Dlaczego Polakom opłaca się praca za granicą?

Niepojętą tajemnicą jest dla mnie powód tak masowych wyjazdów Polaków za granicę w poszukiwaniu lepszych zarobków. Emigracja zarobkowa na zachód Europy nie ma żadnej zalety.

bogato

Mity fantastycznych zarobków

W polskiej świadomości juz od generacji tkwi przekonanie o bajecznych zarobkach na Zachodzie. Wszędzie jest pieknie gdzie nas nie ma. Każdy Polak wie dobrze ile zarabia Niemiec, Anglik i Holender. Ulubionym hobby Polaka jest przeliczanie możliwości zakupu ilości wybranych produktów za jedną pensję. Te sumy są oczywiście wzięte z powietrza, formum internetowego, w najlepszym wypadku z "kolega mi opowiadał" lub statystyk. Nigdy przy tym nie ma rozróżnienia na zarobki netto i brutto ani realnych kosztach życia w Amsterdamie lub Londynie.

Rzeczywiste dochody czyli siła nabywcza pieniądza - ta rzeczywista, realna wartość określająca, ile dóbr i usług można nabyć za miesiąc pracy jest wielokrotnie mniejsza niż suma brutto a tym bardziej suma wpływająca na konto bankowe.

praca w Holandii

Ile na rękę?

Koszty stałe statystycznego holenderskiego gospodarstwa domowego wynoszą 1000 euro miesięcznie (mieszkanie, media, ubezpieczenia, podatki gminne, koszty samochodu, telekom, itp). Gospodarstwo jednoosobowe musi wydać: 900 euro, rodzina czteroosobowa: 1200 euro. 

Średnie roczne dochody w roku 2016 wynoszą w Holandii 36 tys. euro brutto. Z grubsza biorąc "na rękę" wynosi to około 24 tys. euro, czyli (łącznie z dodatkiem urlopowym) ok. 2000 euro miesięcznie. Odliczając od tego ok. 1000 euro kosztów stałych, rzeczywisty limit wydatków wynosi jedynie tysiąc euro miesięcznie

Polski emigrant nie ma szansy na holenderską średnią pensję. Pozostaje na zawsze z minimalną pensją ustawową jako niewykwalifikowany robotnik. Zarobi 20 tys. euro brutto rocznie - to jest niemal połowa holenderski statystyk jak powyżej. Jedynie żyjący jak parobek, mieszkając gdzieś kątem na piętrowej pryczy, na marginesie społeczeństwa, oszczędzający maksymalnie - ma mniejsze koszty stałe - ale to nie jest życie jakiego by sobie ktokolwiek życzył na dłuższą metę.

polscy robotnicy rolni w Holandii

Emigracja do Warszawy vs emigracja do Amsterdamu

Warszawski glazurnik zarabia od 5000 do 8000 zł netto. Bibliotekarz ponad 3000 zł netto, a sprzątaczka 2300 zł. Nie mówiąc już o pensjach w księgowości czy biurach, rzędu 4500-6000 zł. Połowa osób zatrudnionych w Warszawie zarabiała w 2014 roku przynajmniej 6 tys. zł brutto miesięcznie. Średnie wynagrodzenie w stolicy wyniosło natomiast 8 182 PLN brutto miesięcznie.

Zalety pracy w Warszawie wobec Holandii:

- znacznie mniejsze koszty utrzymania,
- znacznie mniejsze koszty stałe,
- niższe ceny codziennych zakupów,
- własny język i kultura ojczysta,
- znacznie większa siła nabywcza pieniądza.

polscy robotnicy rolni w Holandii

Cytat warszawski:
"...za 5 m² łazienki powiedział mi 12 tysięcy z materiałami (bez mebli, glazury/terakoty), a 8 tys bez materiałów. Poza wszystkim - 4 tysiące za kleje, tynk, gładź i farbę? Ja mam już kupione, a wydalam na nie ok 500 zł."

