Moja przygoda z Holandią 2009

Kategoria: Praca

Sporo osób z tego portalu pracowało w Holandii, pracuje tam, mieszka więc dla nich mój artykuł to raczej nic nowego, może kolejny artykuł do przeczytania z ciekawości wyłącznie oraz do dyskusji.

 Moja przygoda z Holandią 2009

Pisze Mariusz, 19 lat.

Na początek wyjaśnię także od razu, że jest to mój pierwszy tego typu tekst w którym mogę podzielić się doświadczeniem z mojego życia z innymi osobami (pfff czuje się staro ;]), może zapoczątkować jakąś dyskusję, wrażenia, opinie, na temat który jest w tytule.

Cieszę się także niezmiernie, jeśli komuś swoim wywodem pomogę, wprowadzę ogólnie w temat lub jeśli ktoś to przeczyta w całości :P Tak więc radzę znaleźć chwilę wolnego czasu i spokoju, usiąść wygodnie, zrobić sobie herbatkę i czytać bo będzie tego troszkę więcej :), ale w tym przypadku sądzę, że im więcej tym lepiej, bo wszystko w jednym miejscu, w miarę przejrzyście i starannie poukładane mam nadzieję co najważniejsze bez krętactw i owijania w bawełnę, bo nie o to mi chodzi, odrobina informacji podana jak na tacy ;) W razie jakby ktoś miał pytania, chciałby porozmawiać to śmiało walcie na maila palerthe@gmail.com, pocztę sprawdzam często, odpowiem zawsze i z chęcią, tylko proszę się przedstawić na początku że ktoś z wiatrak.nl :)

Jak pisałem wcześniej może być sporo, na pewno cały wstęp, w którym postarałem się jeszcze nieco 'popolemizować', że tak to nazwę, coś można napisać krócej, komuś na pewno może nie pasować coś, nic nie poradzę, artykułu do gazety nie piszę, czas, miejsce i wolność słowa mnie nie ogranicza więc piszę co mi do głowy przyjdzie :). Błędy, byki na pewno się znajdą, lecz ich raczej staram się unikać :)
Zanim przejdę do konkretów po które pewnie tu większość zajrzała (wytrzymajcie już blisko :P), szczerze jakoś nigdy nie ciągnęło mnie by gdziekolwiek w internecie, na jakiejkolwiek stronie stworzyć artykuł na temat, który w dzisiejszych czasach trapi wiele dorosłych osób, jest zjawiskiem powszechnym, czyli pogoń za pieniądzem, w tym przypadku za granicę do Holandii, co dotknęło mnie pierwszy raz i jestem pewien, że nie ostatni. Temat ten przewija się od dawna już i wszędzie, jest to fakt, do którego niestety zmusza nas nasza szara rzeczywistość polska i przed czym nie uciekniemy, bynajmniej nie szybko. Nie mówię, że jest strasznie źle, bo aż tak źle nie jest jak było jeszcze pare/paręnaście lat temu, w porównaniu do innych państw powstałych m.in. po rozpadzie bloku radzieckiego jest o wiele wiele lepiej, lecz jeszcze nie tak dobrze, by porównywać nas do Zachodu. Na pewno nie teraz. Każdy wie, że sporo brakuje nam do krajów Zachodnich, co wiadomo, a co można odczuć dobitnie na własnej skórze, po dłuższym pobycie na zachodzie, zarabiając obcą walutę i wracając do ojczystego kraju.

Może się wydać dziwne/śmieszne, że pisze to osoba bardzo młoda, nie mająca jeszcze konkretnych planów na przyszłość, która mało jeszcze przeżyła, a sporo jeszcze przed nią. Racja, lecz ja od zawsze starałem się być realistą, wcześniej zdać sobie sprawę ze wszystkiego co ważne i przygotować się do samodzielności tak szybko, jak tylko to będzie możliwe. Myśli tak teraz spora liczba młodych, pełnoletnich osób. Obecnie jestem świeżo po liceum, zaraz po maturach wyjechałem do Holandii. Chciałem iść na studia, lecz te muszę odłożyć na rok niestety. We wrześniu zamierzam wrócić do Holandii, bądź krajów skandynawskich. Zobaczymy...pakowanie pomidorów w szklarni

Czas mgnie jeszcze szybciej niż kiedyś, młode pokolenie Polaków które chce jakoś godniej żyć, kończąc studia, bądź szkołę średnią, czyli 19- 2x lat, staje przed dorosłością przed którą nie ucieknie. Nie każdy w tym momencie może liczyć na bogatych rodziców, którzy ułożą dostatnią przyszłość. Dziś większość stara się za wszelką cenę jak najszybciej uzyskać niezależność finansową itd. swoim sposobem. Jest to już naturalny fakt, i aby było stać taką osobę na "rozpoczęcie" lepszego życia w Polsce, większość odkłada wyższe wykształcenie na drugi plan i ucieka się właśnie do pracy za granicą. Jest to także pewnego rodzaju ucieczka od problemów, które zostawiamy w kraju. Niestety prędzej czy później i tak trzeba się z nimi zmierzyć. De facto jest to sposób najprostszy i w większości przypadków skuteczny. Smutne jest to, że często te osoby już stamtąd nie wracają...

Tą część wypowiedzi kieruję głównie do osób młodych, które są tu nowe, chcą się dowiedzieć jak najwięcej przed swoim wyjazdem, który mają już zapewne w planach i zamierzają "podbić" pierwszy raz kraj wiatraków i tulipanów :), mają pewne obawy, są ciekawe jak to wygląda, czego można się spodziewać, przez jakie biuro jechać najlepiej, no może nie najlepiej, ale przez jakie za pierwszym razem się nie rozczaruje, jakie są rzeczywiste wynagrodzenia, polityka niektórych agencji pracy, warunki mieszkalne oferowane przez niektóre agencje, ogólne wrażenia, sami Holendrzy, warunki życia tam, na co warto zwrócić uwagę, itd. nie chce im się szperać po różnych artykułach, forach by dowiedzieć się wszystkiego, znaleźć odpowiedzi na swoje przeróżne pytania, co jest dość czasochłonnym i nudnym zajęciem i nie zawsze znajdziecie to co chcecie, wiele tematów z pytaniami pozostaje niestety pustych. Mój post mam nadzieję, może być jedną z ciekawszych lektur, zaznaczę tu jeszcze, że fakt faktem, czas jaki spędziłem w Holandii jest krótki, wiem o wiele mniej zapewne od osób które siedzą tam sporo, ale osobiście jestem osobą bardzo ciekawską i bardzo otwartą na nowych ludzi, miejsca, przez 2 i pół miesiąca zwiedziłem największe miasta tego kraju, miałem okazję poprowadzić rozmowy na różne tematy z osobami starszymi, młodszymi, pracującymi przez przeróżne polskie biura, poznanymi gdzieś przypadkowo w jakimś mieście, którzy żyją tam, mają swoje firmy, a także podyskutować sobie z holendrami. Nie czas jest ważny, tylko jak go spożytkujemy.

Tak więc kończąc długi wstęp, przejdźmy do konkretów.

Najpierw zacznę od mojej współpracy z agencją pracy Randstad, potem opowiem o całej reszcie.

9 czerwca 2009 zacząłem pierwszy raz pracę w Holandii. Załapałem się przez Randstad, a dokładnie pierwsza umowę podpisywałem w PRANie w Gdańsku. W Holandii podpisywałem nową na 3 miechy z możliwością przedłużenia do nawet roku bez jakichkolwiek problemów.

Pierwszy wyjazd mój w ogóle gdziekolwiek do pracy za granicę, ogromny stres, czy sobie poradzę, ogólnie jak tam będzie, na szczęście jechałem z kumplem, więc trochę lepiej. Pierwsze dni oczywiście załamka, gdzie ja jestem, chcę z powrotem do Polski :) Początkowy kryzys psychiczny jak sądzę, lecz tydzień, dwa, poznanie nowych ludzi i o niebo lepiej. Mieszkałem na tzw. bungalow, tak to nazywaliśmy, w rzeczywistości brakowało im do prawdziwych bungalowów holenderskich duuużo. Były to duże campingi, lecz proszę tego nie porównywać już do takich małych campingów jak w Polsce :P . Były to domki ok. 20-25 metrów kwadratowych, tak sądzę na oko, nowe, 3 pokoje dwuosobowe, salon z kuchnią, i łazienka. Ogólnie domki 6-cio osobowe, w sumie nie takie złe, w 4 osoby żyło się bardzo dobrze, 6 to już jednak za dużo. Z tego co mi wiadomo w innych miejscach pracując przez Randstad dostaje się normalne mieszkania. Zresztą tu gdzie pracowałem wcześniej pracownicy posiadali 4 osobowe mieszkania w Rotterdamie, od lutego przeniesiono wszystkich na te "campingi". Zależy od szczęścia więc ^^ . Wracając do samego biura PRAN, współpracującym z Randstadt, on załatwia pracę a także wszystko co niezbędne, na miejscu w Holandii pracowałem dla Randstadu. Za busa ze Szczecina płaciłem 300zł i byłem na niego skazany, bo PRAN załatwiał i na miejscu trzeba było opłacić. Wracając do Polski, na necie znalazłem tańszą firmę Mar-Trans, 240zł, polecam wracających do Gdańska i miast po drodze. Czas jazdy ok.12 h.

