Polacy muszą przestać żyć w przeszłości
Rozbiory Polski, Druga Wojna Światowa, Monte Cassino, Katyń, Wołyń, Powstanie Warszawskie, AK, Walka z Komunizmem, daty: 1939, 1945, 1989, 1410, 966, 1772, 1863, 1918, 1920, 1956, 1968, 1970, 1981 itd, itd.
To są wydarzenia i daty jakimi żyli i nadal żyją Polacy.
Nie ma narodu w Zachodniej Europie który by jeszcze się podniecał ostatnią wojną światową jak robią to Polacy. Nie ma kraju w Europie który by aż tak egzaltował się swoją mniemaną męczeńską historią, jak robią to Polacy. Wszystkie polskie media poświęcają tragicznym dziejom z naszej historii godziny programów dziennie. Relacje z obchodów wszelakich nieudanych bohaterskich powstań zapełniają całe wieczory telewizyjne.
Obchody rocznicowe są celebracją polskiej dumy narodowej.
Jesteśmy dumni.
Jesteśmy dumni z siebie, dumni bycia Polakami, dumni z naszej historii porażek.

Historia porażek, a jednak... Jesteśmy wielcy i niezwyciężeni. Póki my żyjemy. Ale tylko w słowach.
Naród, Polacy, Ojczyzna.
Nie używa się słów; obywatele Polski, mieszkańcy Polski. Jesteśmy tylko MY POLACY-KATOLICY.

Polskę zamieszkuje i będzie zamieszkiwało coraz więcej cudzoziemców: Niemców, Holendrów, Żydów, Rosjan, Francuzów, Wietnamczyków i Ukraińców. Jak oni mają się czuć w kraju w którym nacjonalizm tryska z każdego kanału telewizyjnego?
Patriotyzm wyssaliśmy z mlekiem matki. Mickiewicz, Słowacki i Norwid wbijali nam patriotyzm od dziecka w szkołach. Ci wielcy Polacy byli emigrantami! Kochać Polskę jest znacznie łatwiej mieszkając w Paryżu!
"Polacy są zawsze gotowi dla ojczyzny życie oddać, ale... nie będą dla niej pracować".
Polską rządzą trumny
Artykuł ten napisałem w roku 2009 grubo przed katastrofa lotniczą pod Smoleńskiem.
Trumny polskiej chwały. Trumny poległych na polach chwały rządzą polskim narodem i jego politykami. Polacy koncentrują się na przeszłości i wciąż szukają winnych ich rzekomej niedoli, cierpień, biedy i wszelkich dolegliwości.
Kościoły oblepione są tablicami upamiętniającymi naszych poległych w walce z Sowietami. Tablice ziejące nienawiścią bez miłosierdzia i wybaczenia.
Trudno nam jest i trzeba mieć na to wielką odwagę, aby zobaczyć rzeczy w ten sposób. Mamy mocno zakorzenione pewne wzorce myślenia i mity, a szkoły koncentrują się na zachowaniu naszych narodowych uczuć. Uczuć nienawiści do rozbiorów, wojny, komunizmu i otaczających nas wrogów. Jesteśmy manipulowani przez romantyczne pojęcie narodu i zamiast analizować historię pozostając jej chłodnym obserwatorem, my angażujemy się mocno emocjonalnie. Tak uczono nas i tak uczono naszych rodziców i ich rodziców. Prowadzi to do zaniedbania naszego praktycznego życia i rozwijania w sobie cech, takich jak umiejętności komunikacyjne, tolerancji, organizacji, etyki pracy – kosztujących nas tak dużo wysiłku i w których to Polacy tak są słabi w porównaniu z innymi narodami.
Programy telewizyjne, dokumenty i książki są wypełnione słodkimi jak miód obrazami bohaterów narodowych. Nie wierzę tym obrazom. Obrazy są jednowymiarowe a w prawdziwym życiu nie byli to jednowymiarowi bohaterowie.
Czas pociągnąć kreskę pod tym co było i zacząć żyć w teraźniejszości.
Ileż można wysłuchać tych wszystkich hipokrytów którzy w jednej chwili będą krytykować wszystko na temat Polski i Polaków, ale nagle przy innej okazji jak Postanie Warszawskie wychwalać polski naród pod niebiosa. Czemu ludzie wychwalają czyny z przeszłości kraju którego nie lubią? Dlaczego stawiają milion świeczek na grobach bohaterów i jednocześnie „pryskają” z tego kraju jak się tylko nadarzy okazja?
Czemu celebrujemy wydarzenia historyczne których nie lubimy? Wydarzenia które nie były pozytywne i które przysparzają tylko ból głowy i zakłopotanie.
Stop!
Obudź się Polaku!
Zacznij żyć tu i teraz!
Skoncentruj się na teraźniejszości i przyszłości.
Skoncentruj się na pracy i zabawie.
- Zobacz także porównanie historii kraju zamożnego i kraju wojowników.





nie, nie chodzilo mi o to, ze zle, ze pokazuja weteranow, dbaja o pomniki, ...
bardziej o to, ze miliony Polakow wszelki balagan wokol siebie i cale zacofanie kraju w stosunku do zachodu Europy tlumaczy przez przeszlosc i ta przeszloscia zyje i sie w niej rozpamietuje. a obecny, "milosciwie" nam panujacy kurdupel z uwielbieniem na tych sentymentach sobie jezdzi...
przeszlosc trzeba umiec doceniac, ale trzeba tez umiec sie od niej odciac i postawic na terazniejszosc. wspominanie Grunwaldu bylo dobre za czasow Sienkiewicza, ale dzisiaj trzeba myslec nie o tym, ale o bitwach toczacych sie kazdego dnia w kraju. o wybudowanie A2, o obwodnice wokol Wroclawia, o kontrakt z Dellem w Lodzi, o lepsze umowy za granica dla Orlenu, ...
zgadzam sie, ze Polska historycznie nie miala latwo, aczkolwiek zwalanie wszystkiego na komunizm to polowiczny problem. drugim jest, wg mnie, katolicka mentalnosc znacznej czesci spoleczenstwa - w dodatku w bardzo sredniowiecznej wersji.
jak bedziesz spacerkiem przechodzil kolo jakiejs Bruny to polecam zajsc i znalezc ksiazke "Belgie voor beginelingen. Inburgeringscursus voor het vremdste land van Europa". gwarantuje kilka solidnych salw smiechu, kiedy rozpoznasz dokladnie te same przywary, ktore my mamy jako Polacy. wynikajace w znacznym stopniu ze zwyczajow jakie mamy tytulem religii
Hej hej, milo byc inspiracja w blogosferze;)
Chialem tylko sprostowac ze jestem polskim bloggerem:) Na Polandian jest szajka międzynarodowa;)
Pozdro
Tak racja zajmijmy sie praca , zabawa zyciem a nie rozpamietywaniem tego co bylo.Zyjmy pelnia zycia jak holendrzy i inne cywilizowane nacje skonczmy z zamartwianiem sie odwolaniami do przeszlosci i cierpientnictwem.Bo zycie krotkie jest.
auuuć...
niebezpieczny temat. bo tak jak przecietny Polak moze byc, w glebi duszy, zmeczony i zdegustowany takimi aspektami "polskosci" jak historyczna martyrologia, kosciol katolicki, czy chamstwo na drogach - tak postawiony w sytuacji, w ktorej ktos inny mu to powie czuje sie w obowiazku bronic "wspolnych wartosci" do ostatniej kropli krwi w imieniu calego narodu. bo pewne rzeczy wolno tylko w domu pod pierzynka, ale nie wolno wywlekac na wierzch i nie daj boze sie do nich przyznawac... ;)
no ja sie nabijam, przy moich kumplach w pracy (oprocz jednego Fryzyjczyka i jednego Anglika sa sami Holendrzy). aczkolwiek, z zastrzezeniem, ze nie probuje byc niestronniczy i to co ode mnie slysza to niekoniecznie prawdziwa Polska.
a co do gardzenia pod pierzynka... cos w tym jest, chociaz jak czlowiek wyjedzie i popatrzy z wysokosci, oderwany od lokalnej "propagandy sukcesu", to w Polsce mozna dostrzec niejedno dobrze zrobione. tylko najczesciej zupelnie nie tam gdzie nam sie wmawia, ze jestesmy zajefajni...
Andrzej nie sa wywlekane,ja w przeciwienstwie do ciebie widuje wielu Polakow ktorzy przy Holendrach zle mowia o naszym kraju ,sluchanie kogos jak zle sie wypowiada o Polsce i milczenie to w pewien sposb gadanie ,bycie przychylnym to kogos wypowiedzi .Te dwie grupy polaczyc i mamy niezly syf.Ja znam skolei malo Polakow ktorzy bronia i dobrze sie wypowiadaja o Polsce to jest garstka .
Co do artykulu owszem duzo racji ma autor ,przesadzamy z tymi obchodami i innymi pierdolami na co dzien ,ale uwazam ze powinnismy byc po wsze czasy dumni z tego ze potrafilismy prawie kazdemu mocarstwu podskoczyc he,Holandia np nie byla by to tego zdolna jak i cala zachodnia europa ,przyklad Gruzja ,bo sie boja wszyscy a w wielu przypadkach wszyscy sie zakrywaja slowem tolerancja-przynam bardzo wygodne .Na co dzien idac ulica widze ,podoba mi sie styl zycia holendrow ale dali sie zastraszyc we wlasnym kraju .Po za tym to dotyczy grupy no minimum 30roku wzwyz ,mlodsze pokolenie tak sie tym interesuje juz ta historia Polskize hehe,co do tych mitow i wzorcow to mamy kupe beznadziejnych to tez prawda ,ale to nam sie przyda zobaczysz,a mlodzi i tak o wiekszosci tych wydarzen zapomna.
pozdrawiam
Hej!
Wydaje mi sie ze z powodu iz nie potrafimy jako narod radzic sobie z terazniejszoscia to uciekamy w przeszlosc.
Zamiast organizowac sie i bronic wlasnych interesow wolimy ogladac telewizje i wierzyc ze jakies madre glowy podejma za nas super madre decyzje i bedzie super. Niestety tak sie nie dzieje.
Mimo ze PL jest juz od prawie 20 lat niepodleglym krajem nie udalo sie rozwiazac zadnych problemow spolecznych (wyzysk, bezrobocie strukturalne na wsi, slabe szkolnictwo, slaba policja i beznadziejne sady, oraz politycy ktorzy zachowuja sie jak prostytutki.)
Wiec na zasadzie wyparcie uciekamy w wydealizawana przeszlosc, uwazajac np za bohaterstwo ze Polska postawila sie Niemca w trakcie II wojny swiatowej wierzac w papierowe sojusze z Anglia i Francja.
Niestety byla to raczej glupota. Jak pokazal przyklad Czechow, ktorzy poddali sie III Rzeszy, i wyszli na tym o niebo lepiej niz Polska. Niemcy zamiast zniczyc ich kraj to jeszcze rozbudowali przemysl zbrojeniowy, ktory po wojnie trafil w rece Czechow...
Niestety w PL uczy sie historii z dziwnie naiwny sposob...
Papierowe sojusze. Historia się powtarza. Teraz mamy sojusz z jeszcze odleglejszym przyjacielem.
Czechów do Polaków nie da się porównać. Są znacznie bardziej pragmatyczni niż my. Oni mieli przemysł (także zbrojeniowy) równie dobrze rozwinięty jak Niemcy, do tego np. Skoda, Tesla. Skoda była pierwowzorem VW-garbusa w latach '30.
Andrzej, tak jak pisałem 200 ostatnich lat - 40 lat wolności, poczekajmy dwa pokolenia i wtedy porównujmy zachód do Polski, Polskę do Zachodu ;) Oczywiście,ze chłopstwo w końcu POLANIE - POLACY :). Jesteśmy w trakcie przerzucania ludzi ze wsi do miast (Polska ma największy odsetek ludzi mieszkających na wsi).
Zawsze powtarzam każdy naród ma swoje zalety i wady. Uporczywe przypominanie narodowi o jego porażkach, nie jest bezcelowe, to My Polacy żyjemy miedzy dwoma największymi zbrodniarzami świata. Holendrzy to naród pragmatyczny, mały, który w zasadzie przez wieki nie miał prawdziwego ośrodka władzy a jedynie "wspólne interesy" z wszystkimi dookoła. Co ma Holandia przypominać? Mordy Katolików na protestantach i odwrotnie? W Polsce nie pamiętam takich bratobójczych mordów (w takiej liczbie). Sumując zgadzam się czasem,ze pompa z jaka obchodzi kolejne rocznice w Polsce jest nie potrzebna, ale nie należy zapominać o naszym położeniu geopolitycznym. O ile Niemcy za chwile odzyskają swoje ziemie bez ani jednego wystrzału o tyle Rosjanie nie potrafią zdobywać ziem ekonomicznie, ponieważ nie maja do tego kadr i chęci , wola czołgi.
adamsky,
umknal Ci tylko jeden fakt w tym ostatnim zdaniu. Ruscy maja gaz i rope, ktora utrzymuje ogromna czesc Europy. wiec jak najbardziej __moga__ ekonomicznie ssac nas i inne narody. zdobywanie terenu jest w tej sytuacji kompletnie bez sensu (tak jakby go mieli malo)
z innej beczki - wydaje mi sie, ze esencja artykulu jest nie tyle krytykowanie obchodzenia wydarzen z przeszlosci, co raczej celebrowania tej przeszlosci celem zamazania obrazu rzeczywistosci albo celem wymowki dlaczego aktualnie jest do d... takie rozmywanie uwagi, zeby dopiescic samopoczucie obywatela i dac mu poczucie wartosci. ktore moze i ma zalety, ale az nazbyt czesto "pozwala" ludziom rozgrzeszyc sie z kiepskiej terazniejszosci i daje ich zyciu doraznemu slynny "katharsis"...
i to jest duzy problem Polski. zwalanie winy. na innych i na tragiczna przeszlosc. problem w tym, ze przeszlosc to tylko czesc zagadnienia. i to mala. wieksza czescia jest to, ze nie umiemy sobie poradzic sami. i zamiast sie na tym skupic oddajemy sie namietnie wspominaniu przeszlosci. a to jest tylko tania wymowka...