Żałuję, że wcześniej nie wróciłem

Tak powiedział mi znajomy z Małopolski po 15 latach pracy przy remontach budowlanych w Holandii. Wrócił dwa lata temu do rodzinnej miejscowości. Zarabia ok. 5000 zł/mies. Fachowiec budowlany jakiego zatrudnia zarabia 45 zł/h. Jego najprostszy pomocnik 15 zł/h. Wybudował własny dom. Koszty stałe wielokrotnie niższe niż miał w Holandii. Jego żona przeznaczała cała miesięczną holenderską pensję (1500€) na spłatę czynszu. Teraz nie musi nawet pracować, a jeśli nawet pójdzie za kasę do supermarketu to zarobi więcej niż to nic co jej z pensji zostawało w Holandii.

Polaku! Gdy w twojej wsi lub miasteczku nie ma pracy lub praca jest mało płatna - jedź do Warszawy! To bliżej niż do Amsterdamu i dogadasz się z każdym.

***

Z archiwum

Domek w Warszawie

Temat z 2009 r. ciągle aktualny

Mój polski przyjaciel z USA po niemal 30 latach wyrzeczeń buduje sobie dom w Polsce, na przedmieściach Warszawy. Na stare lata marzy sobie wreszcie odpocząć w ojczyźnie. Zapracował sobie na to.

Niedawno zadawałem sobie na Wiatraku pytanie czy w ogóle ma sens aby Polacy wyjeżdżali do pracy w Holandii, czyżby nam było wstyd pracować we własnym kraju? W Holandii zarabiają nie wiele, pracować muszą ciężko i po odliczeniu kosztów utrzymania zdaje mi się to nie mieć żadnego sensu.

Do tego dochodzą nieobliczalne koszty rozłąki z krajem i z rodziną, ze środowiskiem i trudności życia w obcym kraju.

Domek w Warszawie

Pytałem się więc mego przyjaciela z Ameryki ile płaci robotnikom budowlanym przy budowie swego domu w Polsce - jeśli w ogóle ma szczęście, że robotników znajdzie, bo i o to trudno. Oto co mi odpisał:

Cześć, otrzymałem twój list.
Tak na szybko obliczamy ile zarobili nasi fachowcy.
Elektrykowi wyszło = 32 euro/godzinę razem z jego materiałem.
Tynkarze jeśli skończą w miesiącu i będą robić 40 godzin tygodniowo = 7,50 euro/godz.
Ogrodzenie wyszło (jeśli by robił 8 godzin dziennie, ale często było mniej) = 23 euro/godz.
Murarze = 10,50 euro za godzinę....
Robienie schodków i tarasu (ci sami murarze ) = 12 euro/godz.
Te pieniądze to już na rękę, bez faktur... do kieszeni, bez podatków. Sam chciałbym wiedzieć i usłyszeć. Przeczytać na Wiatraku o co tu chodzi. Ja tam place im więcej a oni uciekają z kraju żeby męczyć się na obcych budowach czy gospodarstwach za dużo mniej. I jeszcze przecież dochodzą do tego koszty przejazdów.

Czy to jest jaskrawy przypadek przepłacania przez tego „Polonusa” czy może jednak lepiej popracować na budowie w Warszawie niż powiedzmy w... Utrechcie?

polscy robotnicy rolni w Holandii

[aktualizacja z 2009 r.]

Etykietowanie: budowa dom
22 komentarzy

Użytkownicy muszą być zarejestrowani i zalogowani, aby móc komentować.

Nie rozumiem krytyki. Sami przecież kiedys z kraju wyjechaliście z wlasnych jakis powodow. To w tym zlego ze ktos chce zarabiac w Utrechcie a nie w Warszawie? A co do proponowanych stawek za prace niestety jest to ododsobniony przypadek. Wiekszosc budowlancow pracuje na etatach w firmach otrzymujac minimum socjalne, byc moze pomylilo mu sie euro ze zlotowkami ;). Zyjemy juz w wolnym Swiecie, kazdy ma prawo wyboru co i gdzie bedzie robil, jak ktos chce moze przeciez za darmo i nikt mu nie zabroni.

Napewno zaszła pomylka jeśli chodzi o walutę.Znajomi wyjeżdzaję do Warszawy i otrzymują podane stawki lecz w złotówkach a nie w euro.A w Wielkopolsce standardowa stawka dla wykwalifikowanego budowlńca wynosi 7 - 10 pln.