Sama współpraca z firmą Randstad nie była idealna, ale nie była jakaś zła, można rzec, była ok. Ogólnie , cieszę się, że nie trafiłem na lipę tak jak wiele osób. Co do wypłat, jak wspominałem mam 19 lat, a w Holandii są stawki wiekowe. Dla 19-sto latka, wychodzi jakoś ok 5,5 euro brutto, dla wieku 21 lat 7,58 euro brutto i zgodnie z prawem tyle powinno być na umowie. Mając 23 lata lub więcej dostaje się umowę od 8,9,10 euro brutto, pracując przez agencję polską. Tyle oczywiście jak wyżej napisałem powinno być, lecz niektóre agencje i tak niezależnie od wieku płacą grosze, dalej wspomnę o tym. Po każdym roku pracy w tej samej firmie podnoszona jest Ci stawka o jak dobrze kojarzę 1 euro, coś koło tego. W moim przypadku przy 19 latach na karku, miałem 7,49 brutto, po odliczeniu mieszkania, ubezpieczenia czyli 80 euro, zależy od zmiany nocka/dniówka miałem od 4,5 do 5,5 euro na rękę. Wypłaty, jeśli nie macie polskiego konta walutowego w euro, tak jak ja miałem, Pran współpracował z Citi Bankiem i tam w 15 minut założyłem sobie konto. Pieniądze jakieś kosmiczne nie były ale Randstad wywiązywał się z umowy, przelewy były robione w poniedziałek i regularnie co tydzień w środę miałem pieniądze na koncie, owszem zdarzało się, że ktoś nie dostał wypłaty, bądź nie dostawał 3 tygodnie ( fakt faktem nie upominał się o to, bo oszczędnie żył na tych euro które wziął z Polski), lecz były to niedopatrzenia w biurze (panuje tam takie zamieszanie, że sami nie wiedzą co się dzieje :P), ktoś miał niepodany w danych nr. konta, przekręcone nazwisko, czy coś, jedna wizyta w biurze i co do centa wszystko było regulowane przy następnej wypłacie, które są co tydzień. W Polsce jest tylko to zacofanie, że masz wypłate co miesiąc. Grunt, aby dla pewności pilnować swoich godzin i pieniędzy.Na konta holenderskie pieniądze wpływają we wtorek. Niestety jeśli ktoś chce założyć sobie w Holandii konto teoretycznie wystarczy dowód, lecz w praktyce i tak wymagają od Ciebie paszportu. Najbardziej polecam bank ING w Polsce i od razu postarać się o kartę MasterCard, praktycznie wszędzie akceptowana, Visa już mniej, ja niestety dostałem darmową kartę Maestro. W Holandii także jest ING i sporo jest bankomatów tego banku. Prowizja jest wtedy znacznie mniejsza. Wypłata z obcego bankomatu niezależnie jakiej kwoty kosztowała mnie jednorazowo 2-3 euro. Mówiono mi w Citibank, że wypłacając w Holandii z bankomatów Euronetu i jakichś tam, już nie pamiętam nazwy mam za free, ale ich to ze świecą szukać.

Na samym początku z pracą było ok, numer Sofii wyrobiono nam po dwóch tygodniach, wszystkie formalności trwały pół godziny. Godzinowo w pracy wychodziło się różnie, przez pierwszy miesiąc pracowało się dużo, w umowie było przewidziane 40godzin, plus czasem nadgodziny. I fakt faktem, nadgodziny były i średnie przelewy za 5 dniówek było to ok. 200 euro na czysto. Za nocki do 40 euro więcej. Zdarzały się tygodnie gdzie przelew wynosił 300 euro, ale to sporadyczny przypadek. W drugim miesiącu już bywało gorzej, kończyło się wcześniej i nie przepracowywało tych gwarantowanych 40 godzin, tylko 35 na przykład, a wypłaty 160 euro, za nocki 200. Niestety taki okres, w zeszłym roku np. w wakacje było full roboty i ładne pieniądze, w te wakacje pracy było mniej, stąd te częste mniejsze wypłaty od lipca.

Pracowałem dwa i pół miesiąca, jako orderpicker (zbieranie zamówień, ładowanie różnych artykułów spożywczych na tzw. rollconteiners'y, metalowe kosze) w Albert Hejin (jedna z największych sieci supermarketów) na magazynie spożywczym w Delfgauw (obrzeża Rotterdamu) na zimnej i ciepłej hali. Dobre jest to, że zaczynając pracę ma się 4 tygodnie szkolenia i za to normalną stawkę. W magazynie, jak w praktycznie każdym, gdzie kompletuje się zamówienia jest norma. W moim przypadku była to norma 425 przepracowanych min na dniówce i 395 na nocce. Aby uzyskać normę, trzeba było kompletować określoną liczbę zamówień, na każde zamówienie komputer wyznaczał optymalny czas, który powinien Ci minąć na wykonanie zamówienia, robiłeś tyle zamówień, aby w sumie uzyskać z nich wymaganą normę. Na początku ciężko było do tego dojść, z czasem jednak robiło się to bez problemu. Bywali tacy co w 2 tygodniu pracy już tę normę osiągali. Zależy od chęci i czy komuś zależy czy nie. Logiczne, po szkoleniu ktoś kto normy nie robił kilka razy pod rząd zostawał zwolniony(osobie zwolnionej przysługiwało uzbierane urlopowe i dodatek wakacyjny). Osoby robiące dużo ponad normę otrzymywały od Randstadu czapeczke, albo bluzę, więc raczej nie warto zasuwać na pełnych obrotach, przynajmniej nie za te pieniądze ;] . Premi nie ma :P

Przyznam osobiście, że praca ta nie była wcale taka zła jak mi się wydawało na początku. Cudu nie było, ale jego akurat nie oczekiwałem. Grunt, że praca była cały czas, raz dłużej raz krócej, ale była. Wakacyjne, urlopowe, większa stawka na nockach, nadgodzinach, w weekendy itp. wszystko Ci się należało i opłata za mieszkanie, mniejsza niż w pozostałych agencjach. Randstad wywiązywał się z należnego wynagrodzenia zawsze. Na pewno było o wiele lepiej od prac w szklarniach, w których latem szczerze można się ugotować i wiele agencji polskich, zatrudniających tam polaków płaciło grosze, za na prawdę ciężką pracę.

W umowie był także punkt, w którym pracownik po złożeniu wypowiedzenia w biurze z co najmniej dwutygodniowym wyprzedzeniem mógł przerwać współpracę nie ponosząc żadnych kar finansowych. Na początku skorzystało z tego kilka osób w tym ja, lecz potem było tych osób więcej i Randstadt postanowił tym osobom nie wypłacać dodatku wakacyjnego i niewykorzystanych godzin z urlopu. Teoretycznie nie mógł, ale tak robił, wymyślał jakąś fikcyjną karę i Twoje pieniążki zasilały budżet Randstadu. Cóż jakoś chcieli się bronić przed masową ucieczką pracowników do Polski. Większość młodych zatrudnionych osób po prostu miała pewne sprawy w kraju do załatwienia, a urlop najwcześniej możliwy po 3 miesiącach, czyli za późno, bądź osoby te wracały do szkół. Lecz jeśli ktoś zamierza dotrwać do końca kontraktu, czyli co najmniej te 3 miesiące dostanie na pewno wszystkie należne pieniądze ;] Dwaj znajomi których tam poznałem 4 raz byli w Holandii, także przez PRAN/Randstad i za każdym razem było w zasadzie ok. Co roku organizują sobie wyjazdy przez tą firmę i są zadowoleni. Z tego co mi wiadomo, do końca września kończą się kontrakty większości osób tam gdzie pracowałem, więc jeśli ktoś chce spróbować w Albert Heijn, a praca w sumie jest przyzwoita, firma jest bardzo duża, jedna z największych, więc nie spotkacie się z tym, że dziś nie ma pracy, może Pan/Pani wracać do domu. W sumie kokosów nie obiecują, ale najmniej też nie płacą i gwarantują ciągłość pracy, oraz należyte wynagrodzenie plus wszystkie dodatki.

W sumie zarobki osób młodych nie są duże, z punktu widzenia osób starszych pracujących w Holandii wręcz małe, ale przeliczając to na złotówki, przyznam szczerze, że za te pieniądze mogę wrócić i może wrócę. Bo stać mnie było na utrzymanie, jedzenie, zwiedzanie tego kraju, imprezowanie i jeszcze sobie odkładałem. Dla osoby młodej, bez np. żony i dzieci na utrzymaniu - akurat. Nie było tam problemem odłożyć sobie 1000 euro przez półtorej miesiąca. Trzy miesiące i 8 tys. zł na koncie, zależy jeszcze jak euro stoi. Proszę spróbować odłożyć tyle w Polsce, płacąc za mieszkanie, media i jedzenie :)

Jeśli ktoś ma ukończone 23 lata śmiało może szukać pracy przez biuro Tempo-Team , mają gdzieś na Śląsku biuro jak dobrze kojarzę, oferują normalne mieszkania i wynagrodzenie. Ogólnie OK, w Albert Heijn właśnie także osoby z tamtej agencji pracowały, ale od 23 lat wzwyż. Tylko tam podpisuje się już konkretną umowę na co najmniej pół roku.