Zupełnie się z Bartkiem zgadzam.
Natomiast adamsky to położenie geopolityczne to też polska wymówka z naszych wszystkich niepowodzeń. Jeśli moi sąsiedzi mnie nie lubią to może mają do tego powody? Można by było powiedzieć, że Holandia też leży przyparta przez wielkie mocarstwo do morza (a z drugiej strony Brytania) i nie widzę powodu dlaczego miałaby do dzisiaj dnia istnieć samodzielnie. Może wie jak tą samodzielność zachować? Zresztą jest więcej przykładów; Czesi, Węgrzy, Szwajcarzy, Duńczycy. Wszystko małe kraje które już dawno powinny być połknięte przez sąsiadujące mocarstwa.
Wiecie co to nie tak do kona Holandia i czechy czy inne kraje powiedzmy funkcjonuja genialnie, dzieki swojemu sprytowi, ale niestety dyplomacja nie skutkuje jezeli trafi sie na wariata.
II wojna swiatowa pokazała to Holandi jak i Czechom co ja gadam całej Europie. :-).
teraz znów próbuja dyplomatycznie i cwanie podejsć do tematu gruzji, jednak z Rosja tak sie nie da.
jezeli chodzi o papierowe sojusze, to co jak co, ale na europe to my nie mamy co liczyć, bo jakby co to znów zostaniemy na lodzie, wiec może daleki sojusznik ale mocny to nie taka zła opcj :-).
Bo jak wiemy Europa nie kiwnie palcem, ba nawet może jeszcze raz przyzwoli na nowy podział wpływów - kto wie ?????
@adamsky, Bartek. Z małymi wyjątkami w sumie się zgadamy, a to już dużo jak na Polaków :-)
Największe zastrzeżenie mam do tego fragmentu:
"Prawdziwy powód Polskiego zacofania jest 45 lat komunizmu , wcześniejsze wymordowanie inteligencji przez obu sąsiadów. Wybaczcie, ale Polska to proletariat większość polskich miast to mentalność rodem z początku XX wieku."
1. Zwalanie zacofania PL na komunizm i faszystów jest zbyt łatwe. Źródła zacofania są znacznie głębsze i sięgają dalej w przeszłość.
2. Polska to chłopstwo z domieszką młodego proletariatu. Polskie miasta zmieniły mieszkańców w latach 43-49.
Chyba muszę swoja teza rozwinąć. Bartek zamazywanie rzeczywistości? Poprzez ściskanie rak weteranom wojny? Stawianie pomników ludziom, którzy walczyli by ich rodziny mogły godnie żyć? Mieszkam w Holandii 6 lat (chyba wystarczający okres) , co roku w okolicy rocznicy wyzwolenia Holandii widzę królowa Holandii ściskająca ręce weteranów (w TV). Prawda jest tez taka,ze oni mieli dużo mniej zakrętów we współczesnej historii. My przez ostatnie 200 lat mieliśmy 40 lat wolności.Andrzej :) - przykłady podane przez Ciebie są nie adekwatne. Kraje małe nie liczące się w geopolityce europy. Niemcy nie traktowali miliony Duńczyków przez setki lat jak Polaków, których należało podbić i zniewolić. Szwajcarów nawet nie wspomnę, bo to wiele języków i narodów w dodatku mieszkających często w wioskach wysoko w górach. Czesi tak bardzo według Ciebie rozwinięci? Mieszka tam tyle ludzi ile w Mazowieckim (podobna wielkość), porównaj średnia pensje i bezrobocie, żadna rewelacja. Poza tym tam skupiał się przemysł w dawnej Czechosłowacji. Aksamitny rozwód można powiedzieć ,ze był bardzo opłacalny ekonomicznie dla Czechow. Typowe pragmatyczne zachowanie, ale czy tylko pragmatyka w życiu się liczy? Mnie dobrze w Holandii, cenie wiele cech tego narodu, ale nie mam klapek na oczach i zdaje sobie sprawę z różnic kulturowych i z czego one wynikają (właśnie tego Holandia mnie uczy - widzieć dwa końce, szukać przyczyn i je likwidować). Zgadzam się ,ze w Polsce nie jest tak jak chcielibyśmy Nie sadze jednak ,ze powodem jest co roczne obchodzenie rocznic naszych klęsk czy zwycięstw (chociażby 1920 zatrzymanie Rosjan idących na zachód europy, która lizała rany po pierwszej wojnie, a nie tylko niemieccy komuniści czekali na wsparcie). Prawdziwy powód Polskiego zacofania jest 45 lat komunizmu , wcześniejsze wymordowanie inteligencji przez obu sąsiadów. Wybaczcie, ale Polska to proletariat większość polskich miast to mentalność rodem z początku XX wieku. Jaki naród - taka władza. Dla tych ,którzy rozumieją inteligencje jako papierek z prywatnej wyższej szkoły ...to nie to samo co odpowiedzialność za siebie i swój kraj. O kraj dbają właściciele i inteligencja, pierwszych w Polsce jak na lekarstwo (ponieważ nie jesteśmy właścicielami we własnym kraju) drugich jest tego cząstka co przed wojna. Podajcie mi przykłady ważnych gałęzi gospodarki, które nie są holenderskie w Holandii. Jeżeli ktoś myśli ,ze mam poglądy PiS to się myli, ani mi blisko do PiS ani do PO.
Od dawna nie czytalem takiego steku bzdur jakimi raczy nas ten tajemniczy Poldian.Gdyby nie obawa o posadzenie mnie o nadwrazliwosc nazwalbym te wypociny czystym antypolonizmem!Narod,ktory nie zna swojej przeszlosci nie ma zadnej przyszlosci i taka maksyma kieruja sie wszystkie panstwa europejskie przy czym mistrzami w wybielaniu swojej przeszlosci sa niemcy ,ktorzy w proponowanym przez siebie tzw.unijnym podreczniku do Historii pomineli ,bagatela - date wybuchu II WS!!!!!Podrecznik ten odrzucil na konferencji w Ankarze Giertych natomiast aktualna minister edukacji jakos dziwnie nabrala wody w usta...po kims kto degraduje Sienkiewicza czy Zeromskiego mozna sie spodziewac najgorszego.Reasumujac nie musimy sie niczego wstydzic bo w czasach kiedy europejczycy wyrzynali sie w bezmyslnych wojnach religijnych stworzylismy Unie,ktora oparla swoje granice o dwa morza i byla supermocarstwem z ktorym nikt sie nie mogl mierzyc!Rozbilismy w puch pod Grunwaldem owczesne NATO,bo Krzyzakom pospieszyly w sukurs liczne zastepy europejskiego rycerstwa ,nastepnie w 270 lat pozniej zatrzymalismy pod Wiedniem turecka potege a w koncu w 1920 ,jedyni jak dotad pokonalismy w wojnie Sowiety,ratujac Europe przed gulagami,glodem i terrorem.Pozostawieni sobie samymi potrafimy wiele o czym swiadcza zbudowane z niczego Gdynia czy COP.Wydalismy tez wielu uczonych takich jak Olszewski ,ktory pierwszy skroplil tlen czy Lukasiewicz -ojciec wspolczesnego przemyslu naftowego albo Domeyke ,genialnego konstruktora ,ktorego jak boga czci sie w Am.Poludniowej.Nasi matematycy zlamali szyfr slynnej niemieckiej Enigmy z czym nie mogly sobie poradzic ani Francja i Anglia.Wygralismy tez w 23'r. wojne celna z takim gigantem gospodarczym jakim byly Niemcy a dzisiaj?Homerycki smiech czlowieka ogarnia.Gdyby nie bandycki napad jednoczesnie dwoch totalizmow nie bylibysmy dzisiaj gorsi od tych,ktorzy wypasieni na planie Marshalla chwala sie swoim dobrobytem.Ale co to kogo dzisiaj obchodzi....Polaka trzeba przedstawiac w jak najgorszym swietle.
Paul. gratuluje cięty jezyk masz :-) ale dobrze piszesz krótko i na temat. Generlanie wieć musze powiedzieć ze zawitał znów ktoś na strony wiatraka, kto wie i widzi wiele.
Wiele twoich wywodów pokrywa się z moimi, choć oczywiście nie dokońca bo zawsze jest jakies ale, generalnie gdyby mozna by zmienić połozenie geograficzne Polski, koleje losu naszego Państw były by zdecydowanie inne, jednak czy bylibyśmy takim samym narodem ? ehhhhh swoją drogą te nasze zacofanie gospodarcze moze nam wyjśc na dobre, mozemy wyciagnąć wnioski z błedów jakie popelniła europa. Mam nadzieje jednak że całkowicie nie odetniemy sie od swojej Polskości, bo wtedy stracimy wszelkie atuty.
Jezeli chodzi o tyuł notki to - Nam Polakom nie wolno zapomnieć o swojej przeszosci, jednak nie mozemy zyć tylko przeszóścią i tym co było. Trzeba o tym pamiętaći pielęgnować, jednak trzeba isc dalej tak jak w zyciu, eh piszac to zasłuchuje się w C.K. Norwida Cyprian Kamil Norwid (słowa pochodz dramatu Tyrtej) które to przytacza min Stan Borys w piosence "Popiół i Diament" . i ciesze sie ze dane mi było poznać i zrozumiec to wszystko.
Dla koneserów link http://halbina.wrzuta.pl/audio/e5Kq7y1TeN/
Paul, Marzena - dzięki, odetchnąłem z ulgą po Waszych postach. Są jeszcze rozsądni Polacy. Jest różnica między pławieniem się w narodowej martyrologii, a pamięcią własnej historii, której to różnicy wątkotwórca najwyraźniej nie dostrzega.
Obrzydliwe jest to wieczne biadolenie, ta nieustanna samokrytyka, bicie się w piersi (najchętniej cudze), uprawiane za granicą przez Polaków, którzy nie rozumieją, jak w ten sposób szkodzą swojej Ojczyźnie i sobie samym. Żaden inny naród sam sobie nie przyprawia gęby.
Hmmm.... Ja żyłem dziesięciolecia w kraju w którym według ciebie nic nie wolno było wiedzieć. Powiem nawet więcej; pracowałem w wydawnictwie i wiem dobrze co było wolno a czego nie u panów z cenzury. Akurat każdy w Polsce mógł czytać Wańkowicza i jego "Monte Cassino", co roku obchodzono w mediach rocznice powstania a groby powstańców były nie mniej o-świecone niż dzisiaj. Jedynie Katynia się oficjalnie nie obchodziło chociaż i tak kto chciał wiedzieć to wszystko wiedział. Każdy reżim ma swoje "słabostki" - dzisiejsza Western Democracy także. Propaganda była jest i będzie. Niezależnie od systemu. Nie wiem kto mówi o ostatecznym zamykaniu tematów. Ja uważam, że są tematy (chrystus narodów) o których do chorobliwych rozmiarów się w Polsce wciąż wraca kreując Polaka na mesjasza, cierpiącego za Świat na wielu polach bitew. Świat tego "nie kupuje" i ma o nas odmienne zdanie niż my mamy o sobie. Jesteśmy narcystami egzaltującymi się przed lustrem bliznami od Narwiku do Tobruku.
Wątpię aby były jeszcze fakty (spiski) historyczne o których nie wiemy. Może nie mamy "czarno na białym" o czym rozmawiają światowe mocarstwa i co między sobą ustalają. Ale ta niewiedza absolutnie nie jest mi potrzebna aby z FAKTÓW nie móc wyciągnąć wniosków. Słowa nie sa ważne. Ważne są czyny. Jeśli wszyscy Polacy już od dziesiątek lat wiedzą, co się wydarzyło w Katyniu, jeśli wiedzą co się wydarzyło w Teheranie i Jałcie to po co się dalej onanizują tymi faktami? Bo ich to podnieca!
Drogę jaką wybrały w historii Czechy lub Holandia polski patriota nazywa drogą uległości ja nazywam droga roztropności. Ale to już jest dyskusja na aktualny temat ewolucji; czy szanse przetrwania w sztormie ma sztywna topola czy elastyczna wierzba? Już o tym pisałem, że Honor to jedyne co Polak kiedykolwiek miał i z tym honorem umiera albo "pryska na Zachód". Dlaczego? Bo brak mu rozsądku i umiaru. Wolimy dla ojczyzny umierać niż dla niej pracować.
Ale to raczej nie jest miejsce na takie dyskusje. Z polskiej perspektywy wygląda rzeczywistość inaczej, ja zbyt długo patrze na mój kraj "z boku" abym mógł się nadal podniecać naszym "Bóg, Honor, Ojczyzna". Świat już dawno poszedł dalej.
Zdaję sobie b. dobrze sprawę, że czasami nadepnę rodakom na odcisk swoja pisaniną. My nie zgadzamy się zupełnie ponieważ mamy zupełnie inny punkt wyjścia. Dla mnie historia zaczęła się 2 tys. lat temu a dla ciebie w roku 1944.
Moim założeniem, jest, że aby się dobrze zaaklimatyzować w Holandii trzeba poznać Holendrów - stąd ten Wiatrak. Ale aby poznać Holendrów trzeba by najpierw poznać samego siebie. Uważam, że nasz naród buja w obłokach mitologii budowanej już od wieków na nasz własny użytek. Ku pokrzepieniu serc. Zupełnie oderwanej od otaczającego Polskę świata. Nie miejsce tu na rozwijanie tematu. W skrócie, to nie 50 lat komunizmu jest winne czemuś... zresztą ja nie jestem przekonany, że cokolwiek jest czemuś winne w tym kraju - to raczej polskie kompleksy niższości sprawiają, że staramy się zwalić winę za coś na NICH. Na Krzyżaków, Szwabów, Ruskich lub komunistów.
Ty to właśnie robisz; zwalasz winę na NICH (komunistów).