To jakies nieporozumienie stawki chyba sa z kosmosu .W Polsce sie bardzo malo zarabia niewazne czy budowlancy czy inne zawody koszty utrzymania sa podobne jak w Holandii . Nie wiem jak mozna takie paranoje glosic.O co tu chodzi? Pod wzgledem zarobkow jestesmy na dole w Europie i nic sie nie zmienia od lat.

Stawki chyba wyssane z palca.
Gdyby były prawdziwe, żeden budowlaniec nie wyjechałby z kraju:) - BO PO CO?
Z tego co pamietam, to ś r e d n i a stawka roboczogodziny za roboty ogólnobudowlane wahała się w granicach ok. 7-9 zł netto.(Było to kilka lat temu - nie wierzę, by przez ten czas tak znacznie wzrosła).
Oczywiście cenniki to jedno, a to na co godzi się klient to drugie.....
Rozumiem, że stawki w stolicy mogą być nieco wyższe, ale ktoś tu chyba lekko przegiął. Tym bardziej że to robota NA CZARNO, czyli kasa do ręki!
Wniosek:
Albo ktoś pomylił się w obliczeniach, albo ktoś nieźle przepłacił............
Pozatym co to znaczy robocizna elektryka razem z jego materiałem??????? - z materiałem to już nie jest koszt robocizny.........Za dużo niewiadomych: "jeżeli skończą w miesiącu, jeśli pracowałby 8 godzin....." Widać, że stawki nie oparte na żadnych cennikach lecz ustalone poprostu na tzw. "gębę"..........Są katalogi norm, z których wynika ile czasu potrzeba np. na otynkowanie 1m2 ściany. Załóżmy, że z normy wynika, że na 1m2 ściany potrzeba 0,5 rbg - mamy 100m2 ściany, więc 0,5X100=50rbg i to mnożymy przez stawkę roboczogodziny (niech bedzie 10zł/rbg, daje nam 500zł, tyle powinno kosztować wytynkowanie 100m2 sciany, i nie ma znaczenia czy ktos robi to miesiąc, czy dwa! Oczywiście są jeszcze pewne widełki,średnie regionalne, współczynniki na roboty bardziej skomplikowane itp, ale cena musi mieścić sie w jakimś r e a l n y m przedziale stawek r y n k o w y c h, a nie być brana z sufitu.
Przy takich stawkach, aż strach zapytać o całkowity koszt tej inwestycji................może lepiej było budować w Stanach - tam stawki są chyba znacznie niższe :))))))))

Ostatnio w moim mieszakniu w Krakowie pracowal malarz.Bral za gladzie plus malowanie scian 15zl za metr kwadratowy to jakies niecale 4 euro .W Holandii malarze pracuja za 35-45 euro z godzine pracy ...............

Oczywiscie to stawki dla firm.

Jakby ten pan z ameryki miał więcej pracy za takie pieniądze to chętnie się pisze.Moge pracować przy wszystkim, choć z wykształcenia jestem elektrykiem... :)

Autor nie zna polskich realiow albo zyje na marsie.Polscy fachowcy pracujacy w firmach zarabiaja grosze.A prowadzacy wlasna dzialanosc dostaja tyle co bezrobotny w holandii wiec ,jak tu nie wyjezdzac?

Paweł, to jako elektryk masz szansę załapać się na tę najwyższą stawkę 32 euro za godzinę (razem z materiałem) :) :) :). Coś mi sie wydaje, że Szanowna Redakcja Wiatraka troszkę zmanpulowała artykuł, żeby wywołać nieco żywsze reakcje komentujących (choć w temacie teorii Darwina też wcale nie jest leniwie...), bo ten przyjaciel ze Stanów wydaje się tak nże aż nierealny......... :)A my (nie elektrycy) załapiemy się jako tynkarze za 7,5 euro ( o ile skończymy w ciągu miesiąca) :)

Mysle,ze zaszla tu pomylka jesli chodzi o walute,Lub tez ten pan slono przeplacil.Moj kuzyn jest w polsce dekarzem.Do tej pory mial stawke 10 zl na godzine.Teraz od nowego roku ma podwyzke:15 zl za godzine pracy.Wiadomo praca ciezka,niebezpieczna.Uwazam,ze pieniadze ktore dostaje to marne grosze.
Ale pracowac musi,bo rodzina na utrzymaniu.
Takie sa polskie realia.Wiec pisanie,ze wyjazd do pracy za 10 euro na godz.nie ma sensu w tym wypadku mnie smieszy.