Co do innych firm, np. OTTO. Odradzam naprawdę, może zdarzały się przypadki że było wszystko ok, ale proszę mi wierzyć, że to rzadkość. Miałem okazję odwiedzić raz duży camping plac, należący do OTTO,120 domków 4,5,6-osobowych. Z tego co mi opowiadano, praca losowa, tam gdzie ja byłem jedni pracowali przy pakowaniu książek, inni trafiali na kurczaki, pracując przy mięsie (całkiem wstrętna praca), za te same pieniądze, mniejsze niż moje w Randstadzie. Co prawda warunki mieszkalne, lecz to także miało swoją cenę :) Coś za coś ;) Krążyło tam takie wulgarne, ale szczere powiedzenie, cytuję: " Mamy motto jeb*** OTTO" :) Osoby które znam i tam pracowały na pewno nie wrócą do OTTO. Z wypłatami robili wałki, bo płacono im tzw. zaliczki a potem były problemy gdy przychodziły wyrównania wypłat, to co nie zostało wypłacone. Mieli też w zwyczaju naliczać jakieś swoje fikcyjne kary. Zresztą opinie o tej firmie na różnych forach potwierdzą me słowa.

Są także inne firmy na które warto zwrócić uwagę np. Axel, mniej na TNS, obydwie ze Śląska. Axel, dokładnie nie wiem jak to wyglądało, ale osoby pracujące tam nie narzekały, pracowały ponad rok, więc można próbować. Odnośnie TNSu zależy na co się trafi i mogą spróbować jedynie osoby poniżej 23 roku życia. Starsze oczekujące większych pieniędzy, rozczarują się. Znajomy(21 lat) znalazł fajną pracę na poczcie, rozładowywanie i załadowywanie samochodów ciężarowych w przesyłki. Praca była, pieniądze także. Znajome natomiast niezależnie od wieku czy miały 28 lat czy 19 zarabiały najniższą stawkę pracując na 3 zmiany, np. jedna od 4 nad ranem do 12/14 po południu. Pracowały przy taśmie, robiły kanapki do samolotów. Zdarzało się tak, że nie miały pracy,
i robiły 2 dni w tygodniu :/ Żałosne.

Sporo biur ma także oddziały w Holandii, np. Randstad, Tempo-Team, oraz biura holenderskie. Osoba znająca język angielski bądź holenderski zawsze tam także może szukać pracy, choć w holenderskich biurach jednak zdecydowana większość wymaga holenderskiego i także zameldowania.

Jeśli jednak ktoś zna język holenderski dobrze, zawsze może postarać się o meldunek holenderski i już jako Holender starać się o pracę.

Tam gdzie ja mieszkałem mieliśmy supermarket w którym na kasie pracowała Polka. Meldunek, język i w zwykłym supermarkecie, gdzie u nas zarabiają najniższą krajową często, właśnie jako kasjerka miała 13,50 euro na godzinę.... Czyli więcej niż osoby mające pełną stawkę przez polskie agencje pracy. Jest różnica :)

Co do samej Holandii, tutaj dużo już pisać nie będę bo wszystko można tu już bardzo łatwo znaleźć.
Osoba znająca angielski na poziomie komunikatywnym chociaż załatwi praktycznie wszystko. Zdecydowana większość młodych a także tych starszych holendrów potrafi dobrze posługiwać się tym językiem, w pracy, sklepach, urzędach, placówkach zdrowia itd.

Sama Holandia, kraj naprawdę piękny, byłem często w Niemczech na przykład i jest o wiele ładniej. Śliczne domki nad kanałami, wiatraki, tulipany. Wiele osób twierdzi, że Rotterdam jest miastem ładniejszym od Amsterdamu. Ja tam uważam, że obydwa miasta mają swój specyficzny urok, nie zapominając tu o Hadze, która także robi wrażenie. W większości uprzejmi ludzie niezależnie od grupy wiekowej, choć wiadomo zdarzały się wyjątki, szczególnie jeśli chodzi o kontakty z niektórymi holendrami narodowości tureckiej, proszę tutaj nie przejmować się aż tak tym, wiele razy byłem w większych miastach wieczorami, raz po prostu był taki mały niemiły incydent, ale mniejsza z tym, nic się nie stało i nie wskazywało na to :P W samej pracy u mnie było dużo Polaków, Holendrów, Turków i czarnoskórych pracowników. Niezależnie od pochodzenia, prawie każdy był miły, miał poczucie humoru i mimo, że dzieliła nas często bariera językowa, zawsze jakoś było się z czego pośmiać. Klimat w pracy przyjemny ;) Piszę prawie każdy, bo niektórzy nie, że chamscy, ale jacyś tacy mało towarzyscy :P Po prostu chodzili do pracy odbębnić swoje. Ogólnie w pracy za bójkę, słowne obrażanie kogoś było zwolnienie bez jakiejkolwiek dyskusji i tłumaczenia. Wylatywały obydwie strony, nawet jeśli tylko jedna zawiniła.

Jeszcze bym pisał i pisał, ale starczy tego ;)

Życzę powodzenia w podbijaniu Holandii :)
Mi pozostaje od przyszłego miesiąca też rozglądanie się za czymś, może w Danii, tam można teraz ładnie zarobić, a jak nie to może znów Holandia ^^ :P

Pozdrawiam
Mariusz

Etykietowanie: praca
69 komentarzy

a juz napewno wszytsko od a do z znajdziesz na niedziela.nl

Ella,skonczmy te dywagacje..!bo to az nam nie przystoi!Moja droga ja to wszystko wiem..jak dziala UWV Bedrijf!Kazda z nas widze ,ze ma inne doswiadczenia z ta instytucja i dalsza dyskusja o tym nie ma sensu!Jesli zas chodzi o watpliwosci ,ktore mialam ...tak rozwialas je calkowicie!!!Teraz wiem ..dlaczego nie potrzebowali uznawac waznosc twojego dyplomu.Dziekuje ci za sprecyzowanie twojego stanowiska,nie miej prosze mi tego za zle!Chodzilo mi tylko o moje watpliwosci!!!Dlaczego je mialam?Otoz ja jestem z zawodu:Verpleegster met niveau 4 .Moj dyplom zostal przetlumaczony i uznany za wazny przez Holandie.Pracuje w Ziekenhuis in Roermond.Groetjes!

Niestety taka jest prawda!Dyplom ,nie potwierdzony przez Holandie jako "wazny"nie jest uznawany..Wiem to ,jak juz wczesniej wspomnialam ze swoich wlasnych doswiadczen!A jezeli chodzi o "zagranicznych fachowcow"to dWuCeT nie chodzi tu o to,ze oni nie maja wyksztalcenia!Nie zrozumielismy sie!alez oczywiscie ,ze maja...lecz to jest niestety regula musza...BUITENLANDSE DIPLOMA LATEN WAARDEREN. Poczytajcie na ten temat w rozporzadzeniach UWV WERKbedrijf.Pozdrawiam wszystkich!

Powiem tak....jestem bardzo zdziwiona tym ,ze nikt cie nigdy o twoj dyplom nie pytal???!!!po pierwsze :jak moglas ,cytuje"...PRZEPRACOWAC W UWV 3 lata..."?Dla twojej wiadomosci-UWV nie jest WERKGEVER,lecz tylko duzym posrednictwem,ktore deleguje osoby do konkretnych pracodawcow(tudziez WERKGEVER).Ja poprzez UWV BEDRIJF pracuje juz 4 rok...A swoja droga jestem bardzo ciekawa jakie stanowisko piastujesz,skoro nikt nigdy cie o twoj OPLEIDING nie pytal?????????...przyznam zastanawiajace...!A twoja wypowiedz mnie lekko zirytowala!Pomimo to ..groetjes ELLa!

czytam te kommentarze ,i nasuwa sie moral:
ile ludzi tyle przypadkow.
dla pokrzepienia ,opisze moja przygode z Holandia. mam 42 lata od 8 lat mieszkam w Niemczech, od stycznia 2008 pracuje w holandii.Pierwsze polrocze z biura pracy z kleve Mc.. Firma holenderska . po trzech miesiacach pracy
dostalem oferte pracy na kontrakt 1 roczny.po przerobieniu 520 godzin dla fimy Mc... przyjalem kontrakt 2200 brutto plus dodatki za zmiany.moj kontrakt konczyl sie w lipcu 2009.#
w kwietniu dostalem umowe stala 2360 brutto plus dodatki. jestem po szkole zawodowej mechanik samochodowy.
pracuje jako mechanik maszyn przemyslowych.powiem jedno koledzy bardzo mnie szanuja .zostalem 1 polakiem
w tej firmie,2008rok 12 polakow,
zauwazylem jedno,jezeli deklarujesz prace na stale to traktuja cie powaznie
jezeli pracujesz sezonowo to jest przewaznie ciezko (mieszkanie koledzy?
i biuro posrednicze pracy ktore placi
minimum)Na zakonczenie :Jesli masz szczescie znalesc prace w twoim zawodzie
i ludzie widza ze sie starasz to masz szanse zyc na normalnym poziomie.
z Pozdrowieniami dla wszystkich ciezko pracujacych w Holandii Marian

prosze ,prosze sa jednak ludzie zadowoleni .SYLWANA pozdrawiam
i zycze jeszcze wiecej sukcesow.
A do Reszty :Glowa do gory i Naprzod
(wspaniali) ZADOWOLONY i USMIECHNIETY
MARIAN R

komentarze:

"W Polsce jest tylko to zacofanie, że masz wypłate co miesiąc."