Charakter naszego narodu kształtował się przez tysiąc lat podobnie jak charakter Holendrów. Jedynie warunki były odmienne przez co Holendrzy rodzą się na rowerze a my na koniu. Jeden się uczył w synagodze a drugi pił gorzałkę w karczmie.
Bitwa, wojna, klęska, powstanie, zwycięstwo - to są słowa-kamienie milowe polskiej historii.
Twoje poglądy są bardzo głęboko patriotyczne i podziela je zdecydowana większość Polaków. Ja i mój kolega z Polandian ich nie podzielamy. Należymy do wyjątków.
Ani Wiatrak ani Polandian nie jest w stanie wpłynąć na sposób myślenia milionów Polaków. Polska nadal nie jest krajem gdzie można można swobodnie dyskutować na zasadnicze tematy jak historia państwa, religia, społeczeństwo. Gdybym się sam nie cenzurował miałbym już nóż w plecach od niejednego patrioty, uważającego mnie za wynarodowionego zdrajcę swego gniazda.
Zresztą powiem szczerze, że to też rozumiem bo sam kiedyś chwiałem iść na barykady. Zazdrościłem 12-letnim chłopcom rzucającym butelki z benzyną na niemieckie Tygrysy. Dzisiaj myślę, że to była zbrodnia; wysyłać dzieci na czołgi.
Człowiek się zmienia. Narody nie.
Nie ma dla mnie świętości. Co to jest świętość? Święta Wiara? Święty Człowiek? Święta Figurka? Święta Historia?
Gdy ja rozmawiam z moją żoną o wczorajszym spacerze to JUŻ MAMY DWIE RÓŻNE HISTORIE!
Jak się kiedyś zbiorę na odwagę to napisze obszerniej co mam na myśli z tą naszą nieszczęsną historią/mitologią. Najwięksi polscy patryjoci byli emigrantami.
Nie zaprzeczam,ze nie byli.Mieszkam w Holandii na przeciwko cmentarza,gdzie leza zolnierze Generala Maczka.Bardzo czesto zostawiam tam bialo czerwone kwiatkii pale swieczki.Nigdy przez mysl mi nie przeszlo,aby nazwac ich dezerterami,bo zostawili wlasny kraj i poszli wyzwalac inne narody.Poprostu taka byla sytuacja.Patrze na ich groby i mowie:dziekuje wam mlodzi bohaterowie,a do meza mowie,zobacz kochanie tu leza dwaj bracia,zgineli w odstepie dwoch dni i zastanawiamy sie z mezem czy maja w Polsce rodzine,ktora wie,ze tam gdzies daleko lezy ich dziadek,ojciec,wujek.Ja juz Taka jestem,ze na historie i na zycie patrze przez pryzmat drugiego czlowieka.Bo to ludzie tworza historie tej malej planety.
Nie miałem czasu odpowiedzieć na ostatnie komentarze Pana Andrzeja i Pani Zofii w tym temacie, a jako że w międzyczasie pojawiło się wiele ciekawych artykułów m.in. „List studenta” czy „Każdy ma pana nad sobą” czynię to teraz, nie mogąc pozostać obojętnym na przesłanie w nich zawarte.
„Prawda nie istnieje” – bardzo odważna teza (podobnie jak wcześniejsza definicja historii jako zbioru faktów prawdziwych i nieprawdziwych). No właśnie Panie Andrzeju, dlaczego z tym „przytykaniem luster” stało się tak, jak się stało? Komu zależało by ten „lustrzano-chocholi taniec trwał nieprzerwanie do dziś? Kolejny cytat: „Nasze rozliczanie z komunizmem nie różni się od rozliczania Niemców z faszyzmu”, „Niemal każdy Polak kolaborował z komunizmem w mniejszym lub większym stopniu”, „Jak mamy rozliczać się z własnego życia?” – to stwierdzenia tak niedorzeczne i absurdalne, że prezentować je może wyłącznie osoba, która albo ma coś na sumieniu (o to Pana nie podejrzewam), albo żywi do kogoś (czegoś)ogromny uraz i żal związany z pewnymi wydarzeniami z przeszłości. Być może taka postawa jest próbą pozbycia się poczucia winy i odpowiedzialności za to co nie udało się „pokoleniu transformacji” którego m.in. Pan również jest przedstawicielem. W jednej z audycji o których mowa była powyżej, pada pytanie studenta o fenomen Solidarności: „………tak dobrze wam szło – jak mogliście to tak spieprzyć po 1989……….??? Oczywiście najprościej jest stwierdzić, że pewnych rzeczy po prostu nie udało się przeprowadzić, próbując uciekać od problemu, unikając trudnych pytań i wstydliwych tematów. Niestety to Wasze pokolenia Panie Andrzeju i Pani Zosiu (pokolenie moich rodziców) jest odpowiedzialne za zaprzepaszczenie tej niepowtarzalnej i wyjątkowej szansy na uporządkowanie Polski, jaka pojawiła się w 1989 roku. O taką szansę walczyły pokolenia od stuleci. Później już w PRL-u próbowano kolejnych nieudanych zrywów, z których Pan tak często drwi twierdząc, że były niepotrzebne, czy wręcz nieodpowiedzialne. Tylko, że konsekwencją tych wielu nieudanych prób był ostatecznie rok 1989. Wtedy dostaliście największy „złoty róg” od setek lat polskiej historii. Nie podjęliście ryzyka, zachowaliście się jak dziecko, które godzinami domaga się nowej zabawki tupiąc nóżkami, waląc piąstkami i płacząc, a gdy w końcu ja otrzymuje, po kilku minutach zabawy, znudzone rzuca zabawkę w kąt. Jak się okazało, nie byliście na tyle przygotowani i odpowiedzialni, by doprowadzić pewne sprawy do końca, by podołać wyzwaniu, które was przerosło. Doskonałym przykładem tej nieporadności i niedojrzałości jest fakt, że w finale pierwszych wolnych i demokratycznych wyborów po wojnie, obok Lecha Wałęsy znalazł się STANISŁAW TYMIŃSKI!!! Dlatego w imieniu pokolenia, które przez waszą nieodpowiedzialność stało się kolejnym, które musi emigrować w poszukiwaniu n o r m a l n o ś c i, składam na wasze ręce, jako przedstawicieli „pokolenia straconych szans” na tym forum, serdeczne podziękowania!
I w tym miejscu od razu odpowiedź na Pańskie pytanie zawarte w artykule pt. „List studenta”, w którym o całe zło oskarża Pan tym razem nauczycieli (wcześniej były to złe geny naszych przodków przekazane z mlekiem matki), zarzucając jednocześnie innym że nieustannie próbują szukać winnych swoich niepowodzeń wszędzie dookoła. Pytanie a właściwie stwierdzenie: „Gdzieś trzeba przerwać ten łańcuch przekazywania z pokolenia na pokolenie tradycji nygusów, pijaczków, cwaniaczków i koniokradów”. Niestety jak pokazała rzeczywistość jest już na to za późno, bo młode pokolenie przejęło wszystkie złe nawyki i przyzwyczajenia swoich poprzedników, którzy wówczas przymknęli oko na pewne sprawy i nie odrobili lekcji demokracji. Konsekwencja jest taka, że ludzie pozbawieni ideałów, zasad moralnych i nieuznający żadnych autorytetów, żyją i funkcjonują dalej tak jak żyli przedtem, zmienił się tylko szyld. I tu ma pan rację Panie Andrzeju, w jakimkolwiek systemie byśmy nie żyli, jeżeli w nas samych nie ma chęci do pozytywnych zmian, to żadna zmiana nazwy nic tu nie pomoże. To pokolenie wciąż tańczy swój chocholi taniec, próbując raz po raz usprawiedliwić swoja postawę stwierdzeniem, że inaczej się nie dało, że wybrano najmniejsze zło, najlepsze z możliwych rozwiązań. Dlatego hipokrytami będę nazywał tych którzy z jednej strony opisują jak to walczyli z systemem, jak pomagali biednym rodakom z emigracji a następnie twierdzą, że rozmowy o przeszłości nie są potrzebne, a wyciąganie wniosków z historii nie ma żadnego sensu ani wpływu na nasze teraźniejsze życie. Po co w takim razie w ogóle uczyć się historii w szkołach Pani Zosiu? Po co nam te wszystkie artykuły o historii, obyczajach i kulturze Holandii pojawiające się na tym portalu? Dlaczego Pani punkt widzenia ma być dla innych interesujący, skoro rozmowy o własnym kraju z własnymi dziećmi uważa pani za bezcelowe (nawet jeżeli czasem trzeba powiedzieć o bolesnych sprawach)? Idąc tym tokiem rozumowania, szkoda Pani wysiłku, bo żadnej nauki ani lekcji aktualna emigracja z tych opowieści i tak nie wyciągnie! Żyjmy teraźniejszością, patrzmy w przyszłość, co nas obchodzą błędy, sukcesy, czy porażki odniesione przez innych, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu? Żyjemy w innej rzeczywistości, innej Europie, innej Holandii, pochodzimy z innej Polski. Polski, o której Pani ani Pan Andrzej nie macie zielonego pojęcia. Nawet jeżeli często ją odwiedzacie jesteście już TYLKO obserwatorami a nie uczestnikami tamtej rzeczywistości i ta prawda dotyczyć będzie z upływem czasu każdego z nas. Radziłbym częściej wsłuchiwać się w głosy i opinie innych i wyciągać z nich również pewne wnioski dla siebie, zamiast uparcie głosić jedynie słuszne i niepodważalne teorie na temat życia w Holandii a tym bardziej w Polsce.
Życzyłbym sobie, by moje dzieci niezależnie od tego, czy będą żyły w Polsce, Holandii, czy gdziekolwiek indziej, uczyły się, wbrew temu co twierdzi Pan Andrzej w swych dziwacznych definicjach, p r a w d z i w e j historii Europy i świata i wyciągały jednak wnioski z popełnionych błędów, ale również dostrzegały i potrafiły doceniać osiągnięcia przeszłych pokoleń.
Jeszcze na koniec uwaga odnośnie śmierci ks. Popiełuszki – doskonale Pan wie Panie Andrzeju, że nie chodziło mi w komentarzu o sam fakt śmierci duchownego, lecz o to CO DZIAŁO SIĘ Z PRÓBAMI ROZWIKŁANIA TEJ ZBRODNI (jak również wielu innych), aż po dzień dzisiejszy. I zdaje pan sobie doskonale sprawę, że w tym temacie nie działo się zbyt wiele, albo nie działo się tak jak w cywilizowanym i demokratycznym już, wydawać by się mogło, państwie dziać się powinno. Pan jak zwykle zręcznie odwrócił kota ogonem powracając do swojej mantry o walce komuny z kościołem o rząd dusz oraz nieustającego teatru męczeństwa kreowanego w mediach………. Moje przesłanie było zgoła odmienne, może czasem warto poczytać również miedzy wierszami………………………
@dWuCeT. Dziękuję za tak obszerny i krytyczny komentarz.
Temat to rzeka. Opinii wiele, twoja jest najpowszechniejsza.
Moim zdaniem my Polacy jeszcze się ze swoją historią XX wieku nie rozliczyliśmy i rzeczowej dyskusji na ten temat jeszcze nie było.
Ofiarę ponosić to my umiemy jak nikt inny (z Monte Cassino na czele)oczekując, że nas ktoś będzie za to lubił. Nikt nie wyciąga wniosków z faktu, że Polacy byli i są tylko statystami w teatrze historii a reżyserzy zawsze siedzieli w Moskwie, Berlinie lub Londynie. Może właśnie czas abyś się obudził i przestał mamić Katyniem i Powstaniem a pomyślał dlaczego jesteśmy ofiarą Europy i co zrobić aby nią nie być?
PS. Miałem niedawno możliwość zaobserwowania następującej scenki:
na pewnej imprezie rozmawiałem z młodym Polakiem i wskazałem mu na stojącego obok, mojego dobrego znajomego - kombatanta IIWŚ - żołnierza generała Maczka. Młody człowiek z namaszczeniem podszedł do kombatanta z pytaniem, czy może uścisnąć rękę bohaterowi. Następnie nastąpiła typowa polska rozmowa towarzyska Weterana; rocznik 1920 z Młodym Patriotą; rocznik 1980. Po pół godzinie Młody Patriota pożegnał Weterana słowami "spierdalaj stary chuju" nie mogąc się z nim w żaden sposób inaczej dogadać.
Do Pawła -„inspiracji blogosfery” oraz kłaniających się w pas…………………..
Przepraszam, ale ktoś kto wypisuje takie artykuły albo sam jest hipokrytą albo przechodzi kryzys własnej tożsamości. Komuś najwyraźniej pomyliły się fakty, czasy i definicje pewnych pojęć.
Ktoś uważa, że na temat historii Europy (w tym Polski) wiemy już wszystko, bo wszystko w tej kwestii już zostało powiedziane, wszystkie dokumenty przeanalizowane, wszystkie archiwa otwarte i ostatni żyjący świadkowie tamtych czasów wysłuchani, tak więc nie warto więcej analizować, wyciągać wniosków i dyskutować o przeszłości, bo nie pojawi się żadna nowa informacja, nic co może zmienić naszego punkt widzenia, wpłynąć na naszą opinię, wzbogacić naszego obrazu własnej historii.
Ktoś twierdzi, że nasza historia jest prosta i nieskomplikowana jak budowa cepa, a społeczeństwo tak tępe, ze i tak nie wyciągnie odpowiednich wniosków, nie nauczy się niczego nowego , więc stratą czasu jest ciągłe poświęcanie uwagi temu tematowi.
Ktoś wyjeżdża z grubą krechą – niezbyt oryginalnym pomysłem, który już przerabialiśmy i wiemy jak się skończył (a właściwie nie skończył i ciągnie się za nami do dziś). Hasło patrzenia w przyszłość i nie zaprzątania sobie głowy przeszłością też już znamy z kampanii wyborczej jednego z naszych byłych prezydentów – tego samego, który w Katyniu cierpiał na straszny ból goleni.