Obawiam się, że to artykuł agitacyjny. Zero realiów jedynie potwierdza medialne akcje mające na celu przekonać ludzi ufających mediom, że właśnie skończył się dobrobyt na zachodzie a zaczyna się w Polsce. Bzdura, niepodparta żadnymi faktami. Taki list można też wyprodukowsać samemu. Autor staje sie cokolwiek mało wiarygodny.

Redaktor Wiatraka agituje żeby pracować w Polsce. Nie rozumie, ze Polak to najgorszy pracownik we własnym kraju. Dopiero za granica wygasza swoja dumę, wybujałe ambicje i przerost formy nad treścią. Nie zna języka, wiec nie może dyskutować, a i z machlojkami nie wychodzi.
W Polsce trafia cwaniak na cwaniaka wiec robota nie idzie. Najgorsze jest polskie kombinatorstwo, robienie rożnych robot na lewo, traktując lepsza robotę jako źródło materiałów. Dlatego Ruski robotnik jest lepszy od polskiego, bo pracuje, zamiast kombinować. A do tego jak zostanie przyłapany na kombinacjach, to traci robotę. Dokładnie jak na zachodzie (z wyjątkiem Chicago).
Z tymi stawkami, to chyba faktycznie pomyłka. A jeżeli nie i tyle płacisz, to jest to twoja sprawa i nikt nie ma prawa tego krytykować.
Ta generacja robotników musi umrzeć, nie da się jej zmienić. Dopiero nowi, którzy dopiero rosną mogą coś zmienić. Bezpłatne szkoły za Gomułki i Gierka poprzewracały ludkom w głowach. Wszyscy się "wykształcili" i dzisiaj nie ma rąk do pracy, a mechanizacja pracy jest w powijakach. Gomułka i Gierek śmieją się w grobach z głupich Polaków, taka zemsta Chińczyka.

Jestem tym amerykańskim właścicielem w/w domu.
Nasze stawki są na gębę i dla firmy. Najlepiej jak podałbym Ci stawkę za wykonana prace ponieważ nie jesteśmy pewni ile godzin ci ludzie są na budowie. Umowa jest za wykonana prace a nie za godzinę. My płacimy człowiekowi który ma swoja zarejestrowaną firmę. To nie jest robota na czarno ale płacimy w gotowce wraz z postępująca praca.
Ostatnio zapłaciliśmy tynkarzom 11 tys. złotych za wykonana prace. Dwójka murarzy zaczęła prace w połowie listopada i skończyli pod koniec grudnia. Uzgodniliśmy stawkę 23 złote/metr kw tynków i 5 złotych za metr bieżący listew + obróbka okien i drzwi. Dom ma około 600 m kw ścian. Wtedy jak obliczyłem koszty to moglem się pomylić z uwagi ze ceny obliczałem w euro, ale wcześniej był trochę inny przelicznik, złotówka była wtedy 2 zł za dolara a teraz jest 3.40....także w euro było mniej złotych. Moglem się też trochę pomylić z uwagi ze moglem wstawić mniej dni pracy czy godzin pracy jaka wypadała na każdego robotnika. Wybieraliśmy najtańsze oferty z kilku propozycji. Wiec myślę ze nie było przepłacania. Dom znajduje się w jednej z droższych okolic podwarszawskich i każdy twierdzi ze to też ma znaczenie... W xxxx (okolice Nasielska) gdzie mieszka rodzina żony rzeczywiste biorą mniej, ale nikt nie chciał jechać 100 km pod Piaseczno gdzie ceny są dużo wyższe.

Dodam jeszcze cos do mojego poprzedniego postu bo wydaje mi sie ze da to troszeczke wiecej swiatla do calosci. Budowa mojej inwestycji opoznila sie w zeszlym roku o prawie 6 miesiecy z uwagi na to ze nie moglismy znalesc tynkarzy. Przez to nie mozna bylo przystapic do wylewek a hydraulik nie mogl przystapic do instalacji podlogowki i kaloryferow. Pierwsza firma z jaka uzgodnilismy prace jak juz przyszla spozniona prawie o trzy tygodnie "bo mieli cos innego do wykonania" chciala zbyt duza zaliczke przed rozpoczeciem robot. Pozniej wszyscy kolejni do ktorych dzwonilismy mieli zajety juz kalendarz az do konca roku. Mielismy szczecie ze nasza znajoma ktora pilnuje budowy w Polsce znalazla ogloszenie w miejscowej gazecie.