To jest indywidualna sprawa pracodawcy. Zapewne 95% ludzi zatrudnionych tutaj na etat dostaje wypate co miesiac

"Dla osoby młodej, bez np. żony i dzieci na utrzymaniu - akurat. Nie było tam problemem odłożyć sobie 1000 euro przez półtorej miesiąca. Trzy miesiące i 8 tys. zł na koncie, zależy jeszcze jak euro stoi. Proszę spróbować odłożyć tyle w Polsce, płacąc za mieszkanie, media i jedzenie :) "

zbieraj kase - przyda sei na kare za brak ubuezpieczenia, ktorego nie masz. I jak w Polsce zamieszkasz na campingu z 6-8 osobami w domku tez wyjdzie tanio i bedzies kase mogl odlozyc

"Jeśli jednak ktoś zna język holenderski dobrze, zawsze może postarać się o meldunek holenderski i już jako Holender starać się o pracę."

meldunek jest twoim obowiazkem a nie przywilejem i posiadanie meldunku nie implikuje obywatelstwa holenderskiego

Wiatrak

Mam nadzieję, że każdy rozumie, iż powyższa relacja 19-letniego chłopaka oddaje tylko i wyłącznie JEGO własne, subiektywne wrażenia i doświadczenia niekoniecznie odpowiadające stanowi faktycznemu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za teksty innych autorów. Cały nasz świat składa się z subiektywnych doznań nas samych jak i naszego otoczenia.

Oj Mariusz jestes jeszcze bardzo młodym człowiekiem, co ty mozesz wiedzieć, przyjechałeś na 3 miesiące i filozofujesz....
Ja pracuje przez ta firme Otto (którą ty tak oszkalowałeś) mieszkałem na tym kampingu o którym piszesz i mieszkało mi sie bardzo dobrze (poznałem ludzi na swoim poziomie i było ok) a co do pieniedzy,które placi ta firma zawsze sa na czas (zaliczki w czwartki 150 euro) i wyrównania co 4 tyg,
JA tez jestem osaba wykształconą i tez lubie z ludzmi pogadac i naprawde od tych ludzi co naprawde przyjechali tu do pracy słyszałem ,ze Otto im zycie uratowało...
Pozdrawiam !!!

Ten tekst ma w zamyśle być instruktażem, a nie esejem na temat życia w Holandii, dlatego moim zdaniem powinien być przez Pana Andrzeja w jakikolwiek sposób moderowany, najlepiej jakimiś przypisami na końcu tekstu dotyczącymi kwestii spornych lub nieprawdziwych.
Chodzi mi przede wszystkim o to co nasz młody kolega-filozof pisze o "meldunku i pracy jako Holender" - przecież to skandaliczne bzdury, które powinny być wytłuszczone i podkreślone na czerwono!!! Kolejna sprawa, tak jak wspomniał Janek - ani słowa o ubezpieczeniu zdrowotnym. Autor pisze że miał incydent z Turkami - ciekawe co by było gdyby włączyła się holenderska policja której wieczorami jest pod dostatkiem, i sprawdziła że przebywa tu bez meldunku...
Jeśli ludzie będą to czytać w takim kształcie jak teraz, to nie dziwmy się że spotykamy w Holandii rodaków którzy mieszkają tu 2-3 lata, nie maja meldunku, BSN'u czasem pracy, a nawet nie wiedzą że przysługuje im uitkering i opieka prawna.
Pozdrawiam

I jak zwykle ZNOW krytyka na kogos komu sie czasowo powiodlo:-)Panie Andrzeju, wlasnie o to chodzi, ze nie kazdy rozumie!
Crisowski,mieszkac tu 2-3 lat i nie miec pracy?To z czego tacy wyzyja?

"W Polsce jest tylko to zacofanie, że masz wypłatę co miesiąc"
Też podczepię się pod ten cytat gdyż po nim właśnie widać że pisał go młody człowiek który nie ma na głowie masy rachunków... Przy jednorazowej wypłacie łatwiej je uregulować i wiesz ile dokładnie Ci zostaje, przy tygodniówkach musisz bardzo uważać żeby nie wydać za dużo bo wtedy braknie na opłaty... Pracując przez pośredników tu w Holandii miałam za dużo stresu z tymi tygodniówkami, na szczęście po przejściu na kontrakt bezpośrednio do firmy to się zmieniło, i tak jest dla mnie okej :)

Zosiu "I jak zwykle ZNOW krytyka na kogos komu sie czasowo powiodlo:-)"
Jakie powiodło? Że udało mu się uczciwą pracą odłożyć troszkę grosza? Gratulacje dla tego młodego człowieka, owszem, ale słowo "powiodło" zatrzymuję dla osób które mieszkają, opłacają wszystko co mają, żyją uczciwie i są szczęśliwi - to są ludzie którym się powiodło, pieniądze mało tu mają do rzeczy :)
Mamqa - nie materialistka

Zamieszkac w Polsce na campingu i mozesz kase odlozyc to chyba jakas paranoja to porownywanie.W Polsce taki mlody czlowiek zapewne miesszkajacy z rodzicami czyli nie ponoszacy zadnych oplat za mieszkanie jedzenie tez moze nie nie jest wsatnie nic odlozyc bo kupi sobie byle buty i musi zaplacic 400zl to tego spodnie 200 zl i juz ma prawie po wyplacie jeszcze imprezka z kolegami i jest splukany i jak tu odlozyc te pare tys euro ,ktore w Holandii ci mlodzie ludzie odkladaja.

michal - 400 zl za byle buty...to za 100 euro dla Ciebie to byle buty? Dla mnie to spory wydatek, buty za taka sumę służą mi wiele lat.

Byle buty w polsce to kosztuja stowke :)

Ohoho, widzę, że troszkę szumu narobiła moja wypowiedź :P

Drogi Crisowski
"...moim przypadku przy 19 latach na karku, miałem 7,49 brutto, po odliczeniu mieszkania, ubezpieczenia czyli 80 euro, zależy od zmiany nocka/dniówka miałem od 4,5 do 5,5 euro na rękę..."

ktoś czytał nieuważnie, jak widać miałem ubezpieczenie, tak taką plastikową kartę która kosztowała mnie niecałe 20 euro na miesiąc :)

“meldunku i pracy jako Holender”- to była przenośnia której widocznie nie zrozumiałeś, tylko wziąłeś to dosłownie. Logiczne, że pracując jako holender musisz mieć już obywatelstwo. Tłumaczyć mi sie nie chce.

A zameldowanie miałem, na czas trwania umowy i załatwione przez firmę.

A mi chodziło o stałe nasze zameldowanie, niezależne od pracodawcy.

Adrian
Co do firmy OTTO, w ten sposób wypowiadały się na temat tej firmy osoby mieszkające na bungalo'w tejże agencji. W miejscowości Zaist . Więc sam tego nie wymyśliłem. Zresztą przed wyjazdem do Holandii już naczytałem się też na temat tej firmy na forach itd. w Polsce,większość osób odradzała więc w coś tym musi być ;] Tobie się udało, innym nie. Normalka.

michal
owszem w Polsce można też odłożyć, ale powiedz mi ile ? Chodzi mi tutaj o osobe młodą, bez studiów, zawodu,fachu w ręku. Jedynie w pracach sezonowych np. nad morzem przez wakacje można zarobić 2-3 tys na czysto, ale jeśli ktoś chce zostać dłużej ? No właśnie dlatego jedzie się za granicę, bo odłożysz więcej, wydasz mniej. W Polsce ciężko o dobrą pracę bez wyższego wykształcenia, doświadczenia czy zawodu w odpowiedniej branży i nie muszę mieć 50 lat żeby o tym wiedzieć. A z rodzicami już nie mieszkam,tylko z kolegą ;]

Mój temat nie ma formy dokumentalnej, to tylko osobiste relacje 19sto latka będącego krótko w Holandii, wyluzujcie troszke. Takich osób co ja wyjeżdża setki do Holandii jak nie więcej, to że ja miałem ochotę coś napisać to coś złego ?

"ktoś czytał nieuważnie, jak widać miałem ubezpieczenie, tak taką plastikową kartę która kosztowała mnie niecałe 20 euro na miesiąc :)"

Pierwsze slysze o ubezpieczniu ktore kosztue 20eurasow/miesiac... Normalna cena to ~90

"“meldunku i pracy jako Holender”- to była przenośnia której widocznie nie zrozumiałeś, tylko wziąłeś to dosłownie. Logiczne, że pracując jako holender musisz mieć już obywatelstwo. Tłumaczyć mi sie nie chce."

mozesz wytlumaczyc na czym polega "praca jako holender" od pracy jako polak/rosjanin/urugwajczyk

oo i ja tez jestem zainteresowana tym ubezpieczeniem za 20 euro :)

kolego moze ty placiles na miesiac za kartke (taka plastikowa) a nie za ubezpieczenie :)

Drogi Mariuszu,
Twoja odpowiedź i tupet zirytowały mnie na tyle że postanowiłem Ci napisać ostrą ripostę.

Piszesz że jesteś po maturach, ale czy Ty ją na pewno zdałeś? Najpierw wypisujesz jakieś głupoty o "byciu Holendrem i pracy jako Holender", a kiedy starsi i bardziej doświadczeni bywalcy forum Ci wytykają błędy, to Ty piszesz odpowiedź z kolejną partią bzdur, ukazując przy tym że nic nie rozumiesz...
Powiedz mi gdzie była ta PRZENOŚNIA której nie zrozumiałem? W słowach "pracować jak holender"? czy może "meldunek na stałe"? a może wyjaśnisz gdzie jest logika w zdaniu "pracując jak holender automatycznie masz obywatelstwo"- faktycznie, tu szkoda słów. A jeszcze raz powiedz jaki jest morał z opowieści o kasjerce w AH która ma stały meldunek i pracuje po holendersku? A skoro Ty miałeś meldunek poprzez firmę i nie pracowałeś "jak holender" to jako kto? polski parobek? wyrobnik o mniejszych prawach od innych?

