wszystkich na stołówce.
@Andrzej Zaskoczyłeś mnie odpowiedzią pozytywnie. Ceny domów spadły, hipoteki ciężko się pozbyć, trudno jest wyplątać się ze zobowiązań po kilku latach. Środowisko tworzą ludzie, zależy jak trafisz. Miłego weekendu.
@yota Poza Polską i Holandią jest całe mnóstwo innych krajów, w których byłem lub nie byłem i nie mam opinii. I nie wyganiaj ludzi z nieswojego kraju. Też nie jesteś u siebie. To ciekawe jak niektórzy Polacy stają się bardziej holenderscy niż Holendrzy. Myślisz, że Ci ktoś podziękuje? Oglądałem zeszłoroczny finał piłki nożnej ze znajomymi i znajomymi znajomych. Jedna z Polek stanęła na baczność z ręką na sercu kiedy grali hymn holenderski. Spytałem "Po co to robisz? Założę się, że w Polsce przy polskim hymnie tak nie zrobisz. Dlaczego stoisz na baczność kiedy grają holenderski hymn i tłum śpiewa jestem Niemcem, będę służył wiernie królowi Hiszpanii?". Odpowiedziała, że sypia z Holendrem i jest z tego dumna. No cóż, każdy ma prawo do swojej drogi i swojej opinii.
Krystian, ale jest jeszcze droga normalna, bez ekstremalnych ocen. Bo te świadczą tylko o frustracji właśnie, no bo sam się zaplątałeś w te zobowiązania, kryzys, hipoteki, a chciałoby się inaczej. Więc winni są wszyscy wokół, tylko nie Ty sam. I nie jestem bardziej holenderska niż polska. Los sprawił, że przyszło mi żyć na styku tych dwóch kultur, dwóch krajów, więc od początku sobie założyłam, że będę je kochać jednakowo, bo mam do tego jednakowe powody. Tak w jednym jak w drugim są plusy i minusy. I nie mam zamiaru ważyć, gdzie czego jest więcej. Trzeba się albo z pewnymi rzeczami pogodzić, albo być ponad. Po co roztrząsać, jątrzyć, tworzyć atmosferę hien, kanalii? Robiąc to, jest się jednym z nich. Przecież nie wszyscy są tacy i tu i tam, tak samo jak i nie każda Polka staje na baczność podczas hymnu. Ale sam fakt, że ją o to zapytałeś po co to robi, a teraz tak to skomentowałeś świadczy o tym, że jesteś mało tolerancyjny i chciałbyś, aby wszyscy byli stworzeni na obraz i podobieństwo Twoje. Nie podobają się mi takie postawy, bo życie jest bardziej skomplikowane i kolorowe.
@yota, ani zamienić się mieszkaniami nie jest możliwe ani nawet gdyby było możliwe to... nie mieszkaniem człowiek żyje.
Krystian musisz widdzec ze Andrzej obraca sie w wyzszych sferach. Tam ludze nie puszczaja bakow, tam ludziom zdarza sie od czasu do czasu "zlamac powietrzd". Co do zasady iz w holandii zawsze warto miec swoje zdanie to pamietaj, ze nie dotyczy ona andrzeja. Na wiatraku posiadanie zdania innego niz autor nie poplaca. Zauwaz, ze z forum zniknelo niedawno kilku stalych uczestnikow. Jak myslisz, dlaczego? Najpierw zaczynaja znikac niektore komentarze, potem ich autorzy zmieniaja sie w malysza tzn. dostaja sucha bulke z bannem....
Insynuować i obrzucać błotem zawsze przysparza splendoru! Brawo petty!
Zla wiadomosc dla wszystkich agresywnych, holenderskich neofitow: obcokrajowcow, czyli tez Polakow, w Holandii jest sporo, wg prognoz bedzie ich przybywac. Czyli statystycznie ilosc osob majacych nie najlepsze zdanie o Holendrach tez bedzie rosnac, a nie malec :-(
JAAAAAAAAAAAAAA, jammmmer, he :-)
„Trzeba się albo z pewnymi rzeczami pogodzić, albo być ponad.”
Zgadza sie. Jaki sens ma w zwiazku z tym wyzywanie forumowicza od frustratow, hien i kanalii? Jest to takim samym zajeciem jak kopanie w piekarnik, bo przypalila sie nam lasagne.