Ktoś wzywa do „zaprzestania egzaltowania nasza mniemaną, męczeńską historią, o zalewie telewizji relacjami z obchodów uroczystości rocznicowych, o słodkim obrazie bohaterów narodowych, o ich jednowymiarowych obrazach.” Wypisywanie takich rzeczy nie ma nic wspólnego z teraźniejszością i przyszłością, ale świadczy o tym, iż to właśnie autor nie potrafi uporać się z mitami i upiorami przeszłości (czyżby mowa była o pochodach 1-majowych, narzuconych świętach państwowych i bohaterach historycznych „wyprodukowanych” na potrzeby PRL-u? )
Ktos zapomniał, że PRL –owska propaganda stworzyła i narzuciła własną wizję historii i niepodważalnych „bohaterów”, a o reszcie przez prawie pół wieku nie było można mówić otwarcie, dyskutować
Ktoś widzi sprzeczność i hipokryzję w byciu dumnym z własnej historii ( a przynajmniej pozytywnych faktów), przy jednoczesnej obiektywnej próbie spojrzenia i oceny błędów, zaniechań i niechlubnych rozdziałów, a krytykowaniu tego co dzieje się w kraju aktualnie.
Komuś nie podoba się, że wciąż jeszcze poszukujemy prawdy, że ciągle uczymy się korzystać z daru wolności, że po latach braku suwerenności podświadomie domagamy się wyraźnych oznak szacunku i respektowania na zewnątrz(UE) oraz jednoznacznego rozliczenia z historią (Rosja), obawiamy się tego że gdzieś istnieje uzasadniona obawa względem postaw roszczeniowych wobec Polski (Niemcy).
Ktoś ma Polakom za złe że po prawie 200 latach zniewolenia mogą wreszcie, podobnie jak narody zachodnie, z należytą oprawą świętować prawdziwe, a nie narzucone odgórnie ,rocznice i święta narodowe, związane z odzyskaniem niepodległości, suwerenności, czy przystąpienia do sojuszy (decydowanych demokratycznie w referendach)
Ktos wyraźnie brzydzi się przeszłością własnego narodu (nie tylko tą niechlubną), ucieka od dyskusji na temat historii, próbuje ja spłycić, zaszufladkować i zamknąć temat raz na zawsze.
Ktos próbuje umniejszać rolę i drwić z prawdziwych bohaterów (zwykłych ludzi, z krwi i kości jak my wszyscy, ze swoimi wadami, słabościami), którzy wtedy nie schowali głowy w piasek i nie poszli na układy, lecz stawiali opór (w różnej formie i z różnym skutkiem – jak to w życiu, gdzie NIC nie jest słodkie i jednowymiarowe) i ponosili z tego tytułu KONKRETNE ofiary .
Ktoś próbuje nawoływać do rezygnacji z tego, z czego inne narody są dumne, co pieczołowicie pielęgnują od stuleci i co stanowi o ich tożsamosci (dlaczego Holender, czy Duńczyk z dumą wywiesza narodową flagę przed domem a Polak się wstydzi?)
Dziś na kanale belgijskiej TV nadano film dokumentalny o II wojnie światowej, w którym akurat poruszana była sprawa Polski w odniesieniu do operacji militarnych i decyzji politycznych jakie wówczas podejmowano w Europie. Oby media europejskie nadawały, nie tylko przy okazji rocznic, jak najwięcej takich obiektywnych dokumentów, prawdziwych świadectw tamtych czasów. Uczmy się, szanujmy, ale i oceniajmy obiektywnie naszą historię. Wyrażam podziw dla ostatnich żyjących (również w Holandii) kombatantów II wojny światowej(tych zwykłych ludzi, żadnych wyidealizowanych bohaterów ). Wielu z nich zapłaciło wysoka cenę za wybory jakich wówczas świadomie dokonali. Dzięki nim możemy cieszyć dziś wolną Polską i zjednoczoną Europą . Jako emigranci „wolnych czasów” jesteśmy im winni szacunek, ale również jesteśmy im winni otwartej dyskusji o tamtych czasach. Poszukiwania prawdy i pokazywania obiektywnego obrazu historii, który jeszcze wciąż jest w wielu miejscach zamazany i zniekształcony.
STOP! OBUDŹ SIĘ CZŁOWIEKU!
ŻYCIE TO NIE TYLKO ZABAWA!
WŁĄCZ ROZUM, WYŁĄCZ MTV! :(
Nie zgadzam się z twierdzeniem, jakoby prezentowana przeze mnie opinia była najpowszechniejsza, czego dowodzą artykuły takie jak w Polandianie, oraz liczne komentarze powyżej, będące w opozycji do poglądów prezentowanych przez moją skromną osobę. Jeżeli chodzi o kwestę statystów moje zdanie jest takie, że byli nimi (jak to zwykle bywa) wszyscy zwykli ludzie po obydwu stronach barykady. Wśród tej masy statystów różnych narodowości, trybików wielkiej machiny wojennej a potem zimno-wojennej, było wielu bohaterów ( ZWYKŁYCH ludzi z krwi i kości, nie tych wykreowanych przez propagandę), których historii wielu z nich w ogóle nie poznamy. Różnica miedzy Polską a Zachodem jest taka, że w przeciwieństwie do Zachodu, w Polsce przez 50 lat o tych bohaterach nic nie wiedzieliśmy, a właściwie NIE WOLNO nam było się dowiedzieć, za to wolno nam było czcić licznych bohaterów sztucznie wykreowanych (a dokładnie to nie wolno było ich nie czcić). Rezultat tego jest taki, że do dzisiaj mamy problemy z rozróżnieniem tych prawdziwych o tych „słodkich jak miód”, jak również z odnalezieniem własnej tożsamości, czy też z identyfikowaniem się z pewnymi autorytetami. Natomiast niektórzy pogubili się do tego stopnia, że wolą oddzielić tamten okres kreską i raz na zawsze o nim zapomnieć. Ponadto chciałem zaznaczyć, iż w moim tekście nigdzie nie ma mowy o tym, ze Polska jest ofiarą Europy (???), być może właśnie artykuły takie jak powyższy starają się nam udowodnić, że właśnie nią jesteśmy.
Dostrzegam pewną zastanawiającą sprzeczność w twierdzeniu , ze z jednej strony nie potrafimy rozliczyć się z przeszłością i przeprowadzić rzeczowej dyskusji, z drugiej strony, że należy temat ostatecznie, zamknąć i nie marnować więcej czasu na martyrologiczne duperele. Nie jestem przekonany kto bardziej mami: ci co o „Katyniu i Powstaniu” próbują mówić, czy ci co mamią, ze to jedynie czcze gadanie. M.in. właśnie temat Katynia i Powstania Warszawskiego poruszany był we wspomnianym filmie dokumentalnym, ale nie w znaczeniu martyrologii i męczeństwa, ALE PRAWDY I KŁAMSTWA ORAZ MORALNEGO OBOWIĄZKU ROZLICZENIA Z PRZESZŁOŚCIĄ. Gdzie najpierw z powodów propagandowych, a później ze względu na poprawność polityczna tamtego okresu, prawda o tamtych wydarzeniach przez lata nie mogła ujrzeć światła dziennego.
Niestety do dobrej dyskusji potrzebna jest dobra wiedza, a nam wciąż brakuje obiektywnego i pełnego obrazu tamtych czasów i moim zdaniem w mediach wciąż za mało jest dokumentów takich jak wyemitowany wczoraj. Film bogaty w fakty, opinie, stanowiska wszystkich stron konfliktu, oraz obiektywne komentarze pozwalające widzowi wyrobić sobie własny pogląd w poruszanych kwestiach. I nie zgadzam się z lamentami, że media polskie zalewa epatowane męczeństwem i martyrologią, bo materiałów historycznych i archiwalnych z naszej historii prezentowanych jest wciąż za mało, co powoduje, że dyskusja jest utrudniona i rozliczenie historii ciągnie się w nieskończoność.
Ponadto nie widzę żadnej sprzeczności w bycia dumnym z historii własnego kraju i jednoczesnego krytykowania tego co złe, bo jedno drugiego nie wyklucza, dlatego za wyraz hipokryzji uznaję m.in. ten fragment artykułu:
„ Ileż można wysłuchać tych wszystkich hipokrytów którzy w jednej chwili będą krytykować wszystko na temat Polski i Polaków, ale nagle przy innej okazji jak Postanie Warszawskie wychwalać polski naród pod niebiosa. Czemu ludzie wychwalają czyny z przeszłości kraju którego nie lubią? Dlaczego stawiają milion świeczek na grobach bohaterów i jednocześnie „pryskają” z tego kraju jak się tylko nadarzy okazja?
Czemu celebrujemy wydarzenia historyczne których nie lubimy? Wydarzenia które nie były pozytywne i które przysparzają tylko ból głowy i zakłopotanie.”
Zastanawiam się jakież to wydarzenia przysparzające ból głowy i zakłopotania celebrujemy? O ile kojarzę, to czasy przymusowej celebracji minęły, a jeżeli ktoś nie uważa rocznicę 3 maja, 11 listopada, czy choćby Powstania Warszawskiego za niegodne uczczenia, to najwyraźniej jest już za późno by się obudził. Proszę pozwolić że nie będę komentował stwierdzeń typu: lepiej było wybrać drogę uległości - jak Czechosłowacja, albo że lepiej nie rozpoczynać bezsensownych powstań, które i tak z góry skazane są na porażkę. Idąc tym tropem, nie żylibyśmy dziś w wolnej Europie.
I na zakończenie, nie wiem za bardzo czego ma dowodzić przytoczona na końcu scenka? Tego, że nie potrafimy ze sobą rozmawiać, że wszelka dyskusja między pokoleniami nie mają sensu, a temat przeszłości należy zamknąć i oddzielić kreską raz na zawsze? Uważam, że prowadzony przez Pana portal jest zaprzeczeniem takiego twierdzenia i dowodem na to, że jednak potrafimy ze sobą rozmawiać.
Panie Andrzeju, ogromnie Pana szanuję za to co Pan robi w „Wiatraku” (moim zdaniem najlepszy portal o Holandii). Szanuję Pańskie poglądy, choć absolutnie nie z nimi nie zgadzam. Nie mogę pozbyć się wrażenia, że wszystkie „wiatrakowe” artykuły na temat przeszłości Polski mają jakiś wyjątkowy, histeryczny wydźwięk żalu i pretensji i raczej nie wpisują się w ton spokojnej rzeczowej dyskusji, a wręcz przeciwnie, prowokują i zbyt wyolbrzymiają pewne fakty, sprawiając wrażenie, że oto piętnują jakieś niewyobrażalne zachowania, niespotykaną skalę zacofania, ogłupienia i niemal ekstatyczna manię samoumęczenia Polaków (być może prowokacja celowa by wywołać żywą dyskusję, a być może jakieś podświadomie przemycane osobiste urazy autora). Artykuły przepełnione krytyką i wręcz pogardą dla piętnowanych zachowań, nadmuchują niepotrzebnie ten balon, natomiast w ogóle nie skupiają się nad przyczynami takiego stanu rzeczy. Dla mnie istotniejsza jest próbą zdiagnozowania co determinuje opisywane zjawiska, bo zrzucanie wszystkiego na karb „złych genów wyssanych z mlekiem matki, wrodzonego narcyzmu, wpojonego mesjanizmu, nacjonalizmu, radyjo-katolicyzmu, pseudo-heroizmu, epatowania męczeństwem, głupoty, ciemnoty i tępoty mas” jest zdecydowanym uproszczeniem.
Niewątpliwie jedną z przyczyn, że „świat poszedł do przodu a my nie” jest różnica naszych pozycji wyjściowych i bagażu doświadczeń. Trzeba naprawdę słabo widzieć, żeby nie dostrzec faktu, że lata komuny przytrzymały nas nieco w „dołku startowym”, podczas gdy zachód już dawno rozpoczął bieg. Zatem oczekiwanie, że Polska nadrobi stracone okrążenia w ciągu kilku minut, podczas gdy inne kraje jak choćby Holandia są kilka okrążeń przed nami i wystartowały pół godziny wcześniej, jest osądem co najmniej nie fair. I Pan jako patrzący od lat z boku powinien to widzieć jeszcze wyraźniej. Poza tym choćby nie wiem jakiej wagi byśmy używali, obiektywnie patrząc, bagaż ofiar i strat Polski w porównaniu do któregokolwiek z państw zachodnich jest zdecydowanie cięższy. I nie ma sensu licytować się liczbami i litrami przelanej krwi, ale może warto dać Polakom jeszcze trochę czasu i starać się jednak brać pod uwagę ten nierówny start. Żeby dać wszystkim w miarę równe szanse proponuje odłożyć tę rozmowę na jakieś 25 lat i wtedy oceniać. Powiedzmy uczciwie, każdy kraj wspomina swoje ofiary i pamięta o ważnych rocznicach, dlaczego Polacy sami odbierają sobie prawo do godnego uczczenia swojej własnej historii, tego nie jestem w stanie pojąć. Stany Zjednoczone otaczają estymą wydarzenia w Pearl Harbour , Niemcy czczą pamięć wypędzonych, Ukraina obchodziła niedawno rocznicę Wielkiego Głodu, jaki zafundowała jej Rosja radziecka (w tym temacie trwa również spór o PRAWDĘ o tych czasach). Pan również wspominał w „Wiatraku” o ofiarach głodu w Holandii – dlaczego deprecjonujemy w tym momencie prawo do pamięci własnego narodu?
Jeżeli chodzi o przykład zachowania Czechosłowacji czy Holandii, to zwolennikom takiej drogi łatwo w tej chwili dywagować oceniając z perspektywy czasu, znając losy historii i mogąc na chłodno analizować rachunek zysków i strat. Polacy mogli np. podporządkować się Rosji chcąc ocalić swój tyłek w 1939 albo jeszcze wcześniej 1920 (po co machali znowu tymi swoimi szabelkami?).Jak wyglądałaby teraz Europa? I dokąd doszłaby armia czerwona nie zatrzymana przez Powstanie Warszawskie, możemy się tylko domyślać.
