Unijna rola
Wejście Polski do Unii znakomicie poszerzyło rynek zbytu m.in. takim holenderskim potentatom jak Unilever zapełniający półki w polskich supermarketach wszystkim. Tania siłą robocza i bliska do Zachodu lokalizacja kraju czyni z Polski idealne miejsce do inwestycji i otwierania roboczo-intensywnych linii produkcyjnych. Ponadto Polska dostarczyła bogatej Europie Zachodniej pierwszej klasy siłę roboczą. Polski robotnik niewykwalifikowany jest marzeniem każdego pracodawcy: super-wydajny, bezgranicznie pracowity, nie bojący się żadnej pracy i do tego tani! 
Moim zdaniem Polska nie była i nie jest równorzędnym partnerem tego klubu. W stosunkach międzynarodowych - identycznie jak w stosunkach międzyludzkich - liczy się siła i pieniądz. Póki co, Polska nie ma obu tych atrybutów. Szybki rozwój państwa po roku 2004 zawdzięczamy nie sobie ale zachodnim inwestycjom i unijnym dotacjom. Zresztą, tak naprawdę, to Polacy społeczeństwem nie są i nie czekają na silna i zamożną Polskę - tylko prywata się liczy. Wystarcza nam dobry Audi, Sony, iPhone i Apple. Unijne elity to wiedzą.
Jeszcze nigdy nie było w Polsce tak dobrze jak teraz. Buduje się domy, drogi, kanalizację, wodociągi, chodniki w każdej wsi. Olbrzymie zapotrzebowanie na materiały budowlane (cement, cegła, żwir, asfalt) zaspakajają ponadnarodowe firmy. Unijne dopłaty i dotacje i tak wracają skąd przyszły.
Polskie rolnictwo jest beznadziejnie zacofane. Rozdrobnione malutkie gospodarstwa chłopo-robotnicze są ciągle polskim standardem. Miliony polskich rolników nie może żyć z tak nieopłacalnych gospodarstw ale alternatyw nie mają. cała nadzieja w unijnych subsydiach które na szczęście rosną.
W roku 2013 polskie rolnictwo otrzyma dotacje 2,8 mld euro które w następnych latach będą rosły do 3,1 mld euro. Polska posiada największą ilość gospodarstw rolnych w UE bo aż 757 tys. (2006) - to daje 3700 euro/gospodarstwo.
Dla porównania:
Francja liczy 490 tys. gospodarstw rolnych (2010) i dotacje dla rolnictwa wynoszą 8 mld euro - to daje 16.300 euro/gospodarstwo... Różnica musi być!
Holandia liczy 80 tys. przedsiębiorstw rolnych (2009) i dotacje dla rolnictwa wynoszą 0,8 mld euro - to daje 10.000 euro/gospodarstwo.
Statystyczne gospodarstwo rolne (upraw) w Holandii posiada ponad 40 hektarów ziemi. Co rok zmniejsza się ilość gospodarstw rolnych a powiększa obszar gruntów. Holandia liczy jeszcze tylko 11 tys. gospodarstw upraw rolnych i w ciągu ostatnich 12 lat zniknęło 25% zagród wiejskich.
Największe gospodarstwa rolne w Niderlandach znajdują się w prowincji Groningen i maja statystyczną wielkość 66 hektarów. W prowincji Drenthe gospodarstwa rolne mają średnio 59 ha.
Średnie gospodarstwo rolne w Unii Europejskiej liczy sobie 14 ha, tendencją jest, że ilość gospodarstw spada a ich powierzchnia wzrasta.

W Polsce większość gospodarstw rolnych nie przekracza 5 hektarów.
Cytat z polskiej prasy:
Rolnicy ogólnie, w szczególności polscy mają niski poziom wykształcenia, w związku z czym Zachód się ich nie obawia. Nauka polska również nie stanowi dla zachodu konkurencji, gdyż na nią w Polsce przeznacza się 1/50 tego co w krajach Unii. Oficjalne bezrobocie w Polsce wynosi 20% w rzeczywistości, wraz z bezrobociem ukrytym szacuje się, że wynosi w Polsce 40%. Obserwując politykę Unii wobec Polski, można odnieść wrażenie, że jedną perspektywą wykorzystania zasobów Polski jest wykorzystanie Polaków jako liczebne zabezpieczenie w czynnik ludzki armii. Od kilku tysięcy lat wiadomo, że do armii rekrutuje się materiał o przeciętnym wykształceniu i inteligencji (nieliczne wyjątki tylko potwierdzają regułę), zaś nauka, władza, sztuka rezerwowane są dla wybranych. To dla nas przykre, ale na Zachodzie w rzeczywistości uważają Polaków za ten pierwszy materiał właśnie. A od kilkuset lat my sami, Polacy wiemy, że jesteśmy mądrzy po szkodzie.