Otóż pozwól że Cię uświadomię: nie ma żadnych NAS i ICH -tych lepszych z Holenderskim meldunkiem. Pod względem prawnym jesteś pracownikiem równym Holendrowi i masz takie same możliwości i prawa (co nie znaczy kwalifikacje) by pracować bezpośrednio a nie poprzez agencję, i to polską agencję...

Spodziewałem się że człowiek z dyplomem dojrzałości ma na tyle wiedzy o świecie by wiedzieć, że Polska jest w Unii, i to oznacza że masz pełne prawo w tym kraju przebywać, pracować, a urzędnik tutaj musi cię traktować na równi z Holendrem. Myślałem że maturzysta będzie umiał pójść do urzędu, powiedzieć 5 zdań po angielsku, wypełnić formularz i w 15 minut mieć załatwione stałe zamieszkanie i numer identyfikacyjny w Holandii, ale się myliłem. Zamiast tego słyszymy jakieś opowieści o mitycznym "stałym meldunku" dla wybranych.
Piszesz że lubisz poznawać ludzi, a gdybyś tak w tej swojej pracy zapytał holendrów obok gdzie się udać, by pracować w tym samym miejscu ale z ominięciem dwóch agencji, lub po prostu przespacerować się po biurach pracy, i popytać coś lepszego dla siebie? Ale masz rację, przecież masz tak dobrą agencję że nawet Ci tymczasowy meldunek i sofi number załatwiła, więc czego chcieć więcej? A nuż w innej agencji ktoś zapytałby Cię o stały meldunek i byłaby klapa, bo przecież dla Ciebie jest nieosiągalne pracować jak holender...

A gdy piszesz że takich jak Ty są tysiące, to mnie ciarki przechodzą i zaczynam rozumieć dlaczego Pan Andrzej prowadzi ostatnio swoimi artykułami kampanię na rzecz zniechęcenia ludzi do przyjazdu tutaj...

PS. Jeśli w swoim wstępie piszesz że chcesz przekazać garść informacji, żeby inni nie szukali po różnorakich forach, to nie wmawiaj mi teraz że to taka Twoja "osobista relacja", bo masz prawo myśleć co tylko chcesz, ale nie masz prawa rozgłaszać swych bzdur jako prawdziwych informacji.

'nie ma żadnych NAS i ICH -tych lepszych z Holenderskim meldunkiem. Pod względem prawnym jesteś pracownikiem równym Holendrowi i masz takie same możliwości i prawa (co nie znaczy kwalifikacje) by pracować bezpośrednio a nie poprzez agencję, i to polską agencję…'

tak ogolnie, to sie zgadzam z cala Twoja wypowiedzia, ale ten fragment to nie do konca jest taki optymistyczny. W Holandii jest wyrazny podzial na MY i ONI, praktycznie we wszystkich dziedzinach, z ktorymi sie zetknelam (glownie edukacja i praca). Meldunek wprawdzie nie ma tu znaczenia, ale mozliwosci nie sa takie same - przy tych samych kwalifikacjach, a nawet wyzszych.

Doswiadczylam tego na sobie, kiedy na projekt badawczy, ktory dostalam, po jakims czasie (zanim jeszcze zaczelam!) przyjeli Holenderke, tlumaczac sie za duza iloscia cudzoziemcow w biurze (!!!).

Przykladow takich moznaby mnozyc. Cudzoziemcy nie maja tu nawet w polowie tylu praw co Holendrzy - mozesz placic takie same podatki, ale jak nie jestes z NL (albo czasem i z UE), to juz jakiegos tam dodatku np. nie dostaniesz. Bo nie.

Prawda jest taka, ze nas tu nie lubia (ogolnie cudzoziemcow) i na kazdym kroku to okazuja - chocby nawet brakiem angielskich tlumaczen na stronach rzadowych, organizacji, bankow... A dostep do informacji to tez nasze prawo.

I oczywiscie, mozna powiedziec, ze jak sie tu przyjezdza, to trzeba mowic po ichniemu, ale Niderlandzki nie jest na tyle popularny, ze sie go w szkolach uczy, a poza tym na to potrzeba czasu, zeby sie nauczyc w stopniu pozwalajacym przeczytanie strony belastingdienst itp.

Ale to chyba taka dygresja tylko...

Mariusz pisal tak, jak to zrozumial, nie miejmy mu tego za zle. Kiedys pewnie sie nauczy.

Pozdrawiam serdecznie!

Nie jedzmy kogos, kto pisze o swoich odczuciach. .. :)
Ja po trzech miesiacach tez niewiele wiedzialam o Holandii.
Co do praw- mamy je takie same i powinnismy byc rowno traktowani. Mozemy o to walczyc- ale powiedzcie mi ilu Polakow posle swojego pracodawce do sadu za dyskryminacje? No ilu? Sama sie obawiam... a nie mam zlej pracy, mam dobre kwalifikacje i staz pracy tez nie jest maly.Jestem w trakcie studiow a moj szef do kilka dni nazywa mnie "glupim polaczkiem". Czekam az kupie dom i formalnosci beda zakonczone, zeby poslac go do d. i powalczyc w sadzie. I zrobie to z wielka przyjemnoscia!
W Holandii jest roznie. Jeden dzien milo i sympatycznie a drugi ...ktos Cie zgnebi. Zalezy od ludzi, ich podejscia i wielu innych czynnikow. Wg jednych mamy takie same prawa, wg drugich - nie.
Glupi przyklad - w Ijsselmuiden gdzie ma siedzibe polskie biuro pracy , Polacy nie moga zalozyc sobie sami konta w banku, poniewaz Rabobank odmawia...Taka instytucja a jakie problemy. Za to juz w Kampen (1 km) zrobisz to bez problemu...
Wszystkim zycze powodzenia i rozsadku :]
Co do matury- nie generalizujmy :)

,,Prawda jest taka, ze nas tu nie lubia (ogolnie cudzoziemcow) i na kazdym kroku to okazuja - chocby nawet brakiem angielskich tlumaczen na stronach rzadowych, organizacji, bankow… A dostep do informacji to tez nasze prawo`´´

- ty mowisz powaznie? sorry, ale holandia dla mnie najlepiej udostapnia swoje strony interetowe. zobacz firmy, instytucje w 2,3 jezykach! a jesli nie ma nawet tlumaczenia to bardzo prosze masz GOOGLE TRANSLATE!

,,Mozemy o to walczyc- ale powiedzcie mi ilu Polakow posle swojego pracodawce do sadu za dyskryminacje? No ilu''

- a tu powiem tak. oszukani, pewnie jest ich tu wielu, dyskryminowani tez sa, ale ja osobiscie po tych kilku latkach tutaj doszlam do wniosku ze my sami czesciowo wmawiamy sobie dyskryminacje. jak czegos nie rozumiemy, to albo nas chca oszukac albo nas dyskryminuja.

Jestem w trakcie studiow a moj szef do kilka dni nazywa mnie “glupim polaczkiem”. Czekam az kupie dom i formalnosci beda zakonczone, zeby poslac go do d. i powalczyc w sadzie. I zrobie to z wielka przyjemnoscia!

- ZLINCZUJCIE MNIE, ale czy wlasnie takie zachowanie nie cechuje glupiego polaczka?

'ty mowisz powaznie? sorry, ale holandia dla mnie najlepiej udostapnia swoje strony interetowe. zobacz firmy, instytucje w 2,3 jezykach! a jesli nie ma nawet tlumaczenia to bardzo prosze masz GOOGLE TRANSLATE!'

wyobraz sobie ze mowie powaznie ;p zobacz sobie rabobank, belastingdienst, toeslagen, strony internetowe lekarzy, poloznych, wielu sklepow, 'firm i instytucji' mozna wymieniac dlugo i jak znajdziesz tam jakies tlumaczenie po angielsku, to daj znac. W Polsce znajdziesz wiecej tlumaczen, na byle stronkach malutkich firm, a tu nie. I to jest tym gorsze, ze jest to robione spacjalnie. Niedoksztalcona masa jest latwiejsza do sterowania i nie podskakuje za wysoko.

Jestem akurat jezykoznawca i translatologiem (tlumaczka rowniez) i troszke sie tym tematem interesuje i od razu zwrocilam na to uwage, gdy tylko przyjechalam do NL.