Jeżeli chodzi o hasło „Bóg, Honor, Ojczyzna”, to w dzisiejszej Polsce , proszę mi wierzyć, nikt sobie takimi, za przeproszeniem, „wyświechtanymi frazesami” tyłka nie zawraca. Przecież Wielka Brytania też ma swoje mocno zdewaluowane „God Save the Queen „ , USA: „God Bless America”, które są odgrzewane jedynie na potrzeby narodowych pikników. W Holandii też OFICJALNIE wszyscy „kochają” królową, a jak zapytać Holendra to każdy ma to głęboko w d…..a miłość tę uzewnętrznia oddając szacunek raz do roku 30 kwietnia, zakładając na głowę pomarańczowego kondona i upijając się na umór.
Co do „Monte Cassino” i panów od cenzury- to co Pan napisał to nieporozumienie – przecież właśnie o tym mówiłem: o historii selekcjonowanej, o celowym kreowaniu i wyolbrzymianiu jednych wydarzeń, wygodnych i potrzebnych propagandzie, przy jednoczesnym zaprzeczaniu i wymazywaniu z pamięci tych niepożądanych. I nie ma tu znaczenia, ze niektórzy wiedzieli, niektórzy nie, chodzi o dysproporcje jakie zachwiały i rozmazały obraz rzeczywistości, a efekty tego odczuwamy do dziś. Przecież wszyscy doskonale wiemy jaki był klucz selekcjonowania świąt dozwolonych i zakazanych! Wiemy dlaczego obchodzono właśnie rocznicę Powstania i święcono groby powstańców, dlaczego można było czytać Wańkowicza (Panie Andrzeju błagam…), a dlaczego w ogóle nie obchodziło się Katynia(niech mi Pan nie wmawia że n i e o f i c j a l n i e można było obchodzić – już widzę rodziny składające kwiaty na grobach swoich bliskich w Katyniu, Charkowie, Miednoje). I nie nazywajmy Katynia słabostką reżimu (nie wierzę, że Pan to napisał !). I nie „jedynie” Katynia, bo nie obchodziło się i 11 listopada, 3 maja, 1920 i wszystkich kolejnych dat zrywów wolnościowych aż do 1989 (wszyscy wiemy dlaczego). Naprawdę twierdzi Pan, że dozwolone było obchodzenie tych rocznic w sposób nieoficjalny (co to w ogóle znaczy, że ktoś kładł na grobie kwiaty, które za moment w tajemniczych okolicznościach znikały?) Idąc tym tropem powiemy w końcu, że górnicy z „Wujka” rzucali się śnieżkami , a Popiełuszko nie umiał pływać! Bądźmy poważni.
Wiemy DLACZEGO nadmuchano i niemal wyniesiono na ołtarze bohaterów jednych zdarzeń, podczas gdy drudzy gnili w ziemi, więzieniach i byli wymazywani ze zbiorowej pamięci narodu. Hipokryzją nazywam zaprzeczanie tym faktom na publicznym forum i uważam, że należy w tym momencie reagować, tak jak należy reagować, gdy ktoś pisze o „polskich obozach zagłady”.
Pisze Pan o tym, że w dzisiejszych czasach raczej nie pojawią się żadne nowe fakty, które miały by jakiś szczególny wpływ na pojmowanie i rozumienie przez nas historii. Jak zatem nazwać rehabilitację polskich kombatantów przez Królową Beatrix, tak nagłośnioną całkiem niedawno w mediach polonijnych, albo nowe dowody pojawiające się w procesie gen. Jaruzelskiego i rzucające nowe światło na temat genezy stanu wojennego?
Jeszcze raz apeluję i wyjaśniam swoje stanowisko: uważam, ze Polsce należy dać jeszcze szansę i trochę czasu na rozliczenie z przeszłością, poprzez spokojną i wyważoną analizę faktów. Moim zdaniem problem nie tkwi w samym fakcie martyrologii i męczeństwa, ale w dostępie do prawdy i pozostałości narzuconego przez lata jarzma kłamstw i półprawd oraz nieodwracalnych zaniedbań (kontynuowanych również po okrągłym stole) w kwestii MORALNEGO OBOWIĄZKU ROZLICZENIA Z PRZESZŁOŚCIĄ przede wszystkim nas samych.
Pisze Pan: „Nie wiem kto mówi o ostatecznym zamykaniu tematów.”, a wcześniej: „Czas pociągnąć kreskę pod tym co było i zacząć żyć w teraźniejszości.”
W zacytowanym przez Pana artykule z „Polandiana” sprzeczność goni sprzeczność, a opisywane zjawiska nie mają odbicia w rzeczywistości. Nad czym ubolewam, jak również nad tym, że te dziesięciolecia spędzone poza krajem najwyraźniej zamazały Panu nieco obraz tej rzeczywistości.Pozdrawiam.
A my szlismy,na barykady i na czolgi,my mlodzi 16,17 letni,ryzykujac wyrzuceniem ze szkoly,uczelni.Nieraz i nie dwa przystawial nam do glowy bron brat Polak, nie raz zamykano nas w aresztach,nie raz i nie dwa zmuszano nas W SB biurach do podpisania karteczki na do browolna wspolprace,metodami czysto hitlerowskimi.Nie dawalismy nogi za zelazna kurtyne,chociaz i taki mozliwosci sie pojawily,Berlin Zachodni 1987,Kanada troche pozniej 1990,Szwecja 1990 do 1993,Wracalismy, aby budowac nasza Najasniejsza Rzeczpospolita.I po co to wszystko,zeby narazic sie na smiesznosc!!!! na opluwanie ludzi ktorzy patrzli na to z dystansu i teraz usmiechaja sie ironicznie na temat bohaterstwa!!My nie czulismy sie w tedy BOHATERAMI,my wiedzielismy,ze trzeba pomoc braciom robotnikom w stoczni czy w innym fabrykom.To my stalismy o 5 rano po bochenek chleba i kostke margaryny,potem szlismy do szkoly czy na uczenlnie,zeby sie dowiedziec ,ze jest sie zawieszonym w prawach ucznia czy studenta za wywrotowa dzialalnosc.nie czekalismy na pomoc z Zachodu,przynajmiej w moim otoczeniu.Ryzykowalismy zdrowiem i zyciem przenoszac kilogramy ulotek w godzine policyjna.I P an smie twierdzic,ze kawal zycia,najpiekniejszych lat ,mlodosci ,trzeba odzielic gruba kreska.Hanba!!!Dla Pana nie ma Swietosci, ksiadz Jerzy Popieluszko tez nie byl Bohaterem, ciekawe za co wkrotce zostanie Swietym.Pszepraszam za dosc osobisty watek,bo ja nie lubie generalizowac,jak sie wypowiadam to na podtawie faktow,lub wlasnych doswiadczen,bicie piany nie jest w mim charakterze,najwarzniejsza jest dla mnie prawda i pczucie wlasnej tozsamosci,amen!!!!
Zastanawiam się jak to możliwe, że autor tak różnorodnych i stosunkowo obiektywnych artykułów, ukazujących przedstawiane problemy na różnych płaszczyznach, w temacie historii własnego kraju prezentuje tak ograniczone i zatwardziałe poglądy? Zaskoczył mnie również argument, iż rzekomo moje pojmowanie historii ogranicza się do kilkudziesięciu lat wstecz, podczas gdy szanowny autor legitymuje się wiedzą o zdecydowanie szerszym zasięgu. Musze przyznać, że jak na doświadczonego publicystę, to argument dziecinnie płytki, wręcz niegrzeczny. Odbijając piłeczkę mógłbym zapytać cóż takiego sprawiło, że historia starożytna już na uwagę autora nie zasługuje?
Po pierwsze spieszę wyjaśnić, że mój komentarz odnosi się do treści konkretnego artykułu, w którym na wstępie jest mowa o konkretnych wydarzeniach i datach, które w większości dotyczą XX wieku i II wojny światowej (m.in. ”Druga Wojna Światowa, Monte Cassino, Katyń, Wołyń, Powstanie Warszawskie, AK, Walka z Komunizmem, 1939, 1945, 1989, 1918, 1920, 1956, 1968, 1970, 1981 itd, itd.:”). Rozumiem, że wytłumaczeniem może być fakt, iż artykuł ten jest w zdecydowanej części tłumaczeniem publikacji z „Polandiana”, w związku z czym pamięci autora mogło umknąć kilka istotnych szczegółów zamieszczanego tekstu.
Po drugie uważam, że skoro dyskutujemy o czasach współczesnych, to mimo wszystko największe piętno odcisnęły na nas wydarzenia minionego wieku i to ostatnie dziesięciolecia najbardziej determinują współczesne pokolenia. Oczywiście, zgadzam się, że ponad tysiącletnia historia kształtuje pewnego rodzaju „kręgosłup” narodu , natomiast cała pozostała tkanka kształtuje się i narasta pod bezpośrednim wpływem wydarzeń bieżących. Twierdzenie autora, jakoby determinowały nas głównie nasze narodowe grzechy, wady, niepowodzenia, urojenia, nieudolność przekazywana w genach i ograniczenie wyssane z mlekiem matki, jak również ton lamentu, zawodzenia, żalu i nawoływania do przebudzenia, same nasuwają porównanie do cierpiącego za miliony uciemiężonych rodaków wieszcza. Autor artykułu pod pozorem krytykowania pewnych zachowań świadomie albo nieświadomie sam staje się romantycznym poetą, stwarzającym nierzeczywisty, wyjątkowy obraz własnej ojczyzny (…”Nie ma kraju w Europie który by aż tak się egzaltował swoją mniemaną męczeńską historią, jak robią to Polacy…”), próbując usprawiedliwić i zrozumieć swój własny los. Jednocześnie popada w samo-zachwyt nad własną wyjątkowością oraz unikalnością własnych poglądów, co jego zdaniem może być powodem jego prześladowań (mesjanizm???).
Nie jestem również przekonany o tym, że moje poglądy to poglądy głęboko patriotyczne, bo gdyby takimi były, zapewne siedziałbym nadal w kraju, zamiast szukać szczęścia na emigracji. Staram się jednak obserwować i na chłodno analizować pewne fakty, a żyjąc na obczyźnie coraz wyraźniej dostrzegam, właśnie to, że Polska jest takim samym krajem jak inne: z własną historią, z sukcesami ale i porażkami, borykającym się z różnymi problemami dzisiejszych czasów . Natomiast tego, że poszczególne narody (jak ludzie) w pewien sposób różnią się od siebie, nie należy rozpatrywać w kategorii, że jeden jest lepszy bądź gorszy. I zupełnie czymś innym jest „zwalanie winy na kogoś”, a czym innym szukanie obiektywnych przyczyn pewnych zachowań, chęć poznania historii i losów własnego narodu, szukanie odpowiedzi na trudne pytania. W tym miejscu odwróciłbym stwierdzenie, że „aby poznać Holendrów trzeba by najpierw poznać samego siebie” i powiedziałbym raczej, że aby we właściwy sposób spojrzeć i obiektywnie móc ocenić samego siebie, jako człowieka, jak również własny naród, należy najpierw poznać innych dookoła, odmienne kultury, obyczaje, światopoglądy i historię.
Nie ukrywam, że liczyłem na odniesienie się do któregokolwiek z moich kontrargumentów dotyczących Katynia, „Monte Cassino” Wańkowicza, cenzury, propagandy (nie tylko komunistycznej), zupełnej NIE WYJĄTKOWOŚCI Polski w kwestii doraźnego wymachiwania „mocno wyblakłymi” hasłami, prawa Polaków do pamiętania i szacunku dla własnej historii (nawet wówczas, gdy: „Bitwa, wojna, klęska, powstanie, zwycięstwo - to są słowa-kamienie milowe polskiej historii”) oraz „roztropnego” uginania się wierzby na wietrze historii. Niestety doczekałem się jedynie ogólników oraz stwierdzeń typu: „Polska nadal nie jest krajem gdzie można swobodnie dyskutować na zasadnicze tematy jak historia państwa, religia, społeczeństwo.”, świadczących o tym, że albo lata na emigracji zrobiły swoje, albo że pewnych faktów po prostu nie chcemy przyjąć do wiadomości. Co tym bardziej zaskakuje, bo jak pisałem na wstępie, żywię ogromny szacunek dla obiektywności i celności tekstów autora jeżeli chodzi o pozostałe tematy pojawiające się na portalu. Pozdrawiam.
Anrzej, jakis czas udalo mi sie trzymac z dala od tych, ostatnio tak rozgrzanych ,polemik historyczno-patriotycznych. Dzis musze jednak zareagowac. Boli mnie , ze jestes tak bardzo nie- ( lub wrecz opacznie ) rozumiany. Nie mam w tej chwili za bardzo przestrzeni ani czasu ( pisze w pracy ) na rozwiniecie tematu , ale chce zebys wiedzial , ze zupelnie zgadzam sie ( i popieram) z twoim swiatopogladem.