W USA zawsze zawiera sie kontrakty ktore dotrzymuja obie strony. W Polsce trudno otrzymac zwykla wycene. Zaczyna sie od tego ze "sie Panie dogadamy". Trzeba cisnac zeby otrzymac jakas konkretna sume. Czesto okazywalo sie ze zapomniano o drobnych szczegolach.

To prawda ze mlodzi pracuja wydajniej i nie "kreca". Ubrani sa jak profesjonalni wykonawcy co uwierzytelnia ich postawe i daje potencjalnemu klijentowi zaufanie do ich ofert. Jest to bardzo wazne poniewaz czlowiek wynajety przez "firme" reprezentuje soba jej calosc. Stanowi jakby zywa reklame i jesli zobacze kogos w brudnym kombinezonie, czy podartych lachach to nie bedzie to dla mnie anty-reklama. Cos na ksztalt zielonego miesa na polce w supermarkecie.

Mielismy przypadki ze przychodzili ludzie od ktorych czuc bylo alkochol. Takim oczywiscie musielismy odmowic i wlasnie tacy mieli wolny harmonogram. My jednak nie mielismy do nich zaufania. Mamy teraz nadzieje ze ten rok bedzie dla nas "lepszy" pod tym wzgledem ze sie slyszy o powrotach fachowcow z uwagi na kurczacy sie rynek pracy w EU.

U nas w USA codziennie slyszy sie o tysiacach zwolnien. Zamyka sie fabryki, sklepy i banki. U was jeszcze tego nie ma w takim stopniu, bo do was przychodzi wszystko troche z opoznieniem a to wszystko zaczelo sie za oceanem. A jak jest depresja tak gleboka jak obecna to pieniadz jest Panem. Czxy chcecie tego czy nie. Wtedy tak jak w 1929 wklada sie go pod materac.
:)

Zanim umeblujemy mieszkanie należy umeblować życie. Wcale nie jestem pewien czy Polska jest tym miejscem. Ani ludzie, ani klimat.

Panie Piotrze.Pisze Pan, ze jest Pan poza granica JUZ 20 lat i ma Pan problemy z zrozumieniem tego co pisze Misiek?Hmmmmmm,to ja w taki razie (po41 latach tutaj)nic bym juz nie rozumiala po polsku, no moze tylko TAK i NIE.Uwazam to za WIELKA ZENADE!

adam masz racje co do stawek sam jestem budowlańcem i jade do holandii przez sun powera do szklarnitu nie mam co szukac a jak mam to za marne grosze...pomimo ze jestem kawalerem i utrzymuje siebie tylko w polsce jest mi cięzko to prawda ze 7 zł na godzine to prawda ze mało i to prawda ze mam juz dośc wyzyski za nic dosłownie kaczorów i donaldiniego kłucących sie...wszystko idzie do góry ale pensje ani drgna...jak bedxzie u nas euro dopiero sie narobi...cała polska to bedxzie jeden wielki strajk.ja uciekam i jakkolwiek bedzie mi sie ckliło do polski to przyjade tylko wydac pieniądze które tu zarobie i uciekne...i jestem z tego dumny ze mam siłe powiedzieć dość ale rozgoryczony ze tak drastycznie to robie...pozdrawiam wszystkich

Drogi Panie Misku,
Ja nie wiem ile dostaja tacy jak Pan, wolni strzelcy czy Ci ktorzy pracuja dla kontraktora. Ja wiem ile ja place temu ktory reprezentuje soba firme budowlana a wiec jednoczesnie daje gwarancje za wykonana robote. Ja nie musze sie martwic czy ludzie pracuja czy leza pijani pod murem.
Wiem tez ze prawdziwi fachowcy szanuja siebie i swoja prace.