nigdy polskie rolnictwo nie bedzie rentowne, jezeli srenia powierzchnia gospodarstwa to 10,23 ha, a wiekszosc gospodarstw nie przekracza 5 ha. rolnictwo jest niedoinwestowane. dopoki to sie nie zmieni Polska zawsze bedzie tym ubogim krewnym.
Polacy od lat harujący w Holandii w znakomity sposób dokładają się swoimi podatkami do tutejszego systemu emerytalnego, z którego nigdy nie skorzystają. No może tylko jakiś niewielki odsetek. A pracuje tutaj i/lub pracowało "sezonowo" i nie tylko, pewnie i ze dwie setki tysięcy. Holandia zarabia na nas miliardy, a w tym samym czasie pisze się że nas tutaj nie chcą.
wiatraczku, otworz oczy. nie chca osobnikow o ktorych pisal dyskutant o nicku "obiektywnie" w tym miejscu: http://www.wiatrak.nl/769/praca-i-placa-...
jezeli nie jestes jednym z tego typu osobnikow, to napewno tez ich tu nie chcesz. bo ja napewno.
Wiatraczku, czy osoba skorzysta czy tez nie skorzysta z wypracowanej emerytury to jest jej wlasny wybor. Moze zamiast siedziec przy piwku trzeba by sie zainteresowac jaka jest zasada odprowadzania skladek emerytarnych w Holandii i gdzie sie pozniej o te emeryture upominac? Dziwne , ze Polacy doskonale wiedza gdzie udac sie po bezrobotne w Holandii, kiedy nabywa sie praw do bezrobotnego. I masowo korzystaja z tego prawa. - wesolo wyciagajac raczki po pieniazki podatnikow. Czesto sa to zwykle ''obiboki'' i kombinatorzy.
Doskonale tez wiemy gdzie zglosic sie o dofinansowanie do ubezpieczenia zdrowotnego oraz po rodzinne. A na temat swoich skladek emerytalnych jakos nie potrafimy sie zainteresowac? Bardziej wierze, ze zwyczajnie nam sie nie chce. No ale jak komus sie nie chce, to juz jego sprawa. Ale nie obwiniajmy za to Holendrow bo oni raczej nie maja obowiazku interesowac sie tym czy ktos sie upomni o swoja emeryture czy nie.
Oczy mam szeroko otwarte, ostatnio coraz szerzej bo nie sądziłem że aż tak wielka patologia się tu zjechała. Po prostu miałem szczęście kilka lat temu że trafiłem na ludzi, pracę i miejsce na jakie trafiłem. Dzisiaj rozmawiałem z kolegą mieszkającym w Hadze i... włos mi się zjeżył na to co wyprawiają nasi. Że jest źle, to wiedziałem, ale że jest katastroficznie fatalnie przekonuję się coraz bardziej.
Niestety nie widzę sposobu na walkę z tym zjawiskiem. Ani odważnego który się tego podejmie. Zwłaszcza że na artykuł zamieszczony przeze mnie u siebie na stronce ("Parlament - Polacy wychodzą Holendrom uszami") który stanowi streszczenie informacji z polskich mediów, dzisiaj znalazłem dementi na polonii ("Fałszywy obraz debaty w haskim parlamencie w prasie polskiej")
Kto się myli? (I komu to służy)
Pozdrawiam
Tu się nie zjechała patologia. Tu są przeciętni Polacy. To czego we własnym kraju nie spostrzegamy, tutaj widzimy wyolbrzymione w kontraście z holenderską kulturą. Każdy widzi co chce zobaczyć, podług własnych interesów.
Z czym miałby ktoś walczyć? Z Holendrami? Z Polakami?
A media walczą o poczytność i piszą co im podchodzi. Każdy chce zarobić.
Komentarze w polskich mediach to typowy przyklad larum "bija naszych". Wiedza ze odbyla sie debata, wiedza ze na jakies tematy dyskutowano... Cos w stylu: W Moskwie, na placu czerwonym rozdaja samochody. A po zapoznaniu sie z faktami okazuje sie ze nie w Moskwie, tylko w Amsterdamie, nie rozdaja tylko kradna, i nie samochody a rowery.... Ale szum jest, gazeta sie sprzedaje, kasa plynie i jest pelna satysfakcja.
Jak byśmy dobrze pomyśleli i mieli dobrych polityków to moglibyśmy zasiać dobrze nieużytki albo lepiej zorganizować nasze pola tak żeby nasze plony(ziemniaki,pomidory,jabłka,itp.) eksportować z zyskiem do innych krajów.Np. do Holandii,bo tam widziałem np.czosnek z Chin w supermarketach,a mogłyby być tam nasze produkty.
@Wiatrak - pokłony za Twój ostatni wpis - jeden z najlepszych, najbardziej bezstronnych i obiektywnych, jakie tu czytałem.
Kupię gospodarstwo rolne od 30 do 400 hektarów.
Dodaj nową odpowiedź