Jakos tak zawsze bylo dla mnie wazniejsze pojecie Czlowiek niz Patriota ( choc nie wykluczam mozliwosci harmonijnej kombinacji z obydwiema duzymi literami )
Pozdrawiam
I jeszcze jedno! Zycze Panu serdecznie tej odwagi,bo coz to za bohaterswo,powiedziec co sie ma w sercu i glowie,kryjac sie za ekranem wirtualnej rzeczywistosci.Kiedys myslalam,ze jestem odwazna,jak Esbecka swinia przystawila mi pistolet do glowy,pociagnela do okna, na 10 pietrze,wrzeszczala mi prosto w twarz,ze mnie wyrzuci przez okno lub zastrzeli i nawet matka nie bedzie wiedziala gdzie sa moje zwloki.Spojrzalam na nigo jak na scierwo i powiedzialam;Strzelaj czerwona swinio!Zyje do dzis,chociaz z perspektywy lat czasami cierpnie mi skora nie tylko na karku,gdy sobie pomysle o tej mojej odwadze.Nie zaluje,moge spojrzec sobie w oczy i nie trzese sie,ze moze ktos przez przypdek znajdzie w teczkach IPNUu moje nazwisko.Przepraszam,ze sie tak zadze na Pana srtonie,z tymi moimi prywatnymi historiami,ale Pan mnie poprostu sprowokowal.Normalnie na codzien nie obnosze sie z moja martylologia,nie opowiadam dzieciom jak to bylo 25 czy 30 lat temu.stoje twardo na ziemi,ciesze sie ,ze dzisiejsza mlodziez nie ma takich problemow jak ja i moi przyjaciele,gdy mielismy po nascie i dziescia lat.Oni maja swoje problemy,czy kupic NIKA czy ADIDASA,i bardzo dobrze,to bylo naszym celem!!!Pozwole sobie na jeszcze jedna prywate.Czasami pod wplywem emocji podkreconych trunkiem pojade tu po niektorych.Obiecalam sobie,ze nastepnym razem,gdy bede siadac do skrzyneczki czy buteleczki z moim kochanym mezem zablokuje sobie dostep do sieci.Z natury nie lubie obrazac innych i wyrazam swoje opinie dosc spokojnie,jednak alkohol z najwiekszych medrcow potrafi zrobic swinie!! Pozdrawiam.Fajne zdjecia Pan robi.Gratuluje.
W zasadzie wypowiedzialem sie juz- w moim mniemaniu wystarczajaco wyczerpujaco- na zapodany temat niemniej do powtornego zabrania glosu zmusila mnie powtarzana przez Andrzeja z uporem maniaka mantra jakoby to nie komunizm tylko malkontenctwo Polakow jest przyczyna zarowno kulturowej jak i gospodarczej zapasci Polski na przestrzeni ostatnich 50 lat.Dziwne tez ,ale i znajome wydaje mi sie to ciagle walkowanie o polskich komplekasach nizszosci i byc moze jest to projekcja ...wlasnych kompleksow ,ale mniejsza z tym ,zostawmy ten temat taktycznie w spokoju.Faktem jest,co juz udowodnilem ,ze nie tylko Polska ale WSZYSTKIE europejskie i poza europejskie kraje ,ktore zaznaly destrukcyjnego wplywu komunizmu pozostaja zacofane w stosunku do Zachodu o cale dzisiatki lat!Powolalem sie juz na Niemcow,gdzie ten sam narod w jednym systemie wytworzyl Porsche i Mercedesa a w komunizmie plastikowego Trabanta , ale dla Andrzeja to jest groch o sciane....
Polska w czasie i po II WS byla swojego rodzaju intelektualnym Darfurem gdzie miejsce po wymordowanej albo skazanej na wewnetrzna i zewnetrzna emigracje inteligencji zajely rzesze folwarcznych parobkow ,ktorym na paganonach poprzypinano gwiazdki i nauczono jak sie trzyma pioro.Do tego doszedl obcy kulturowo i jezykowo kryminalny elemnet przywieziony na lawetach sowieckich armat konczacy dzielo Pawiaka i Katynia.Zaden okupowany przez sowiety kraj (moze Wegry) nie przeszedl takiej gehenny i cud doprawdy ,ze Narod Polski zachowal jeszcze cechy wlasciwe europejskiej, a wiec lacinskiej cywilizacji.Tak wiec Polacy jak zaden inny narod maja prawo nie tylko do oskarzenia ale i do domagania sie zadoscuczynienia za poniesione krzywdy i straty zarowno materialne jak i kulturalne.
Paul popieram w stu procentach twoja wypowiedz!!!Cieszy mnie,ze sa ciagle na swiecie prawdziwi polscy patrioci!!!
Plastikowy Trabant był może forpocztą samochodów jakie będą. :-) Mercedes jest symbolem... nie, nie... czemu mam się wdawać w bzdurne dyskusje na temat wyższości kapitalizmu nad komunizmem? Nie mam na to ochoty. Miejmy swoje zdanie. Warszawa/Polska leżała w strefie Rosyjskich wpływów od wieków i tak jak dzisiaj stoi tam Pałac Kultury tak przed wojną stała wielka cerkiew na placu... Saski/Hitlera/Zwyciestwa/itd.itd. Z niewielkimi przerwami w historii Polska należała do tego samego kręgu kulturowego co Moskwa a miłość do Zachodu zawsze była jednostronna i nieodwzajemniona jak i teraz jest. Już o tym pisałem, że my kłócimy się z Rosjanami tak samo jak kłócimy się ze swoimi sąsiadami zza miedzy (czasami nawet na śmierć i życie) i nienawidzimy ich szczerze ale tak naprawde nie widzę powodów dla których mielibyśmy nienawidzić Rosjan bardziej niż... nie przymierzając, Niemców? Tylko dla tego, że teraz jesteśmy pod ich strefą wpływów? Jak długo? Czy nienawiść do Sowietów czyni z Polaka automatycznie patriotą? Dla mnie jest to raczej krótkowzroczność a może nawet zaślepienie.
mam wrazenie, ze wiekszosc osob w tym watku gryzie temat z roznej strony.
ja sie poniekad zgadzam w jednym z Andrzejem - ze dla dobra Polski 100 razy lepiej bedzie zastapic to uparte celebrowanie kazdego nieszczescia narodowego przez zwykla, ciezka prace na codzien. bo my jestesmy od malego chowani w etosie narodowej misji dziejowej i uwielbiamy celebrowac od swieta swoja polskosc, zamiast po prostu na codzien dawac z siebie jak najwiecej dla dobra kraju. ubostwiamy wielkie gesty i uroczystosci, dzieki ktorym przyslaniamy sobie fakt, ze najwazniejsza jest codzienna praca nad ksztaltowaniem terazniejszosci i przyszlosci.
nie ujmujac nic naszej historii i jej wadze, ale nazbyt popularne w Polsce jest jej celebrowanie i tlumaczenie nia wszelkich problemow i w ten sposob ___przyslanianie___ tym wytlumaczeniem wszelkich niedoskonalosci, za ktore wine ponosza kwestie biezace. pewnie, ze historia nie byla dla nas laskawa i to jest oczywiste nie tylko dla Polakow ale i dla wiekszosci wyksztalconych ludzi na zachodzie. tylko ze zycie ta przeszloscia to nie jest rozwiazanie. nie mozna zawsze jako winowajce wskazywac palcem Kacapa czy Szkopa.
Po tym uznaniu Trabanta za milowy krok w rozwoju motoryzacji mozna by z calym spokojem podarowac sobie dalsze dywagacje autora tej tezy na temat komunizmu....gdyby nie prosty fakt,ze bodajze przed 38(?)laty sam rozstrzygnal ten problem glosujac(podobnie jak nizej podpisany) ...nogami!
Osobnym zagadnieniem jest sugestia jakoby Polska nalezala tego samego kregu kulturowego co Rosja a jest to zalozenie na tyle rewelacyjne ,ze nalezaloby od razu odrzucic w kat caly dorobek prof. Feliksa Konecznego,ktorego daleko wybiegajace w przyszlosc badania nad cywilizacjami ziemskimi stanowia dzisiaj podstawowy material dla studiow nad kwestia tzw. "wojny miedzy cywilizacjami" m.i. prof. Houtingtona,glownego ideologa rzadzacych do niedawna w USA neokonserwatystow.Zeby sie nie rozwodzic,juz kazdy uczen conajmniej III klasy szk.podstawowej wie,ze chrzescijanstwo przyjelismy z Rzymu co wlaczylo nas w krag Cywilizacji Lacinskiej natomiast Rosja znalazla sie pod kuratela Bizancjum, wiec czy sie z Zachodem kochamy czy tez nie,stanowimy z nim nieodlaczna calosc!...na dobre i na zle!Dlatego szpecacy skyline Warszawy palac Stalina bedzie zawsze gniotem architektonicznym i moze podzielic los owej "wielkiej" cerkwi ,ktora stala na pl.Saskim....nawiasem stal rowniez przez cale 5 lat na Kremlu nasz garnizon po wspanialym zwyciestwie hetmana Zolkiewskiego pod Kluszynem o ktorym do dzisiaj z respektem pisza rosyjskie podreczniki do historii a dodac nalezy,ze tylko 3 nacje zdobyly Moskwe:Tatarzy ,Polacy i Francuzi(z Polakami)natomiast Niemcy dysponujacy najsprawniejsza wtedy machina wojenna-poniesli kleske!Na koniec male zalozenie: Rosja ma tyle wspolnego z sowietami co krzeslo na werandzie z krzeslem elektrycznym i dlatego byc moze nienawisc do Sowietow dzielimy wspolnie z ...Rosjanami!
P.S.do akustyka: tak sobie mozesz argumentowac w Szwecji ,W.B czy Holandii ,ale nie w bananowej republice jaka dzisiaj za sprawa grubej kreski i okraglego stolu (bez kantow z ..kantami)stala sie Polska!
Do Joli.B:dziekuje za uznanie,jestem prostym Polakiem dla ktorego tylko prawda jest ciekawa.Pozdrawiam.
@Paul, chyba nie do konca o tym samym mowimy.
jedna z naszych narodowych przywar jest ochocze zwalanie winy na innych i nieumiejetnosc wskazania na siebie palcem. Polak jak moze, to chetnie znajdzie sobie mitycznych "nich", ktorzy mu zawinili - komuna, zwiazek sowiecki czy rzesza od dawna sa bardzo wygodnym wytlumaczeniem na wszystko. owszem, czesto slusznym, ale i bardzo czesto niewlasciwym. ale Polak nie lubi czuc sie winny lub niedoskonaly, wiec z checia zwali na kogos innego, a wspolny publiczny koziol ofiarny jest tu idealny. daje spoleczne katharsis i pozwala nadal tkwic w tym samym blednym kole.
przyklad: to nie jest tak, ze rozpaczliwe tempo i jakosc budowania w Polsce drog to wina komuny. prawda, w duzym stopniu jest tu winna mentalnosc socjalistyczna ("i tak jakos bedzie, wiec co sie stresowac?"), ale to nie chodzi o rozgrzeszanie sie w ten sposob. tylko powiedzenie sobie wprost, ze taka robota jest do dupy i ze mozna ja zrobic duzo lepiej. Polakom bardzo mocno brakuje zmiany swiadomosci z "i tak jakos to bedzie" na "jak sie postaramy, to bedzie dobrze". droga do tego celu jest, moim zdaniem, oderwanie sie od rozpamietywania historii a skupienie na terazniejszosci.
mam nadzieje, ze tak bedzie jasniej. bo w gruncie rzeczy o to mi chodzi. historie mamy bogata i ciezka, ale trzeba ja traktowac jako historie. nie jako sposob na terazniejszosc i na przyszlosc
Panie Andrzeju puknij się pan mocno w czółko.Mam nadzieje że coś pomoże.
Piotrze,nie oburzaj sie tak ostro.Pan Andrzej jest na tyle swiatlym czlowiekiem,ze on to samo wie co imy wszyscy dyskutujacy.Kontrowesyjne tematy,jako dobry moderator i publicysta,znajac metalnosc Polak ow,puszcza tak troche prowokacyjnie.Trzeba sie do tego przyzwyczaic i podjac temat na spokojnie.
Drogi Panie Andrzeju, mam do Pana ogromną prośbę, żeby w ramach próby zrozumienia tego o czym starają się mówić na tym forum w temacie historii Polski takie osoby jak ja, czy np. adamsky, Paul, obejrzał Pan poniższe audycje wyemitowane niedawno w TVP. Ale bardzo Pana proszę, by obejrzał Pan całość materiału (prosze wygospodarować te dwie godziny). Jako, że Pan robi kawał dobrej roboty w kwestii przyblizania nam historii Holandii oraz różnego rodzaju zestawień, porównań historii obydwu krajów: Polski i Holandii, prosze pozwolic sie przekonać i spróbować zrozumieć nasz punkt widzenia. Rozumiem, że moze Pan nie byc na bieżąco z problemami z jakimi wciąż borykają sie Polacy pomimo zmiany systemu. Chciałbym bardzo by te dwa odcinki programu z cyklu "Warto rozmawiać" przybliżyły Panu nieco tematykę o której mówimy. Niestety pomimo 20 lat od upadku komunizmu, duchy przeszłości wciąż są obecne w naszym codziennym życiu. Niestety fakt nierozliczenia sie z przeszłością na poczatku lat 90 tych spowodował, ze Polska wciąż nie potrafi wyjść na prostą jako w pełni wolny kraj. W ogromie fałszu i półprawd wciąż tak trudno jest docierać do prawdy. Demony minionych lat wcale nie odeszły a wielu ludziom wciąż na rękę jest by prawda o tamtych czasach stale była rozmazywana bądź nigdy nie ujrzała światła dziennego pod pretekstem oddzielania przeszłości grubą krechą i zwracania się ku przyszłości.
Szanuję Pańską wiedzę na temat historii kilkuset lat wstecz, ale proszę również otworzyć się na pewne fakty ostatnich kilkudziesięciu lat, które determinują nas - współczesnie żyjacych. Mówię to zupełnie poważnie, rozumiejąc że żyjąc na emigracji pewne fakty dotyczące najnowszej historii Polski mogły Panu umknąć. Niech tematy i dyskusje poruszone w tych audycjach będą przeciwwagą do treści artykułu z "Polandiana" z którym w całosci się Pan identyfikuje. Proszę potraktować to jako taki mały rewanż we wzajemnej wymianie informacji o Polsce i Holandii. Być może niektórzy z forumowiczów żyjącycj od lat poza krajem nie zdają sobie sprawy o co tak naprawdę chodzi i o co wciąż toczy się w Polsce walka, pomimo upływu 20 lat od "odzyskania suwerenności". Proszę nie zasłaniać się brakiem czasu. Proszę obejrzeć do końca te materiały :)
http://www.tvp.pl/publicystyka/tematyka-...
http://www.tvp.pl/publicystyka/tematyka-...