Brak jakichkolwiek, merytorycznych argumentow, wiadro wyzwisk wylane na glowe kogos, kto osmiela sie miec inne zdanie jest charakterystyczne dla prawie-prawie Holendra, ktory chcialby bardzo byc Holendrem, ale nigdy nim nie bedzie. I tu zagadkowe zjawisko: mieszakmy w Holandii, checmy byc bardziej holenderscy niz sam Holender, ale pojecie wolnosc slowa kojarzy sie nam z ..... V&D. Skad bierze sie ta zacieklosc i upierdliwosc w zwalczaniu ludzi majacych inne zdanie?
Krystian nie propaguje w swoim komentarzu pedofilii, rasizmu czy neonazizmu; napisal ironiczny komentarz, z ktorym notabene sie zgadzam. Za co natychmiast zostal zmieszany z blotem. Po obowiazkowych wyzwiskach nastepuje negatywna charakterysyka osobowosci Krysiana sporzadzona przez domoroslego prawie psychologa/prawie Holendra. Po czym autorka daje tzw.zbawienne rady. Wypraszenie kogokolwiek z Holandii, gdzie sami jestesmy obcokrajowcem, jest co najmniej komiczne. Na marginesie: czy w Holandii, ewentualnie na swiecie, jest przynajmniej 1 Polak, ktory po cudownych radach pt. pakuj sie i wyrywaj do Polski, spakowal sie i wrocil do kraju? NIE. Jezeli nie to, wydaje mi sie, ze dawanie dawanie tego typu rad jest tak samo sensowne jak porady: uprawiaj borowki na pustyni Gobi.
Z komentarzem Krystiana mozna sie zgodzic lub nie. Mozna tez potraktowac jako zart, co wydaje mi sie, bylo czesciowa intencja autora. Agresywnym, holenderskim neofitom proponuje wyemigrowac na bezludna wyspe. Niestety tego typu posty kojarza mi sie natychmiast z ortodoksyjna sekta lub przynajmniej z namolnymi Swiadkami Jehowy. Nie bedzie tam nikogo, czyli rowniez nie bedzie Polakow osmielajacych sie miec negatywna opinie o Holendrach. Poniewaz nikt nie zaproponowal Krystianowi sfinansowanie kosztow ponownego przesiedlenia sie, rowniez nie bede sie wychylac.
Rozumiem, że Ewka odgryzła się za wcześniejszy mój post, w którym odniosłam się do jej inteligencji na poziomie gaci. Po czym z wielką satysfakcją wkłada mi w usta słowa (kanalie, hieny tudzież owe gacie), których nigdzie nie użyłam, jako swoje, zacytowałam je jedynie z wypowiedzi na forum. Oj Ewka, Ewka, nawet czytać nie potrafisz, tylko się wymądrzasz...
yota
Ty chyba tez nie bardzo czytac umiesz, albo jestes troszke przewrazliwiona na punkcie Ewki ??? Ty tych slow nie uzylas ale za to ktos inny tak :))) Odp. Ewki chyba byla bardziej ''ogolna'' niz do kogos konkretnego, w kazdym razie raczej nie do ciebie ? ;)))
ktora czesc mojej wypowiedzi jest insynuaca? Chcialobym sie odniesc. Chyba nie to o lamaniu powetrza w wyzszych partiach sera?
Yota, nie pochebiaj sobie.
Nastepna Marysia, Turo Kocmoluszek, ktora forum internetowe widzi jako miejsce do szukania psiapiulek, a przede wszystkim wirtualnych wrogow. Nie masz przyjaciela, kup sobie malutkiego, slicznego, puszystego kroliczka. Chesz odreagowac pod koniec dnia, opluj spacerujacego po ulicy golabka. Raz jeszcze: forum, rowniez wiatrakowe, jest do wymiany pogladow zgodnie z tez HOLENDERSKIMI zasadami demokracji i wolnosci slowa, a nie do personalnych wycieczek czy do analizy osobowosci internauty. Moze warto poszukac na necie, co znaczy FORUM? Neeeee, doe maar niet, veel te moeilijk.
Na marginesie: nie rozumiemy sie, z czego sie ciesze. Jak bedziemy sie rozumiec zaczne sie martwic.
Dodaj nową odpowiedź