Tez tu studiowalam i powiem Ci, ze na uniwersytach (studiowalam na 3), mimo ze tak sie szczyca iloscia 'international students' to nawet angielskich napisow za wiele nie uswiadczysz. a newsletter takze dostawalam po niderlandzku, i za kazdym raze odsylalam go z powrotem, proszac o tlumaczenie. co czasem nawet skutkowalo ;)

najgorszym swinstwem jakie widzialam, to bylo oglaszanie projektow doktoranckich na stronie po niderlandzku, a na stronie po angielsku to juz nie. zreszta zawartosc tych dwoch stron roznila sie diametralnie tak czy inaczej.

a translatory internetowe to tylko zabawka, wiec nawet nie wspominaj, sa pomocne, owszem, ale pamietaj ze jedno male niedopowiedzenie moze zmienic cala sytuacje i wtedy bedzie problem.

a linczowac Cie nie bede, bo tu masz racje.

pozdrawiam

ps. mieszkalam kiedys w Wielkiej Brytanii i tam na niektorych stronach (city council, podatkowe itp.) byly tlumaczenia nawet w kilku jezykach, nawet np. w bengali! nie wspominajac o polskim. mozna, jak sie chce. a tu nie chca i to jest wlasnie ten problem.

a zobacz rabobank (na dole) english pages. dla mnie wystarczajace. belastingdienst w lewym gornym narozniku - jezyki angielski i niemiecki.

wiesz moj lekarz domowy w polsce tez nie ma swojej strony w innych jezykach, ba nawet nie ma wlasnej strony interetowej. no i co z tego ze okna z pozbudu maja swoja stronke w 2,3 jezykach? jak ja tych oknien i tak nie kupie! moglabym podobnie jak ty znalesc mnustwo firm i instytucji tutaj ze stronami w kilku jezykach. czasu brak.

ups, racja z belastingdienst, nie zauwazylam. ale na rabo czytam 'Unfortunately there is currently limited information available in English about Rabobank products and service for personal banking.' Czasem, nawet jak pare slow po angielsku jest, to jest to tylko tlumaczenie naglowkow...

Rzecz, o ktorej mowie, to szerszy problem. Szperam w necie dosc sporo i mimo ze osobiscie wielkich problemow z jezykami nie mam, to wyobrazam sobie ile problemow maja inni. No i najbardziej boli mnie ta ignorancja i manipulacja.

Ja nie chce prowadzic przepychanki slownej, ale w NL ok. 50% osob to obcokrajowcy a w Polsce? bez porownania. i to powinno zobowiazywac do ich szanowania, bo w koncu ten kraj zawdziecza swoj rozwoj koloniom i emigracji.

pewnie, ze mozna znalezc jakies stronki z angielskim, ale patrzac na sprawe globalnie, to jest kiepsciutko. Wiesz, ja bylam do tego kraju zaproszona przez uniwersytet i dowiedzialam sie wowczas, ze niderlandzki nie bedzie mi potrzebny. I sie bardzo niemile zdziwilam po przyjezdzie.

Tak jak pisalam wczesniej, to nie jest tylko kwestia jezyka, tylko podejscia do emigrantow. Takie mam na ten temat zdanie. Ale w sumie fajnie, ze nie wszyscy maja z tym problem, tak jest chyba latwiej.

Pozdrawiam.

nie wiem skad masz dane ze 50% to obcokrajowcy, troszeczke z palca wyssane czy nie?

ale krotko tak zgadzam sie z toba ze widze sama pewna polityke anty-obcokrajowcow. jak na tak tolerancyjny kraj i jak na to za jakich sie holendrzy tolerancyjnych uwazaja, widze i czuje pewien dyskonfort jako obcokrajowiec. natomiast zeby mi tak ktos gleboko za skore zalazl tu w nl to nie. bardziej mi rodacy zaszli jak rodowici holandrzy! pzdr!

Asia Floyd,podobnie jak Ty,ja szukalam na stronie naszego polskiego banku PKO i tez nie ma mozliwosci w innym jezyku otrzymac jaka kolwiek informacje:-)

Przeczytalam wszystko i uwazam ze nie ma tutaj co komentowac. CHlopaczek wyjechal sobie 1 raz za granice. Zarobil przyslowiowe 5 zl i jest zadowolony i tyle.
Ja to poprostu szanuje i krytykowac nie mam zamiaru, a wy wszyscy szanowni madralinscy, chyba juz zapomnieliscie jak sami wyjezdzaliscie 1 raz. hymmm Co tak wszystko od razu wiedzieliscie i byliscie swietnie zorietowani, i mieliscie ubezpieczenie i inne wszelkie formalnosci zalatwione na cacy.CO ???.

No tak ale po kilku latach pobytu, kiedy to dzungla przestala byc az tak straszna bo troche tu (wiatrak.nl polonia.nl) troche gdzies tam dowiedzieliscie sie czegos wiecej.Podszkoliliscie przy tym jezyki To teraz bedziecie rznac gieroja :-) i debatowac. Po co to wszystko. Przeciez ten artykul jest tylko swoistym pamietnikiem pewnego mlodego chlopaczka, ktory w ten koncretny sposob zdobywa nowe zyciowe doswiadczenia-(zerknijcie na tytul notki)

Zosiu, juz o tym pisalam, nie ma co porownywac z Polska, jednak tutaj zapotrzebowanie na tego typu usluge jest duzo wieksze i tym bardziej taka ignorancja jest dotkliwsza. (Poza tym , jak sie licytujemy, to na chybil trafil sprawdzilam wbk i pkobp i wersje angielskie sa i ich zawartosc jest znacznie wieksza nic lakonicznych tlumaczen np. rabobanku.) W moim odczuciu, to proporcjonalnie, Polska wyglada duzo lepiej!! To chyba tyle.

Wiec Asia Floyd obie sie pomylilysmy bo Rabo tez ma wersje ang:-)

tak, tylko ja swoj blad juz dawno sobie wytknelam... jednak to i tak tylko szczegoly, idea pozostaje ta sama... pozdrawiam serdecznie! :)

Misia, moze 50% to troche zawyzone ;) tak sie tu zwykle mowi (Holendrzy sami tak sie tym szczyca!) To rowniez zalezy od definicji (ktore narody to emigracja, alochtoni, czy juz autochtoni), bo rozne zrodla roznie podaja, wiec mozna roznie interpretowac...

;)

Asia na litosc boska nie kaz Holendrom zapomicac ich wlasnego jezyka ;-)
a tak wogle to prawda jest taka ze Holandia jest praktycznie jedynym nieangielskojezycznym krajem w ktorym niemalze wszystko darade zalatwic poslugujac sie angielskim ( mam na to liczne przyklady w moim srodowisku)hym a to ze liczne stronki czy publikacje tlumaczone sa na angielski w sposob lakoniczny i nie systematyczny no coz moja droga tutaj jest Holandia i czy tego chcesz czy nie bedzie otaczal cie zewszad j.niderlandzki ( najbardziej konkretne i wyczerpujace informacje uzyskasz wlasnie w tym jezyku) i ty tego nie zmienisz, no chyba ze zamienisz Holandie na jakis kraj angielskojezyczny.
Jezeli idzie zas o studia i jezyki to zdaje sie ze gozej wygladalaby sprawa w Czechach czy Niemczech w np. w dziekanacie :-)

Ludzie opanujcie się !!!
Czytam wiatraka już drugi dzień,czytam z nadzieją że dowiem się czegoś pożytecznego co pomoże mi w podjęciu decyzji o wyjezdzie do Holandii.
Niestety !!!
Wasze wypowiedzi są bezużyteczne.Większość pluje jadem na około siebie.Nie tego się spodziewałem.
Mariusz opisał swoje przeżycia a co niektórzy pojechali z nim jak z burą suką.ŻAL !!!

Mrzena, a co to ma do rzeczy? czy uwazasz, ze Holendrzy by czytali wersje angielska? Przeciez ja nie mowie o zamianie niderlandzkiego na angielski! Tu w ogole o cos innego chodzi, ale widze, ze skoro jeszcze tego nie zauwazylas, to juz nie zauwazysz, a ja sie powtarzac nie bede.

Bozesz, jakze bym mogla, zwlaszcza jako jezykoznawca, zabraniac mowic we wlasnym jezyku????

Witam wszystkich!Pisze tutaj pierwszy raz,co nie znaczy ,ze nie sledze waszych postow.Kochani moi postarajmy sie nie krytykowac tegoz oto mlodego czlowieka ,ktory ma swoje wlasne odczucia dotyczace pracy i pobytu w Holandii!Kazdy ma prawo opowiedziec jak wedlug niego wyglada tutaj zycie.aale.....prawda jest niestety troche odmienna.Ja mieszkam w Holandii z rodzina 4 lata,i zupelnie inaczej wyglada tutaj zycie,praca placenie podatkow,etc.jak mieszka sie we czworke majac Verblijwsdocument!a inaczej jak ktos przyjezdza np,tylko "na sezon",jak musi zarobic na studia,czy inne rzeczy!Otoz moi drodzy w Holandii ,jak ktos wyzej wspomnial tak samo trzeba placic podatki ,za mieszkanie,podatki za droge,ubezpieczenia za siebie ,auto.itd.I nie lodzmy sie ,ze po oplaceniu wszystkich tych rzeczy zostanie nam w portelu jakas kolosalna suma,z ktora nie bedziemy wiedzieli co zrobic,bo wyda nam sie "nieziemska",otoz nie nie moi drodzy,jak nie macie zrobionego opleidingu w Holandii,np.VMBO,lub HBO,to bedziecie ...zyli ..jak przecietna holenderska rodzina,bez zadnych "cudow".Tak wiec maja prawo miec inny poglad na Holandie ludzie,ktorzy przyjezdzaja tu na kilka miesiecy,....poniewaz no wlasnie sa oni tu tylko przejsiowo.A prawdziwe zycie w Holandii tak naprawde obrazuje sie nam ... so eerst nach 4 of 6 jaar later.....Hoi!