Pozdrawiam, majac nadzieję, że choc trochę zmieni się Pana pogląd na temat współczesnej Polski i Polaków.......
Prawda. Prawda nie istnieje. Za każdym razem gdy słyszę to słowo dodaje do niego w myślach cudzysłów. "Pawda". Prawda jest nierozerwalną częścią Historii. Służy do przekonywania, że jest najprawdziwszą prawdą. Jedna z największych w świecie gazet nosiła nazwę "Prawda". Prawdę głosiło i głosić będzie każdy z nas.
Dziękuję z linki. Oglądam z uwagą.
Lustracja: ktoś powiedział w tym programie, że lustracja powinna służyć do spojrzenia na siebie w lustrze. Tak się nie stało. Każdy woli przytykać to lustro innym.
Nasze rozliczanie z komunizmem nie różni się od rozliczania Niemców z faszyzmu. Jakże mamy się rozliczać ze swojego życia? Niemal każdy Polak kolaborował z komunizmem w mniejszym lub większym stopniu.
Zwycięzców się nie sądzi.
Kapitalizm "wygrał" i rozlicza komunizm. To jest część wychowania młodzieży, bo młodzież to przyszłość.
Moja znajoma płakała szczerymi łzami na wiadomość o śmierci Stalina. Czyż jest jeden naiwny człowiek w Polsce który wierzy, że ona dzisiaj mogłaby sobie tą 'prawdę' przypomnieć?!
Śmierć Popieluszki jest tragedią jak każda tego typu zbrodnia. Walkę kościoła i komunistów o nasze dusze wygrał kościół. Nic tak nie pomaga kościołowi jak śmierć męczeńska.
Męczeńską śmierć widzimy codziennie w Palestynie, Iraku, Pakistanie i Afganistanie - to wspaniale wzmacnia wiarę.
Walka o "Prawdę" trwa. Dobro walczy ze złem. Prawda jest nieśmiertelna... niestety. Tak jak i fanatyzm.
Tylko z ta roznica, ze fanatyzm jest BARDZO GROZNY!!!!Nie ma nic bardziej niebezpiecznego jak FANATYZM!!!!!W kazdej FORMIE!A prawda????Hmmmm,kazdy odbiera ja inaczej!
Moze sie myle, ale,co zmieni terazniejszosc i zwiazane z nia problemy.....powracajac ciagle do histori,mielac ciagle fakty PRZESZLOSCI?Czy nie lepiej jest "zamknac" to w osobnym rozdziale naszego zycia.Nie zmienimy tego co bylo,( dla wielu bardzo bolesne )wiec nie tracmy energi na rozmyslaniach,tlumaczeniach,szukania winnych w histori,tylko koncentrujmy sie na PRZYSZLOSCI!Nie mozna ciagle wracac do tego co bylo kosztem tego, co zycie daje nam teraz i wszystkie mozliwosci ktore mamy teraz w zasiegu!Nie cierpie powiedzenia....ZA MOICH CZASOW...bylo tak lub tak.BZDURA!Nigdy tego nie mowilam naszym corkom bo uwazam, ze kazde pokolenie ma plusy i minusy.Nigdy nie porownuje MOICH CZASOW do terazniejszego.Wiele rodzicow porownuje ciagle ich zycie do zycia ich dzieci i stad czesto konflikty miedzy rodzicami i mlodym pokoleniem.Tak bylo zawsze odkad swiat istnieje.Mialam piekne dziecinstwo i piekna mlodosc.Inna, ale uwazam ze terazniejsza mlodziez jest SUPER(sa oczywiscie wyjatki) i podobnie jak ja dawniej,jest szczesliwa! A o to w zyciu chodzi!JA TOCH?
dWuCeT,te typy w tym wieku tak maja:-)Przekonasz sie kiedys sam,tak jak nasze corki, teraz kiedy sa dorosle i maja swoje rodziny powtarzaja nam czesto.....mieliscie racje rodzice!
Nie zaciąłem się na „przepaść generacji”, broń Panie Boże. Po prostu męczący jest ton biadolenia i użalania nad niedoskonałościami, wadami, przywarami i słabościami – cechami typowymi (Pańskim zdaniem) dla „polskiego zaścianka”, które jakoby są niespotykane nigdzie indziej na świecie. Ponadto wyczuwam niekonsekwencję związaną z publikowaniem artykułów o tematyce społeczno-politycznej i historycznej, w których niby poszukuje się przyczyn owego „zacofania”, a zaraz potem ucieka się od dyskusji twierdząc, że uwagę należy skupić wyłącznie na przyszłości i teraźniejszości.
Zaciąłem się na taki właśnie artykuł inspirowany „Polandianem” z którego przekonaniami Pan się identyfikuje. Ja nie. Każdy ma prawo do własnych przekonań, natomiast uważam, że obowiązuje jakieś minimum przyzwoitości i odpowiedzialności za to co się publikuje. We wcześniejszych komentarzach przytoczyłem argumenty, które w moim mniemaniu przeczą tezom zawartym w artykule. Pojęcie „polskiego egzaltowania męczeństwem” jest kompletną bzdurą, bo obchodzenie różnego rodzaju rocznic jest czymś normalnym WSZĘDZIE dookoła nas (czym są 4 i 5 maja w Holandii ?). Nie potrafię znaleźć ani jednego przykładu na potwierdzenie, że „telewizja i inne media poświęcają tragicznym dziejom z naszej historii godziny programów dziennie. Relacje z obchodów wszelakich nieudanych bohaterskich powstań zapełniają całe wieczory telewizyjne”, albo „Programy telewizyjne, dokumenty i książki są wypełnione słodkimi jak miód obrazami bohaterów narodowych”. Może ktoś z forumowiczów potrafi? Uważam, że wszelkiego rodzaju porównania, zestawienia, oceny i (prze)sądy nalazłoby jednak nieco bardziej ważyć, tonować oraz popierać konkretnymi przykładami.
To, ile kto ma pojęcia o Polsce (wcale nie twierdzę, że ja mam więcej niż Pan, ale też nie ja tworzę portal polonijny z możliwością komentowania zamieszczanych na nim artykułów) bardzo łatwo ocenić po opiniach prezentowanych na forum, tak samo jak łatwo Panu zapewne przyszłoby ocenić mój stan wiedzy o Holandii przy okazji rozmowy na ten temat. W tym miejscu jeszcze raz uwaga m.in. do Pani Zosi o powstrzymanie się od „uporządkowywania” uczestników forum pod względem wieku, bądź co gorsza czasu pobytu w Holandii. Jak już napisał ktoś z komentujących, to nie wyłącznie czas, ale i inne czynniki jak np. nazwijmy to pewnego rodzaju „intensywność integrowania się” ma wpływ na zdobywanie doświadczenia na tym polu. I nie mam tu broń boże na myśli jakiegoś fałszywie pojętego „sholendrzania się” na siłę i za wszelką cenę, lecz jedynie otwierania się na różnice kulturowe oraz szacunek dla środowiska w którym przychodzi nam żyć.
Co do porównania do „mrówek i biologa” to moim zdaniem właściwsza byłaby może analogia do osoby, która wyprowadziła się z rodzinnego domu, prowadzi zupełnie inny tryb życia, żyje na innym poziomie, koleją rzeczy straciła więc kontakt z tamtymi realiami. Ciągle natomiast próbuje wywierać wpływ na pozostałych członków rodziny i ferować osądy, posługując się już zupełnie inną miarą oraz wartościami wynikającymi z kompletnie odmiennego punktu widzenia.
I na koniec Pana twierdzenie: „Dzisiaj staram się na Wiatraku m.in. zapobiec i zniechęcić innych do wyjazdu na Zachód w celach zarobkowych bo tu nic nie zyskają a tam dużo stracą.”(!!!) Nie odnosi Pan wrażenia, że to jest doskonały przykład na „wyważanie dawno otwartych drzwi” ??? To fakt, że od wieków nic się nie zmienia, bo tym momencie Pan również próbuje walić głową w mur łudząc się, niczym ten nieszczęsny rodzic, który jest święcie przekonany, że różnego rodzaju zakazami, nakazami i opowieściami z własnej przeszłości zdoła uchronić swoje dzieci przed popełnieniem własnych błędów młodości……… I pod tym względem jesteście z Panią Zosią bardzo do siebie podobni.
Pani Zosiu, Pani się do mnie zwraca jak do nastolatka i tak samo traktuje większość forumowiczów. Z jednej stony to miłe, bo czujemy się dzięki Pani na tym forum niczym w jednej wielkiej "rodzinie" :) Zwrot "przekonasz się kiedyś sam" bardzo mnie wzruszył :) Tak sie składa, że też mam swoją rodzinę, a i dowód osobisty zdażyło mi się już wymienić bo sie karteluchy ze starości porozlatywały..... Być może w błąd wprowadza Panią zwrot grzecznościowy "Pan/Pani", którego używam, ale prosze się tym nie sugerować - to "tylko" zwrot grzecznościowy, stosowany dla podkreslenia szacunku do osoby z którą sie rozmawia (w Holandii jest chyba troszkę inaczej bo zwrot "u" stosuje się z reguły wobec osób w "podeszłym" wieku - czy sie mylę?) Pozdrowienia dla córek. Bardzo mnie Pani wzruszyła. Dziekuję.
dWuCeT,Nie moge byc odpowiedzialana za lata 1989 poniewaz nie bylo mnie juz wtedy w PL 21 lat.Dzialalam tylko z daleka, czesto z ograniczonymi mozliwosciami z znanego powodu.Ciagle powracanie do histori nie ma sensu w terazniejszym zyciu.To mam na mysli.Historie trzeba znac i pamietac, ale ciagle porownania i GDYBANIA sa bez sensu.To nie zmieni terazniejszosci!Bylam tylko obserwatorka,ale wiesz, czasem obserwator zauwazy wiecej jak uczestnik!Szczegolnie jak zyje tyle lat w NORMALNYM kraju i w innej mentalnosci.Dopiero wtedy mozna porownac i wyciagac wnioski!Nie wracajmy wiec do czasow, w ktorych wszystko bylo ZABRONIONE I ZAGROZONE bo to naprawde nie ma sensu.Historie tych lat zostawmy w PAMIETNIKU!Zyje sie TERAZ, w innej sytuacji, z innymi mozliwosciami,z innymi perspektywami i innym pogladem na ZYCIE.
Spodziewałem się takiej odpowiedzi, znając rok Pani wyjazdu z innych artykułów. Oskarżenie i podziekowania są symboliczne i przekazuję je symbolicznym reprezentantom tego pokolenia na tym portalu. Ówczesne miejsce zamieszkania nie uwalnia od zbiorowej odpowiedzialnosci całego pokolenia, które zaprzepaściło niepowtarzalną szansę czasu transformacji. Dlatego prezentowaną postawę odwracania sie plecami i uciekania od trudnych pytań i tematów postrzegam jako konsekwencję podświadomego poczucia odpowiedzialności, żalu, noszonej przez lata urazy, którą próbuje się zrekompensować ślepym wręcz zauroczeniem swoją druga ojczyzną, która stała się substytutem tej pierwszej, bo przygarniając pod swoje skrzydła dała możliwość spełnienia WIĘKSZOŚĆ potrzeb i pragnień, których nie było dane zrealizować w Polsce. Nie uznaję zwrotu "ciągłe powracanie do historii". Dla jednych jest to "ciągle", dla innych jest to tylko 20 lat. Niewykorzystanych by pewne rzeczy nazwac po imieniu, by pewne rzeczy poprawić, by otwarcie rozmawiać na trudne tematy. Ogromnie zaskakuje mnie taka bierna postawa osób, które własnie powinny dawać świadectwo otwartości i przykład dojrzałości w rozmowach na pewne tematy. Znowu odpowiada Pani pospiesznie, pochopnie, "na gorąco", bez próby zrozumienia treści ukrytej miedzy wierszami. Znów odczytuje Pani wszystko dosłownie, odpowiadajac sztampowo, uciekąjac od sedna rozmowy, zamyka dyskusję posługujac się przykurzonym pąmiętnikiem, który nalezy odłożyć na półkę, miedzy inne zapomniane książki. Zadziwiające, że lata spedzone na "obserwowaniu" z perspektywy wolnego świata wcale nie wyostrzyły spojrzenia na pewne oczywiste wydawac by się mogło sprawy ale znacznie je przytępiły. Przyznam, że ostatniej rzeczy jakiej spodziewałbym się po ludziach tak doświadczonych, wydawałoby się wolnych od ograniczeń, osadzonych w zachodniej kulturze to prezentowanie takiej własnie postawy. Nie odpowiedziała Pani na moje pytania co z historią wogóle i co z wnioskami z niej wyciąganymi oraz jak to się ma do Pani historii 41 lat w Holandii prezentowanej na portalu. Też ja wkładamy do pamietnika? Przecież wałkowanie w kółko i wieczne porównywanie nie ma sensu. Po co Pani to robi? Rozumiem, że selekcjonujemy tematy z przeszłości o których wygodnie rozmawiać a o których nie? Traktujmy się odrobine poważniej odpowiadając na swoje komentarze. Pani ostatni komentarz to praktycznie kopia przedostatniego, więc może lepiej nie odpowiadać wogóle, zamiast pozorować dyskusję, wklejając kolejne kawałki tekstu pozbawione argumentów.
Dziękuję Ci dWuCeT za tak obszerny i interesujący komentarz. W dużej części się z tobą zgadzam. Szkoda tylko, że tak bardzo zaciąłeś się na naszą "przepaść generacji".
Piszesz: "pochodzimy z innej Polski o której nie macie zielonego pojęcia" - ile i kto ma o Polsce pojęcia to ani mnie ani tobie oceniać. Może ja nie mam pojęcia ale wiem tylko jedno, że takie wywody jak twoje powyżej słyszałem (lub sam prawiłem!) od 20-30-stolatków w latach 60, 70, 80, 90 i właśnie słyszę je powtarzane znowu, wiec mam jeden wniosek: NIC SIĘ NIE ZMIENIA. To mi pozwala sądzić, że to pokolenie z którego ja pochodzę wyważało już drzwi dawno otwarte i ty robisz to nadal. Faktem jest, że z wiekiem rozszerza się pole widzenia. Może nie u każdego i nie zawsze ale ale jednak.