Ostatnio skonczono nam prace przy zakladaniu dachu na calosc budynku. Bylo tego okolo 260 metra i robotnicy (bylo ich pieciu) krecili sie przy tym okolo 2 tygodni. Za ich prace zaplacilem 14,000.- zlotych pod koniec tego maja.
Zrobili to na polysk. Chociaz widze to tylko na zdjeciu ale oko sie cieszy.

Zycze Panu powodzenia w Holandii czy gdziekolwiek zagoni Pana los...Prosze tez pisac troche bardziej przejrzyscie bo ja tu za granica juz ponad 20 lat jestem, a te Panskie "kwasy" trudno mi zrozumiec. Nie mam pojecia co to jest "sun power" i szklarnit (szklarnia ?). Zorientowalem sie na szczescie co ma Pan na mysli piszac "bedxzie" i "kaczor" ale moze Pan wyjasni dokladniej co to czy kto jest "donaldim".

Jeszcze raz zdrowko na wojazaqch tylko czy nie warto przed tym zainwestowac troche w jezyki ? Bo z moich doswiadczen jak w domu tak i poza domem, skonczy Pan jak Cygan za morzem albo meksykanski ranchero w USA.

nie każdego stac na załozenie firmy w polsce i utrzymanie jej...zdarzy sie że znajdą sie fachowcy...dwójka dzieci zona i trzeba popychac to wszystko do przodu wyjścia nie ma...tacy robia porządnie bo sie boja...drudzy...tato mu dał więć sie rozwija...tacy jak ja maja nikłe szanse...lepiej ciułać sie jak cygan czasami i zostawiać wszystko w tyle niz kombinowac i pluć w twarz ze nie idzie...a co do języka??znam i to dobrze parę ale nie holenderski...mam ukończone studia wyższe we wrocławiu...jakos nic nie pomaga...papier nie jest wszystkim...myslałem ze otwiera drzwi...iluzja jaka wielu ma tu...w polsce moich znajomych szybko staje sie tragedia która sprowadza sie do prostego...narazie chłopaki ale ja wyjężdżam...na naszej klasie mam ich wielu.przy naziw miasta pojawiają sie inne te z zagranicy i pozdrowienia z propozycja...dawaj przyjedxz jest lepiej...pisze mozemało wyraźnie bo zapitalam na klawiaturze jak głupi i jestem po 14 godzinach pracy...poprostu zarabiam zeby wyjechac nie z pusta sakwa na waxy:)

Misiek,zycze Tobie duzo sukcesu!Masz racje! Siedzenie i narzekanie nic nie pomoze(jak to robi wielu)tylko probowac zmienic ta sytuacje na taka, ktora Tobie odpowiada!Tutaj jest wiele mozliwosci, tylko trzeba chciec!Cenie Twoj poglad i probe stworzenia sobie lepszych warunkow zyciowych.Jeszcze raz SUKCESU!

mozna sie dlugo spierac co dla kogo jest lepsze! kazdy z nas ma swoje wartosci i cele kazdemu z nas co innego odpowiada i czego innego oczekuje od zycia .Sadze ze ojczyzna jest tam gdzie mozna spokojnie zyc i w tym momencie jezel komus jest gdzies lepiej to dlaczego ma nie wyjezdzac i pracowac .Jestem w holandii krotko ale widze roznice pracujac w polsce caly czas myslalam jak bedzie jutro tutaj tego nie mam! co do stawek tonie nalezy niczego przeliczac realia sa takie a nie inne i do niczego to nie prowadzi..

Ja nie wiem skąd Wiatrak bierze te stawki i zarobki w Polsce, chyba z wyborczej lub z tvn-u. Budowlańcy zarabiają ok. 2300 zł, pensji za 40 godzin pracy, plus tego moga dorobić na "fuchach" ale to już jest praca na nadgodzinach. To co on tu pisze to jakaś bzdura, realne zarobki w Polsce to minimalna pensja krajowa brutto, zarabia ją ok. 30 procent ludzi. Minimalna w Holandii jest cztery razy większa. Ja jakbym był niewykwalifikowanym pracownikiem wolałbym pracowac za granicą za cztery razy tyle co w Polsce. W Holandii dochodzą także takie bonusy jak dopłaty do czynszów więc te koszty życia są porównywalne. Wiatrak próbuje nam wmówić, że większość Polaków to głupki bo tutaj przyjeżdżają.

Z boku widać lepiej