..Ah !Zapomnialam jeszcze !...A propos RABOBANKU...pierwszy raz slysze,ze samemu nie mozna zalozyc konta !?Ja takowez konto w RABOBANKU posiadam od 4 lat i osobiscie nie mialam zadnego problemu z zalozeniem rachunku.No ale wszystko zalezy od banku...A jezeli chodzi o tolerancje holendrow,to musze powiedziec,ze baaardzo ogolnie rzecz biorac ,to holendrzy rzeczywiscie sa tolerancyjni...natomiast juz precyzujac moja wypowiedz,to stwierdzam ,ze ta "tolerancyjnosc" niestety coraz bardziej z czasem sie zmniejsza.A wszystko zalezy od tego .."czy zyjesz tylko wsrod nich..",w jakiej aglomeracji,czy "mowisz jezykiem niderlandzkim"(czy uparcie badz z niewiedzy tylko polskim lub innym),czy faktycznie chcesz sie z nimi "integrowac ",jak to oni maja w zwyczaju mowic!..etc.No niestety....i niech nie dziwi nikogo fakt,ze ..nie ma tlumaczen na inne jezyki w bankach,badz innych instytucjach!Na Boga ..ludzie!Chcecie pracowac i zyc w Holandii ?..NAUCZCIE SIE NIDERLANDZKIEGO!Niestety,co by bylo jak do Polski przyjechalby np.rumun,badz ukrainiec i narzekal ,ze nie ma jak sie dogadac z .."tymi ludzmi",bo chca tylko zeby mowic po polsku!Tak jest ,ze jak sie chce zyc i mieszkac w danym kraju ,to trzeba uczyc sie jezyka ..danego kraju..!Tak wiec moi kochani ... De Nederlandse taal leren...!

@Sylwana, Z VMBO to i Holender cudow nie zarobi...

Ella,cudow moze sie nie zarobi z VMBO,to prawda,...ale....z takim wyksztalceniem zrobionym tu w Holandii jest na pewno wieksza mozliwosc w dokonywaniu wyborow jezeli chodzi o prace.Trzeba pamietac o tym,ze ZADNE wyksztalcenie ,oprocz "medycznych "nie jest uznawane przez Holandie,jezeli zrobilo sie je poza Holandia!A to bardzo wazna rzecz!Wazne przeciez jest dla kazdego,zeby miec dobra prace ,a nie tylko pracowac gdzies na polach ,u rolnikow ,jako sprzatacze lub pakowacze ,etc.Pisze to poniewaz wiem jak to jest nieslychanie istotne;ja osobiscie mam uznany jako wazny przez Holandie dyplom,i sama na wlasnej skorze przekonalam sie jak wazne jest zdobycie czy uznanie wyzszych dyplomow!Pozdrawiam!

co wy tak o tym meldunku?przecież tylu ludzi mieszka bez meldunku w domkach firmowych i co?

Hmhm.. Sylwana - mojego dyplomu zaden Holender nie ogladal. I nawet nie przyszlo mi do glowy go tutaj sprawdzac (idw.nl.) Wystarczy znajomosc jezykow i doswiadczenie w podobnej pracy w Polsce oraz zdolnosc przekonania pracodawcy o swoich umiejetnosciach...

Zgadzam się z Anką. Sylwana chyba troszkę się zagalopowała z tym nieuznawaniem dyplomów uzyskanych poza Holandią. To oznaczałoby, że wszyscy pracujący w Holandii zagraniczni fachowcy wpisują w swoim CV "brak wykształcenia".

Ja rowniez nigdy nie musialam przedkladac tlumaczenia swojego dyplomu. Powiem wiecej: w wyzej wymienionym UWV przepracowalam 3 lata i nikt mnie nigdy o moj dyplom nie pytal.

Wracajac do pierwszej czesci twojej wypowiedzi...Droga Ellu!Ty widze ,ze kompletnie nie zrozumialas co ja napisalam!?Nie chodzi o ,cytuje:"..przedkladanie TLUMACZENIA swojego dyplomu..."Droga moja!Chodzi o POSWIADCZENIE WAZNOSCI KAZDEGO DYPLOMU ZDOBYTEGO POZA GRANICAMI HOLANDII!!-Tak zwany VERKLARING WAARDEREN.I tak oto kazdy dyplom uzyskany poza granica Holandii musi byc UZNANY JAKO WAZNY przez dwie organizacje holederskie,uprawnione do tego przez Panstwo -Holandia. UWV Bedrijf jest dostarczycielem tych oto danych.

@Sylwana: przedsiebiorstwo, ktore deleguje??? Jeszcze nigdy nie spotkalam sie z przedsiebiorstwem, ktore nie zatrudnia pracownikow! Dla Twojej wiadomosci: w 2004 roku w UWV pracowalo 23000 osob. Po wielkiej reorganizacji w 2005 prace stracilo 9000 osob. Co oznacza, ze UWV wciaz jeszcze zatrudnia okolo 14000.
Wydaje mi sie, ze mylisz pojecia: UWV to Uitvoeringsinstituut Werknemers Verzekeringen: poprzez te instancje ludzie otrzymuja zasilki zdrowotne etc. lub przechodza proces reintegracji. Ale za kazda decyzja w sprawie zasilkow stoja pracownicy ja przyznajacy, lekarze (verzekeringsarts), prawnicy i cala masa innych osob.
Nie rozumie natomiast, co Ciebie tak zirytowalo w mojej wypowiedzi?

@Sylwana, jakbys tego nie nazwala: w UWV nigdy nie proszono mnie o dyplom lub poswiadczenie jego waznosci. Moj obecny pracodawca ma kopie mojego oryginalnago dypomu: po polsku.

Witam , widze tu "weteranów" pobytu w holandii i mam pytanko - jak zacząć mieszkanie i prace w holandii , chciałbym zupełnie wyjechać z kraju , oboje z żoną i pięcioletnią córką . Razem z żoną znamy język niemiecki , ale zupełnie nie wiemy od czego zacząć mój e-mail dariusz.kosewicz@interia.pl PROSZĘ O PODPOWIEDZI - DZIĘKUJE

Wiatrak

Zacznij od siebie. Czy jesteś gotowy zerwać ze światem w którym sie wychowałeś i żyłeś? Poza tym poczytaj wiecej na Wiatraku.

Jakbys dobrze przeczytala,to zauwazylabys ,ze nie napisalam PRZEDSIEBIORSTWO,lecz POSREDNICTWO;a to znaczaca roznica!Po drugie nie polemizujmy na temat statystyk ,BO NIE O TO TU CHODZI...!Wystarczajaco dlugo pracuje juz PRZEZ UWV Bedrijf,zeby wiedziec co to za instytucja!Dla twojej wiadomosci:POSREDNICTWO NIE ZATRUDNIA,lecz jak sama nazwa wskazuje -POSREDNICZY miedzy WERKGEVER a WERKNEMER;kieruje osoby tam zglaszajace sie do konkretnych pracodawcow!!!Reasumujac ....zatrudnia tylko WERKGEVER!Tak wiec doprawdy irytuje mnie twoje uparte przekrecanie moich wypowiedzi!A tak na marginesie....nie odpisalas tak naprawde na jakim stanowisku pracujesz,..a to mysle rozwialoby wszelkie watpliwosci z tym zwiazane!

Sylwana: een uitzendbureau tez posredniczy, co nie oznacza, ze nie zatrudnia pracownikow. Te mile panie w biurze to dopiero poczatek. Na zapleczu takiego posrednika pracuje caly sztab ludzi. Podobnie jest w UWV, ktore moglabys bardziej porownac do polskiego ZUS-u. Tez tysiace zatrudnionych pracownikow i tysiace osob pobierajacych zasilki. Jedno drugiego nie wyklucza.
A co do mojego stanowiska: Medewerker Bezwaar & Beroep. Czy Twoje watpliwosci sa teraz rozwiane czy tez mam zalaczyc swiadectwo pracy?

Witam chce jechac z ziomkami do pracy w Holandii przez firme WORK TODAY ( hol.TEMPO TEAM EU FLEX)… naczytałem sie o tym duzo zlego ale i tez dobrych opini. zastanawiaja mnie warunki mieszkalne jakie nas tam spotkaja. nie jestesmy dziećmi które dopiero co wyskoczyły spod skrzydeł mamy ale człowiek nie świnia w hlewie mieszkał nie bedzie ;/ powiedziano nam ze bedziemy mieszkac w Noordwijk albo w Hoek van Holland ( kolo Hagi chyba) do wyjazdu zostalo nam tydzien, jeszcze mozna zrezygnować. Prosze o wasze opinie i wieści na temat warunków mieszkalnych jakie ta firma serwuje.

Zgadzam sie z Marianem!Tak to prawda !Jak deklarujesz chec pozostania w Holandii na stale,to pracodawcy traktuja cie powaznie!!!A twoja puenta jest bardzo trafna Marian!Ja wlasnie mam to szczescie.Groetjes!

Witam wszystkich!Czy ktos moze zna dobrego zaprzysieglego tlumacza polsko-holenderskiego w okolicach Roermond?Z gory dziekuje!