Ja za nic odpowiedzialności nie ponoszę bo z Polski uciekłem (stchórzyłem przed odpowiedzialnością) zanim mogłem za cokolwiek odpowiadać. Dzisiaj staram się na Wiatraku m.in. zapobiec i zniechęcić innych do "wyjazdu na Zachód w celach zarobkowych" bo tu nic nie zyskają a tam dużo stracą.
Piszesz: "jesteście już TYLKO obserwatorami a nie uczestnikami" - to prawda. Zupełnie inaczej ocenia się kolonię mrówek będąc mrówką lub będąc biologiem. Mrówki już od dawna postulują aby biolodzy odwalili się od ich życia, bo nie mają pojęcia co to znaczy być mrówką.
Dziękuję za dobrą krytykę!
PS. Mimo podobnego wieku Pani Zosia i Pan Andrzej to jednak dwie różne osoby mające ze sobą raczej mało wspólnego.
Panie Andrzeju
Przepraszam, że próbuję ingerować w treść tematów, ale czy jest jakaś szansa na artykuł w duchu "Polacy powinni przestać żyć w przeszłości 2" :)
A to odnośnie aktualnej burzy medialnej związanej z 70 rocznicą wybuchu II wojny światowej i obchodami na Westerplatte, w których uczestniczyć będzie m.in. Premier Holandii.
Poniżej dwa różne spojrzenia na, jak się okazuje wciąż żywe pomimo upływu czasu, zagadnienia związane z historią, prawdą, odpowiedzialnością, pamięcią:
spojrzenie "holenderskie":
http://frontpage.fok.nl/nieuws/116672/-E...
spojrzenie "niezależnego" historyka:
http://www.tvn24.pl/-1,1617019,0,1,wojna...
Pozdrawiam
Polacy muszą przestać żyć w przeszłości. Zgadzam się z tym artukułem. Ludzie obudźcie i zacznijcie żyć teraźniejszością.Jest XXI wieki, na co nam trzymanie się kurczowo,fanatycznie,historyczną przeszłoścą. Ona nie da nam pieniędzy na mieszkanie, na jedzenie, na zapłacenie czynszu (innych opłat), na miejsce w przedszkolu, na poprawę warunków życia
no tak, co tam wojna...wojna jeszcze jest dosc bliskim historycznie przezyciem, i w PL dzieki propagandzie komunistycznej dosc skrzywionym w odczuciu spolecznym Wciaz pokutuja niepelne informacje o zbrodniach hitlerowskich, a zwlaszcza o stalinowskich. Krzywy obraz stosunkow z mniejszosciami na ziemiach polskich...to wszystko wymaga lat, edukacji...a poki co jest pozywka dla populistycznych partii...
ale zalamuje rece, kiedy tzw. historia sprzed 2000 lat zostaje wprzegnieta w nowa propagande:
http://www.youtube.com/watch?v=vWieYY4BzXw
poslki mesjanizm sie klania...
ehhh.....slow brak
Bardzo dobry artykuł. To prawda za dużo żyjemy przeszłością… czas zacząć żyć teraźniejszością mówię to także do Siebie. Czy to wina Polski że nas napadali sąsiedzi- że Nas nie lubili..? Czy nie istnieje coś takiego jak Tolerancja, etyka, religia ? Gdy spotkamy np. człowieka który nam w jakimś stopniu nie odpowiada to czy musimy go zabić , unicestwić z jakiegoś powodu? W każdym stadzie znajdą się Czarne owce. Przez te wszystkie wojny, egzekucje.. zginęło Wielu Wykształconych Polaków, teraz zawsze nasz rodzinny kraj będzie płacił cenę za to.. a zachód będzie na tym Zyskał.. ale do czasu , świat jest Zmienny jak to kiedyś Ktoś powiedział. Pozdrawiam i życzę wszystkim powodzenia :)
I znowu odgrzewane kotlety.No coz wielu wypowiadajacych sie pod tym tematem juz nie ma na tym forum.Moze warto poznac zdanie tez obecnych teraz formuowiczow.
Po jaka cholere grzebac w oczodolach? Carpe diem. To jest najwazniejsze.
"Jeśli w pojęciu ojczyzny nie ma miejsca na świątynie i groby, jeśli staje się ona sumą interesów, wówczas patriotyzm jest hańbą."
NICOLÁS GÓMEZ DÁVILA
Historia jest równie obecna w USA jak w Polsce. Od szkolnych akademii, przez święta, upamiętnianie bitew i wydarzeń, jest jej pełno w mediach i popkulturze. Kraj ten jest przepełniony martyrologią, choćby Alamo i wojna o niepodległość Stanów Południowych. Także dużo gram w gry strategiczne i obserwuje, że około 50% takich graczy jest właśnie z Ameryki.
Osobiście wolałbym żeby Polska czerpała wzorce właśnie z Ameryki a nie z Zachodniej Europy. Chodzi mi o wolny rynek i poszanowanie własności.
Myślę także, że Polska nie ma problemów z własną historią, ale z zaufaniem społecznym. Polacy nie boją się broni we własnych rękach, ale w rękach sąsiada. Tak samo ciężko liczyć na uczciwość i fachową pomoc usługodawców. Kiedyś głośno było na forach o polskiej Nokii, nie chcieli kolesiowi wymienić słuchawek, napisał e-mail do finlandzkiej i dostał nowe...
Jeżeli chodzi o robienie pieniędzy to Polak jest w ścisłej czołówce i mu historia w tym nie przeszkadza.
Kilka lat temu czytałem, że w Stanach jest więcej milionerów Polaków, niż Żydów.
http://www.przewodnikpolskichicago.com/w...
Z Ameryki lepiej nie czerpać, bo to świetny przykład, że gospodarka nastawiona na konsumpcję i komercjalizację nie działa. :)
Zgadzam się, ze Polacy to naród żyjący w przeszłości. Kiedyś to było coś, za komunizmu to się dobrze żyło i słowo klucz "rozliczyć". Trzeba rozliczyć Jaruzelskiego, trzeba rozliczyć Niemców, trzeba rozliczyć komunistów i wreszcie katastrofę smoleńską. Ktoś musi być winny i zapłacić za winy. A w tym samym czasie Europa zachodnia się rozwija.
Tylko niech mi ktoś nie wciska, że 2ga wojna jest ważna, bo znać coś z opowieści dziadka i babci oraz poczytać tendencyjny i wybiórczy opis w podręczniku historii to nie znaczy to przeżyć. G... wiesz o wojnie :)
Odwiedzam Polskę rzadko, powiedzmy raz na pół roku i zawsze wydaje mi się, że Warszawie bliżej do rosyjskich miast np. St. Petersburg albo do Sofii w Bułgarii niż do którejś ze stolic europy zachodniej.
Jest też bardzo ciekawy syndrom "się nie da", który jest magicznym wyjaśnieniem na wszystko. Niby chcą do zachodu, ale jak proponujesz rozwiązania, opowiadasz jak to jest u Ciebie w firmie, to Ci mówią, że to jest nie realne i "tu nie zachód, tu Polska".
Zdarzają się jednostki, które wybijają się z tych schematów myślowych i idą pod prąd, ale w większości przypadków wyjeżdżają, a ich wnuki później szczycą się polskim pochodzeniem mając w pamięci tylko pozytywne cechy Polski.
"gospodarka nastawiona na konsumpcję i komercjalizację nie działa"
Nie rozumiem. Każda gospodarka jest na to nastawiona, bo od tysiącleci człowiek wszystko wytwarza na potrzeby swojej konsumpcji, a komercjalizacja to po prostu zarabianie :). W świecie nie sprawdza się za to szeroko praktykowany w Europie fiskalizm. Może miałeś na myśli życie na permanentnym kredycie i papierowy pieniądz? Zmartwię Cię, w Europie to też popularne ;).
Jak się coś nie da w jednej firmie, to się da w drugiej, na tym polega konkurencja :).
Polacy to naród żyjący w przyszłości, bo każdy jest skupiony na robieniu pieniędzy! "się da" będzie wtedy, jak się Polakowi uświadomi, że mu się to opłaca.
"gospodarka nastawiona na konsumpcję i komercjalizację nie działa"
Dużo więcej kupowali nie że produkowali no i łatwy dostęp do kredytów. W Holandii dostać kartę kredytową nie jest tak prosto.
"będzie wtedy, jak się Polakowi uświadomi, że mu się to opłaca."
Nic się nie opłaca. Świnie hodować się nie opłaca, ziemniaki też nie, rzepak też nie, nic. Lepiej niech leży odłogiem. :)
"bo każdy jest skupiony na robieniu pieniędzy!"
Raczej na ciułaniu i oszczędzaniu każdego grosza. Kawy w szkole na kursie holenderskiego nie kupią, bo kto to widział, bezy za kawę 50 centów było. Mieszkać można po 8 osób w mieszkaniu w bloku itd. To jest robienie pieniędzy? :)
1. Nie wiem jak w Holandii z kredytami. Sam nie zaciągam długów. Bo wychodzę z prostego założenia, że jak mnie na coś nie stać, to mnie tym bardziej nie stać na kredyt.
http://stany.blog.pl/ - fajny blog. W jednej z notek koleś opisał jak wychodzić na swoje z kredytami. Amerykanie mają to do siebie, że są zapominalscy i banki ich koszą na karnych odsetkach ;).
2. U mnie w regionie to głównie ugór, ale sporo ludzi bierze dopłaty za łąki, ich koszenie, etc. Poza tym wielu rzeczy się nie opłaca bo limity, normy, etc. Żeby dobrze zarobić na ziemniakach i zbożu to trzeba mieć wielohektarową monokulturę. Poza tym mam rodzinę na Lubelszczyźnie, rolnicy mają tam bogate domy( przynajmniej po tych wioskach z którymi miałem styczność). A to, że spada udział rolnictwa w gospodarce tzn. że kraj się modernizuje.
3. Uczą się oszczędzania od Holendrów ;).
Poza tym artykuł jest trochę bałamutny ;).
Najpierw historia. Prosty przykład. Porównajcie sobie Republikę Nowogrodu która tylko płaciła trybut Mongołom, z państwem Moskiewskim które zostało ujarzmione w tatarski sposób. Potem doszła do tego ideologia trzeciego Rzymu, wynikła z upadku Konstantynopola, wzrostu znaczenia patriarchy Moskwy, a przede wszystkim małżeństwa Zofii Paleolog z Iwanem III Srogim. Wybitny rosyjski pisarz Iwan Turgieniew powiedział kiedyś, "poskrob Rusina a doskrobiesz się Tatara".
Następnie Niderlandy. Niderlandy północne czyli Holandia to było zadupie( o biednej Fryzji nie wspominając). Całość rozwoju, manufaktur tekstylnych, które były rynkiem zbytu angielskich pasterzy, mieściły się we Flandrii czyli dzisiejszej Belgii. Podczas wojny stuletniej Anglia z Francją i Burgundią rywalizowały właśnie o rejon Flandrii, nazwany później Niderlandami hiszpańskimi. Wzrost znaczenia Amsterdamu obserwujemy podczas wojny 80-letniej, gdy wojska hiszpańskie przywracały porządek w swoich posiadłościach na północy Europy. Wzrost ten wiąże się ze złupieniem i wyrżnięciem bogatej Antwerpii. Uchodźcy znaleźli schronienie właśnie w Amsterdamie.
I tak dalej.
Po wojnach napoleońskich przez paręnaście lat Niderlandy był zjednoczone, ale różnice religijne i inne waśnie doprowadziły do wojny, podziału Niderlandów i wmieszaniu się mocarstw w wewnętrzne sprawy Niderlandów( Prusom to było na rękę, bo zamiast jednego silnego państwa, mieli dwa słabe za sąsiada). Gdyby nie powstanie listopadowe to wojska rosyjskie, w tym polskie, tłumiłyby powstanie Belgów. W tym także można upatrywać wzmiankowaną tu kiedyś negatywną relację, o powstaniu listopadowym, w jakiejś holenderskiej gazecie z tamtego czasu. A także cenzurą która nie pozwalała krytykować monarchii. Pismacy często pletli bzdury. Wystarczy porównać sobie nagłówki francuskich gazet z kolejnych dni, gdy Napoleon zbliżał się do Paryża podczas swoich 100 dni :).
Jak widać wydarzenia z przeszłości mają gigantyczny wpływ na to jak wygląda dzisiaj świat i jaką mentalność mają ludzie.
Względem picia gorzałki to która nacja wymyśliła gin( genever - jałowcówka) :P??
http://pl.wikipedia.org/wiki/Hiszpa%C5%8... - to o Antwerpii.
Jeżeli kogoś interesuje socjobiologia, to polecam tę książkę - http://pl.wikipedia.org/wiki/Strzelby,_z...
Socjobiologia zajmuje się tłumaczeniem zachowań społecznych, etc.
Jak ktoś nie znajdzie w sklepie, albo antykwariacie, to jest na Chomiku ;).
http://www.wiatrak.nl/node/9881
http://www.wiatrak.nl/node/10221
http://www.wiatrak.nl/node/11199
Ale to wina przeszlosci ze dzisiaj mieszkamy w Hollandi? To nie przez samych siebie jestesmy zmuszeni do wyjazdu lecz przez historie. Nie widze nic zlego w tym ze sie o tym pamieta, o WTC caly swiat pamieta jak i USA, moze tez mamy nie zyc tym. Inne kraje chwala sie swoja historia bo ich historia jest zwycieska - USA czy Rosja, oni swietuja zakonczenie Drugiej WŚ by zas sie smucimy.
Nie celebrujemy nieszczęścia, celebrujemy to, że jesteśmy wolni. W|
co za idiota to pisał?
Dodaj nową odpowiedź