Witam,

Osoby zainteresowane pracą w Polsce w obszarze księgowości i finansów, znające język holenderski - zapraszam do kontaktu.
Rozpatrywane będą również osoby bez doświadczenia.
Więcej informacji poprzez kontakt mailowy: dariusz.sobiecki@pl.randstad.com

Pozdrawiam,
Dariusz Sobiecki
Randstad

Robiac w Holandii przez nasze bioro gdzie sie rozlicz podatki w Holandii czy musi sie to robic w naszym kraju?

tak jak wszędzie polak za granica wyzej sry a jak d. ma.kazdy z was tylko potrafi sie wymadrzac, a tak naprawde nikt nie pomoze rodakowi za granica. wydaje wam sie ze pozjadalisciue wszystkie rozumy, a tak naprawde sprzedaliscie sie. dla mnie wasze opinie co do wypocin tego chlopaka sa wrecz smieszne. napisal co widzial. a wy macie jakis kompleks i pokazujecie co to nie wy....zal " polaczki"- robicie wstyd za granica;) pozdrawiam obecnie wszystkich przebywajacych "polaczkow" w holandii

otto to najwieksze gowno w jakim bylem nigdy OTTO to zlodzieje i chu....

Znacie firme Axell z Opola ? opinie na necie sa ale nie zaciekawe .. moze pracowaliście lub pracujecie dla nich ? to na napisz kilka słów o firmie..

hej mareczku,
a pracujesz teraz gdzie masz lepiej czy siedzisz w domu na dupie?

co wy tak o tej Holandii gadacie.popatrzcie się na nasz kraj jaki jest biedny.Od kąt nie ma naszego prezydenta to świat się zmienił ale nie na lepsze tylko na gorsze i trzeba jak najszybciej coś z tym zrobić.Nie pozwolę aby nasz kraj był biedny

>>Hollandia to piekny kraj i da sie tam mieszkac i pracowac NIESTETY CZYCHAJA TAM NA WAS NOWYCH PRACOWNIKÓW PAZERNE AGENCJE PRACY WIEC STRZEZCIE SIE!!>>>>SZUKAM OSÓB POSZKODOWANYCH PRZEZ AGENCJE CARIFLEX4U GWARANCJA POMOCY W ODZYSKANIU NIEWYPACONYCH NALEZNOSCI!/URLOPU,DODATKU WAKACYJNEGO I INN nie bac sie bedziemy walczyc o swoje!!!skonczyło sie wykorzystywanie w kupie siła!!! prosze o kontakt ze mna!!

szczerze to jak patrze na to co piszecie to jest lipa...niczego nie dowiedzialem sie czytajac to...gratulacje tym ktorym sie udalo... jestem gotowy wyjechac tam na stale...ale widze ze "ja" to jedyne co mamy za granicami

Chlopie poczytaj sobie o bankach ja w Ing zakladalem niedawno i nie bylo problemow pokazalem tylko dowod i pokazalem adres i numer Sofii z rozliczenia

@enzym nie oczekuj informacji. Za wypelnienie formularza o zorgtoeslag "uczeni" biora ca. 25 euro. Zajmuje to ok 10 min, gdy zna sie holenderski w stopniu umozliwiajacym komunikacje i posiada dobry slownik.
Gdzi sie pojawi pewna ilosc rodakow zaraz powstaje polskie "getto". Czym innym jest spolecznosc na emigracji itp, czym innym cos co sie nazywa "plskie klimaty".
W ostatecznym rozrachunku pracodawcami sa firmy, nie biura. Te ostatnie sluza jako pomoc w starcie, dodatkowa praca, mozliwosc zaistnienia u pracodawcy i przejscia na kontrakt.
Cywilizowana czesc Holandii duzy nacisk kladzie na przejzystosc, odpowiedzialnosc i rzetelnosc. Podpytywanie, owijanie w bawelne, kombinacje szybko wystawiaja poza nawias spoleczenstwa.
Proste: odwaga, samodzielnosc, odpowiedzialnosc i otwartosc na holenderska kulture oraz kopnac w 4 litery wszystkich "wojkow dobra rada" i powolutku samemu.

Witam wszystkich na forum.
Jestem nowa na wiatraku a czytając wasze komentarze( nie przecze że ciekawe) postanowiłam zasięgnąć informacji,ale pokolei.JESTEM ZAINTERESOWANA WYJAZDEM DO PRACY W HOLANDII.A poniewarz o mieszkaniach i pracy mniej wiecej coś wiem chciałam się od was dowiedzieć czegoś o przedszkolach czy nianiach.Chodzi mi o to że chcę wyjechać i zabrać że sobą 3letniego synka a nie wiem na jakiej zasadzie można się zwrócić o pomoc przy dziecku w Holandii.Jeśli jest ktoś( a podejrzewam że nie jedna osoba) która może pomóc czy doradzić proszę o pomc
za którą z góry serdeczne dzięki,pozdrawiam

Witam!
Rowniez mialam przyjemnosc pracowania w kraju wiatrakow. Wszystko byloby pieknie gdybym przed wyjazdem wybrala inna firme. Na nieszczescie niestety trafilam na "Axidusa". Totalna tragedia , o ile transport do Holandii byl jako taki, to juz po przyjezdzie bylo coraz gorzej. ...Wyjezdzalam z chlopakiem. W biurze zaraz po przyjezdzie pokazali nam film ukazujacy jak funkcjonuje firma,usmiechnietych ludzi na halach produkcyjnych , nowiutkie samochody biura , ktorymi miano nas dowozic do zakladow pracy i co najwazniejsze czysciutkie, zadbane mieszkania. Pozniej zadowolonych zaczeto nas rozwozic po przydzielonych mieszkaniach ... I tu zaczelo sie pieklo. Kiedy koordynator otworzyl nam drzwi zachcialo mi sie plakac , zagrzybiala lazienka , pozolkle sciany, na dodatek mieszkalismy w piwnicy w pokoiku gdzie niedocieralo swiatlo , bo okno mialo wielkosc malego telewizora.....Z praca nie bylo lepiej . Nie dosc ze po przyjezdzie wyslali mnie do pracy po 3 dniach , to chloapk siedzial na tzw. REZERWIE przez caly pierwszy tydzien swojego pobytu.Ponadto Axidus zdecydowanie nie lubi , zeby pary za dlugo ze soba przebywaly. Nie wiem w jakim celu zapewniaja wspolne zakwaterowanie dla pra , skoro pozniej kazde z nich odsylaja na inny zaklad.....baaa, pominac nawet ten fakt, ale wysylaja je na dwie rozne zmiany . Ja akurat chodzilam na 1 zmiane od 5 do 14 a moj chlopak na 14 do 1 w nocy. Ponadto w biurze mja absurdalne kary. Az strach zaspac na busa do pracy, bo na solarisie pojawi sie potem 25 euro kary, nie mozna poczuc sie zle w pracy, wtedy przyjedzie po ciebie bus , odwiezie Cie do domku i za taki mily transport policzy Ci 50 euro kary...A i jeszcze grozba od kierowcy" Jeszcze raz taki numer i wracasz do Polski , na twoje miejsce mamy 10 ". Ciagle siedzenie na REZERWIE spowodowane tym , ze sciagaja z Polski za duzo osob , choc dla tych na miejscu brak pracy.....Jednym slowem wielki , brud i balagan. No i motto firmy: Z Axidusem na minusie " co jest prawda -przez pierwszy miesiac pracy zarobilam 125 euro . A byli i tacy , ktorym nie uzbieralo sie i to .O wyplacie chlopaka nie bede wspominac bo jest warta smiechu....Dobrze , ze zakonczylam wspolprace z ta firma, i pobyt w niej zostanie jedynie moim niemilym wspomnieniem. Zdecydowanie odradzam te biuro!!!

Rany nie mogę w to uwierzyć, ludzie wyluzujcie trochę chłopak napisał o swojej przygodzie, a w od razu krytykujecie. Z pewnością nie chciał się kłócić a jedynie podzielić doświadczeniem, tym z czym sie spotkał w Holandii.Sama zaczęłam wyjeżdżać do tego kraju od szesnastego roku życia w okresie wakacyjnym i spotkałam się z podobnymi warunkami, ubezpieczeniem. Holandia to kraj, który daje możliwość rozwoju, sprawdzenia umiejętności. To swego rodzaju szkoła życia dla młodego człowieka, który podejmuje jedną z pierwszych prac w swoim życiu i zaczyna dbać o swoje interesy. Cali Polacy, którzy lubią krytykować, a nie potrafią docenić młodego chłopaka, który zamiast narzekać na to jak nie jest ciężko w kraju, postanawia pracować i walczyć o lepszą przyszłość.

Musze przyznać Mariuszowi szacunek brawo za to co osiagnałeś .
Teraz kieruje słowa do tych co chca sie coś dowiedziec , jezeli chcecie przyjechać do Holandi i tu zostać na dłuzej badz na zawsze to wiedzcie ze najwazniejsze jest miec unijne wszystkie dokumenty ktore sa wam w zyciu potrzebne poczawszy od skroconego aktu ur do uprawnien na co kolwiek , znajomego , troche jedzenia i duzo optymizmu a reszta typu praca i inne to sie samo znajdzie . i przedewszystki9m nie słuchajcie tych co ,, pluja jadem'' pojebani sa. A co do pracy to znajdzcie taka gdzie nie ma polaków albo jest bardzo mało dla braku zgrzytów bo ktoś tam zna jezyk i wysoko lata . olać takich poprostu.
i sie nie przejmowac . dla przykładu ja przyjechałem tu z torba jedzenia , ubrań i z zasobem w portfelu 10 e. Nie powiem nie łatwo było ale wystarczyło troche sie postarac. teraz nie narzekam bo nie mam na co . A minął rok i pare miesiecy jak tu jestem . Tu nie Polska problemow tu nie ma z niczym nawet bez jezyka mozna sie dogadać. Zycze najlepszego wszystkim co podejma zmiane w zyciu. :)

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.